"Podróż za jeden uśmiech" - wątpliwości
: 16 paź 2013, 00:10
1. Wózek Cioci Uli.
Ciocia Ula chwali u Poldka harcerski sposób pakowania swoich rzeczy i gani nieporęczną walizę Dudusia. Sama bagaż wozi solidnie załadowanym dwukołowym wózkiem, jakiego kajakowcy używają do transportu ekwipunku. Wózek łatwo pchać po szosie, ale czy jest praktyczny w warunkach podróżowania autostopem? Czy ktoś wie, jak wygląda taki wózek? Ja nie ale myślę, że rozstaw jego osi, średnica kółek, ich grubość i zanieczyszczenie z góry wyklucza jazdę samochodami osobowymi. Nie sądzę, by ciocia posługowała się tym wózkiem wtedy, gdy pół Polski przejechała karetkami pogotowia. I w ogóle nie tak wyposażoną wyobrażam sobie Królową Autostopu.
2. Wyszkolenie kaprala Mazanka.
Podoficer eskortujący Poldka zachowuje się tak nieporadnie, że trudno uwierzyć. Z lenistwa wysyła chłopca - który jest pod jego opieką a według dokumentów uciekinierem z domu - samego do jakichś zabudowań kilkaset metrów od pociągu stojącego przed semaforem. Gdy pociąg rusza, kapral nie wyskakuje z wagonu; nie wysiada też o kilka kilometrów dalej, w Trzebiatowie, lecz planowo dojeżdża do Kamienia i tam "szuka" Poldka. Ma rozkaz "wygrzebać go spod ziemi" więc szuka tak pilnie, że nie zauważa rozwieszonych kartek z nazwiskiem chłopca. Kiedy wreszcie do przesiadującego w komisariacie milicjanta dociera informacja gdzie Poldek jest, niby nie obwinia chłopca ale jednak wymawia, że "narobił bigosu". W niczym nie widzi swojego zaniedbania i cieszy się ze spodziewanego awansu. Wszystko to brzmi jak satyra - może taki był zamiar autora.
3. Poldek w Wieżycy Kartuskiej pierwszy raz w życiu spał w namiocie. A przecież ma być starym, doświadczonym harcerzem, który w dodatku kiedyś zbierał pieniądze na fundusz obozowy. W końcu jednak ani razu na obóz nie pojechał?
4. Aby zrobić kawał Dudusiowi Meksykańczycy rozebrali namiot, w którym spał. Czy ten namiot nie miał podłogi albo miał odpinaną?
5. Potem, ponieważ Duduś nadal spał, Meksykańczycy zerwali z niego koc. Następnie zanieśli Dudusia na materacu nad jezioro i zwodowali. Wiem, że Duduś był bardzo rozpieszczony ale i tak nie widzę jak go to wszystko mogło nie ocucić.
Nie powstrzymam się, skoro o tym mowa, przed wyrażeniem dezaprobaty dla durnego (a zdaniem Poldka fantastycznego) pomysłu: nadmuchiwany materac ze śpiącym mocno człowiekiem wypuszczać bez opieki na głęboką wodę. Głęboką na tyle, że w celu ostatecznego zatopienia materaca Meksykańczycy musieli do niego podpłynąć. Myślę, że Duduś komentując to jako "niesmaczne żarty" był łagodny w ocenie.
6. Rozumiem cel, jaki przyświecał autorowi gdy pisał w imieniu Poldka: "przyznam się, do tej pory nic o Szekspirze nie słyszałem" ale chyba przesadził. Zwłaszcza, że wkrótce potem Poldek dwukrotnie wspomina o "iście szekspirowskim dramacie", wykazując obeznanie z nazwiskiem.
7. Z kolei Duduś doskonale rozpoznał którą scenę którego aktu "Romea i Julii" deklamują Ciocia i kierowca, a nawet w czyim tłumaczeniu. A już w Połczynie naiwnie pyta "kto przyrzekł?" choć ze słów kierowcy łatwo można było się zorientować, że recytuje on kolejny fragment tego samego dramatu.
8. Dziwne, że żywa encyklopedia Duduś do tej pory nie wiedział o zakazie wchodzenia na nadmorskie wydmy.
9. Ciocia Ula zna terminologię piłki nożnej, zna kilka nazwisk, umie udawać fachowca w rozmowie z trenerem. A potem nagle... "Zapytała czy to rugbiści czy koszykarze". Również tym razem rozumiem, co autor chciał przez to osiągnąć (poparcie tezy, że "dla przejechania kilkudziesięciu kilometrów gotoa przyznać się do znajomości z szatanem") ale wyszło niewiarygodnie.
