"Dżentelmeni PRL-u"
: 03 gru 2015, 09:29
Kilka ostatnich wieczorów spędziłam na teatralnej scenie, na dawnych planach filmowych oraz w salonach warszawskiej elity wraz z Dżentelmenami z PRL-u:
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg group=32689][/gimg]
Nie zdziwicie się zapewne, jak napiszę, że książkę tę kupiłam tylko i wyłącznie dla rozdziału o moim ukochanym aktorze Danielu Olbrychskim
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg group=32689][/gimg]
Nie ukrywam jednak, że lektura całości sprawiła mi sporo radości i zapewniła niezłą rozrywkę na owe wieczory.
Emilia Padoł przedstawia sylwetki dziewięciu mężczyzn, których z pewnością łączą cechy sprawiające, że można uznać ich za prawdziwych dżentelmenów epoki PRL.
Są wśród nich dwaj pisarze: Leopold Tyrmand i Marek Hłasko oraz siedmiu aktorów: Zbigniew Cybulski, Leon Niemczyk, Daniel Olbrychski, Stanisław Mikulski, Jerzy Zelnik, Andrzej Łapicki i Jan Nowicki.
Z wielkim zainteresowaniem prześledziłam dzieje tych wspaniałych postaci polskiej kultury i sztuki. Szczególnie ciekawy jest rozdział poświęcony Leonowi Niemczykowi. To musiał być naprawdę interesujący człowiek, z wielkim dystansem do otaczającego świata, a jednocześnie cechujący się słynną ironią i skłonnością do prowokacji. Jednego ze swoich psów nazwał „von Fiut”.
Wielbicieli Niewidzialnych (głównie Czesia i johny’ego) zainteresuje pewnie to, że Niemczyk podziwiał Goethego:
„Nie wydaje mi się, żebym był specjalistą od kobiecych dusz. Ich największym znawcą był Johann Wolfgang Goethe – genialny poeta, Niemiec. A ja? Ja jestem tylko Niemczyk.”
W rozdziale poświęconym Cybulskiemu rozbawiła mnie anegdotka, jak to aktor (przebywający wówczas w Paryżu) został zaproszony w odwiedziny do samej Edith Piaf, która widziała kilka filmów z jego udziałem i pragnęła go poznać:
„Kiedy udał się pod wskazany adres, drzwi otworzyła mu maleńka, niepozorna osóbka. Pomyślał, że to służąca Piaf, więc nawet nie podał kobiecie ręki. Okazało się jednak, że to właśnie słynna pieśniarka. <<Kiedy ją bliżej poznałem i zaprzyjaźniłem się, nie chciałem nawet pomyśleć, że wtedy wziąłem ją za pomoc domową! Była samym urokiem i wdziękiem. Wspaniała!>>”
Również rozdział o Stanisławie Mikulskim, naszym niezapomnianym Samochodziku, pochłonęłam z wypiekami na twarzy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg group=32689][/gimg]
Czytając o tym, jaką ogromną popularnością cieszył się serial o Hansie Klossie, jak pustoszały wtedy ulice, taksówkarze zjeżdżali do domów, nasunęła mi się refleksja, co dzisiaj musiałoby być emitowane w telewizji, aby wywołać taki efekt? Jak myślicie? Jest to jeszcze możliwe? To była chyba cecha tamtych czasów:
„Ulice miasta pustoszeją, gdy w programie telewizyjnym zbliża się godzina Klossa. Dzieci na podwórkach kłócą się, które z nich odtwarzać będzie w bójkach i gonitwach postać nowego idola.”
„Na Węgrzech z powodu emisji Stawki … niespodziewanie sprzedaje się ponad trzysta tysięcy odbiorników telewizyjnych.”
„W Szwecji z kolei <<Stawka większa niż życie>> zgromadziła większą widownię niż mistrzostwa świata w hokeju na lodzie – niezwykle popularnym w Szwecji sporcie – które pokazywano na innym kanale TV.”
