Wyprawa Brunhildy

Dział poświęcony relacjom z naszych wypraw
ODPOWIEDZ
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Nie wiem już czy pokazywałem Wam już to zdjęcie kałamarnicy z zielonym, świeżym pieprzem na gałązkach? Ten pieprz był bardzo smaczny... Ostry ale nie tak jak chili. Pamietam jak się kiedyś mówiło, ze uciekał tam gdzie pieprz rośnie,,, on to chyba do Kambodży... Niezłe miejsce do ucieczki, zważywszy, ze ten pieprz pyszny. świeży szczególnie. Wiedział tez o tym z pewnością ten ruski milioner-oszust bo uciekł do Kambodży właśnie, pisałam już chyba :-D A tu potrawa z pieprzem właśnie

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 913255.jpg medium= large= group=glr11603][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Po kolacji, trochę jednak zawiedzione tym, ze żadna gecko nie spadła na talerz, poszłyśmy zobaczyć jednak miasto nocą...... Hmmmmmmmmmmmmmmmmm....... Taaaaak. Miasto nocą tętni ale nie do końca tym tętnem, jakim by się wyobrażało. I tu pozwolę sobie zacytować, może nie dosłownie ale chociaż sens opinii zaczerpniętej z Policjantów Jo Nesbo. Jeśli chodzi o ludzi, to można spodziewać się po nich absolutnie wszystkiego co wymyśli lub wyobrazic sobie nasz mózg. I jeszcze trzeba mieć zakładkę na trochę rzeczy, których byśmy nie wymyślili nigdy.... Kurczę jaka to jest prawda........ Anyway. Poszłyśmy do kafejki? Pubu? Czegoś takiego w każdym razie, w modnym kolonialnych stylu. Oczywiście jak zwykle wybrałyśmy miejsce gdzie są biali ludzie. A nawet tym razem jeszcze jedno kryterium było. Gdzie siedzą białe kobiety. Byłoby głupio wylądować w jakimś ortodoksyjnym gay bar. Obsłużono by nas pewnie ale nie jestem pewna co do entuzjazmu....

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 949424.jpg medium= large= group=glr11604][/gimg]

W celu dezynfekcji naturalnie, zamówiliśmy sobie koktajle, które w Kambodży są w miłych dla oka i kieszeni cenach. Po $3 - $5 zależnie od miejsca. To lychee mojito z palmowym cukrem.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 956198.jpg medium= large= group=glr11604][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Tak jak wspomniałam na początku duży problem z HIV tam jest. Wiąże sie to z przelaniem sie z Tajlandii sexualnego biznesu. Łatwe pieniądze po prostu. A Kambodża jeszcze tak nie zalana turystami, jeszcze tak nie nasiaknieta tym industry wiec ściąga amatorów sex holidays. Z uczciwością są na bakier obie zainteresowane strony często pewnie. U nas świadome zarażanie HIV jest nielegalne. W Polsce chyba tez? Pamietam tego murzyna z Krakowa zdaje sie, który zaraził jakaś nieprawdopodobna ilośc dziewczyn? Miał sprawę? Nie wiem jak sie skończyła. Ale kto by tam w Kambodży....? W Siem Reap jest ulica Pub Street, krzyżuje sie z Market Street. Na tej od marketów mnóstwo stoisk i sklepików z towarami mniej lub bardziej bez sensu. Mnóstwo podróbek, mnóstwo pamiątek itp...