10. Czy istnieje stomatologiczna numeracja zębów, w której dwunastka to ząb trzonowy?
Pozdrawiam,
Kynokephalos
Ciocia Ula chwali u Poldka harcerski sposób pakowania swoich rzeczy i gani nieporęczną walizę Dudusia. Sama bagaż wozi solidnie załadowanym dwukołowym wózkiem, jakiego kajakowcy używają do transportu ekwipunku. Wózek łatwo pchać po szosie, ale czy jest praktyczny w warunkach podróżowania autostopem? Czy ktoś wie, jak wygląda taki wózek? Ja nie ale myślę, że rozstaw jego osi, średnica kółek, ich grubość i zanieczyszczenie z góry wyklucza jazdę samochodami osobowymi. Nie sądzę, by ciocia posługowała się tym wózkiem wtedy, gdy pół Polski przejechała karetkami pogotowia. I w ogóle nie tak wyposażoną wyobrażam sobie Królową Autostopu.
2. Wyszkolenie kaprala Mazanka.
Podoficer eskortujący Poldka zachowuje się tak nieporadnie, że trudno uwierzyć. Z lenistwa wysyła chłopca - który jest pod jego opieką a według dokumentów uciekinierem z domu - samego do jakichś zabudowań kilkaset metrów od pociągu stojącego przed semaforem. Gdy pociąg rusza, kapral nie wyskakuje z wagonu; nie wysiada też o kilka kilometrów dalej, w Trzebiatowie, lecz planowo dojeżdża do Kamienia i tam "szuka" Poldka. Ma rozkaz "wygrzebać go spod ziemi" więc szuka tak pilnie, że nie zauważa rozwieszonych kartek z nazwiskiem chłopca. Kiedy wreszcie do przesiadującego w komisariacie milicjanta dociera informacja gdzie Poldek jest, niby nie obwinia chłopca ale jednak wymawia, że "narobił bigosu". W niczym nie widzi swojego zaniedbania i cieszy się ze spodziewanego awansu. Wszystko to brzmi jak satyra - może taki był zamiar autora.
3. Poldek w Wieżycy Kartuskiej pierwszy raz w życiu spał w namiocie. A przecież ma być starym, doświadczonym harcerzem, który w dodatku kiedyś zbierał pieniądze na fundusz obozowy. W końcu jednak ani razu na obóz nie pojechał?
4. Aby zrobić kawał Dudusiowi Meksykańczycy rozebrali namiot, w którym spał. Czy ten namiot nie miał podłogi albo miał odpinaną?
5. Potem, ponieważ Duduś nadal spał, Meksykańczycy zerwali z niego koc. Następnie zanieśli Dudusia na materacu nad jezioro i zwodowali. Wiem, że Duduś był bardzo rozpieszczony ale i tak nie widzę jak go to wszystko mogło nie ocucić.
Nie powstrzymam się, skoro o tym mowa, przed wyrażeniem dezaprobaty dla durnego (a zdaniem Poldka fantastycznego) pomysłu: nadmuchiwany materac ze śpiącym mocno człowiekiem wypuszczać bez opieki na głęboką wodę. Głęboką na tyle, że w celu ostatecznego zatopienia materaca Meksykańczycy musieli do niego podpłynąć. Myślę, że Duduś komentując to jako "niesmaczne żarty" był łagodny w ocenie.
6. Rozumiem cel, jaki przyświecał autorowi gdy pisał w imieniu Poldka: "przyznam się, do tej pory nic o Szekspirze nie słyszałem" ale chyba przesadził. Zwłaszcza, że wkrótce potem Poldek dwukrotnie wspomina o "iście szekspirowskim dramacie", wykazując obeznanie z nazwiskiem.
7. Z kolei Duduś doskonale rozpoznał którą scenę którego aktu "Romea i Julii" deklamują Ciocia i kierowca, a nawet w czyim tłumaczeniu. A już w Połczynie naiwnie pyta "kto przyrzekł?" choć ze słów kierowcy łatwo można było się zorientować, że recytuje on kolejny fragment tego samego dramatu.
8. Dziwne, że żywa encyklopedia Duduś do tej pory nie wiedział o zakazie wchodzenia na nadmorskie wydmy.
9. Ciocia Ula zna terminologię piłki nożnej, zna kilka nazwisk, umie udawać fachowca w rozmowie z trenerem. A potem nagle... "Zapytała czy to rugbiści czy koszykarze". Również tym razem rozumiem, co autor chciał przez to osiągnąć (poparcie tezy, że "dla przejechania kilkudziesięciu kilometrów gotoa przyznać się do znajomości z szatanem") ale wyszło niewiarygodnie.
10. Czy istnieje stomatologiczna numeracja zębów, w której dwunastka to ząb trzonowy?
Pozdrawiam,
Kynokephalos