Maleńki fragment poświęcony jest naszej postaci, a właściwie jedynie wzmianka. Pozwolę sobie zacytować cały fragment. Rzecz dotyczy zaszufladkowania Mikulskiego i proponowania mu wyłącznie ról bohaterów pokroju Hansa Klossa:
„W filmie zabieganie o inne propozycje zawsz kończyło się niepowodzeniem. <<Zagrać szmatę. Słabego faceta, który się ześwinił. Pijaka, złodzieja, cwaniaczka. Albo agenta obcego wywiadu, którego na końcu łapią. Marzyłem o takich postaciach, ale gdzie tam … Chodziłem po reżyserach, żebrałem i nic. No, prawie nic. Dali mi zagrać Pana Samochodzika, czyli kolejną pozytywną postać typu Wujek Dobra Rada. Nie o taką rolę mi chodziło.>>”
W rozdziale poświęconym Jerzemu Zelnikowi po raz kolejny możemy westchnąć nad minionym czasem popularności i jej przejawów. Otóż Zelnik wraz z Anną Dymną grali parę kochanków w filmie „Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny”. Jedną z najbardziej erotycznych scen w filmie była scena w wannie, o której opowiada Janusz Majewski:
„Jurek ładnie umięśniony, estetycznie owłosiony, Anka z wyraźną przyjemnością prezentująca piękny biust, w miękkim, żółtym świetle Zyzia Samosiuka wyglądali bosko.”
Autorka książki dodaje:
„Tak bosko, że nakład Ekranu z fotosem z tej sceny na okładce został wyprzedany w ciągu jednego dnia”. !!!
A teraz ciekawostka dla wielbicieli Kaliny Jędrusik. Otóż kolejny z dżentelmenów, Andrzej Łapicki, wspaniały amant polskiego kina i teatru, człowiek niezwykle inteligentny i kulturalny, z przedwojenną klasą i nienagannym zachowaniem: „zawsze twardo obstawał przy tym, że Kalina Jędrusik była kobietą pozbawioną seksapilu”.
Jako ciekawostkę mogę dodać jeszcze, że Andrzej Łapicki jeden ze swoich wypadków samochodowych (a miał ich kilka) spowodował oglądając się za kobietą ze wspaniałymi nogami. Wjechał wtedy w tramwaj.
Ostatni rozdział opowiada o Janie Nowickim. Jedna z zabawnych anegdot również związana jest z samochodem. Nowicki opowiada o swoim ojczymie, z którym lubił jeździć samochodami.
„Jeździłem z nim <<volksgasem>> - to był samochód na piec, na drewno i tak zniszczony, że jak skręcaliśmy w lewo, to pomocnik ojczyma, Dzidzik, który ważył 120 kilo, wieszał się na szoferce z prawej strony, balansując jak na żaglówce. Z tyłu był autentyczny piec. Kiedy drewno się kończyło, ojczym wychodził z siekierą, rąbał czyjś płot. Gdy zaczynał go gonić chłop z kosą, odjeżdżaliśmy.”
No i sami widzicie. Książkę kupiłam ze względu na Olbychskiego, a słowem o nim nie wspomniałam. Może dlatego, że chyba nic mnie w rozdziale o nim nie zaskoczyło. Wszystko już o nim wiedziałam
Polecam Wam gorąco tę książkę. Losy wszystkich przedstawionych Panów są bardzo ciekawe i złożone. Prawie wszyscy z nich przeżyli wojnę (jedynie Olbrychski i Zelnik urodzili się w roku 1945), z której wynieśli różne doświadczenia. Wszyscy potem odnajdywali się w Polsce powojennej, w PRL-u, który, według słów jednego z nich, był epoką bardzo łaskawą dla aktorów, hołubiącą ich. Łatwiej było im dostać mieszkanie, załatwić pralkę czy samochód. Byli ulubieńcami władzy i społeczeństwa.
Sporo faktów było mi już znanych, jak choćby umiłowanie mody i szyku przez Leopolda Tyrmanda, ale też bardzo dużo nowych, jak to, że Zbigniew Cybulski podobno nigdy nie wsiadał do stojącego pociągu. Zawsze wskakiwał, kiedy pociąg już ruszał. Tak jak ten ostatni raz na peronie we Wrocławiu…
Jeszcze jednym atutem tej książki jest to, że czytając o słynnych dżentelmenach PRL-u można jednocześnie zapoznać się z historią ówczesnego kina, teatru i jego kulis, życia codziennego wśród elit, a także przeczytać ciekawostki na temat pięknych kobiet tamtych czasów. Wszak kobiety były wciąż obecne w życiu zawodowym i prywatnym tych przystojniaków.
I jeszcze na koniec dwa cytaty.
Dość ciekawa opinia Jana Nowickiego na temat kobiecego serca:
„Kiedyś, zapytany o to, ile kobiecych serc złamał, odpowiedział: <<Żadnego, ponieważ kobieta nie posiada serca.>>”
Oraz zabawna wypowiedź Marka Hłaski:
„Proszę sobie wyobrazić, że ja piszę powieść, w której mężczyzna przez dwadzieścia lat kocha jedną kobietę. Byłaby to przecież przepiękna historia. Ale nikt by tego ode mnie nie kupił. Uważano by mnie za sentymentalnego psychopatę.”
