Wyspa Akademicka, czyli miejscówka z książki "Wodzu, wy
: 13 lip 2020, 08:41
Podczas, gdy większość rodaków fascynowała się wyborami, wybrałem się rowerem na obrzeża miasta, by po raz pierwszy rzucić okiem na wyspę, która stała się tytułowym miejscem akcji powieści Ryszarda Liskowackiego "Wodzu, wyspa jest twoja". Tytułowa wyspa w rzeczywistości nosi nazwę Wyspa Akademicka. W czasach "niemieckich" była znana jako Piepenwerder.
W XVIII wieku istniał tam tartak zasilany energią wiatrową.
Do zakończenia I wojny światowej znajdował się tam garnizon wojskowy obsadzony przez Pommersches Pionier Bataillon Nr.2. Saperzy uczyli się na wyspie m.in. budować mosty pontonowe.


Obecnie teren jest praktycznie w 100 procentach opanowany przez przyrodę. Pośród drzew zachowało się trochę ruin przypominających o dawnej bytności człowieka (fotki z forum Sedina).



W okresie opisywanym przez Liskowackiego (koniec lat 60-tych ub. wieku) wyspa znajdowała się daleko poza rejonami zabudowanymi miasta. Obecnie została wchłonięta przez miasto. Tereny na zachód od wyspy są ogrodzone. Udało się jednak dostać do brzegu rzeki z terenu tzw. "Małej Wenecji" dzięki uprzejmości bosmana pilnującego tego terenu i zacumowanych tam łodzi.

Od wschodniego brzegu Odry terenu jeszcze nie eksplorowałem. Tam niewiele się zmieniło od czasów akcji powieści - wciąż istnieją ogródki działkowe, z których bohaterowie powieści planowali pozyskiwać pożywienie w okresie bytności na wyspie.



Mam nadzieję, że uda mi się dostać na teren samej wyspy. Co do noclegu, mam mieszane uczucia. Podobno utknęło na niej trochę zwierząt - straszono mnie m.in. dzikami
Acha... Tak wygląda Genek, jakby ktoś zapomniał. Wpadł na kilka dni do Polski i dał się namówić na małe rowerowe tourne.

W XVIII wieku istniał tam tartak zasilany energią wiatrową.
Do zakończenia I wojny światowej znajdował się tam garnizon wojskowy obsadzony przez Pommersches Pionier Bataillon Nr.2. Saperzy uczyli się na wyspie m.in. budować mosty pontonowe.
Obecnie teren jest praktycznie w 100 procentach opanowany przez przyrodę. Pośród drzew zachowało się trochę ruin przypominających o dawnej bytności człowieka (fotki z forum Sedina).
W okresie opisywanym przez Liskowackiego (koniec lat 60-tych ub. wieku) wyspa znajdowała się daleko poza rejonami zabudowanymi miasta. Obecnie została wchłonięta przez miasto. Tereny na zachód od wyspy są ogrodzone. Udało się jednak dostać do brzegu rzeki z terenu tzw. "Małej Wenecji" dzięki uprzejmości bosmana pilnującego tego terenu i zacumowanych tam łodzi.

Od wschodniego brzegu Odry terenu jeszcze nie eksplorowałem. Tam niewiele się zmieniło od czasów akcji powieści - wciąż istnieją ogródki działkowe, z których bohaterowie powieści planowali pozyskiwać pożywienie w okresie bytności na wyspie.



Mam nadzieję, że uda mi się dostać na teren samej wyspy. Co do noclegu, mam mieszane uczucia. Podobno utknęło na niej trochę zwierząt - straszono mnie m.in. dzikami
Acha... Tak wygląda Genek, jakby ktoś zapomniał. Wpadł na kilka dni do Polski i dał się namówić na małe rowerowe tourne.
