Raz w roku w Skiroławkach.

Dział poświęcony pozostałej twórczości Zbigniewa Nienackiego
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 10727
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Podziękował;: 17 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy

Post autor: johny »

Barabasz pisze:Nigdy nie miałem zamiaru tej pozycji przeczytać ale teraz powoli zmieniam zdanie. Już sama wasza dyskusja powoli mnie przekonuje.
W przeciwieństwie do UFO, przeczytać zawsze warto! :-D
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Barabasz
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 3445
Rejestracja: 25 sie 2015, 10:43
Miejscowość: Antoninów
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 13 razy

Post autor: Barabasz »

johny pisze: W przeciwieństwie do UFO, przeczytać zawsze warto! :-D
Zobaczysz kiedyś UFO Ciebie porwie!!! Zarówno w cudzysłowiu jak i dosłownie :lol:
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Eksplorator63
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 1650
Rejestracja: 16 maja 2016, 18:45
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 1 raz
Otrzymał podziękowań: 7 razy

Post autor: Eksplorator63 »

Barabasz pisze:Nigdy nie miałem zamiaru tej pozycji przeczytać ale teraz powoli zmieniam zdanie. Już sama wasza dyskusja powoli mnie przekonuje.
Polecam Barabaszu :-)
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 10727
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Podziękował;: 17 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy

Post autor: johny »

Barabasz pisze:
johny pisze: W przeciwieństwie do UFO, przeczytać zawsze warto! :-D
Zobaczysz kiedyś UFO Ciebie porwie!!! Zarówno w cudzysłowiu jak i dosłownie :lol:
Przeczytałem 1,5 raza. Raz do 3/4 bo dalej nie dałem rady i ze 2 lata temu zmusiłem się przeczytać to coś - Samochodzikiem nie da się tego nazwać - w całości.
Nie porwało mnie i już nigdy nie porwie. To był mój ostatni kontakt z ta książką.
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 5569
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 29 razy
Otrzymał podziękowań: 24 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

johny pisze:
Barabasz pisze:
johny pisze: W przeciwieństwie do UFO, przeczytać zawsze warto! :-D
Zobaczysz kiedyś UFO Ciebie porwie!!! Zarówno w cudzysłowiu jak i dosłownie :lol:
Przeczytałem 1,5 raza. Raz do 3/4 bo dalej nie dałem rady i ze 2 lata temu zmusiłem się przeczytać to coś - Samochodzikiem nie da się tego nazwać - w całości.
Nie porwało mnie i już nigdy nie porwie. To był mój ostatni kontakt z ta książką.
Jeszcze jeden tekst na ten temat i przenoszę...
Za oknem skoro świt Kilimandżaro...
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 10727
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Podziękował;: 17 razy
Otrzymał podziękowań: 18 razy

Post autor: johny »

PawelK pisze:
johny pisze:
Barabasz pisze:
johny pisze: W przeciwieństwie do UFO, przeczytać zawsze warto! :-D
Zobaczysz kiedyś UFO Ciebie porwie!!! Zarówno w cudzysłowiu jak i dosłownie :lol:
Przeczytałem 1,5 raza. Raz do 3/4 bo dalej nie dałem rady i ze 2 lata temu zmusiłem się przeczytać to coś - Samochodzikiem nie da się tego nazwać - w całości.
Nie porwało mnie i już nigdy nie porwie. To był mój ostatni kontakt z ta książką.
Jeszcze jeden tekst na ten temat i przenoszę...
Nie strasz tylko przenoś! :-P
Stop PLANDEMII COVID-1984
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15624
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 38 razy
Otrzymał podziękowań: 35 razy

Re: Raz w roku w Skiroławkach.

