Z przygodą na ty Strona Główna



Z przygodą na ty

Forum Miłośników Przygody im. Pana Samochodzika

• FAQ • Dane_osobowe • Szukaj • Użytkownicy • Grupy
• Rejestracja • Zaloguj

Poprzedni temat :: Następny temat
Koncerty
Autor Wiadomość
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4643
Wysłany: 2018-11-26, 22:20   

johny napisał/a:
A ha


Właśnie "Hunting High and Low Live" idziemy, w listopadzie 2019.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1025
Wysłany: 2018-12-21, 09:49   

Rozważam zakup biletów na Impact Festival w Krakowie. Impreza będzie na Tauron Arenie. Ktoś był? Jakie wrażenia z koncertów na tym stadionie?
_________________
 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4643
Wysłany: 2018-12-21, 09:56   

Fantomas napisał/a:
Impreza będzie na Tauron Arenie. Ktoś był? Jakie wrażenia z koncertów na tym stadionie?


Tauron Arena to hala widowiskowo-sportowa.
_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1025
Wysłany: 2018-12-21, 11:10   

PawelK napisał/a:
Fantomas napisał/a:
Impreza będzie na Tauron Arenie. Ktoś był? Jakie wrażenia z koncertów na tym stadionie?


Tauron Arena to hala widowiskowo-sportowa.

Racja, PawelK. Nie wiem dlaczego byłem przekonany, że to stadion Cracovii :-) . Dzięki za poprawkę. Już się zorientowałem, że nikłe są szanse na bilety. Chciałem zobaczyć Black Rebel Motorcycle Club, ale to chyba fani Tool i Alice in Chains wykupili większość wejściówek.
_________________
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2018-12-21, 12:56   

Fantomas napisał/a:
Rozważam zakup biletów na Impact Festival w Krakowie. Impreza będzie na Tauron Arenie. Ktoś był? Jakie wrażenia z koncertów na tym stadionie?

Byłem na Mecie i Ironach i było super! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-02-02, 20:14   KULT Akustik - Wytwórnia

Dzięki gwiazdkowemu prezentowi od zony dane mi było po raz kolejny zobaczyć formację Kazika. Akustik nie akustik koncerty KULT-u to zawsze przeżycie! Nie inaczej było tym razem. Trzydzieści kilka piosenek z przekroju działalności w tym największe hiciory. Już jako trzecia Arahja, ponadczasowa kompozycja aktualna jak nigdy wcześniej. Potem były i genialne Czarne słońca i Celina w wersji jednak znanej z działalności KNŻ-ta. Miałem bardzo dobre miejsce bo 8 rząd na wprost sceny. wszystko było widać idealnie. Ale... Siedzieć nie dało rady... Ja się zaczęła Brooklyńska rada Żydów to już nie wytrzymałem. Inni zresztą też, Hop pod scenę i bawimy się na całego! Szaleństwa przy Polsce nie wspomnę! Na koniec niesamowita Wódka i Sowieci! 20 cm od sceny, pogowanie, piątki z Kazikiem, ech było cudownie!
Kolejny raz ten koncert utwierdził mnie w przekonaniu, że KULT to najlepszy polski zespół. :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

Ostatnio zmieniony przez johny 2019-02-02, 20:15, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Fantomas
Przygodomaniak


Dołączył: 30 Lip 2018
Posty: 1025
Wysłany: 2019-02-02, 21:34   

Co do Kultu pełna zgoda to szczególny zespół. Też widziałem KULT na żywo i zawsze była świetna zabawa :564:
_________________
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-02-03, 23:36   