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 009611.jpg group=32689][/gimg]
Nie zdziwicie się zapewne, jak napiszę, że książkę tę kupiłam tylko i wyłącznie dla rozdziału o moim ukochanym aktorze Danielu Olbrychskim
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010281.jpg group=32689][/gimg]
Nie ukrywam jednak, że lektura całości sprawiła mi sporo radości i zapewniła niezłą rozrywkę na owe wieczory.
Emilia Padoł przedstawia sylwetki dziewięciu mężczyzn, których z pewnością łączą cechy sprawiające, że można uznać ich za prawdziwych dżentelmenów epoki PRL.
Są wśród nich dwaj pisarze: Leopold Tyrmand i Marek Hłasko oraz siedmiu aktorów: Zbigniew Cybulski, Leon Niemczyk, Daniel Olbrychski, Stanisław Mikulski, Jerzy Zelnik, Andrzej Łapicki i Jan Nowicki.
Z wielkim zainteresowaniem prześledziłam dzieje tych wspaniałych postaci polskiej kultury i sztuki. Szczególnie ciekawy jest rozdział poświęcony Leonowi Niemczykowi. To musiał być naprawdę interesujący człowiek, z wielkim dystansem do otaczającego świata, a jednocześnie cechujący się słynną ironią i skłonnością do prowokacji. Jednego ze swoich psów nazwał „von Fiut”.
Wielbicieli Niewidzialnych (głównie Czesia i johny’ego) zainteresuje pewnie to, że Niemczyk podziwiał Goethego:
„Nie wydaje mi się, żebym był specjalistą od kobiecych dusz. Ich największym znawcą był Johann Wolfgang Goethe – genialny poeta, Niemiec. A ja? Ja jestem tylko Niemczyk.”
W rozdziale poświęconym Cybulskiemu rozbawiła mnie anegdotka, jak to aktor (przebywający wówczas w Paryżu) został zaproszony w odwiedziny do samej Edith Piaf, która widziała kilka filmów z jego udziałem i pragnęła go poznać:
„Kiedy udał się pod wskazany adres, drzwi otworzyła mu maleńka, niepozorna osóbka. Pomyślał, że to służąca Piaf, więc nawet nie podał kobiecie ręki. Okazało się jednak, że to właśnie słynna pieśniarka. <<Kiedy ją bliżej poznałem i zaprzyjaźniłem się, nie chciałem nawet pomyśleć, że wtedy wziąłem ją za pomoc domową! Była samym urokiem i wdziękiem. Wspaniała!>>”
Również rozdział o Stanisławie Mikulskim, naszym niezapomnianym Samochodziku, pochłonęłam z wypiekami na twarzy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 011036.jpg group=32689][/gimg]
Czytając o tym, jaką ogromną popularnością cieszył się serial o Hansie Klossie, jak pustoszały wtedy ulice, taksówkarze zjeżdżali do domów, nasunęła mi się refleksja, co dzisiaj musiałoby być emitowane w telewizji, aby wywołać taki efekt? Jak myślicie? Jest to jeszcze możliwe? To była chyba cecha tamtych czasów:
„Ulice miasta pustoszeją, gdy w programie telewizyjnym zbliża się godzina Klossa. Dzieci na podwórkach kłócą się, które z nich odtwarzać będzie w bójkach i gonitwach postać nowego idola.”
„Na Węgrzech z powodu emisji Stawki … niespodziewanie sprzedaje się ponad trzysta tysięcy odbiorników telewizyjnych.”
„W Szwecji z kolei <<Stawka większa niż życie>> zgromadziła większą widownię niż mistrzostwa świata w hokeju na lodzie – niezwykle popularnym w Szwecji sporcie – które pokazywano na innym kanale TV.”
Maleńki fragment poświęcony jest naszej postaci, a właściwie jedynie wzmianka. Pozwolę sobie zacytować cały fragment. Rzecz dotyczy zaszufladkowania Mikulskiego i proponowania mu wyłącznie ról bohaterów pokroju Hansa Klossa:
„W filmie zabieganie o inne propozycje zawsz kończyło się niepowodzeniem. <<Zagrać szmatę. Słabego faceta, który się ześwinił. Pijaka, złodzieja, cwaniaczka. Albo agenta obcego wywiadu, którego na końcu łapią. Marzyłem o takich postaciach, ale gdzie tam … Chodziłem po reżyserach, żebrałem i nic. No, prawie nic. Dali mi zagrać Pana Samochodzika, czyli kolejną pozytywną postać typu Wujek Dobra Rada. Nie o taką rolę mi chodziło.>>”
W rozdziale poświęconym Jerzemu Zelnikowi po raz kolejny możemy westchnąć nad minionym czasem popularności i jej przejawów. Otóż Zelnik wraz z Anną Dymną grali parę kochanków w filmie „Epitafium dla Barbary Radziwiłłówny”. Jedną z najbardziej erotycznych scen w filmie była scena w wannie, o której opowiada Janusz Majewski:
„Jurek ładnie umięśniony, estetycznie owłosiony, Anka z wyraźną przyjemnością prezentująca piękny biust, w miękkim, żółtym świetle Zyzia Samosiuka wyglądali bosko.”
