Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Marsze na orientację
Autor Wiadomość
oldmalarz
Przygodomaniak
artysta malarz


Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 699
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-11-27, 21:29   

Mysikrólik napisał/a:
ale nigdy jeszcze nie było tak trudnej mapy. Nie dość, że teren mocno pofałdowany, dużo wzniesień to jeszcze drogi, dróżki widoczne tak sobie.


oglądałem mape topograficzną tego terenu potwierdzam teren był nie łatwy..
_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
 
 
PiTT 
Przygodomaniak



Dołączył: 26 Kwi 2017
Posty: 841
Skąd: Gd./Tcz.
Wysłany: 2019-11-27, 23:32   

XXII Spiros. Z przygodą na ty, czyli Mysikrólika i PiTTa nocne po lesie się błąkanie i punktów z mapy szukanie

Ultramaratony, hipermaratony, różne runmaggedony i inne Harpagany. Dużo jest imprez, w których chodzi o walkę z własnymi ograniczeniami, o ogromny wysiłek w drodze do celu. O osiągnięcia, ale i o samo podjęcie wyzwania.

Mierzymy się w różnych sytuacjach z wyzwaniami i ograniczeniami, które sami przed sobą stawiamy. Nie przejdziemy się po lesie zwyczajnie, w dzień, tylko nocą, według mapy, a nie nawigacji GPS, ograniczeni regulaminem jeszcze na kilka sposobów; jak najszybciej, bo rywalizując z innymi. Żeby było trudniej, żeby się sprawdzić, żeby coś udowodnić. Komuś, ale przede wszystkim sobie.

Kiedy zaproponowałem Mysikrólikowi wspólny start w tegorocznym Spirosie, na nocnej trasie pieszej 20 km, od razu zgodziliśmy się, że podejdziemy do tej imprezy dość spokojnie. Będziemy maszerować, a nie biec. Nie będziemy ścigać się z profesjonalistami. Nasz cel był prostszy - chcieliśmy przeżyć coś ciekawego.

Powiedzmy sobie bowiem zwyczajnie - to jest przyjemne. Marsz na orientację daje satysfakcję na kilku poziomach. Trochę jak gra, trochę jak sport, ale taki, który uprawia się samemu, a nie ogląda w wykonaniu innych. Jest to mała przygoda dostępna dla większości z nas. No a my przecież jesteśmy z przygodą na ty ;-)

***

Pogoda podczas Spirosa dopisała. Było zimno, ale nie padało. Po odmeldowaniu się w bazie zawodów poczekaliśmy chwilę na start. Każda kolejna osoba lub grupa startowała z niewielkim odstępem. Nieco po 22. otrzymaliśmy mapę. Jak na niezbyt doświadczonych uczestników przystało, poświęciliśmy tylko kilka minut na analizę mapy i ustalenie sekwencji odszukiwania kolejnych punktów. Dziś wiemy, że pewnie trzeba było zużyć nieco więcej czasu, dokładniej przeanalizować rzeźbę terenu itp. Nas jednak ciągnęło już w las...

Sądząc po tym, że na początku nie spotykaliśmy nikogo na trasie, wytyczyliśmy inaczej naszą drogę niż większość uczestników. Ucząc się czytania naszej mapy poszliśmy do pierwszego punktu. Zajęło nam to nieco więcej czasu, niż planowaliśmy, ale ostatecznie odnaleźliśmy znak. Odbicie perforatora, zdjęcie. Znaki nie miały własnego oświetlenia, tylko element odblaskowy. Potem był drugi punkt - jakoś nam szło. No i wtedy zaczęły się kłopoty...

Do kolejnego punktu postanowiliśmy sobie skrócić drogę idąc na azymut przez las. Odcinek był nieduży, a przy tej skali mapy rzeźba terenu nie wyglądała na ekstremalnie trudną. Problem w tym, że trafiliśmy na wyjątkowo strome zbocze, pełne wiatrołomów, zarośli, gałęzi itp. - utrzymanie stałego kierunku było praktycznie niemożliwe. Po mozolnym podejściu czekało nas wyjątkowo strome zejście, pełne śliskich liści, dziur, gałęzi, pni i innych przeszkód. Odcinek w linii prostej bardzo krótki, ale zajął nam mnóstwo czasu i kosztował ogromne zmęczenie. Gdy dotarliśmy do drogi, która miała doprowadzić nas do kolejnego punktu, chwilę zajęło nam ustalenie dokładniejszej lokalizacji i wyznaczenie kierunku dalszego marszu.

