Literatura rosyjska
: 09 sie 2015, 22:05
Jakiś czas temu kolega, znając moje zamiłowanie do literatury rosyjskiej i absurdalnego, groteskowego humoru rodem z "Mistrza i Małgorzaty", pożyczył mi (uśmiechając się przy tym szelmowsko) książkę pod tytułem "12 krzeseł".

Zabrałam ją na wakacje i muszę przyznać, że chwile przy niej spędzone należą do najweselszych w czasie całego urlopu.
Książka "12 krzeseł" napisana została przez dwóch autorów rosyjskich: Ilję Ilfa oraz Eugeniusza Pietrowa, a przetłumaczona przez Jana Brzechwę i Tadeusza Żeromskiego.
Już po przeczytaniu pierwszego zdania, wiedziałam, że ubawię się tak, jak lubię:
"W powiatowym miasteczku N. była tak wielka ilość zakładów fryzjerskich i przedsiębiorstw pogrzebowych, iż mogło się wydawać, że mieszkańcy miasteczka rodzą się jedynie po to, aby się ogolić, ostrzyc, skropić włosy weżetalem i natychmiast umrzeć ..."
Kilka słów o fabule.
Akcja dzieje się w Rosji w latach 20 XX wieku.
Główny bohater książki jest dawnym marszałkiem szlachty, posiadającym ongiś wspaniały pałac z bogatym wyposażeniem. Pałac ów wraz z umeblowaniem został mu zagrabiony podczas rewolucji. W chwili, kiedy zaczyna się akcja książki, żyje sobie spokojnie w małym prowincjonalnym miasteczku i pracuje jako urzędnik. Pewnego dnia dowiaduje się od swojej teściowej, znajdującej się na łożu śmierci, że zdążyła ona ukryć wszystkie swoje klejnoty, brylanty, perły i diamenty tuż przed wypędzeniem ich z pałacu w jednym z dwunastu pięknych, zabytkowych krzeseł ...
Cóż robi bohater? Oczywiście niezwłocznie wyrusza na poszukiwanie tychże krzeseł
Na drodze swojej spotka oczywiście sporo nietuzinkowych osób i przeżyje wiele zabawnych przygód.
Wszystko to jest wspaniale opisane i fantastycznie zilustrowane. Książkę czyta się jednym tchem i należy ona do gatunku tych, które mogłyby się nigdy nie skończyć.
Polecam

Zabrałam ją na wakacje i muszę przyznać, że chwile przy niej spędzone należą do najweselszych w czasie całego urlopu.
Książka "12 krzeseł" napisana została przez dwóch autorów rosyjskich: Ilję Ilfa oraz Eugeniusza Pietrowa, a przetłumaczona przez Jana Brzechwę i Tadeusza Żeromskiego.
Już po przeczytaniu pierwszego zdania, wiedziałam, że ubawię się tak, jak lubię:
"W powiatowym miasteczku N. była tak wielka ilość zakładów fryzjerskich i przedsiębiorstw pogrzebowych, iż mogło się wydawać, że mieszkańcy miasteczka rodzą się jedynie po to, aby się ogolić, ostrzyc, skropić włosy weżetalem i natychmiast umrzeć ..."
Kilka słów o fabule.
Akcja dzieje się w Rosji w latach 20 XX wieku.
Główny bohater książki jest dawnym marszałkiem szlachty, posiadającym ongiś wspaniały pałac z bogatym wyposażeniem. Pałac ów wraz z umeblowaniem został mu zagrabiony podczas rewolucji. W chwili, kiedy zaczyna się akcja książki, żyje sobie spokojnie w małym prowincjonalnym miasteczku i pracuje jako urzędnik. Pewnego dnia dowiaduje się od swojej teściowej, znajdującej się na łożu śmierci, że zdążyła ona ukryć wszystkie swoje klejnoty, brylanty, perły i diamenty tuż przed wypędzeniem ich z pałacu w jednym z dwunastu pięknych, zabytkowych krzeseł ...
Cóż robi bohater? Oczywiście niezwłocznie wyrusza na poszukiwanie tychże krzeseł
Na drodze swojej spotka oczywiście sporo nietuzinkowych osób i przeżyje wiele zabawnych przygód.
Wszystko to jest wspaniale opisane i fantastycznie zilustrowane. Książkę czyta się jednym tchem i należy ona do gatunku tych, które mogłyby się nigdy nie skończyć.
Polecam