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 039379.jpg medium= large= group=glr11605][/gimg]

A z innej beczki.. Ta mamusia miałaby u nas duże kłopoty. Możliwe nawet, ze odebraliby jej prawa rodzicielskie za negligence! :-D po prostu nie wyobrażam sobie takiej sytuacji nawet :-D
Co kraj to obyczaj. on tak ale tu wszyscy prawie na tych motorkach i rowerkach a u nas mało jednak. Sportowcy i jacyś ambitni może. W City trochę do biura i z biura do kolejki bo modne ale tak? Z tymi odległościąmi? Do pracy po południu by zajechał i już trzebaby sie zwijac :-D
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Tu bliżej widok na Pub Street. Tu oczywiście oprócz hetero są gay bars i najbardziej znany, modny i długo jedyny podobno w Siem Reap Linga Bar w całości dla i wokół mężczyzn. Homoseksualnych raczej. Słowo Linga, lingam jest tu jak najbardziej adekwatne w nazwie. Pochodzi z sanskrytu, hindi i w khmerskim języku znaczy to samo. Odsyłam za względu na młodzież do Wikipedii. Zainteresowanych prężną działalnością Linga Bar odsyłam do ich strony na FB :-D

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 115981.jpg medium= large= group=glr11606][/gimg]

Trochę mi nie wyszło to zbliżenie! Polowalam na kathoeys czyli ladyboys czyli chłopców zmienionych w dziewczyny. Transgender po prostu. Wyglądają jak śliczne dziewczyny, z makijazem, ciuchami i w ogóle. Coś jak Conchita tylko stanowczo i definitywnie bez brody. Wręcz odwrotnie właśnie. Chcą wyglądać zupełnie jak dziewczyny. Sprawa jest skomplikowana bo niektórzy po prostu ubierają sie jak dziewczyny, no z pewna przesada nawet. Inni przechodzą rożne zabiegi i terapie, żeby zlikwidować jabłko Adama na przykład. Niekoniecznie przechodzą, jak rozumiem sex reassignment surgery. Tam uważani są za trzecia płeć.
Ostatnio zmieniony 25 maja 2014, 06:07 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Awatar użytkownika
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 1066
Rejestracja: 07 sie 2013, 14:01
Miejscowość: z dużego miasta
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Kynokephalos »

Brunhilda pisze:U nas świadome zarażanie HIV jest nielegalne. W Polsce chyba tez? Pamietam tego murzyna z Krakowa zdaje sie, który zaraził jakaś nieprawdopodobna ilośc dziewczyn? Miał sprawę? Nie wiem jak sie skończyła.
W Polsce chyba też karane, skoro Simon Mol został pod tym zarzutem aresztowany. Jeśli to jego miałaś na myśli - sprawa się rozpoczęła ale oskarżony zmarł przed wydaniem wuroku.
http://pl.wikipedia.org/wiki/Simon_Mol

Pozdrawiam,
Kynokephalos
Obrazek Obrazek
Wonderful things...
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Jeżeli to jedyna taka sprawa w Polsce to pewnie tak. Zmarł na AIDS? Czy samosąd?
Awatar użytkownika
Kynokephalos
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 1066
Rejestracja: 07 sie 2013, 14:01
Miejscowość: z dużego miasta
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 0
Otrzymał podziękowań: 0

Post autor: Kynokephalos »

Nie wiem czy jedyna ale chyba najgłośniejsza. Według wikipedii zmarł w wyniku konsekwencji zakażenia HIV, odmówiwszy wcześniej zgody na leczenie.

Pozdrawiam,
Kynokephalos
Obrazek Obrazek
Wonderful things...
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

Co to jest ten sok z limonki z zielonym pieprzem ? To jest przyprawa czy napój ?
Ja czasem robię wołowinę w sosie z zielonego pieprzu, ale u nas w sprzedaży nie ma świeżego, tylko w zalewie. Zalewa jest kwaśno-słona i to chyba trochę zmienia smak.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Nie to nie do picia jest. Zmielony, czarny pieprz, najlepiej z Kambodży oczywiście ;-) , i wciśnięty do ńiego sok z limeonki. Z tego pasta sie robi. I do wołowiny pycha. I do wszystkiego. Do ryżu i w ogóle do wszystkiego. Ten w sloiczkach jest jakoś marynowany czy coś, chyba, ze można tez dostać tylko w wodzie? U nas tez jest w sloiczkach. I w puszkach. Z tego zielonego pieprzu podam Ci pyszny I szybki przepis. Jeżeli lubicie w domu ostre curry. No ostre takie jak chcesz. Ryba bez ości trochę podsmażyć i rozdziabac. Do tego, o ile w Polsce jest, w chińskim sklepie, gotowa, w słoiczka pasta zielone curry, tyle, żeby było odpowiednio ostre. Nie zaduzo. Podgotować chwile. Do tego ze słoiczka zielony pieprz dodać . Osobno ugotować ryż na sypki. Zmieszać ostrożnie, żeby ryba na włókienka sie nie rozpadła. Posypać grubym zielonym szczypiorem. Pyszne!
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