Post autor: Czesio1 »

Mam pytanie do tych którzy mają książkę "Raz w roku w Skiroławkach". W moim wydaniu jest błąd. Gdzieś w połowie 68 fragmentu jest taki akapit:

"Od tego dnia rozpoczął zacięte, wytrwałe polowanie na Kłobuka, który co rano pojawiał się na starej wiśni. Turlej nie jadł, nie spał, zaniedbał swoje obowiązki, ale z uporem dążył do uśmiercenia znienawidzonego ptaka. Jeśli ktokolwiek sądził, że leśniczy jest bezwolnym marzycielem - przekonał się teraz o swojej omyłce. Nie oddawał się marzeniom, ale jak człowiek czynu od świtu do zmroku niezmordowanie zmierzał do celu. Kładł się spać o północy, ale jeszcze przed świtem zasiadał w starej ubikacji za stodołą i cierpliwie czekał, aż na wiśni pokaże się Kłobuk. Jeśli ktoś miał o nim opinię jako o człowieku leniwym lub niedbałym tylko dlatego, że woda wciąż ciekła z kaloryfera i brakowało drewek na opał, obecnie mógł sobie unaocznić swój błąd. Nie golił się Turlej, nie mył, jadł byle co (przeważnie jednak ryby z puszek) lecz nic go nie mogło sprowadzić z drogi, na jaką wstąpił. Nie istniały dla niego trudy, które by mu odebrały chęć polowania na Kłobuka, niestraszne mu były deszcze, mżawki jesienne, burze i wichury. Od wczesnego świtu zawsze znajdował się na posterunku w ubikacji, a później ścigał złowrogie ptaszysko po dolinach i wzgórzach leśnych. Ile kilometrów lasu przemaszerował w czasie tych gonitw, ile godzin nie przespał, ponieważ niekiedy pozostawał w zasadzce przez całą noc, ile odrzucił wspaniałych propozycji, aby spędzić z przyjaciółmi wieczór przy kieliszku. Jego umysł zajęty był tylko jednym - zrozumieć naturę Kłobuka, rozpoznać szlaki wędrówki chytrego ptaka, odkryć jego legowiska i kryjówki, dopaść go w miejscu, gdzie czuje się bezpieczny, traci swoją czujność. Wiele godzin Turlej spędzał na wprawianiu się w strzelaniu, tysiące razy to przyklękał, to znów wstawał z przyklęknięcia, przykładał kolbę nadlufki do ramienia, wiódł wzrokiem po lufie do muszki, kierując ją na wyimaginowaną postać. Rozumiał, że ptaszysko drwi sobie z niego, każdego ranka przysiadając na wiśni pod jego oknami. Nakłaniał stażystę, aby mu pomagał jako nagonka, wypłaszał ptaka z młodników i upraw. Ale nie był w stanie przemóc lenistwa pana Andrzeja - ani prośbami, ani groźbami. A nawet niekiedy słyszał od niego słowa powątpiewania, czy ów zadziwiający i złowrogi ptak w ogóle pojawia się codziennie na starej wiśni. Skąd jednak mógł wiedzieć o tym stażysta, skoro żadna siła nie była zdolna wywabić go z łóżka o świtaniu? Tak więc samotnie, zdany wyłącznie na siebie. przemierzał Turlej swoje leśnictwo w tę i z powrotem, na skos i zygzakami, zaglądał pod konary zwalonych świerków, wchodził do mateczników.1 im dłużej to czynił, tym większą uzyskiwał pewność, że nie jest to wyłącznie jego osobista walka, lecz los powierzył mu do spełnienia potężną misję uwolnienia ludzkości od istoty złośliwej i złowrogiej. O Kłobukach wiedział wszystko lub prawie wszystko: o tym jak się rodziły, rozmnażały, co lubiły jadać i gdzie spędzać noce, kiedy posiadały moc większą, a kiedy mniejszą. Wkrótce stało się dla niego oczywiste, że strzelba nadlufka i zwykły nabój nie są skuteczną bronią przeciw Kłobukom, dlatego zjawił się u proboszcza Mizerery, aby ten mu poświęcił kilka nabojów śrutowych i kulowych. Proboszcz odmówił święcenia, podarował mu jednak ryngraf ze świętym Krzysztofem, który odtąd Turlej zawsze nosił na piersi. Niestrudzony umysł Turleja wymyślał też coraz bardziej niezwykłe pułapki na Kłobuka. Od rybaków wypożyczył stare sieci i rozwiesił je na starej wiśni, na kilku drzewach umieścił zmyślne potrzaski i wnyki, w specjalnie kupionym notesie wykreślał szlaki stałych wędrówek Kłobuka po leśnych drogach i w tych to miejscach obowiązkowo, przynajmniej raz na tydzień, bywał osobiście ze strzelbą gotową do strzału. Jego zmagania nabrały tak gigantycznego charakteru, że budziły podziw u wielu mieszkańców Skiroławek, a nawet w całej gminie Turlejki. Barwny sposób opowiadania o Kłobuku i jego przewrotnym zachowaniu się w lesie zjednywały mu zwolenników - zdarzyło się, że w polowaniu na złowrogiego ptaka wziął udział pisarz Lubiński, który też obiecywał Turlejowi, że jego walkę ze strasznym ptakiem uwieczni w jednej ze swych następnych powieści zbójeckich. Nawet nadleśniczy Kociuba okazywał wyrozumienie dla pewnych niedostatków, jakie dawały się zauważyć w pracy leśniczego i mawiał z powagą: "No cóż, pan Turlej poluje na Kłobuka..." O zmaganiach Turleya z Kłobukiem nie wypowiadał się Porwasz, natomiast pani Halinka przy każdej okazji stwierdzała ze złością: "Kto by pomyślał, że on ma tyle energii i wytrwałości? Ale drewek na opał jak nie było, tak nie ma. Słyszałam, że i kaloryfer zaczął ciec...". Pani Basieńka dopatrzyła się w bojach Turleja cech niemal nadludzkich i upieczony przez siebie placek drożdżowy osobiście zaniosła do leśniczówki Blesy, aby wzmocnić siły bohatera. W istocie bowiem w postawie leśniczego i mawiał z powagą: "No cóż, pan Turlej poluje na Kłobuka..." Turlej w wyobrażeniach ludzkich do wymiarów olbrzyma, nisko kłaniały mu się nie tylko dzieci szkolne, ale i dorośli ludzie. Leśniczówka Blesy stała się miejscem, do którego peregrynować zaczęli rozmaici myśliwi, poszukiwacze przygód, bajarze spragnieni legend o Kłobukach, a nawet przyjechała pewna romantyczna blondynka z Bart. Rychło jednak porzucali Turleja, ponieważ, ogarnięty nadrzędną ideą uśmiercenia Kłobuka - przestał odczuwać pragnienie i łaknienie, a także, jak to stwierdziła owa blondynka, znikło w nim również libido, czyli zatracił pociąg do kobiet."