Autorka książki dodaje:
„Tak bosko, że nakład Ekranu z fotosem z tej sceny na okładce został wyprzedany w ciągu jednego dnia”. !!!
A teraz ciekawostka dla wielbicieli Kaliny Jędrusik. Otóż kolejny z dżentelmenów, Andrzej Łapicki, wspaniały amant polskiego kina i teatru, człowiek niezwykle inteligentny i kulturalny, z przedwojenną klasą i nienagannym zachowaniem: „zawsze twardo obstawał przy tym, że Kalina Jędrusik była kobietą pozbawioną seksapilu”.
Jako ciekawostkę mogę dodać jeszcze, że Andrzej Łapicki jeden ze swoich wypadków samochodowych (a miał ich kilka) spowodował oglądając się za kobietą ze wspaniałymi nogami. Wjechał wtedy w tramwaj.
Ostatni rozdział opowiada o Janie Nowickim. Jedna z zabawnych anegdot również związana jest z samochodem. Nowicki opowiada o swoim ojczymie, z którym lubił jeździć samochodami.
„Jeździłem z nim <<volksgasem>> - to był samochód na piec, na drewno i tak zniszczony, że jak skręcaliśmy w lewo, to pomocnik ojczyma, Dzidzik, który ważył 120 kilo, wieszał się na szoferce z prawej strony, balansując jak na żaglówce. Z tyłu był autentyczny piec. Kiedy drewno się kończyło, ojczym wychodził z siekierą, rąbał czyjś płot. Gdy zaczynał go gonić chłop z kosą, odjeżdżaliśmy.”
No i sami widzicie. Książkę kupiłam ze względu na Olbychskiego, a słowem o nim nie wspomniałam. Może dlatego, że chyba nic mnie w rozdziale o nim nie zaskoczyło. Wszystko już o nim wiedziałam
Polecam Wam gorąco tę książkę. Losy wszystkich przedstawionych Panów są bardzo ciekawe i złożone. Prawie wszyscy z nich przeżyli wojnę (jedynie Olbrychski i Zelnik urodzili się w roku 1945), z której wynieśli różne doświadczenia. Wszyscy potem odnajdywali się w Polsce powojennej, w PRL-u, który, według słów jednego z nich, był epoką bardzo łaskawą dla aktorów, hołubiącą ich. Łatwiej było im dostać mieszkanie, załatwić pralkę czy samochód. Byli ulubieńcami władzy i społeczeństwa.
Sporo faktów było mi już znanych, jak choćby umiłowanie mody i szyku przez Leopolda Tyrmanda, ale też bardzo dużo nowych, jak to, że Zbigniew Cybulski podobno nigdy nie wsiadał do stojącego pociągu. Zawsze wskakiwał, kiedy pociąg już ruszał. Tak jak ten ostatni raz na peronie we Wrocławiu…
Jeszcze jednym atutem tej książki jest to, że czytając o słynnych dżentelmenach PRL-u można jednocześnie zapoznać się z historią ówczesnego kina, teatru i jego kulis, życia codziennego wśród elit, a także przeczytać ciekawostki na temat pięknych kobiet tamtych czasów. Wszak kobiety były wciąż obecne w życiu zawodowym i prywatnym tych przystojniaków.
I jeszcze na koniec dwa cytaty.
Dość ciekawa opinia Jana Nowickiego na temat kobiecego serca:
„Kiedyś, zapytany o to, ile kobiecych serc złamał, odpowiedział: <<Żadnego, ponieważ kobieta nie posiada serca.>>”
Oraz zabawna wypowiedź Marka Hłaski:
„Proszę sobie wyobrazić, że ja piszę powieść, w której mężczyzna przez dwadzieścia lat kocha jedną kobietę. Byłaby to przecież przepiękna historia. Ale nikt by tego ode mnie nie kupił. Uważano by mnie za sentymentalnego psychopatę.”