Marek Hłasko
: 25 sty 2016, 20:36
Zapewne większość z Was słyszała o niesamowitym odkryciu dokonanym jakiś czas temu, a związanym z debiutem literackim Marka Hłaski.
Rękopis Wilka odnaleziony został przez przypadek przez studenta piszącego pracę o tym pisarzu.
Sensacja niebywała, a sama książka – genialna.
Aż nie chce mi się wierzyć, że napisał ją tak młody człowiek, jakim był wówczas Marek Hłasko. Miał wtedy 18 czy 19 lat. Powieść zaskakuje dojrzałością i genialnym wręcz zmysłem obserwacji świata i człowieka.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg group=33502][/gimg]
Wilk to opowieść o człowieku i trudnych warunkach, w jakich przyszło mu żyć. O wyborach, często trudnych i o honorze, który czasem przybiera nieznaną postać. Historia Ryśka Lewandowskiego, wychowanego na nędznym i szarym Marymoncie lat międzywojennych jest jedną z najlepszych polskich książek, jakie miałam przyjemność czytać. Jest przepełniona smutkiem i biedą, ale na pierwszy plan wysuwa się nieustanne dążenie człowieka do lepszego życia, czymkolwiek miałoby ono być. Niezłomny upór głównego bohatera, jego poszukiwanie lepszego jutra i szukanie odpowiedzi na to, jak to jutro może wyglądać, porusza czytelnika do głębi.
Ale obok tego smutku i nędzy, czytelnik otrzymuje sporą dawkę ironicznego humoru i wspaniale oddane ludzkie charaktery, często koślawe, ale jakże prawdziwe.
Na kartach powieści przewija się galeria postaci, które są tak wspaniale odmalowane, że sprawiają wrażenie, jakby czytelnik osobiście z nimi rozmawiał i towarzyszył im w codziennym życiu, że wspomnę choćby złodziejaszków Zielińszczaków czy garbusa Kotrasa.
Wszyscy oni tworzą barwny, prawdziwy, ale też przygnębiający kawałek warszawskiego świata, jakim jest dawny Marymont. A świat ten jest przedstawiony niezwykle szczegółowo, wraz z jego krzywymi, ciemnymi uliczkami, ruderami i ich mieszkańcami, biedotą szukającą radości w dźwiękach akordeonu, na którym przygrywa miejscowy złodziej w chwilach wolnych od odsiadki.
Hłasko porusza w swoim debiucie (wydanym po ponad 60 latach od napisania książki) dojrzałe i trudne tematy, ale robi to w sposób lekki i przystępny dzięki temu, że wykorzystuje je jako temat dialogów:
„- A pan jak się nazywa?
- Wiesz pan przecież, że Kotras, a nie Gucio Potocki.
- A jeszcze?
- Ignacy.
- Już nic więcej?
- Na drugie jeszcze Roman. A dla…
- A dlatego, że to wszystko jeszcze mało! Kotras, Ignacy, Roman. Pewnie, że to lepsze, jak ten Gucio, ale to wszystko mało, tak jak pan powiedziałeś: gówno! A trzeba się nazywać: człowiek, jam człowiek jak cholera!”
Rysiek dokonuje w swoim życiu nieustannych wyborów i wystawiany jest przez los na ciężkie próby. Najpiękniejszą historią jest ta związana z marzeniem snutym przez jego szkolnego kolegę oraz parą butów.
Czy Ryśkowi uda się wsiąść do pociągu, który zmieni tor na lepszy? Tę kwestię autor pozostawia otwartą, ale daje czytelnikowi wskazówkę:
„- Jeśli się chce lepiej żyć - to pociąg. Przyjdzie czas – odjedzie… Wtedy zostaje się na peronie.
- Następny przyjdzie – odparł hardo Kotras urażony do cna.
- Nie! Tylko raz w życiu odchodzi taki pociąg w lepsze.”
Rękopis Wilka odnaleziony został przez przypadek przez studenta piszącego pracę o tym pisarzu.
Sensacja niebywała, a sama książka – genialna.
Aż nie chce mi się wierzyć, że napisał ją tak młody człowiek, jakim był wówczas Marek Hłasko. Miał wtedy 18 czy 19 lat. Powieść zaskakuje dojrzałością i genialnym wręcz zmysłem obserwacji świata i człowieka.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg medium=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg large=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 537489.jpg group=33502][/gimg]
Wilk to opowieść o człowieku i trudnych warunkach, w jakich przyszło mu żyć. O wyborach, często trudnych i o honorze, który czasem przybiera nieznaną postać. Historia Ryśka Lewandowskiego, wychowanego na nędznym i szarym Marymoncie lat międzywojennych jest jedną z najlepszych polskich książek, jakie miałam przyjemność czytać. Jest przepełniona smutkiem i biedą, ale na pierwszy plan wysuwa się nieustanne dążenie człowieka do lepszego życia, czymkolwiek miałoby ono być. Niezłomny upór głównego bohatera, jego poszukiwanie lepszego jutra i szukanie odpowiedzi na to, jak to jutro może wyglądać, porusza czytelnika do głębi.
Ale obok tego smutku i nędzy, czytelnik otrzymuje sporą dawkę ironicznego humoru i wspaniale oddane ludzkie charaktery, często koślawe, ale jakże prawdziwe.
Na kartach powieści przewija się galeria postaci, które są tak wspaniale odmalowane, że sprawiają wrażenie, jakby czytelnik osobiście z nimi rozmawiał i towarzyszył im w codziennym życiu, że wspomnę choćby złodziejaszków Zielińszczaków czy garbusa Kotrasa.
Wszyscy oni tworzą barwny, prawdziwy, ale też przygnębiający kawałek warszawskiego świata, jakim jest dawny Marymont. A świat ten jest przedstawiony niezwykle szczegółowo, wraz z jego krzywymi, ciemnymi uliczkami, ruderami i ich mieszkańcami, biedotą szukającą radości w dźwiękach akordeonu, na którym przygrywa miejscowy złodziej w chwilach wolnych od odsiadki.
Hłasko porusza w swoim debiucie (wydanym po ponad 60 latach od napisania książki) dojrzałe i trudne tematy, ale robi to w sposób lekki i przystępny dzięki temu, że wykorzystuje je jako temat dialogów:
„- A pan jak się nazywa?
- Wiesz pan przecież, że Kotras, a nie Gucio Potocki.
- A jeszcze?
- Ignacy.
- Już nic więcej?
- Na drugie jeszcze Roman. A dla…
- A dlatego, że to wszystko jeszcze mało! Kotras, Ignacy, Roman. Pewnie, że to lepsze, jak ten Gucio, ale to wszystko mało, tak jak pan powiedziałeś: gówno! A trzeba się nazywać: człowiek, jam człowiek jak cholera!”
Rysiek dokonuje w swoim życiu nieustannych wyborów i wystawiany jest przez los na ciężkie próby. Najpiękniejszą historią jest ta związana z marzeniem snutym przez jego szkolnego kolegę oraz parą butów.
Czy Ryśkowi uda się wsiąść do pociągu, który zmieni tor na lepszy? Tę kwestię autor pozostawia otwartą, ale daje czytelnikowi wskazówkę:
„- Jeśli się chce lepiej żyć - to pociąg. Przyjdzie czas – odjedzie… Wtedy zostaje się na peronie.
- Następny przyjdzie – odparł hardo Kotras urażony do cna.
- Nie! Tylko raz w życiu odchodzi taki pociąg w lepsze.”