Minizlot w Australii
: 09 lut 2019, 21:49
Australia leży daleko od Polski, ale chyba nie aż tak bardzo daleko, skoro Brunhilda odwiedza nasz kraj tak często. A więc i my polecieliśmy do Australii.
Lot jest długi, nie licząc przerw w podróży, trwa około 20 godzin



No ale w końcu dolecieliśmy i zostaliśmy ugoszczeni przez Brunhildę.


Wycieczkę po Australii zaczęliśmy od zwiedzenia Sydney. Naszym przewodnikiem była oczywiście Brunhilda. Relacja nie jest chronologiczna, zacznę ją od cmentarza.
Stare Sydney zostało wybudowane na skalistym gruncie i z tego powodu, 200 lat temu nie było możliwości założenia cmentarza w pobliżu centrum. Powstał kilkanaście kilometrów dalej a na pogrzeby jeździło się pociągiem. To chyba największy cmentarz na świecie, jeździ się po nim samochodem, mijając kolejne części – katolicką, protestancką, muzułmańską, żydowską, prawosławna i wiele innych.




Ale oto City, czyli ścisłe centrum

Oprócz współczesnych wieżowców są też zabytki, tu np. Katedra św. Pawła

A tu Uniwersytet

Obok uniwersytetu, w pobliżu wydziału medycznego, znajduje się Zakład Medycyny Sądowej

A to już ścisłe centrum, wybudowane nad zatoką

To jeden z symboli Sydney, most Harbor. Podobny mamy w Krakowie, ale ten jest dziesięć razy większy

Brunhilda mówi, że mieszkańcom miasta kojarzy się z wieszakiem na ubrania. Tu kolejny, młodszy most, ten z kolei kojarzy się z biustonoszem Madonny

A to kolejny symbol miasta i całej Australii – opera w Sydney

Sydney to nie tylko centrum. Przedmieścia są ogromne, dominują na nich osiedla domków jednorodzinnych. Podobne jak w Polsce, chociaż otoczenie przyrodnicze nieco inne, zamiast gołębi, na trawnikach panoszą się hałaśliwe stada kakadu

Innym uciążliwym ptakiem, jest ibis, posuwający się nawet do porywania jedenia z talerza


Typowym obrazkiem są też pająki, niektóre duże i liczne


Zwieńczeniem zwiedzania miasta, była kolacja w Sydney Tower. To nie tylko najwyższa budowla w mieście, ale nawet na całej południowej półkuli


Widok z wieży jest nieziemski, najwyższe wieżowce można oglądać z góry


Na najwyższym piętrze wieży mieści się restauracja, która obraca się dookoła z prędkością jednego obrotu na godzinę, co daje możliwość oglądania panoramy całego miasta


Moja żona miała w tym dniu urodziny i kiedy Brunhilda napomknęła o tym obsłudze, Beata dostała ciastko z czekoladowym napisem „happy birthday”.

Lot jest długi, nie licząc przerw w podróży, trwa około 20 godzin



No ale w końcu dolecieliśmy i zostaliśmy ugoszczeni przez Brunhildę.


Wycieczkę po Australii zaczęliśmy od zwiedzenia Sydney. Naszym przewodnikiem była oczywiście Brunhilda. Relacja nie jest chronologiczna, zacznę ją od cmentarza.
Stare Sydney zostało wybudowane na skalistym gruncie i z tego powodu, 200 lat temu nie było możliwości założenia cmentarza w pobliżu centrum. Powstał kilkanaście kilometrów dalej a na pogrzeby jeździło się pociągiem. To chyba największy cmentarz na świecie, jeździ się po nim samochodem, mijając kolejne części – katolicką, protestancką, muzułmańską, żydowską, prawosławna i wiele innych.




Ale oto City, czyli ścisłe centrum

Oprócz współczesnych wieżowców są też zabytki, tu np. Katedra św. Pawła

A tu Uniwersytet

Obok uniwersytetu, w pobliżu wydziału medycznego, znajduje się Zakład Medycyny Sądowej

A to już ścisłe centrum, wybudowane nad zatoką

To jeden z symboli Sydney, most Harbor. Podobny mamy w Krakowie, ale ten jest dziesięć razy większy

Brunhilda mówi, że mieszkańcom miasta kojarzy się z wieszakiem na ubrania. Tu kolejny, młodszy most, ten z kolei kojarzy się z biustonoszem Madonny

A to kolejny symbol miasta i całej Australii – opera w Sydney

Sydney to nie tylko centrum. Przedmieścia są ogromne, dominują na nich osiedla domków jednorodzinnych. Podobne jak w Polsce, chociaż otoczenie przyrodnicze nieco inne, zamiast gołębi, na trawnikach panoszą się hałaśliwe stada kakadu

Innym uciążliwym ptakiem, jest ibis, posuwający się nawet do porywania jedenia z talerza


Typowym obrazkiem są też pająki, niektóre duże i liczne


Zwieńczeniem zwiedzania miasta, była kolacja w Sydney Tower. To nie tylko najwyższa budowla w mieście, ale nawet na całej południowej półkuli


Widok z wieży jest nieziemski, najwyższe wieżowce można oglądać z góry


Na najwyższym piętrze wieży mieści się restauracja, która obraca się dookoła z prędkością jednego obrotu na godzinę, co daje możliwość oglądania panoramy całego miasta


Moja żona miała w tym dniu urodziny i kiedy Brunhilda napomknęła o tym obsłudze, Beata dostała ciastko z czekoladowym napisem „happy birthday”.







































































