Osiągnięcie kolejnych punktów wymagało pokonania sporych odległości. W wielu miejscach leśne trakty były zarośnięte i mało czytelne. Teren jest bardzo urozmaicony, pełen wzgórz, głębokich jarów i wąwozów. Są zagłębienia po okopach i dziury wykopane przez poszukiwaczy. Organizatorzy zadbali dodatkowo o to, aby nie było zbyt łatwo - dotarcie do wielu punktów wymagało zejścia ze ścieżek czy przecinek. Kompas to za mało, ale sukcesywnie przypominały nam się sprawdzone sposoby na tego typu imprezy - odliczanie kroków, na przemian każdy z nas do stu. Przemnażanie tego na metry. Szybkie pomiary na mapie, orientowanie się po ukształtowaniu terenu, odliczanie kolejnych odgałęzień dróżek, potwierdzenie pozycji na podstawie lokalizacji wzniesień obok drogi...

Na trasie dwa dwucyfrowe punkty (lepiej punktowane) nas pokonały. Każdemu z nich poświęciliśmy mnóstwo czasu - przy jednym z nich Mysikrólik naliczył aż 40 minut mozolnego czesania lasu kolejnymi ścieżkami. A punktu i tak nie odnaleźliśmy :-( Po drodze czekało na nas pokonanie strumienia, wspięcie się na kilka górek, długie odcinki pokonane leśnymi drogami. Zmęczenie gdzieś tam w nas tkwiło, ale na drugim planie. Zza chmur wyszedł sierp księżyca. Na wzgórzach chłodził nas wiatr, w dolinach było wyraźnie cieplej. Pogrążony w mroku las żył, wydawał swoje - tajemnicze dla laików - odgłosy. Pod nogami trzaskały gałązki, latarki podświetlały obłoki pary naszych oddechów. Nad nami górowały czarne drzewa. Poza nami - nikogo. Było pięknie.

Od któregoś momentu zaczęliśmy spotykać kolejnych uczestników. Część to biegający doświadczeni zawodnicy, ale było też kilka zespołów podobnych nam. W którymś momencie - może było to przy łyku herbaty z termosu? - zdecydowaliśmy, że musimy zrezygnować z kilku punktów, aby bez problemu zdążyć w limicie czasu na metę. Szybkie przeliczenie odległości, ocena naszych możliwości - jeszcze tu i może tu? A tam? Zobaczymy!

Optymalnie trasę można było według organizatorów pokonać przemierzając 20 km. My przeszliśmy - czasem kołując, czasem szukając dłuższy czas punktów - około 27 km - tyle zapisały aplikacje zapisujące pokonaną ścieżkę na naszych telefonach. Nie udało nam się dotrzeć do kilku punktów, ale i tak odnaleźliśmy większość z nich. Wreszcie zmęczeni ale zadowoleni dotarliśmy do mety. Oddanie karty i... czy to już koniec?

***

Obaj z Mysikrólikiem zgadzamy się, że było warto. Nie był to z naszej perspektywy łatwy marsz. Lepsza znajomość terenu, wcześniejsze przygotowanie się, dokładniejsza analiza mapy z pewnością pozwoliłyby nam uzyskać lepszy wynik. Jednak w naszym dość spontanicznym podejściu też było wiele uroku. Kompas, latarka, dobre buty i już można... być z przygodą na ty!

Tym razem było to na Spirosie w Gdyni, ale gdzie będzie to następnym razem? Znowu marsz? Coś innego?

Kto idzie z nami?

SpirosXXII.jpg
Plakat Spiros XXII - 2019
Plik ściągnięto 5 raz(y) 176.66 KB

_________________
Ostatnio zmieniony przez PiTT 2019-11-27, 23:37, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
irycki
Przygodomaniak
Pan Motocyklik



Wiek: 53
Dołączył: 22 Cze 2016
Posty: 1512
Skąd: Legionowo
Wysłany: 2019-11-28, 07:55   

Świetna impreza. 20 lat temu bym się z Wami wybrał. Teraz mam wątpliwości, czy przeszedłbym trzy dychy i to w akceptowalnym czasie.

