Polszczyzna
: 17 lut 2014, 21:15
Bruniu, jeżeli udało Ci się dwoje dzieci na końcu świata przekonać do polskiej szkoły, to jest to Twoje niesamowite osiągnięcie i naprawdę chylę czoła. Rozmawiałam kiedyś z pewnym panem, byłym żołnierzem AK, który po wojnie osiadł w Kanadzie i wspaniale ułożył sobie życie, ale z jednym wyjątkiem - jego córka odmówiła chodzenia do polskiej szkoły i jej dzielny tata, mimo wielu prób, w końcu skapitulował. Zaczęłam się wtedy zastanawiać, jak ciężko jest, mimo najszczerszych chęci, wychować dziecko w polskości na emigracji. Ale może rzeczywiście Twoje dzieci sięgną po "Samochodziki" i stwierdzą, że warto było chodzić do polskiej szkoły?Brunhilda pisze:No! Gratuluje Johny! Zaczęłam prace, zeby naowic moje młodsze dziecko do przeczytania Templariuszy. Pomyślałam, ze występuje tam zagraniczna Karen wiec moze tak troche swojsko. Na razie mam trudności duże. A dobrze byłoby bo Bedzie zdawała maturę z polskiego tez. To juz osiągnięcie, ze udało mi sie toprzeprowadzic. Starszy tez zdawał. To jest duża pokuta wozenie dzieci do polskiej szkoły. U wszystkich tak jest, nie to, ze moich. Ile sie trzeba nasluchac! Ze po co, ze kto tu mowi po polsku, ze w sobote, ze rano, ze nudno, ze niepotrzebny jezyk. slyszalam nawet ze jestem Hitlerem!![]()
![]()
Rodzice powinni dostawać medale naprawde. Miło było na Balu Maturalnym bo Pani Konsul, nowoprzyslana z Polski zreszta, podkreśliła to, ze to ze strony rodziców tez osiągnięcie. No tak. Bo komu sie chce przy sobocie budzić i wysluchiwac tego wszystkiego. Rezultat jest taki, ze w zeszłym roku 9dzieci zdawało. A przecież Polaków jest dużo wiecej. Tak wiec kontynuuje prace nad namawianiem. Jak Ty to Johny zrobiłeś?