Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Irytacje w Niewidzialnych
Autor Wiadomość
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10325
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-09-14, 15:52   Irytacje w Niewidzialnych

Nie ma szans, Czesio :-)

Nie polubię tej części chyba nigdy :-/

Czytam do konkursu i znów widzę jedynie nieścisłości i braki w fabule. Nawet urok Mazur przyćmiony jest tymi irytującymi błędami i sytuacjami nieprawdopodobnymi.

Dzisiaj kilka z nich:

1. Monika informuje Tomasza, że Batura nie kojarzy nazwiska Schreiber. Na to Tomasz: "Kłamie. Przynajmniej w pierwszej części swej odpowiedzi. Każdy, kto interesuje się handlem antykami, zna nazwisko Schreibera." Kilka rozdziałów dalej pyta o niego Gretę Herbst (historyka sztuki, specjalistkę od ścigania nielegalnych handlarzy i złodziei dzieł sztuki, osobę, która wiele lat pracowała z mężem, będącym prawdziwym znawcą środowiska i "branży"), po czym dowiadując się od niej, że nie zna nazwiska, nie okazuje ŻADNEGO zdziwienia ...

2. Tomasz chce dowiedzieć się, gdzie mieszkał doktor Hans Gottlieb. Próbuje dotrzeć za wszelką cenę do tej informacji i mówi do Moniki: ""Otóż interesuje mnie, gdzie mieszkał lekarz Hans Goottlieb, który był przy łożu umierającego prezydenta ..."
Stronę dalej uzyskuje wreszcie tę informację, dość dokładną: "A jakże - rozpromienił się staruszek - Pamiętam go. To ja bryczką przewoziłem go z Rosenbergu, czyli Susza. Doktor Gottlieb, pamiętam. Mieszkał w Suszu, tam gdzie teraz stoi teraz nowy pawilon kawiarni."

I tu następuje reakcja:
"I to wszystko. Monika wyglądała na jeszcze bardziej zmartwioną niż ja."

Nie uważacie, że dziwna ta reakcja na informację, której poszukiwał???

I potem ta szopka z podmienioną Anną von Dobeneck...

A jeszcze nie dotarłam do pijackich przyśpiewek :-(
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12403
Wysłany: 2014-09-14, 16:52   Re: Irytacje w Niewidzialnych

Yvonne napisał/a:

1. Monika informuje Tomasza, że Batura nie kojarzy nazwiska Schreiber. Na to Tomasz: "Kłamie. Przynajmniej w pierwszej części swej odpowiedzi. Każdy, kto interesuje się handlem antykami, zna nazwisko Schreibera." Kilka rozdziałów dalej pyta o niego Gretę Herbst (historyka sztuki, specjalistkę od ścigania nielegalnych handlarzy i złodziei dzieł sztuki, osobę, która wiele lat pracowała z mężem, będącym prawdziwym znawcą środowiska i "branży"), po czym dowiadując się od niej, że nie zna nazwiska, nie okazuje ŻADNEGO zdziwienia ...

Yvonne, tu wytłumaczenie jest bardzo proste. Monika była współpracowniczką Tomasza, czy Jej ufał czy nie to jednak pracowali w tym samym departamencie. Tomasz nie miał może najlepszego zdania o Monice ale nie uważał Jej w początkach przygody za osobę sprytną.
Natomiast Greta od początku była dla Tomasza osobą, której nie można ufać stąd swoją reakcją chciał uniknąć odkrycia kart na stole. Nie chciał okazać, że bardzo czuje się rozczarowany że Greta nie zna Schreibera. Postanowił odgrywać rolę osoby naiwnej.

Yvonne napisał/a:

2. Tomasz chce dowiedzieć się, gdzie mieszkał doktor Hans Gottlieb. Próbuje dotrzeć za wszelką cenę do tej informacji i mówi do Moniki: ""Otóż interesuje mnie, gdzie mieszkał lekarz Hans Goottlieb, który był przy łożu umierającego prezydenta ..."
Stronę dalej uzyskuje wreszcie tę informację, dość dokładną: "A jakże - rozpromienił się staruszek - Pamiętam go. To ja bryczką przewoziłem go z Rosenbergu, czyli Susza. Doktor Gottlieb, pamiętam. Mieszkał w Suszu, tam gdzie teraz stoi teraz nowy pawilon kawiarni."