W młodości brałem po wielokroć udział w podobnych imprezach, na pewno nie tak profesjonalnych jak Wasza, bo organizowanych amatorsko na przykład przez hufce harcerskie, ale radocha i tak była duża.

Swego czasu tradycją naszego hufca był nocny rajd "Dreszczyk", rozgrywany na ogół gdzies w połowie grudnia. A zimy bywały mocno chłodniejsze niż obecnie i nieraz leżał już śnieg. Wyglądało to inaczej niż teraz, punkty na ogół były obsadzane przez ludzi. Na ogół były tam do wykonania rozmaite zadania, czasami sprawnościowe, czasami "techniczne", czasami rozmaite łamigłówki. Punty szukało się albo po "serowej" mapie, albo bywał azymutalny opis trasy, na kolejnym punkcie dostawało się opis do następnego.
_________________

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10242
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-11-28, 08:44   

Z racji tego, że z kondycją u mnie nie tak źle z chęcią bym się wybrał następnym razem jeno krótki kurs zasad biegu na orientację. nigdy w czymś takim nie brałem udziału. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
oldmalarz
Przygodomaniak
artysta malarz


Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 699
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-11-28, 11:54   

johny napisał/a:
Z racji tego, że z kondycją u mnie nie tak źle z chęcią bym się wybrał następnym razem jeno krótki kurs zasad biegu na orientację. nigdy w czymś takim nie brałem udziału. :-)


jak to nie brałeś? :shock: przecież z Pittem serwujemy wam właśnie biegi na orientacje ..tylko że poziom jest inny bo łatwy ..Jak Pitt wspomniał część punktów nie jest po przecinkach a w lesie a znajdywanie ich odbywa się się poprzez rzeźbę terenu czyli czytanie warstwic na mapie i obliczanie kroków tak jak wspomniał ..a w nocy wszystkie koty są czarne .. a co dopiero górki.....i zamiast pytań na punktach są perforatory..

Pitt czy to na tym terenie walczyliście?

sirosm.jpg
Plik ściągnięto 22 raz(y) 170.69 KB

_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
Ostatnio zmieniony przez oldmalarz 2019-11-28, 12:07, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10242
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-11-28, 12:07   

oldmalarz napisał/a:
johny napisał/a:
Z racji tego, że z kondycją u mnie nie tak źle z chęcią bym się wybrał następnym razem jeno krótki kurs zasad biegu na orientację. nigdy w czymś takim nie brałem udziału. :-)


jak to nie brałeś? :shock: przecież z Pittem serwujemy wam właśnie biegi na orientacje ..tylko że poziom jest inny bo łatwy ..Jak Pitt wspomniał część punktów nie jest po przecinkach a w lesie a znajdywanie ich odbywa się się poprzez rzeźbę terenu czyli czytanie warstwic na mapie i obliczanie kroków tak jak wspomniał ..a w nocy wszystkie koty są czarne .. a co dopiero górki.....i zamiast pytań na punktach są perforatory..

Tak, tak, wiem Posejnele! Debiut! Ale raczej to kto inny pochylał się nad mapą... ja biegłem! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11277
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-11-28, 12:50   

johny napisał/a:
oldmalarz napisał/a:
johny napisał/a:
Z racji tego, że z kondycją u mnie nie tak źle z chęcią bym się wybrał następnym razem jeno krótki kurs zasad biegu na orientację. nigdy w czymś takim nie brałem udziału. :-)


jak to nie brałeś? :shock: przecież z Pittem serwujemy wam właśnie biegi na orientacje ..tylko że poziom jest inny bo łatwy ..Jak Pitt wspomniał część punktów nie jest po przecinkach a w lesie a znajdywanie ich odbywa się się poprzez rzeźbę terenu czyli czytanie warstwic na mapie i obliczanie kroków tak jak wspomniał ..a w nocy wszystkie koty są czarne .. a co dopiero górki.....i zamiast pytań na punktach są perforatory..

