przeczytałem... a raczej rzuciłem okiem próbując wyłowić coś interesującego. Oczywiście, w związku z moimi upodobaniami, na pierwszy plan wybiła się informacja z pierwszej strony o rozpoczęciu publikowania, od tego numeru, nowego komiksu zagranicznego autorstwa E. Paape'a i niejakiego Grega o przygodach Luca Orienta (nie mylić z Orientmanem T. Baranowskiego

. Swoją drogą był to drugi komiks z tej serii, wcześniej ŚM opublikował historię pod tytułem "SOS dla planety" gdzie do dzisiaj mam przed oczami wspaniale zilustrowaną scenę dezintegracji olbrzymiego, kamiennego mostu, z którego, w wyniku tejże dezintegracji, zsuwa się wielki truck (ciężarówka) przedstawioną (dezintegrację) na kilku następujących po sobie kadrach. Zresztą obie "części" (używam cudzysłowu, gdyż redakcja ŚM sprytnie odchudziła każdą z nich zastępując opuszczone strony po prostu opisami tego co się na nich wydarzyło

) mam, jak wspominałem wcześniej, w postaci pozszywanych kartek wycinanych z ostatnich stron ŚM. Przy okazji ciekawostka, od jakiegoś czasu wydawnictwo Taurus publikuje t.zw. integrale z przygodami tego bohatera. Wyszło już chyba z 5 tomów. Dla zainteresowanych podaję namiary:
https://www.taurusmedia.pl/pl/katalog/luc-orient/
Dalej, dla miłośników futbolu wspomniana wcześniej przez Czesia prezentacja drużyny narodowej Algierii

oraz mini wywiad z ówczesną gwiazdą polskiej piłki nożnej, samym Zibim Zbigniewem Bońkiem.
Następnie ciekawostka o kombinezonach "termicznych" stanowiących zabezpieczenie dla użytkowników wszelkiej maści łodzi i okrętów, przed wychłodzeniem w przypadku znalezienia się w wodzie i konieczności spędzenia w niej większej ilości czasu. Dziwne, ale więcej o nich nie słyszałem, i nie należy ich mylić z piankami do np. nurkowania czy surfingu, kombinezony te miały być, z przeznaczenia, raczej czymś w rodzaju "łodzi ratunkowej" a nie ubioru do zabaw w wodzie.
Resztę zawartości numeru stanowią artykuły o treści mniej lub więcej społeczno-harcerskiej, kąciki zainteresowań m. in. przyrodniczych czy szaradziarskich, kącik porad sercowo-życiowych, opowiadanie, książka w odcinkach no i uśmiech numeru... (teraz by to chyba nazwano "sucharem"

) i to tyle co można by o tym numerze na szybko napisać.
Podsumowując, w tamtych czasach ŚM był dla mnie raczej za "dojrzały" skupiałem się głównie na kilku wybranych, interesujących mnie działach (komiks, informacje o muzyce czy filmach lub wprowadzanych z jakichś okazji rubrykach, tak jak w tym przypadku prezentacja drużyn piłkarskich) reszta była niepotrzebnym wypełniaczem... Dzisiaj, zainteresowały mnie dodatkowo ówczesne ciekawostki techniczne ale chyba głównie z chęci porównania ich do współcześnie dostępnej techniki/technologii. Może jakieś artykuły przyrodniczo-podróżnicze - z tego samego powodu - porównania z obecnymi czasami i wiedzą. Krótko mówiąc czasopismo to mogę odebrać przede wszystkim na gruncie sentymentalnym