johny napisał/a:
Dzięki gwiazdkowemu prezentowi od zony dane mi było po raz kolejny zobaczyć formację Kazika. Akustik nie akustik koncerty KULT-u to zawsze przeżycie! Nie inaczej było tym razem. Trzydzieści kilka piosenek z przekroju działalności w tym największe hiciory. Już jako trzecia Arahja, ponadczasowa kompozycja aktualna jak nigdy wcześniej. Potem były i genialne Czarne słońca i Celina w wersji jednak znanej z działalności KNŻ-ta. Miałem bardzo dobre miejsce bo 8 rząd na wprost sceny. wszystko było widać idealnie. Ale... Siedzieć nie dało rady... Ja się zaczęła Brooklyńska rada Żydów to już nie wytrzymałem. Inni zresztą też, Hop pod scenę i bawimy się na całego! Szaleństwa przy Polsce nie wspomnę! Na koniec niesamowita Wódka i Sowieci! 20 cm od sceny, pogowanie, piątki z Kazikiem, ech było cudownie!


Johny, napisałeś to tak plastycznie, że czuję się tak, jakbym też była na tym koncercie :564:
Lubię Kult :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-02-03, 23:38   

Yvonne napisał/a:
Lubię Kult :-)

Cieszę się, bo to świetna kapela jest! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
PawelK
Moderator



Dołączył: 27 Lip 2013
Posty: 4643
Wysłany: 2019-06-30, 16:35   

Muszę przyznać, że starszy pan daje radę.
Phil Collins po kilku operacjach, kręgosłup, biodro, ponoć nie ma czucia w stopie. Do hotelu został wwieziony na wózku, na scenę wyszedł o kuli i śpiewa na siedząco, na kręconym fotelu. To wszystko nie wpłynęło na głos. Wygląda na to, że niektórzy z wiekiem tracą głos a inni fizyczność. Tutaj nie trzeba re-aranżacji utworów, żeby Phil Collins je zaśpiewał. To jest ten sam głos. Koncert trwał bite dwie godziny. W przerwie pomiędzy utworami Collinsa był pokaz jego syna na perkusji (Nicholas Collins, 18 lat), na której gra w zespole ojca. W czasie drugiej przerwy było wspólne wykonanie piosenki ojca "You Know What I Mean" - Phil śpiewał, Nicholas grał na pianinie.
Koncert niby dla 50-60 latków ale za naszymi miejscami szalała nastolatka, która przyszła na koncert z rodzicami.

Jak support grali Nile Rodgers & Chic. W sumie nic mi ta nazwa nie mówiła, ale ja jestem ignorantem muzycznym tzn. znam tylko to co znam a reszta mnie nie interesuje ale okazało się, że kilka kawałków Nile'a Rodgersa gdzieś tam w głowie się tłucze. W tej sytuacji muszę przyznać, że support nie był na "odwal się".

IMG_20190626_192316.jpg
Plik ściągnięto 5 raz(y) 540.38 KB

IMG_20190626_192402.jpg
Plik ściągnięto 5 raz(y) 317.1 KB

IMG_20190626_205214.jpg
Plik ściągnięto 6 raz(y) 511.3 KB

IMG_20190626_205444.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 336.54 KB

IMG_20190626_210007.jpg
Plik ściągnięto 3 raz(y) 287.57 KB

IMG_20190626_210225.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 327.12 KB

IMG_20190626_210507.jpg
Plik ściągnięto 3 raz(y) 479.36 KB

IMG_20190626_213606.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 297.43 KB

IMG_20190626_220248.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 217.9 KB

IMG_20190626_222727.jpg
Plik ściągnięto 2 raz(y) 238.23 KB

_________________
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-07-01, 19:53   

PawelK napisał/a:
Muszę przyznać, że starszy pan daje radę.
Phil Collins po kilku operacjach, kręgosłup, biodro, ponoć nie ma czucia w stopie. Do hotelu został wwieziony na wózku, na scenę wyszedł o kuli i śpiewa na siedząco, na kręconym fotelu. To wszystko nie wpłynęło na głos. Wygląda na to, że niektórzy z wiekiem tracą głos a inni fizyczność. Tutaj nie trzeba re-aranżacji utworów, żeby Phil Collins je zaśpiewał. To jest ten sam głos. Koncert trwał bite dwie godziny.