Tak, tak, wiem Posejnele! Debiut! Ale raczej to kto inny pochylał się nad mapą... ja biegłem! :-D


A o Fromborku to kolega zapomniał? :027:
To tam był debiut.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-11-28, 12:57   

oldmalarz napisał/a:


Pitt czy to na tym terenie walczyliście?


Mniej więcej. Tereny między Pustkami Cisewskimi(E), a Łążeczkami(W), Marszewo(S), Cisowa(N)
_________________
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-11-28, 12:58   

Yvonne napisał/a:
A o Fromborku to kolega zapomniał?


Miał prawo zapomnieć. Na szczęście Ater może mu przypomnieć.
_________________
 
 
Hanka 
Zlotowicz
Hanka


Wiek: 48
Dołączyła: 05 Maj 2014
Posty: 1271
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-11-28, 18:28   

Mysikrólik napisał/a:
Yvonne napisał/a:
A o Fromborku to kolega zapomniał?


Miał prawo zapomnieć. Na szczęście Ater może mu przypomnieć.

:-D :-D :-D
albo Psycholog ;-)
_________________
Ostatnio zmieniony przez Hanka 2019-11-28, 18:29, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-12-16, 09:25   Nocna masakra 2019

W zeszłą sobotę pojechałem w okolice Rzepina, aby przejść się po lesie w ramach Nocnej masakry 2019.

Nazwa bardzo adekwatna, ponieważ była noc i była masakra. W sumie przeszliśmy 36,83 km w 10:02:32 h. To raczej mój rekord. Zaczęło się całkiem dobrze i sprawnie. Pierwsze 5 punktów poszliśmy jak po sznurku, ale później zaczęły się schody. Dobił nas przedostatni punkt na powrocie. Szczyt górki, punkt na drzewie, nie został znaleziony, mimo że zmarnowaliśmy ponad godzinę. efektem tego było niezmieszczenie się w limicie 10h, mimo opuszczenia ostatniego punktu. Endomondo pokazało, że spaliłem 2500 kalorii.

Na jednym z początkowych punktów dołączyła do nas psina. Suczka z budowy i umaszczenia najbardziej przypominała mi border collie(niestety zdjęcie słabe). Szła z nami do samej mety przeszło 5h. Gdybym miał warunki, to pewnie bym ją przygarnął.

Nocna masakra 2019.png
Plik ściągnięto 2 raz(y) 64.57 KB

Screenshot_20191216-094213_Endomondo.jpg
Plik ściągnięto 7 raz(y) 505.65 KB

JPEG_20191215_131856_9007271579793379765.jpg
Plik ściągnięto 5 raz(y) 62.97 KB

20191214_204337.jpg
Plik ściągnięto 8 raz(y) 4.89 MB

_________________
Ostatnio zmieniony przez Mysikrólik 2019-12-16, 10:19, w całości zmieniany 4 razy  
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13474
Wysłany: 2019-12-16, 09:55   

No panie Mysikróliku. Szacuneczek za kolejny świetny wynik. 10 godzin to faktycznie prawdziwa masakra. :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 10242
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-12-16, 10:31   

Grubo! :564:
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4881
Wysłany: 2019-12-16, 11:42   

Mysikrólik napisał/a:
Endomondo pokazało, że spaliłem 2500 kalorii.


Uff, już się przestraszyłem, że masz problemy ze spalaniem. Ale jednak to były kilokalorie.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-12-16, 14:09   

PawelK napisał/a:
Ale jednak to były kilokalorie.