Sprawdzimy.
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Brunhilda pisze:Ale są krewetki..... Moga być?
Oj to nie, dziekuje :-D
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Ależ Czesiu! Przecież takie malutkie kreweteczki to przysmak!
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

TomaszK pisze:Sprawdzimy.
Sprawdźcie, sprawdźcie! Pychota! Zobacz tez Pad Thai kluski. Tez pyszne.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Tak. Powracam do tematu nocnego Siem Reap bo chce już z Kambodży wylecieć w końcu ! :-D
Temat nie do śmiechu jest ten, ze pal licho bary, puby, przybytki rożnego autoramentu ale najgorszy jest widok tatusia z dzieckiem, z dziewczynka lub chłopcem. W Kambodży jeszcze nie tak ogromny to problem jak w Tajlandii ale już widać...... Naturalnie tatuś nic z tatusiem absolutnie nie ma wspólnego. Ma natomiast wiele wspólnego z kolegami po dewiacji, którzy już siedzą. Bezsilność, ze nic nie można od razu zadziałać destabilizuje mnie psychicznie...........

Zmieniam temat z przykrego na weselszy.

Praca wre nawet w nocy. Szwalnia chyba. To jest kolejny biznes. Szyja garnitury, suknie itp przez noc. Wybiera sie materiał, biorą miarę i rano voila! Jest. Kiedyś zrobiłam takie zamowienie w Hong Kongu. Jeszcze takiej brzydkiej marynarki w stylu królowej angielskiej nie miałam. Chociaż sama wybrałam styl i materiał... :-D Ale z jedwabiu za to :-D :-D

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 900804.jpg medium= large= group=glr11627][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Miło wracać do chłodnego hotelu chociaż ten upał i tak jeszcze daleki od Darwin. Tam po prostu piekarnik żywcem. W hotelu witała nas cicha muzyka, grała na dziwnym instrumencie dziewczyna prawie zawsze.


[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 958438.jpg medium= large= group=glr11628][/gimg]

Pokoje wygodne i czyste. Ani pół robaka, mam na myśli karalucha, ani pół jaszczurki. Super. Hotel był 5- gwiazdkowy ale to oczywiście nie jest 5 gwiazdek gdzie indziej. $60 za noc. Bardzo tanio w porównaniu nawet z Kuala Lumpur. Umeblowanie jakby z lat 50 tych ale wszystko OK. W pokojach element kambodżański, czyli nad łóżkiem popiersia bogin, czy aniołów z Angkor Wat. Ładnie to wyglądało.


[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 010132.jpg medium= large= group=glr11628][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Z rzeczy, które nas bardzo rozczarowany to zakupy. Jedwabne szaliki, OK ale wcale nie tanie. No i szlachetne kamienie. W Kambodży są naturalne turbiny, akwamaryny, szaphiry niebieskie i białe, jak diamenty. Rzucilysmy sie naturalnie bo pewnie wszystkie w poprzednich zyciach byłyśmy srokami. Wielki sklep, z security, złotymi literami, szalejąca obsługa i w ogóle. Z narażeniem życia bo nie wolno zrobiłam dla Tomaszka zdjęcia kamieni. Nie wyszły najlepiej.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 114632.jpg medium= large= group=glr11629][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Ceny wyjściowe były wysokie ale targowalysmy sie do upadłego i kupiliśmy naszyjniki z rubinami itp, tak po $150 za sztukę. Niektóre mniej, inne więcej.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 149807.jpg medium= large= group=glr11630][/gimg]