Wow!
Zazdroszczę. To musiało być wspaniałe wydarzenie :-)
Nie ma nic piękniejszego, niż muzyka na żywo.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-07-31, 13:00   

Już wkrótce koncert Mety. Koszuleczki z takim oto haftem będziemy mieli z Czesławem!

A na plecach:
johny/Czesio 1
W-wa 21.08.2019
:-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12950
Wysłany: 2019-07-31, 15:13   

johny napisał/a:
Już wkrótce koncert Mety. Koszuleczki z takim oto haftem będziemy mieli z Czesławem!
[url=https://i.postimg.cc/tg80bcX0/67562098-674784569701601-4649528451286433792-n.jpg]Obrazek[/url]
A na plecach:
johny/Czesio 1
W-wa 21.08.2019
:-)

Już nie mogę się doczekać! :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Von Dobeneck
Zlotowicz



Wiek: 48
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 3411
Wysłany: 2019-08-01, 05:25   

Kiedy dokładnie? Bo to już w sierpniu chyba?
_________________
Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12950
Wysłany: 2019-08-01, 05:27   

Von Dobeneck napisał/a:
Kiedy dokładnie? Bo to już w sierpniu chyba?

21 sierpnia
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Von Dobeneck
Zlotowicz



Wiek: 48
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 3411
Wysłany: 2019-08-01, 05:31   

Czesio1 napisał/a:
Von Dobeneck napisał/a:
Kiedy dokładnie? Bo to już w sierpniu chyba?

21 sierpnia


Matko bosko, mam wolne!!!
_________________
Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12950
Wysłany: 2019-08-01, 06:33   

Von Dobeneck napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
Von Dobeneck napisał/a:
Kiedy dokładnie? Bo to już w sierpniu chyba?

21 sierpnia


Matko bosko, mam wolne!!!

I bardzo słusznie :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-08-01, 08:20   

Von Dobeneck napisał/a:
Czesio1 napisał/a:
Von Dobeneck napisał/a:
Kiedy dokładnie? Bo to już w sierpniu chyba?

21 sierpnia


Matko bosko, mam wolne!!!

No to juz się nie wywiniesz od spotkania z nami! :-D
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Von Dobeneck
Zlotowicz



Wiek: 48
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 3411
Wysłany: 2019-08-01, 08:56   

johny napisał/a:
No to juz się nie wywiniesz od spotkania z nami!


No koniecznie musimy się spotkać! Dzwoń johny, kiedy będziecie już na miejscu, postaram się dojechać. :564:
_________________
Nie zna smaku prawdziwego życia, kto przez tunel samotności się nie przeczołgał
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-08-26, 09:52   METALLICA - 21.08.2019

