Jako, że zaprenumerowałem całą serię książek z serii "Klub książki przygodowej" (głównie ze względu na serię o Panu Samochodziku), stałem się też, mimowolnie, posiadaczem książki A. Bahdaja "Gdzie twój dom, Telemachu?" Nie mogłem oprzeć się pokusie, żeby ją przeczytać (po raz pierwszy w życiu). Nie czytałem pierwszej części, o której wcześniej wspominała Yvonne, ale doskonale pamiętam serial, który, zdaje się, w dużej mierze opiera się na jej fabule.
Dla mnie ta powieść ma dwa oblicza. To pierwsze, najważniejsze - bardzo pozytywne. Czyli świetnie nakreślone postaci - zarówno te główne, jak i drugoplanowe. Klimat lat mojego dzieciństwa, kiedy to czas wolny spędzało się albo psocąc, albo uczestnicząc w różnego rodzaju zajęciach w klubach, modelarniach itp. Któż z nas nie był wtedy w jakiejś podwórkowej bandzie? No i najważniejszy dla mnie aspekt - część akcji rozgrywająca się w Bieszczadach. Miło czyta się opisy miejsc, które miało się okazję zobaczyć. Chryszczata... Wołosań...
Kiedy przeczytałem ten fragment...
"Chciał o coś zapytać, lecz Jojo uprzedził go i dokończył z lekko kpiącym uśmieszkiem:
- Wie pan, gdzie Styrmkówka?
Inżynier łypnął nań z niedowierzaniem.
- No jasne. Tam, gdzie przy drodze ta stara kapliczka i plac drzewny.
- No właśnie. Od tej kapliczki idzie droga pod Hałysze. Trzeba przejść ze dwa kilometry, aż do takiego przysiółka, gdzie stoją trzy chałupy.. Tam są pola, zaraz nad potokiem. I jest kartoflisko.
Inżynier wzruszył ramionami, niby zawiedziony.
- No dobrze, ale ziemniaki już dawno wykopali."
... od razu przypomniałem sobie Prełuki
Trudno mi jest natomiast pozytywnie przyjąć młodzieżowe słownictwo. Nie chodzi nawet o to, że to inna epoka. Dla mnie jest po prostu nierealne. Zwroty typu "ale z niego muminek", czy "święta Pelargonio" jakoś do mnie nie przemawiają. Być może wychowałem się w innych regionach Polski, gdzie takich zwrotów się po prostu nie stosowało...
Acha... I jeszcze jedna rzecz mi chodzi po głowie. Mam nadzieję, że w dobie "wychowania bezstresowego" książki pana Bahdaja nie zostaną wrzucone na cenzurowane. Bijatyki jako jedyna metoda na rozwiązywanie sporów pomiędzy nastolatkami zapewne kłócą się z obecnymi trendami wychowawczymi

Ba... Nawet wujek poucza głównego bohatera, jak ma sobie ułożyć stosunki z niesfornym kuzynem:
"Ze mną możesz być szczery. Sam kiedyś byłem narwany i wiem, jak to wygląda. Ambicja ambicją, a życie życiem. Skąd ty się wziąłeś taki delikatny? Krzyśkowi trzeba było dobrze dosunąć (...)"
Ciekawe, co pan Bahdaj miałby do powiedzenia np. superniani?
