Przygoda z kuchnią
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
Niestety muszę to powiedzieć .... kupione w Anglii.TomaszK pisze:Wertując temat "Przygoda z kuchnią" (jestem na wczasach odchudzających), natknąłem się na fioletowe ziemniaki grimm reapera. Gdzie to można kupić i jak smakują ? I nie mów mi, że kupiłeś je w Anglii.grim_reaper pisze:Dziś na obiad .... takietam ziemniaczki
Dobra wiadomość jest taka, że zakupione w Lidlu.
Może w Polsce też się pojawiają w tej sieci?
W smaku podobne do "normalnych" ziemniaków.
Bardzo łądnie się komponują na talerzu z innymi składnikami.
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16885
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 667 razy
- Otrzymał podziękowań: 329 razy
TomaszKu, ja przy okazji sobotniego pożegnania lata, które organizujemy co roku z sąsiadami miałem na ognisku fioletowe kartofelki. Ale przyznam szczerze, że nie próbowałem jak smakują.TomaszK pisze: Wertując temat "Przygoda z kuchnią" (jestem na wczasach odchudzających), natknąłem się na fioletowe ziemniaki grimm reapera.
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9438
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 88 razy
- Otrzymał podziękowań: 686 razy
Tuż przed wyjazdem do Jastrzębiej Góry, zabrałem się za nastawianie trójniaka, żeby był na następny zlot. Zaczynamy od miodu, zbieraliśmy je z Beatą od kilku lat, większość od znajomych z Podhala.

Miody są różne, różnią się nie tylko kolorem, ale i smakiem. Należy je najpierw zagotować z dwukrotną objętością wody. To jest np. miód rzepakowy, w słoiku wygląda jak smalec.

A to z kolei spadziowy, jest ciemny i aromatyczny

Najsmaczniejszy jest miód wrzosowy, ale ten mamy ze sklepu, jest zbyt drogi żeby przerabiać go na trójniaka. Jeszcze lepszy jest miód manuka, zbiera się go w Nowej Zelandii, dostałem słoik od Brunhildy, jeszcze trochę zostało, słoik stoi w Kościelisku.
W czasie gotowania należy zbierać szumowiny, czyli pianę, wtedy miód będzie bardziej klarowny.

A potem należy wlać wszystko do szklanego balonu. Ten ma 60 litrów pojemności, chociaż miodu trójniaka będzie tylko 45 litrów. Rezerwa objętości jest potrzebna, bo fermentujący miód potrafi wykipieć.

A tak wyglądają szumowiny z różnych rodzajów miodu, dawniej przy produkcji masowej było to nazywane „barwicą” i sprzedawane jako gorszy sort miodu.

Teraz tylko należy dodać drożdże, fermentacja potrwa 2-3 miesiące, potem kilka miesięcy dojrzewania i na zlot fantomasowy, miód będzie gotowy.

Miody są różne, różnią się nie tylko kolorem, ale i smakiem. Należy je najpierw zagotować z dwukrotną objętością wody. To jest np. miód rzepakowy, w słoiku wygląda jak smalec.

A to z kolei spadziowy, jest ciemny i aromatyczny

Najsmaczniejszy jest miód wrzosowy, ale ten mamy ze sklepu, jest zbyt drogi żeby przerabiać go na trójniaka. Jeszcze lepszy jest miód manuka, zbiera się go w Nowej Zelandii, dostałem słoik od Brunhildy, jeszcze trochę zostało, słoik stoi w Kościelisku.
W czasie gotowania należy zbierać szumowiny, czyli pianę, wtedy miód będzie bardziej klarowny.

A potem należy wlać wszystko do szklanego balonu. Ten ma 60 litrów pojemności, chociaż miodu trójniaka będzie tylko 45 litrów. Rezerwa objętości jest potrzebna, bo fermentujący miód potrafi wykipieć.

A tak wyglądają szumowiny z różnych rodzajów miodu, dawniej przy produkcji masowej było to nazywane „barwicą” i sprzedawane jako gorszy sort miodu.