Było nas siedem to razem zaopatrzylysmy sie w sporo najlepszych przyjaciół kobiet.... Proszę bardzo.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 159953.jpg medium= large= group=glr11630][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Boskie co? Dumne, ze jesteśmy właścicielkami tego złota i kamieni od razu zaczęliśmy nosić. Ale co to? Złoto sie przetarlo? Jak to? Nie no. Chyba sie po prostu zabrudzilo. Aż przysżedl Libańczyk. Jubiler. Wiec Samochwala w kacie stała, mowię! Proszę! Jaki mam piękny rubin. Proszę mi pokazać, zarządził. Popatrzył pod światło, jakaś lupkę wyprodukował z kieszeni. I mówi.....WSZYSTKO SZTUCZNE......
Nie do wiary. Bo gdybym kupiła w jakimś sklepiku byle jakim OK. Nie ma sie co dziwić. Ale tam??? Te złote litery? Karta kredytowa przecież płaciłem!!! Oszuści. A ja bym nie pomyślała nawet, ze potrafią w tej Kambodży coś wyprodukować oprócz jedwabiu i piwa. Bo jak jest prawdziwy kamień to sie go szlifuje i już. A sztuczny trzeba zrobić. Bo to nie jest szkło. Tyle sama wiem. Ze jesteśmy naiwne., ze jak może rubin tego rozmiaru tak mało kosztować? No ale jeżeli ziemia 5 km za Siem Reap kosztuje $1 za metr kwadratowy to rubiny tez mogą być tanie przecież!
Taaaaak. Zostałyśmy oszukane.
No cóż. Muszę tam jednak wrócić porozmawiać z tymi złotymi literami....
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16785
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 599 razy
Otrzymał podziękowań: 308 razy

Post autor: Czesio1 »

Brunhilda pisze:Ależ Czesiu! Przecież takie malutkie kreweteczki to przysmak!
Być może, ale mnie jakoś do nich nie ciągnie. ;-)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Druga sprawa to komary. Latały rownież w samochodzie. Pojedyncze. Dostawaliśmy amoku na ich widok. Joe , kierowca łowił je z poświęceniem. Na amlarie braliśmy tabletki. Ale na dengue gorączkę nie ma nic. I na japanese encephalitis tez nie. Ale to raczej w dżungli mogą użerać. Nie w mieście. Drugi brat naszego kierowcy zmarł na dengue właśnie. Pracował w dżungli przy rozminowywaniu. Nie uratowali go. Miałyśmy takie bransoletki na ręce z czymś co zniechęca komary. Tj chyba z citronella. Ładnie pachnie nawet. Osobiście nawet w niej spałam. I nie wiem o co chodzi ale jak tylko wróciłam i wypakowywalam sie z samochodu wieczorem to w moim osobistym ogródku tak mnie pożarły komary, ze zwariować można było. Z bransoletka na ręku.
Trzecia to trzeba uważać co sie je i pije. Nawet zęby myłam woda z butelki. Braliśmy tylko hotelowa wodę butelkową ze sobą bo podobno lokalni mali przedsiębiorcy wlewaja zwykła do butelek i sprżedaja.
Na wszelki wypadek dezynfekoealysmy sie choć kobiety nie piją alkoholu. Ale co tam. I tak poszło na konto ruskich kobiet! :-D :-D :-D
Niebieska Margarita do mojej kolekcji rożnych Margarit
:-) [gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 254882.jpg medium= large= group=glr11633][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

I tak dobrnelam do końca relacji z Kambodży.... Uff
Zamierzam, mimo wszystko wrócić tam, może pod koniec roku jak chłodniej będzie. Nie ze względu na kamienie sztuczne ( chociaż to tez załatwię) ale jako wolontariuszka. Na dwa tygodnie może. Myśle,z e to będzie przygoda!
Tak wiec do zobaczenia Kambodzo


