Zacznę od tego, że po raz pierwszy w życiu byłam na wycieczce zagranicznej organizowanej przez biuro podróży.
Bardzo długo zastanawialiśmy się z Adamem, czy jechać na taką wycieczkę, czy też na własną rękę.
Zbieraliśmy opinie wśród znajomych, czytaliśmy w internecie ... Trwało to dosyć długo.
Ostatecznie zdecydowaliśmy się na wycieczkę.
Jak wszystko, miało to swoje plusy i minusy.
Niewątpliwym plusem wycieczki była organizacja zwiedzania + ilość zobaczonych miejsc i atrakcji. Wycieczka trwała 9 dni. Zobaczyliśmy naprawdę dużo, ale oczywiście nie wszystko, co bym chciała.
Mogę naszą wycieczkę nazwać "Włochami w pigułce". Przyznam, że bardzo zaostrzyła ona mój apetyt na ten kraj i na pewno jeszcze chciałabym tam wrócić. Zwłaszcza do Florencji, Rzymu i na Capri.
Dużym plusem było to, że w kilku miejscach mieliśmy polskich przewodników. Dodam, że dobrych przewodników. Zwłaszcza pan w Rzymie był świetny.
Ponadto mieliśmy fantastyczną panią pilot, która była stworzona do tej roli. Bardzo dużo opowiadała nam o Włoszech i historii tego kraju podczas jazdy autokarem.
Nie mogę nie wspomnieć, że "przyłapałam" ją na jednej złej informacji, którą nam przekazała. Mianowicie powiedziała, że Leonardo da Vinci jest pochowany we Włoszech, co jak wiemy, nie jest prawdą
Co do minusów: kulinaria, kulinaria, kulinaria! Niestety, jedzenie w hotelach było bardzo słabe. Dodam, że ja i tak miałam najlepiej z całej wycieczki, bo zgłosiłam, że poproszę o posiłki wegetariańskie. I miałam najbardziej zróżnicowane jedzenie z wszystkich!
Cała reszta - pożal się Boże ... Aż mi było ich żal.
Ale pomijając kwestie kulinarne, jesteśmy z Adamem z wycieczki zadowoleni.