I tu następuje reakcja:
"I to wszystko. Monika wyglądała na jeszcze bardziej zmartwioną niż ja."

Nie uważacie, że dziwna ta reakcja na informację, której poszukiwał???

Tu jest sytuacja podobna do powyższej. Tomasz nie chciał odkryć swoich kart już na wstępie.

Yvonne napisał/a:

I potem ta szopka z podmienioną Anną von Dobeneck...

Ależ Yvonne, to genialna scena! Nienacki w ten sposób pokazał podział ról w departamencie. Marczak miał inne zadania a Tomasz inne:

"— Pan jest genialny, dyrektorze — stwierdziłem szczerze.
— Tak pan myśli, panie Tomaszu? — ucieszył się Marczak — po tym, jak pan wpadł na trop mistyfikacji z panią Dobeneck, już sądziłem, że jestem do niczego i powinienem pójść na emeryturę. Nawet mi do głowy nie przyszło, że rozmawialiśmy z „duchem”.
— Bo wziął pan na siebie cały ciężar rozmowy z panią Dobeneck — wyjaśniłem obłudnie. — Rozmowa zbyt pana absorbowała, aby mógł pan zwracać uwagę na drobiazgi."


Zauważ, że Tomasz od razu domyślił się maskarady. Nie przyznał się do tego bo nie wiedział do czego zmierza Dobeneck, jakie ma cele.

Yvonne napisał/a:

A jeszcze nie dotarłam do pijackich przyśpiewek :-(

Te akurat możesz sobie odpuścić bo też uważam że były niepotrzebne i zacierają obraz naprawdę świetnej książki.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Nietajenko
Forowy Badacz Naukowy
Użytkownik chwilowo nieaktywny



Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 938
Skąd: Olsztyn
Wysłany: 2014-09-14, 19:14   

Zdecydowanie zgadzam się z Czesiem. Co więcej, mnie nawet nie przeszkadzają pijackie zawodzenia bo dodają folkloru. Dla kogoś kto choć raz odwiedził Bądze będzie oczywiste, że ta scena właśnie tak powinna wyglądać.
_________________
Refert non fatigo et consolatoria calceamenta...
Harpagan http://www.harpagan.pl/rajd/
 
 
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy



Wiek: 58
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 6264
Wysłany: 2014-09-14, 21:00   

Ja nie wychwyciłem tych nieścisłości co Yvonne, natomiast zgadzam się z nią, że nie jest to książka najwyższych lotów. Gdyby nie sentyment do całej serii, to odłożyłbym ją w połowie.
_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10325
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-09-14, 21:08   

TomaszK napisał/a:
Gdyby nie sentyment do całej serii, to odłożyłbym ją w połowie.


:564:

Ale weźmiesz udział w konkursie, Tomaszku?
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9549
Skąd: Łódź
Wysłany: 2014-09-14, 21:17   

Łoj tam, łoj tam, jak się jest uprzedzonym do książki to na siłę zawsze się coś znajdzie. Mnie się podoba od strony 1 do ostatniej i tak jak Nietajence śpiewy pijackie takoż nie przeszkadzają!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
VdL
Zlotowicz



Wiek: 49
Dołączył: 29 Maj 2014
Posty: 3460
Skąd: dokąd
Wysłany: 2014-09-14, 22:03   

Irytacje? Chyba tylko Monika.
_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10325
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2014-09-17, 22:23   

Jeszcze jedną nieścisłość znalazłam :-)

Ten Marlon Mendoza na początku jest opisywany jako prawa ręka szefa gangu Niewidzialnych, a potem jako sam szef :-/

"... ani nazwisko, ani rysopis głównego szefa Niewidzialnych nie są policji znane. Wiadomo tylko, że jego prawą ręką jest niejaki Marlon Mendoza."

"Tajemniczy i niemal już legendarny przywódca gangu - Marlon Mendoza - niewidzialną siatką swoich gangsterów otoczył prawie cały świat."