[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 532588.jpg medium= large= group=glr11635][/gimg]

W następnym odcinku zapraszam do Kuala Lumpur :-)
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9298
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 80 razy
Otrzymał podziękowań: 610 razy

Post autor: TomaszK »

Już się zachwyciłem tymi kamieniami, zwłaszcza szafirami, ale jak doczytałem do końca, to aż mnie serce zabolało. Nie jadę tam. Zresztą podobno mają teraz stan wojenny.
Awatar użytkownika
PawelK
Moderator
Moderator
Posty: 6758
Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
Podziękował;: 334 razy
Otrzymał podziękowań: 242 razy
Kontakt:

Post autor: PawelK »

TomaszK pisze:Już się zachwyciłem tymi kamieniami, zwłaszcza szafirami, ale jak doczytałem do końca, to aż mnie serce zabolało. Nie jadę tam. Zresztą podobno mają teraz stan wojenny.
To w Tajlandii ten stan wojenny
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

W Tajlandii. Godzina policyjna od 10 wieczorem. Ale heca! Znajomy mój tam jest na wakacjach. Tj w Bangkoku. świetny czas na wakacje. Pisał do nas, ze jest OK. Uważa, ze bezpiecznie. Ciekawe jak im to wpłynie na biznes turystyczny....
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Wracamy do Malezji. Tj w moim przypadku w Kuala Lumpur byłam najpierw, pózniej dopiero w Kambodży. Sama podróż samolotem była przygoda, zważywszy, ze MH 370 ciagle nie znaleźli. Krótko mówiąc bałam sie bardzo, gdyby nie mała tabletka odstresowujaca ( jedna bo musiałam być alert na wszystko dookoła, szczególnie współpasażerów) i wysokoprocentowa substancja wspomagająca (zazyta w absolutnym umiarze) to nie wiem co by było. A tak w miarę spokojnie prowadziłam obserwacje samolotu, roboty dużo nie było bo pół samolotu zrezygnowało jednak z podróży tymi liniami. Rozpoczęlam wiec z nudow zapamiętywanie popularnych malezyjskich zwrotów.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 639247.jpg medium= large= group=glr11874][/gimg]

Udało mi sie wszcząć akcje ratunkowa w sprawie tego faceta w toalecie, o czym było już na początku relacji. Obserwowalysmy tez stewardesy na wszelki wypadek, czy nie wyglądają zaniepokojone. Przywolywalysmy je regularnie, żeby sprawdzić czy przyjdą zaraz :-D dla nich pewnie pasażerki z piekła rodem :-D główne ekrany w samolocie pokazywały trasę, pewnie, żeby było widać, ze lecimy w dobrym kierunku. Tj nie na Ocean Indyjski na przykład.
Odetchnęłam na lotnisku po wylądowaniu. Lotnisko super po prostu! Bardzo nowoczesne i dobrze zorganizowane. Rozczarowało mnie to, ze nie ma już tej planszy na której można było sie wpisywać z życzeniami i wiadomościami dla pasażerów MH370 chociaż ciagle w wiadomościach ja pokazywano. Chciałam sie wpisać. Poszłam interweniować. Nikt na tyle nie mówi po angielsku. Wezwali jakiegoś kierownika , który powiedział, ze zdjeli bo za dużo zamieszania. Naprawdę. Osobiście uważam, ze to miły gest był.
Ostatnio zmieniony 01 cze 2014, 07:05 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

To ten banner, plansze czy jak to nazwać mam na myśli. To zdjęcie jest z internetu bo swojego oczywiście nie mogłam zrobic.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 756738.jpg medium= large= group=glr11875][/gimg]

Uważam, ze jeśli rzeczywiście było zamieszanie a lotnisku bo był podobno w "odlotach" to mogli go przenieść. Na zewnątrz na przykład. Czego temu kierownikowi z kilkoma pistoletami w kaburach rozmieszczonych strategicznie nie omieszkalam wytknąc. Szkoda, ze był tak obwieszony, chciałam, jak prawdziwa turystka z nim zdjęcie zrobic, żeby na forum zamieścić oczywiście. Grzecznie odmówił. No cóż. Nie to nie.

