Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Księga Strachów - inspiracje
Autor Wiadomość
Konfiturek 
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 407
Wysłany: 2020-08-24, 18:53   

Wczoraj miałem ewidentnie "samochodzikowy" dzień. Nocleg na kampingu w Gądnie. Kilka kilometrów przed Moryniem minąłem w lesie ruiny starego młynu. Nawet za dnia czułem się tam nieswojo. Tuż przed kampingiem, na leśnej drodze, minął mnie jamnik. Na kampingu byłem prawie sam. Oprócz mnie dwa auta z Niemcami. Dziś złapała mnie burza, więc muszę spać w lesie około 13km przed Gryfinem.
_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
Ostatnio zmieniony przez Konfiturek 2020-08-24, 18:56, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 14654
Wysłany: 2020-08-24, 19:44   

Konfiturek napisał/a:
Wczoraj miałem ewidentnie "samochodzikowy" dzień. Nocleg na kampingu w Gądnie. Kilka kilometrów przed Moryniem minąłem w lesie ruiny starego młynu. Nawet za dnia czułem się tam nieswojo. Tuż przed kampingiem, na leśnej drodze, minął mnie jamnik. Na kampingu byłem prawie sam. Oprócz mnie dwa auta z Niemcami. Dziś złapała mnie burza, więc muszę spać w lesie około 13km przed Gryfinem.

Jak nic Klaus w jednym aucie a w drugim Hilda z Weberem.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 59
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7467
Wysłany: 2020-08-25, 07:08   

Konfiturek napisał/a:
Wczoraj miałem ewidentnie "samochodzikowy" dzień. Nocleg na kampingu w Gądnie. Kilka kilometrów przed Moryniem minąłem w lesie ruiny starego młynu. Nawet za dnia czułem się tam nieswojo. Tuż przed kampingiem, na leśnej drodze, minął mnie jamnik. Na kampingu byłem prawie sam. Oprócz mnie dwa auta z Niemcami. Dziś złapała mnie burza, więc muszę spać w lesie około 13km przed Gryfinem.

Ale pamiętasz, że w pierwszej wersji książki, tej z rękopisu w Olsztynie, strzelają z broni palnej i są trupy ?
_________________
 
 
Aldona 
Zlotowicz
Aldona



Wiek: 47
Dołączyła: 11 Lip 2013
Posty: 807
Skąd: Z nikąd
Wysłany: 2020-09-01, 14:47   

Konfiturek napisał/a:
więc muszę spać w lesie około 13km przed Gryfinem.


Pod namiotem?
_________________
 
 
Konfiturek 
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 407
Wysłany: 2020-09-01, 21:30   

Aldona napisał/a:
Pod namiotem?

Tak... To było ciekawe doświadczenie życiowe. O 2-giej w nocy obudził mnie odgłos węszącego dookoła namiotu zwierzęcia. Był to jeleń. Około pół godziny krążył wokół namiotu i wyrażał charczeniem i węszeniem swoje niezadowolenie z mojej tu obecności, a potem na pobliskiej łączce rozpoczął rykowisko. Także mogłem zapomnieć o spaniu. Było głośno :) Nagrałem dźwięk komórką, ale nie umiem tu wstawić. Ciekawie się tego słuchało po ciemku w namiocie. Szczególnie, że tuż przed wyjazdem obejrzałem sobie film pt. "Na szlaku" (Backcountry) o turystach, których podczas wakacji pod namiotem zaskoczył niedźwiedź.

namiot.jpg
Plik ściągnięto 12 raz(y) 1.53 MB

_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
Ostatnio zmieniony przez Konfiturek 2020-09-01, 21:31, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
irycki
Przygodomaniak
Pan Motocyklik



Wiek: 54
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 2093
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-09-02, 07:15   

Nam kiedyś w pobliżu schroniska na Markowych Szczawinach łaził koło namiotu niedźwiedź. Prawdopodobnie, bo żaden z nas z namiotu nie wylazł żeby sprawdzić, coś tam chodziło i trącało linki, myślałem że pies. Ale rano w schronisku mówili że "znowu misiek przyszedł i śmietniki porozwalał". Więc... mógł to być pies, a mogło co inszego :)
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Konfiturek 
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 407
Wysłany: 2020-09-02, 07:38   

W góry pod namiot to ja raczej się nigdy nie wybiorę z tego właśnie względu :)
A w tych miejscach, które akceptuję, szukam takiego rejonu, żeby w pobliżu nie było żołędzi czy też pól z burakami itp. Bo dzików też wolę unikać po nocy.
Niby zabieram ze sobą pistolet pneumatyczny na kulki - ale to raczej na psy biegające luzem. Dzik czy jeleń wyśmiałby mnie, gdybym z tym do niego wyskoczył. Na szczęście nie było jeszcze okazji by go użyć.

810_2160 HD.jpg
Plik ściągnięto 18 raz(y) 2.03 MB

_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
Ostatnio zmieniony przez Konfiturek 2020-09-02, 07:41, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
irycki
Przygodomaniak
Pan Motocyklik



Wiek: 54
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 2093
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-09-02, 10:06   

Konfiturek napisał/a:
W góry pod namiot to ja raczej się nigdy nie wybiorę z tego właśnie względu :)

No my głównie pod namiotem wówczas, i tylko raz miałem taką przygodę.
Zresztą... wtedy internetu nie było, więc człowiek nie mógł sobie poczytać różnych mrożących krew w żyłach historii. Dzisiaj, to pewnie też bym się cykał :-)

Cytat:

A w tych miejscach, które akceptuję, szukam takiego rejonu, żeby w pobliżu nie było żołędzi czy też pól z burakami itp. Bo dzików też wolę unikać po nocy.