Oznaczone większą czcionką słowa powtarzają się w tekście. Czy ktoś z Was może mi powiedzieć jakie słowa powinny być w miejscu tekstu na czerwono? Może macie jakieś inne wydanie z prawidłowym tekstem? 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 12381
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy

Re: Raz w roku w Skiroławkach.

Post autor: Yvonne »

Czesio, podaj proszę tytuł rozdziału, bo u mnie są tytuły, a nie liczby.
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 12381
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 3 razy
Otrzymał podziękowań: 27 razy

Re: Raz w roku w Skiroławkach.

Post autor: Yvonne »

Już mam.
Poprawny tekst, którego u Ciebie brakuje, brzmi:

"... Turleja było coś niezwykłego, na miarę starożytnych herosów. Urósł ..."

Resztę masz.
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 15624
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 38 razy
Otrzymał podziękowań: 35 razy

Re: Raz w roku w Skiroławkach.

Post autor: Czesio1 »

Yvonne pisze: 18 lis 2021, 22:10 Już mam.
Poprawny tekst, którego u Ciebie brakuje, brzmi:

"... Turleja było coś niezwykłego, na miarę starożytnych herosów. Urósł ..."

Resztę masz.

 
O, bardzo Ci dziękuję Yvonne.  :564:
 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
ODPOWIEDZ

Wróć do „Pozostała twórczość Zbigniewa Nienackiego”