A propos samolotu to cały czas duży klops. Australia kilka dni temu wydała oświadczenie, ze tam gdzie szukali bo satelity , radary, pomiary, pings etc to go z cała pewność na dnie nie ma. Bluefin21 drone zakończył tam działalność kilka milionów dolarów do tylu i co dalej? Kapitan Petersen z Karen z pewnością poradziliby sobie juz dawno bez tego całego chlamu. Zreszta, jak czytałam, zamierzają dalsże poszukiwania dna oceanu ( tylko gdzie???) powierzyć prywatnej firmie właśnie.
Znowu odżyły teorie konspiracyjnych, które uwielbiam. Osobiście jestem zwolenniczką jednej z nich. Skedztwo wraca do początkowej fazy to jest tam gdzie wiadomo, ze zawrócił.
Gazeta Mirror z UK naznaczyla nawet 634 miejsca gdzie mógł wylądować taki duży samolot z paliwem, które miał.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 805587.jpg medium= large= group=glr11875][/gimg]

Tam nawet jest KAMBODZA! :shock: A ja nic nie wiedziałam ! I spokojnie sobie świątynie zwiedzalam, i mrowki jadłam......nooooooooo tam to sobie mógł ladowac spokojnie...... Duże szanse nierozpoznania ze względu a korupcję , misinformacje, brak wiaomosci, i ogóle niski poziom ogólnej świadomości..... Tj w country tj na prowincji ...Moze w stolicy jest OK. Nie byłam tam.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Wracam prosto z pokazu świateł w ramach Vivid Sydney festiwalu. Byłam tam z naszym, forumowym Johnym! :-D poważnie nawet. Opisze w Ciekawostkach z Oz. Wróciłam i zabieram sie do relacji z Malezji. Otóż w Kuala Lumpur byłam prawie całe dwie doby. Było suuuuuuper! In love with KL! Zbychowiec, wiem, ze masz inne wrażenia ale to chyba dlatego, ze uno: byłaś w końcu w pracy, due: nie natknąłes sie na Marka, naszego kierowcę. Zawiózł nas wszędzie gdzie chciałyśmy i więcej jeszcze! Tj kierowcę taksówki mam na myśli. Zgarnął nas jeszcze pod lotniskiem i tak nas czarował, ze go zakontraktowalysmy. I dobrze sie stało. Dwoił sie i troił, opowiadał i w ogóle. Z lotniska pojechaliśmy do hotelu. Okazało sie, ze ten hotel trafiony w dziesiątkę. Na przeciwko wież Petronas ! Widok z okna na wieże!

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 513046.jpg medium= large= group=glr12147][/gimg]

Tu akurat w hotelowej restauracji. Wpadliśmy tam pomprzylocie na małe co-nieco. Okazało sie, ze jako gościom na 38 pietrze przysługuje nam Club Room z kanapeczkami, mieskiem ( oprócz wieprzowiny) sałatkami i kto wie czym jeszcze! Rownież piwo, wino i koktajle. Zaczyna sie niezle pomyslalysmy...
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 555085.jpg medium= large= group=glr12147][/gimg]

To róg tego Club Room z widokiem rzecz jasna! Na kolejna atrakcje czyli wieże Kuala Lumpur Tower.

