PawelK pisze:
To jest Czesiu temat na dłuższą dyskusję o priorytetach służb i interpretacji prawa. W lasku przy Bemowie regularnie wylewa się szambo do lasu, wszyscy o tym wiedzą i funkcjonariusze tak sprawnie nie reagują.
Może potrzebują, żeby ktoś do nich zadzwonił dokładnie w momencie gdy ma miejsce ten proceder? Albo najlepiej jakieś pół godzinki przed tym zdarzeniem żeby mieli czas tam dojechać?
Wszak o tym dzieciaku poinformował ich ktoś życzliwy, sami chyba na to nie wpadli.
PawelK pisze:Być może tego typu piknik w takim miejscu rzeczywiście nie jest optymalnym pomysłem, ale może zamiast zabierać dziecko od ojca i zawozić jednego na komisariat a drugiego na pogotowie, można było powiedzieć, że to nie jest miejsce do takich zabaw i należy się zwinąć? Dziecko, w podobnym wieku, moich znajomych, do których funkcjonariusze swego czasu weszli z drzwiami o szóstej rano, przez kolejnych kilka lat chowało się pod stołem gdy słyszało dzwonek do drzwi. Pewnie ci panowie nie wiedzą, że takie coś mogą spowodować.
Nie wiem jak wygląda lasek na Bemowie bo nigdy tam nie byłem, ale taki pobyt w pewnym oddaleniu od cywilizacyjnych dóbr raczej nie zaszkodziłby nikomu. Większą szkodę może sprawić takie gwałtowne zakończenie przygody przez stróżów prawa. Tak jak w przykładzie, który opisujesz.
PawelK pisze:
Czesio1 pisze:Wystarczył list do jakiejś instytucji za granicą z pytaniem o ową damę by uzyskać informacje, których w dzisiejszych czasach nikt by nie udzielił.
A to nie był list do agencji detektywistycznej?
Bardzo możliwe, nawet bardzo prawdopodobne, że to była agencja detektywistyczna. Słabo pamiętam tego audiobooka, jakoś niezbyt mi przypadł do gustu.