Jako się rzekło. To był, jak wczoraj policzyłem, mój ósmy koncert Mety. Czy najlepszy? Nie! Czy najgorszy? Też nie! Z pewnością był to bardzo dobry koncert i myślę, że w trójce znajdzie swoje miejsce. Bezapelacyjnie nr 1 jest ten z ubiegłego roku z Krk i ten pierwszy (pewnie z racji tego, że był pierwszy - Czesio coś o tym wie :-D ) z 1999 roku ze stadionu Gwardii w W-wie.
Ale, do rzeczy. Około 14 spotkaliśmy się z Czesiem na parkingu pod stadionem. Jak super znów zobaczyć tą brodatą siwą gębę (mam nadzieję, że mi wybaczy te określenia) :-D !!! Krótkie powitanie, wymiana souvenirów i w okolicznościowych koszulkach lecimy coś zjeść i coś wypić. Coś, w tym przypadku oznaczało GIGANTYCZNEGO hamburgera z frytkami, w knajpie tuż obok Ronda Waszyngtona. Jego wielkość to nie jedyny atut. Był po prostu bardzo dobry. Ponoć właściciele sami wypiekają do nich bułki. Pojedliśmy, wypiliśmy co nieco, omówiliśmy różne sprawy i coś koło 16 zameldowaliśmy się w kolejce do wejścia. Punktualne 16.30 zostały otwarte bramy stadionu. Co poniektórzy jak strzała wyrwali aby być pierwszymi pod sceną.
My z Czesiem dostojnie weszliśmy sobie i zameldowaliśmy się również tuż obok sceny ale nieco z lewej jej strony.
Pierwszy support BOKASSA zaczął punktualnie o 17.45. Trudne mieli zadanie ale byli całkiem, całkiem. Niestety ich nagłośnienie to jedna wielka tragedia, myślę że przy lepszym jeszcze bardziej by sie mi spodobali. Pół godziny i schodzą ze sceny.
O 18.45 przed nami pojawia się szwedzka formacja GHOST. I to jest dla mnie jedno wielkie nieporozumienie... Choć nagłośnienie lepsze to muzyka... Dla mnie to kupa g...a a już końcówka to dramat kompletny. Kawałki, których nie powstydziliby się BACKSTREET BOYS.... Ludzie, przecież na tej samej scenie ma zaraz wystąpić legenda thrash metalu!!! WTF? Jeszcze ten satanistyczny anturaż... Kicz nad kicze... Żegnam bez żalu. Dobra koniec!
Czekamy na gwiazdę wieczoru! Oczekiwanie nieco się przedłuża. Wreszcie około 20.40 gasną światła i z głośników słyszymy Ecstasy Of Gold... Jeszcze chwilka jeszcze momencik i jest....
Hardwired - zajebisty thrashowy otwieracz, bezapelacyjnie jeden z najlepszych kawałków z ostatniej płyty... Tylko co ja widzę, wszyscy obok mnie stoją... Dobra moja głowa pracuje samodzielnie...
Za chwilę lecimy z:
The Memory Remains - świetna piosenka, z frazami śpiewanymi przez cały stadion i cholernie szybką thrashową końcówką. Ekstra!!!
Po tym James Hetfield oświadcza nam, że zagrają coś bardzo starego...
The Four Horsemen - cóż ja mogę rzec, na Kill'em All nie ma słabych kawałków!!! Tylko ta nieruchliwa publika... :-/
Za chwilę grają jedną z piosenek, które szczególnie zapamiętam z tego gigu
Harvester of Sorrow - ciężar, moc, energia, magia po prostu!
Dalej...
The Unforgiven - pierwsza ballada, rozumiem, że panowie muszą nieco odpocząć ale jakby zamiast tego było Fade To Black czy Welcome Home to by było coś!!!
I wracamy do Hardwirde... To Self-Destruct
Now That We're Dead, Moth Into Flame - dwie bardzo dobre kompozycje z tej płyty.
Za chwilę James drze się: Do you want heavy!!!??? Metallica gives you heavy...
Sad but True - co tu dużo mówić, przez moją głowę przetacza się walec...
A po walcu usłyszeliśmy Sen o Warszawie i solo Roberta na basie, jak zwykle gdy na telebimach pojawił się Cliff a on grał jego partie z oczu poleciały mi łzy...
Po tym wszystkim przyszedł czas na fajny kawałek z Death Magnetic
The Day That Never Comes - z bardzo ostrą końcówką. Git!!!
A następnie...
St. Anger - ja cię nie mogę, co za moc, co za czad, co za thrash!!! Obok Harvester i Sad TOP 3 koncertu. Mistrzostwo!!!!
Lecimy dalej, helikopter, wybuchy, odgłosy wojny
One - jedna z najbardziej przerażających piosenek Metalliki. Kończy się ekstremalnie szybkim thrashowym tempem a za chwilę Lars nabija rytm do...
Master of Puppets - co tu dużo mówić, tu już nie dało się stać normalnie!!! 8 minut szczela błyskawicznie.
Po Masterze panowie, przechodzą na miniscenę kończący dość długi wybieg i grają krótki set składający się z
For Whom the Bell Tolls, Creeping Death a na koniec James się nas pyta jaki kawałek chcemy, a my na to: Seek & Destroy!!!! I znów jest jazda. łapiemy się z Czesiem za bary i huzia na Józia!!! To jest muzyka, to są emocje!!!
Patrzę na Jamesa, w jeansowej kurtce i naszywki na niej: MOTORHEAD, G.B.H., UFO!!! Coś pięknego, to hołd dla tych kapel, bez których de facto METALLICA nie byłaby sobą! Dziękuję Panie Hetfield!
Koniec??? Nie, nie, nie... Wiemy, że będą jeszcze 3 kawałki.
Na początek
Spit Out the Bone - kolejny rasowy thrashowy wymiatacz, po nim
Nothing Else Matters - świetna piosenka ale ograna już do bólu, no i ballada. Gdyby zamiast niej pojawiło się Battery/Diposable Heroes/Dyer's Eve - ech marzenie ściętej głowy, w końcu sporo lasek chce się poprzytulać do swoich facetów... Dobra kończy się NEM i James płynnie zapodaje riff do
Enter Sandman - genialna heavy metalowa piosenka w sam raz na koniec! Tym razem to już koniec w rzeczy samej... Próbujemy z Czesiem złapać kostki... Prawie nam się to udaje ale jak wiemy prawie robi wielką różnicę.
Zaczynamy opuszczać płytę stadionu a z głośników dobiegają dźwięki NEM w wykonaniu symfonicznym. Odwracamy się i na telebimach widzimy to:

https://www.youtube.com/watch?v=M-pzoEvMzgg

Podsumowanie? Mój dialog z Czesiem po:
Jak tam panie Czesio - jedziemy na następny???
No ba panie johny!!!

Uściski i pożegnania i rozstajemy się!
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-08-28, 07:47   

Ale moc, ale jazda, ale czad!!! Tylko ta akustyka, dobrze, że byliśmy pod sceną...
https://youtu.be/rFxwJUNJqHI
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-09-28, 08:08   

Jakie szczęście mieliśmy panie Czesio, że byliśmy na tym koncercie. Cała trasa po Australii i Nowej Zelandii została odwołana! James wrócił do picia i idzie na terapię... :-(
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12950
Wysłany: 2019-09-28, 10:44   

johny napisał/a:
Jakie szczęście mieliśmy panie Czesio, że byliśmy na tym koncercie. Cała trasa po Australii i Nowej Zelandii została odwołana! James wrócił do picia i idzie na terapię... :-(

Właśnie rano czytałem o tym:
James trafił na odwyk
Super, że udało sie z tym koncertem. Jeszcze raz wielkie dzięki johny za organizację tego mini-zlotu. :564:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-09-29, 21:48   

Zbliża się październik, a wraz z nim trzy koncerty klasy "S", których już nie mogę się doczekać:

Sikorowscy
Santor
Stare Dobre Małżeństwo


Relacje wkrótce :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-10-13, 19:52   

Pierwszy koncert za mną.
Właśnie wróciłam z Sikorowskich.
Było jak zwykle - pięknie, wzruszająco, zabawnie, nostalgicznie ...
Pan Andrzej dzisiaj miał fantastyczną oprawę muzyczną!
Jacek Królik, którego uwielbiam, na swojej gitarze dał dzisiaj z siebie wszystko.
Perkusista dał popis, którym zasłużył na owacje.
Akordeonista przypomniał mi, jak bardzo lubię ten instrument.
Do tego świetny kontrabasista.