W ogóle okazało sie tez, ze ten hotel jest własnością Sułtana Brunei, który ma na najwyższym pietrze swój penthouse. Ze złotymi klamkami, zupełnie jak Janukowicz! Zalowalam bardzo ale nie spotkaliśmy sie jakoś w windzie....
Ostatnio zmieniony 21 lip 2015, 23:35 przez Brunhilda, łącznie zmieniany 1 raz.
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Hotel ozdobiony zielonymi orchideami. Piękne po prostu.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 709174.jpg medium= large= group=glr12148][/gimg]

A tu orchidee w tle w lobby na dole. Lubię orchidee, są takie prehistoryczno- drapieżne.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 714409.jpg medium= large= group=glr12148][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Zalecialysmy popołudniem. Ale zanim dojechałysmy do hotelu, trochę spóźnione bo robiłam przecież rozpoznanie i zamieszanie w sprawie banera do wpisywania na lotnisku, było już popołudnie późne. Tak wiec wczesnym wieczorem ruszyliśmy na miasto, na osławione zakupy. No nie wiem. Uważam, ze tam wcale nie jest niezwykle tanio. Tu widok na płac przed Petronas Towers czyli blizniaczymi wieżami Petronas.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 847878.jpg medium= large= group=glr12149][/gimg]

A tu w gore z poziomu ulicy

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 853552.jpg medium= large= group=glr12149][/gimg]

W środku wież, na dole, jest centrum handlowe. A wyżej są biurowce. Petronas bo petrol czyli olej. Maja sporo podobno i zaczyna te pieniądze być widać. Co prawda nie myśle, ze to wszystko jest ze złota ale robi wrażenie. Zbychowiec podobne zdjęcie już zamieścił :-) czyli to złoto wkoło tez na nim zrobiło wrażenie!

Na tych galeriach dookoła wszędzie sklepy i sklepiki.

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 859327.jpg medium= large= group=glr12149][/gimg]

Nie myśle, ze szczególnie tanio tu jest. Weszłysmy do Tiffaniego. Malutkie wisiorki bagatela! Po $15000. Pani ekspedientka powiedziała, ze to będzie naprawdę ładna pamiątka z Kuala Lumpur. Zgodziłysmy sie z nią. Doszłyśmy do wniosku,ze dolary w nadmiarze są tu codziennością wiec oswiadczylysmy, ze szukamy czegoś z większym brylantem. Pani ze zrozumieniem pokiwala głowa i zaczęła wyciągać rzeczy z jeszcze większym numerem cyfr. Trzeba było sie z twarzą wycofać wiec powiedzialysmy ze powrócimy, pozwoliliśmy sobie zapisać na kartce pod tytułem Lista Marzeń, nazwę wisiorka i sumę. Ojej.

Poszłyśmy do Fendi. Torebki... Hmmmmno nie wiem....ta niebieska bez puszka... Jeszcze mooooze ale, żeby za $3.500? Przesada.


[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 905407.jpg medium= large= group=glr12149][/gimg]
Brunhilda
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 7454
Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 108 razy
Otrzymał podziękowań: 142 razy

Post autor: Brunhilda »

Noooo buty boskie! I jakie niezwykle!!!!!

[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 315649.jpg medium= large= group=glr12151][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 323119.jpg medium= large= group=glr12151][/gimg]

Te zdjęcia zamieszczam dla forumowych pań. Jestem pewna, ze docenia. Już widzę Yvonne albo Pannę Monike w takich szpilkach. Osobiście mogłabym w nich chyba tylko siedzieć.... :-( ale jak moje kolano sie wyprostuje! To zobaczymy ! :-)

Acha. Te buty tez w Fendi i tez w przykrych cenach. Około $1500- 2500
Tak wiec nie myśle, ze tam taak tanio jest. Na Hawajach firmowe ciuchy i buty na pewno tańsze.
Ale warto zobaczyć. Pozostałam w Victorias Secret, sklepie szalenie ostatnio modnym, głownie wsród nastolatek i nie nadszarpujacym kieszeni. Moje młodsze dziecko slalo smsy z zamówieniami :-D
ODPOWIEDZ

Wróć do „Relacje z naszych wypraw”