Teraz tylko należy dodać drożdże, fermentacja potrwa 2-3 miesiące, potem kilka miesięcy dojrzewania i na zlot fantomasowy, miód będzie gotowy.
Ostatnio zmieniony 03 maja 2020, 21:35 przez TomaszK, łącznie zmieniany 1 raz.
- johny
- Moderator

- Posty: 12119
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 412 razy
- Otrzymał podziękowań: 317 razy
A kontrola skarbowa nie śpi!TomaszK pisze:Tuż przed wyjazdem do Jastrzębiej Góry, zabrałem się za nastawianie trójniaka, żeby był na następny zlot. Zaczynamy od miodu, zbieraliśmy je z Beatą od kilku lat, większość od znajomych z Podhala.
Obrazek
Miody są różne, różnią się nie tylko kolorem, ale i smakiem. Należy je najpierw zagotować z dwukrotną objętością wody. To jest np. miód rzepakowy, w słoiku wygląda jak smalec.
Obrazek
A to z kolei spadziowy, jest ciemny i aromatyczny
Obrazek
Najsmaczniejszy jest miód wrzosowy, ale ten mamy ze sklepu, jest zbyt drogi żeby przerabiać go na trójniaka. Jeszcze lepszy jest miód manuka, zbiera się go w Nowej Zelandii, dostałem słoik od Brunhildy, jeszcze trochę zostało, słoik stoi w Kościelisku.
W czasie gotowania należy zbierać szumowiny, czyli pianę, wtedy miód będzie bardziej klarowny.
Obrazek
A potem należy wlać wszystko do szklanego balonu. Ten ma 60 litrów pojemności, chociaż miodu trójniaka będzie tylko 45 litrów. Rezerwa objętości jest potrzebna, bo fermentujący miód potrafi wykipieć.
Obrazek
A tak wyglądają szumowiny z różnych rodzajów miodu, dawniej przy produkcji masowej było to nazywane „barwicą” i sprzedawane jako gorszy sort miodu.
Obrazek
Teraz tylko należy dodać drożdże, fermentacja potrwa 2-3 miesiące, potem kilka miesięcy dojrzewania i na zlot fantomasowy, miód będzie gotowy.
Ale ogólnie
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5526
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 58 razy
- Otrzymał podziękowań: 194 razy
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13385
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 14 razy
- Otrzymał podziękowań: 303 razy
Wspaniała relacja z robienia miodu, Tomaszku
Uwielbiam Twój miodek, mniam mniam ...
Już się nie mogę doczekać
Uwielbiam Twój miodek, mniam mniam ...
Już się nie mogę doczekać
Spadziowy to razem z gryczanym, mój ulubiony miód.TomaszK pisze:A to z kolei spadziowy, jest ciemny i aromatyczny
Ostatnio zmieniony 07 wrz 2017, 20:26 przez Yvonne, łącznie zmieniany 1 raz.
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
Poza jajkami i pomidorami są oczywiście inne składniki.
Dodaję także: grubiej pokrojoną cebulkę, czosnek (bardzo drobno siekany), papryka, sucha (dobra) kiełbasa.
Przyprawy to: grubo mielony piperz czarny, zioła prowansalskie i troszke soli (ja osobiście soli prawie nie używam).
Szakszuka to danie "tolerancyjne". Praktycznie można wrzucić tam wszstko.
Wariacji jeśli chodzi o składniki jest dużo.
Myślę, że każdy może skomponować włąsna szakszukę.
Bardzo polecam. Szybko się robi.
Robiłem na śniadanie, choć równie dobrze można zjeśc na obiad czy kolację.
Dodaję także: grubiej pokrojoną cebulkę, czosnek (bardzo drobno siekany), papryka, sucha (dobra) kiełbasa.
Przyprawy to: grubo mielony piperz czarny, zioła prowansalskie i troszke soli (ja osobiście soli prawie nie używam).
Szakszuka to danie "tolerancyjne". Praktycznie można wrzucić tam wszstko.
Wariacji jeśli chodzi o składniki jest dużo.
Myślę, że każdy może skomponować włąsna szakszukę.
Bardzo polecam. Szybko się robi.
Robiłem na śniadanie, choć równie dobrze można zjeśc na obiad czy kolację.
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9438
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 88 razy
- Otrzymał podziękowań: 686 razy
Grim_reaper zachęcił mnie do poszukiwania fioletowych ziemniaków, a ponieważ lubię egzotyczne jedzenie, szukałem ich aż znalazłem. To było co prawda miesiąc temu, ale zgubiłem aparat którym robiłem zdjęcia, dopiero dzisiaj Beata znalazła go robiąc porządki. Tak wyglądają w całości.