No i wokal. Mai można tylko słuchać i się zachwycać.
Ech ... wpadłam w zachwyt.
Siedzę i słucham płyty "Kraków Saloniki".
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Czesio1 
Administrator
Ojciec Prowadzący



Wiek: 44
Dołączył: 07 Lip 2013
Posty: 12950
Wysłany: 2019-10-22, 19:49   

Wracają wspomnienia z koncertu Metalliki:

https://www.youtube.com/w...l8FugQiuRjP%3A6

Niesamowity kawałek. :581: :581: :581:
_________________

Lepiej spróbować i wiedzieć, że się nie udało, niż żałować, że się nie spróbowało :-)
 
 
johny
Moderator



Wiek: 46
Dołączył: 09 Lip 2013
Posty: 9941
Skąd: Łódź
Wysłany: 2019-10-22, 19:54   

Czesio1 napisał/a:
Wracają wspomnienia z koncertu Metalliki:

https://www.youtube.com/w...l8FugQiuRjP%3A6

Niesamowity kawałek. :581: :581: :581:

:564:
Darliśmy buzie zacnie! :-)
_________________
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
XIII VII III I V XX XIV 1

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-10-27, 19:45   

Zanim przejdę do opisu wrażeń z wczorajszego koncertu, muszę cofnąć się do wtorku, kiedy to miałam okazję usłyszeć na żywo i zobaczyć z bardzo bliska (siedziałam w trzecim rzędzie) panią Irenę Santor.

Po raz pierwszy byłam na koncercie Ireny Santor i powiem Wam, że było to jedno z najpiękniejszych doznań artystycznych w moim życiu.
Co za głos! Co za DYKCJA!!! Można było z ogromną łatwością zrozumieć KAŻDE zaśpiewane przez panią Irenę słowo. Co za klasa! Jeszcze nie słyszałam, żeby ktoś tyle razy przedstawiał towarzyszących muzyków, żeby dziękował akustykom i oświetleniowcom.
Pani Irena, ubrana pięknie w czarne spodnie i białą marynarkę, czyli gustownie i z klasą, pomiędzy śpiewanymi przez siebie piosenkami snuła ciekawe opowieści z nimi związane. Wielokrotnie wspominała Wojciecha Młynarskiego oraz innych autorów tekstów i muzyki, którzy przez lata tworzyli dla niej piosenki. Mówiła bardzo ciepło, a jednocześnie z werwą i humorem.

Zaśpiewała wiele starych piosenek, ale też sporo nowych, z ostatniej płyty.

I tak sobie pomyślałam, jak wyszłam z koncertu, że to jest Wielka Dama.
Nie żadna Tyszkiewicz, wyniosła, egzaltowana, sztuczna kobieta, która przez wielu jest uważana za damę, czego nie rozumiem.
Pani Irena Santor - to jest klasa, szyk i wspaniałe maniery.
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

 
 
Yvonne 
Moderator



Wiek: 41
Dołączyła: 09 Lip 2013
Posty: 10920
Skąd: Bydgoszcz
Wysłany: 2019-10-27, 19:52   

A wczoraj byliśmy na Starym Dobrym Małżeństwie.
Po raz pierwszy. Ale na pewno nie ostatni.

Widownia Filharmonii Pomorskiej zapełniona do ostatniego miejsca.
Koncert był cudowny.
Trwał 2,5 godziny.
Bisów było chyba z 6.
Tylu nie widziałam na żadnym koncercie.
Widać tutaj dwie sprawy: ogromne emocje widzów i ciągły niedosyt piosenek oraz wielki szacunek zespołu do swoich fanów. Wychodzili ponownie 6 razy, aby zaśpiewać jeszcze ... I jeszcze ... I jeszcze ...
Mam ogromny szacunek i podziw dla takich artystów.

Pytałeś o emocje, Oldmalarzu.
Cóż ... Nie da się tego opisać.
Prawie 900 osób śpiewających wraz z wokalistą, znających większość piosenek na pamięć - to musiało zrobić wrażenie na każdym.