O matko, to znaczy że spaliłem 2,5 miliona kalorii? Czy ja to przeżyję?
Szybko muszę uzupełnić.
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4881
Wysłany: 2019-12-16, 15:13   

Mysikrólik napisał/a:
Szybko muszę uzupełnić.
:564:
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-12-16, 15:23   

Na mecie czekała na nas podwójna porcja spaghetti z sosem bolońskim.
Pierwszy raz się chyba cieszyłem, że makaron nie jest al dente. Twardszego nie dałbym rady pogryźć. ;-)
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4881
Wysłany: 2019-12-16, 15:29   

Mysikrólik napisał/a:
Na mecie czekała na nas podwójna porcja spaghetti z sosem bolońskim.


eeee to odrobiłeś te kilokalorie z nawiązką :-)
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Hanka 
Zlotowicz
Hanka


Wiek: 48
Dołączyła: 05 Maj 2014
Posty: 1271
Skąd: Brześć Kujawski
Wysłany: 2019-12-16, 20:53   

jak czytam o tym czego dokonałeś Mysikróliku to już czuję się zmęczona, bardzo Ci gratuluję, bardzo :-)
_________________
 
 
Mysikrólik 
Zlotowicz
harcerz



Wiek: 44
Dołączył: 16 Lip 2013
Posty: 3726
Wysłany: 2019-12-16, 21:08   

Nie wiem czy można mówić o dokonaniu. Nie planowałem tyle. Miało być 25 km, taka była trasa.
Człowiek wychodzi, a potem musi wrócić. No i wyszedł prawie maraton.
W poprzednim na pewno nie dałbym rady tyle przejść. Teren był zdecydowanie bardziej płaski tym razem.
_________________
Ostatnio zmieniony przez Mysikrólik 2019-12-16, 21:09, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
oldmalarz
Przygodomaniak
artysta malarz


Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 699
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-12-21, 14:48   

I my dołozylismy swoją cegiełke biegów na orietacje..dziś rano ..lajtowo ;-) i w dzień .. trasa była banalnie prosta ..miało byc dziesięc punktów w limicie ale jakoś tak szło za łątwo wiec dorobilismy jeszcze dziewięć . w rezultacie nie zmiescilismy sie w czasi o 9 miniut i tym samym odjeto ma 9 punktów co w rezulatcie wyszło na to samo czyli i tak 10 ..ale pzrynajmniej dobzre sie bawilismy..

bieg4.jpg
Plik ściągnięto 8 raz(y) 1.08 MB

bieg2.jpg
Plik ściągnięto 6 raz(y) 1.22 MB

bieg7.jpg
Plik ściągnięto 5 raz(y) 1.42 MB

_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 42
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 11277
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-12-21, 14:52   

Barbarka?
Bardzo dobrze znam to miejsce :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
oldmalarz
Przygodomaniak
artysta malarz


Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 699
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-12-21, 15:08   

Yvonne napisał/a:
Barbarka?
Bardzo dobrze znam to miejsce :-)


tak prawie wciągnąłem sie dzisiaj do tego klubu i tak sobie pogawedziliśmy z organizatorem po biegu pzrzy ciepłej herbatce..w rezulatcie staneło na tym że w miare mozliwosci bede brał udziął w ich imprezach na orietacje ..a jest kilka w okolicy bydgoszczy ..tak że zapraszam tez twoch facetów jak mają ochote ;)
http://www.skarmat.pl/dow...2020_ver1_0.pdf
_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 13474
Wysłany: 2019-12-21, 17:06   

oldmalarz napisał/a:

tak prawie wciągnąłem sie dzisiaj do tego klubu i tak sobie pogawedziliśmy z organizatorem po biegu pzrzy ciepłej herbatce..w rezulatcie staneło na tym że w miare mozliwosci bede brał udziął w ich imprezach na orietacje ..a jest kilka w okolicy bydgoszczy ..tak że zapraszam tez twoch facetów jak mają ochote ;)
http://www.skarmat.pl/dow...2020_ver1_0.pdf

A zaprosiłeś ich oldmalarzu do nas na forum?
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
oldmalarz
Przygodomaniak
artysta malarz


Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 699
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-12-21, 17:42   

Czesio1 napisał/a:

A zaprosiłeś ich oldmalarzu do nas na forum?
nie.. wszystko w swoim czasie dopiero co sie tam wprosiłem .. przedstawilem swoje pytania aby mieć wieksza wiedze w zakresie INO do lepszej organizacji naszych gier terenowych.. wiec temat forum był poruszony ..nikogo na siłe nie lubie wciągac..a wierz mi poruszam bardzo czesto nasze przygody wśród moich znajomych ,artystów,żeglarzy, bilardzistów ..etc.. ..
_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.66 sekundy. Zapytań do SQL: 21