a tak po pokrojeniu

W internecie polecane są do sałatek, jako bardzo dekoracyjne, ale ja nie jestem fanem sałatek, więc postanowiłem je upiec. Taki przepis też znalazłem. Po umyciu i pokrojeniu w ćwiartki posypałem solą i przyprawami ziołowymi, pokropiłem oliwą, a dla ubarwienia dodałem kilka zwykłych ziemniaków.

Podobno dla większego ubarwienia można jeszcze dodać bataty, które są z kolei pomarańczowe i też dają się zapiekać. Tak wyglądały po wyjęciu z piekarnika

Co prawda trochę straciły na kolorze, ale tylko z zewnątrz. Do tego był kurczak z rożna i marchewka zasmażana, którą zrobiła moja córka. W smaku są co prawda zupełnie ziemniaczane, ale robią efekt na gościach.

a tak po pokrojeniu

W internecie polecane są do sałatek, jako bardzo dekoracyjne, ale ja nie jestem fanem sałatek, więc postanowiłem je upiec. Taki przepis też znalazłem. Po umyciu i pokrojeniu w ćwiartki posypałem solą i przyprawami ziołowymi, pokropiłem oliwą, a dla ubarwienia dodałem kilka zwykłych ziemniaków.

Podobno dla większego ubarwienia można jeszcze dodać bataty, które są z kolei pomarańczowe i też dają się zapiekać. Tak wyglądały po wyjęciu z piekarnika

Co prawda trochę straciły na kolorze, ale tylko z zewnątrz. Do tego był kurczak z rożna i marchewka zasmażana, którą zrobiła moja córka. W smaku są co prawda zupełnie ziemniaczane, ale robią efekt na gościach.
- Eksplorator63
- Zlotowicz

- Posty: 1650
- Rejestracja: 16 maja 2016, 18:45
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 1 raz
- Otrzymał podziękowań: 7 razy
- grim_reaper
- Zlotowicz

- Posty: 641
- Rejestracja: 27 cze 2017, 22:53
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 125 razy
- Otrzymał podziękowań: 92 razy
Specjalnie dla TomaszK-a coś egzotycznego.
Zupa MISO (Miso-shiru) - czyli japońska zupa z wodorostami.
Zupę robi się na bazie dashi, czyli ryby bonito, a właściwie z wiórków tej ryby i wodorostów kombu.
Z tej kombinacji uzyskuje się bulion, do którego dodaje sie paste sojowa (zwaną miso).
Zielone w zupie to wodorosty (wakame).
Dodaje się także tofu, lecz ja osobiście wolę bez.
Bardzo polecam i nie jest trudno zupkę zrobić.
Smak zupy jest określany umami czyli piąty smak.
Itadakimasu (smacznego)
Zupa MISO (Miso-shiru) - czyli japońska zupa z wodorostami.
Zupę robi się na bazie dashi, czyli ryby bonito, a właściwie z wiórków tej ryby i wodorostów kombu.
Z tej kombinacji uzyskuje się bulion, do którego dodaje sie paste sojowa (zwaną miso).
Zielone w zupie to wodorosty (wakame).
Dodaje się także tofu, lecz ja osobiście wolę bez.
Bardzo polecam i nie jest trudno zupkę zrobić.
Smak zupy jest określany umami czyli piąty smak.
Itadakimasu (smacznego)
















