Nie dziwię się, że chodzicie na ich koncerty od tylu już lat ... :-)
_________________
Zapraszam:

http://odbiblioteczkidoszafy.blogspot.com/

Ostatnio zmieniony przez Yvonne 2019-10-27, 19:53, w całości zmieniany 3 razy  
 
 
oldmalarz
Żądny przygód
artysta malarz



Wiek: 51
Dołączył: 15 Lis 2016
Posty: 613
Skąd: ze świata malarstwa
Wysłany: 2019-10-27, 20:54   

Yvonne napisał/a:

Trwał 2,5 godziny.
Bisów było chyba z 6.
Tylu nie widziałam na żadnym koncercie.
Widać tutaj dwie sprawy: ogromne emocje widzów i ciągły niedosyt piosenek oraz wielki szacunek zespołu do swoich fanów. Wychodzili ponownie 6 razy, aby zaśpiewać jeszcze ... I jeszcze ... I jeszcze ...
Mam ogromny szacunek i podziw dla takich artystów.

Pytałeś o emocje, Oldmalarzu.
Cóż ... Nie da się tego opisać.
Prawie 900 osób śpiewających wraz z wokalistą, znających większość piosenek na pamięć - to musiało zrobić wrażenie na każdym.

Nie dziwię się, że chodzicie na ich koncerty od tylu już lat ... :-)


Nasz trwał 2 godziny 15 minut ..bisów tez chyba z 6 czy 8 .. standartowy tekst Krzysia - "element teatru musi być" :) ...Dla mnie koncerty SDM'u tworzą niepowtarzalny świat niepowtarzalny klimat .... Stała pozycja to śpiewanie publicznosci czyli widzowie którzy przychodza na ich koncerty znaja każda piosenke na pamięć (oprócz nowych) ..i kiedy tylko Krzysiu zacheca publika śpiewa.. rytmiczne klaskanie hitów w rytm znanych szlagierów..no i owacje na stojąco domagające sie powrotu zza kurtyny o jeszce jeden utwór..poza tym dowcipne i na wskroś elokwentne dowcipy wtracane miedzy utworami dot. jego piosenek przezyć emocjonalnych i udreki czasów w jakich musi żyć bawią publicznosc od lat i są wrecz legendarne.. u nas zaspiewali 50% starych hitów ..i co ciekawe jak sam opowiada nie graja ich w radiu nie puszczaja w polsacie a na salach tłumy bilety wyprzedane na pół roku z góry..i tak sie dziej od wielu wielu lat ..ich zespół sie nie reklamuje jak sami mówia sprawy wydawnicze wzieli we włąsne rece ..czyli popularnosc ich odbywa sie droga pantoflową że ktoś ich poleci, ktoś powie znajomemu, ktoś kogoś zaprosi na koncert. i tak to sie odbywa i zawsze maja full fanów ..
Ciekawostka jest (nie wiem czy wiesz że jakiś czas temu Czemplik i Żarowski odeszli od zespołu do innej kapeli o nazwie "u studni" jakież było moje zdziwienie jak dzisiej ujrzałem Czemplika przy skrzypcach ....coć musiało sie wydarzyć interesującego że nastąpił powrót Wojtka ..a może tylko gościnnie zagrał .? Brak skrzypiec w poprzednich koncertach był jednak odczuwalny..pomimo swietnego wokalu..ale czas jednak robi swoje Krzysiu spiewa juz spokojniej i rozważniej ..czuje sie że oszczędza gardło ..
_________________
Każdy mężczyzna podejmuje w zyciu min.jednen świadomy błąd..
Ostatnio zmieniony przez oldmalarz 2019-10-27, 20:55, w całości zmieniany 1 raz  
 
 
Wyświetl posty z ostatnich:   
Odpowiedz do tematu
Nie możesz pisać nowych tematów
Nie możesz odpowiadać w tematach
Nie możesz zmieniać swoich postów
Nie możesz usuwać swoich postów
Nie możesz głosować w ankietach
Nie możesz załączać plików na tym forum
Możesz ściągać załączniki na tym forum
Dodaj temat do Ulubionych
Wersja do druku

Skocz do:  

Powered by phpBB modified by Przemo © 2003 phpBB Group. Template GreyBlue v 0.2 created by Nasedo.
Strona wygenerowana w 0.65 sekundy. Zapytań do SQL: 16