Lilka
: 07 maja 2014, 02:24
Akurat kiedy byliście na zlocie konczylam słuchanie Lilki Małgorzaty Kalicinskej, tej od rozlewisk i miłości. Tak mi powiedziano, sama nie oglądałam tego. Coś ckliwe z okładki sie wydaje. Lilke przysłała mi siostra kiedyś, pewnie nieświadomie, okladka podobala mi sie no i w koncu zaczęłam słuchać. W samochodzie rzecz jasna. Ludzie! Jak mńie to zdolowalo! Jeśli ktoś chce sie umartwiac np w ramach pokuty czy coś, to polecam Lilke. Szczególnie drugi dysk to niemal studium umierania. Postanowiłam jednak, ze jako, ze jestem duża dziewczynka, odslucham do końca. Dosluchalam. Ale doszlo do tego, ze juz nie moglam sie doczekac kiedy tytulowa bohaterka odejdzie. Ojej. Naprawdę. Sorry ale nie jestem zwolenniczką takich smutasow. Moze i samo zycie ale tyle sie mozna nasluchac i naogladac roznych tragedii dookoła, ze wole inna tematykę.
Nie no. Naprawdę. Nie wiem po co take coś pisać? No z drugiej strony mozna powiedzieć w takim razie po co o wojnach, obozach, morderstwach itp, itd.. No tak. Ach. Szczęście, ze juz skończyłam i przenioslam sie na coś p y s z n e g o....Jo Nesbo.
Nie no. Naprawdę. Nie wiem po co take coś pisać? No z drugiej strony mozna powiedzieć w takim razie po co o wojnach, obozach, morderstwach itp, itd.. No tak. Ach. Szczęście, ze juz skończyłam i przenioslam sie na coś p y s z n e g o....Jo Nesbo.