Jak siedzisz w namiocie to dzik Ci nic nie zrobi, nie jesteś dla niego pokarmem :D

W sumie, jak nocowałem sam w lesie (albo łaziłem po lesie w nocy), to ze wszystkich zwierząt najbardziej bałem się ludzi... Ew. zdziczałych psów.
Kiedyś się do mnie taki przypałętał, szedł za mną w odległości kilkunastu metrów przez dobry kilometr a jak się zatrzymywałem to też stawał i powarkiwał. Nie wiem co mu się roiło, na szczeście nie próbował atakować i w końcu sobie poszedł w diabły. Może zresztą to był diabeł albo wilkołak, kto wie? ;-) W takich momentach człowiek trochę zaczyna rozumieć, skąd się wzięły takie opowieści.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Aldona 
Zlotowicz
Aldona



Wiek: 47
Dołączyła: 11 Lip 2013
Posty: 807
Skąd: Z nikąd
Wysłany: 2020-09-02, 12:23   

Konfiturek napisał/a:
Tak... To było ciekawe doświadczenie życiowe


Niby jestem wariatka, niby się nie boję takich o.... przygód, ale jakoś poczułam się wystraszona.

A gdzie masz rower? W namiocie?

Swoją drogą....he, muszę pomyśleć czy by sobie takiej włóczęgi nie zafundować na stare lata.
_________________
 
 
Konfiturek 
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 407
Wysłany: 2020-09-04, 07:55   

Problem roweru długo rozkmilałem (na forum rowerowym i tutaj). To największy problem podczas samotnych wypraw. Dlatego najlepiej jechać w 2-3 osoby. O ile sama jazda szlakiem turystycznym to czysta przyjemność, o tyle trywialne rzeczy typu "uzupełnienie zapasów żywności w pobliskim sklepie" czy "pójście na siku na campingu" stają się problemem, bo trzeba zostawić cały majdan bez opieki. Namiot wybrałem taki, że rower da się wcisnąć do środka - a nie jest on mały, bo mam 29-calowe koła. Przy wielkości sypialni 2 x 1,6 metra jest to możliwe.
Na pierwszą wyprawę polecam jednak "system mieszany" - odpuścić namiot i zaplanować trasę z noclegami gdzieś w okolicznej agroturystyce (te 4-5 kg na bagażniku daje się odczuć po kilkudziesięciu kilometrach jazdy. Ja w sumie miałem około 20kg bagażu). Dużo jest tego przy szlakach. Z drugiej strony stanowi to jednak spore ograniczenie, bo trzeba pokonać sztywnie zaplanowaną trasę z punktu A do punktu B. Ni mniej, ni więcej. A ja nie lubię planować jak w zegarku. Ta namiastka wolności pozwalająca jechać takim tempem, jakim się chce i nocować tam, gdzie akurat złapie nas wieczór, stanowią dla mnie główną atrakcję takich wyjazdów. No i zachód słońca gdzieś nad jeziorem oglądany z namiotu to nie to samo co typowa turystyka :)

Z praktycznych wniosków po pierwszej wyprawie:

1. Nie złapałem żadnego kleszcza. System spryskania ubrań roztworem polecany na forach bushcraftowych działa.

2. Solidny powerbank ładowany słońcem spokojnie wystarcza do codziennego ładowania komórki, nawigacji i oświetlenia rowerowego. Zapasu prądu miałem pod dostatkiem. Mogłem sobie w namiocie palić światło jak długo to było potrzebne, a także zostawić na noc włączony przenośny wiatraczek (przewiew w duszne noce jest bezcenny; rano nie miałem też efektu rosy na ściankach namiotu).

3. Obiadki liofilizowane są genialne - lekkie w transporcie, łatwe w przygotowaniu - wystarczy odrobina wrzątku, i przede wszystkim są bardzo smaczne. Testowałem "schab z ziemniakami w sosie koperkowym" oraz "kurczak pięciu smaków z ryżem".

810_2063 HD.jpg
Plik ściągnięto 15 raz(y) 1.08 MB

810_2131 HD.jpg
Plik ściągnięto 10 raz(y) 846.99 KB

810_2000 HD.jpg
Plik ściągnięto 8 raz(y) 1023.38 KB

tent_inside.jpg
Plik ściągnięto 22 raz(y) 505.21 KB

_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
 
 
TomaszK 
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 59
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 7467
Wysłany: 2020-09-04, 09:44   

Konfiturek napisał/a:
Namiot wybrałem taki, że rower da się wcisnąć do środka - a nie jest on mały, bo mam 29-calowe koła. Przy wielkości sypialni 2 x 1,6 metra jest to możliwe.

Nie rozpychał się w nocy ? :-D
_________________
 
 
Konfiturek 
Zlotowicz
Degustator porzeczek


Dołączył: 10 Lip 2013
Posty: 407
Wysłany: 2020-09-06, 11:59   

Nie da się ukryć, że było to nowe doświadczenie życiowe - pierwsza noc pod namiotem spędzona z dwoma pedałami. Ale było spoko. To wyjątkowo grzeczny rower.
_________________

Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
 
 
irycki
Przygodomaniak
Pan Motocyklik



Wiek: 54
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 2093
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2020-09-06, 12:22   

Mam nadzieję że rozbudowana relacja też się pojawi? :)
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.29 sekundy. Zapytań do SQL: 19