A jak Wy to odbieracie? Był tym szefem czy nie?
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 43
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12403
Wysłany: 2014-09-18, 07:02   

Yvonne napisał/a:
Jeszcze jedną nieścisłość znalazłam :-)

Ten Marlon Mendoza na początku jest opisywany jako prawa ręka szefa gangu Niewidzialnych, a potem jako sam szef :-/

"... ani nazwisko, ani rysopis głównego szefa Niewidzialnych nie są policji znane. Wiadomo tylko, że jego prawą ręką jest niejaki Marlon Mendoza."

"Tajemniczy i niemal już legendarny przywódca gangu - Marlon Mendoza - niewidzialną siatką swoich gangsterów otoczył prawie cały świat."

A jak Wy to odbieracie? Był tym szefem czy nie?

Ja bym był zdania, że Mendoza był szefem gangu.
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Mysikrólik
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 43
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3132
Wysłany: 2014-09-18, 12:18   

Mendoza był zarówno szefem, jak i prawa ręką. :-D
_________________
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10325
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-11-04, 12:59   

Kolejna irytacja spowodowana bzdurą, jaką wychwyciłam podczas lektury:

"W nocy wsiedliśmy z Marczakiem do międzynarodowego pociągu i po jednej przesiadce PÓŹNYM RANKIEM wysiedliśmy na dworcu kolejowym w Weimarze."

"- Czy to nie jest czarny mercedes Grety Herbst? ...
- ... myślę, że skoro jechała CAŁĄ NOC, teraz zapewne położyła się spać."


Hm ... Z Frankfurtu do Weimaru jest około 270-280 km. Jakieś 2,5 - 3 godziny jazdy.
Pociągiem może 3,5 - 4.
Ale na pewno Greta nie mogła jechać całą noc.

Jestem daleka od czepiania się małych różnic i nieścisłości, ale taki błąd to już chyba przesada :-/
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-11-04, 13:00, w całości zmieniany 2 razy  
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4541
Wysłany: 2019-11-04, 13:39   

Yvonne napisał/a:
Hm ... Z Frankfurtu do Weimaru jest około 270-280 km. Jakieś 2,5 - 3 godziny jazdy.


Wiesz, w tamtych czasach Niemka z NRFu mogła stać na granicy z eNeRDowem kilka(naście) godzin. Tam my staliśmy w kolejkach ale w porównaniu z Niemcami to my byliśmy inną cywilizacją. Na granicy z Berlinem Zachodnim Niemcy mieli oddzielne kolejki.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Yvonne
Moderator



Wiek: 41
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10325
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-11-04, 13:44   

PawelK napisał/a:

Yvonne napisał/a:
Hm ... Z Frankfurtu do Weimaru jest około 270-280 km. Jakieś 2,5 - 3 godziny jazdy.


Wiesz, w tamtych czasach Niemka z NRFu mogła stać na granicy z eNeRDowem kilka(naście) godzin. Tam my staliśmy w kolejkach ale w porównaniu z Niemcami to my byliśmy inną cywilizacją. Na granicy z Berlinem Zachodnim Niemcy mieli oddzielne kolejki.


A widzisz, o tym nie pomyslałam.
Zmyliło mnie to, że "jechała całą noc".
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4541
Wysłany: 2019-11-04, 16:32   

Yvonne napisał/a:
A widzisz, o tym nie pomyslałam.


Mi łatwiej bo jestem w trakcie czytania (niesamowicie nudnej) książki o walce szpiegów angielskich, amerykańskich, radzieckich i niemieckich w Berlinie Zachodnim.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
irycki
Przygodomaniak
Pan Motocyklik



Wiek: 53
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 1155
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2019-11-04, 19:00   

Niezależnie od ew. korków na granicy (obywatele RFN-u to w ogóle mieli "fajnie": ponieważ NRD ich państwa nie uznawał, to nie uznawał także zachodnich tablic, w związku z tym na wjeździe do enerdówka dostawali tymczasowe tablice enerdowskie i z nimi musieli jeździc), to pamiętajmy, że Nienacki kiepskim kierowcą był i jego szacowania czasu podróży są generalnie mocno od czapy. Już nie pamiętam gdzie, chyba w Templariuszach też potrzebował na przejazd jakąś absurdalną ilośc czasu.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.32 sekundy. Zapytań do SQL: 13