Kilka tygodni temu w czasie pobytu w Świnoujściu, zwiedziłem obiekt o nazwie „Podziemne miasto” na wyspie Wolin. W czasie wojny była to bateria artylerii nabrzeżnej, Vineta, broniąca portu wojennego w Świnoujściu. Bateria Vineta składała się z czterech schronów bojowych uzbrojonych w działa 220mm, radaru i centrum kierowania ogniem. Tak wyglądała bateria w czasie wojny, jak widać wybudowano ją na wydmach.
Po wojnie, przez 10 lat opuszczone stanowiska nie pełniły wojskowych funkcji, aczkolwiek teren nadal był zamknięty i strzeżony. Dopiero w 1965 roku postanowiono umieścić tu Zapasowe Stanowisko Dowodzenia Marynarki Wojennej. Bunkry od góry zostały zasypane, a cały teren obsadzono lasem. Pod ziemią natomiast wybudowano sieć tuneli łączących poszczególne bunkry, które wyposażono przygotowując na wypadek ataku wojsko NATO.
Z poziomu lasu, bunkry są praktycznie niewidoczne.
Tylko tam gdzie wieloletnia erozja zniszczyła 50-letnie nasypy, odsłaniają się betonowe stropy i ściany.
W czasach świetności rejon bunkrów otaczały cztery linie ogrodzeń, w tym najbardziej wewnętrzne – pod napięciem.
Wejście do systemu jest skromne, przypomina raczej wejście do ziemianki.
Wejście prowadzi do wnętrza ufortyfikowanej baterii z czasów niemieckich, zasypanej od góry w latach 60-tych.
Część wnętrz pozostawiono w stanie z czasów powojennego Stanowiska Dowodzenia, w części przywrócono wystrój z czasów niemieckich. Każda bateria miała oprócz pomieszczeń na amunicję artyleryjską, podziemne miejsca zakwaterowania żołnierzy, magazyny żywności, pomieszczenia gospodarcze.
Od lat 60-tych do 90-tych, w pomieszczeniach poszczególnych bunkrów kompleksu, utworzono maszynownię z generatorami prądu, magazyn żywości, schron obrony przeciwchemicznej, ambulatorium, stołówkę. Poszczególne obiekty połączono podziemnymi korytarzami, które razem mają blisko 1,5 km.
Najważniejszym obiektem był schron dowodzenia, zlokalizowany w dawnym bunkrze dowodzenia, jedynym nie uzbrojonym w artylerię. To ten wskazany na pierwszym zdjęciu czerwoną strzałką. Schron dowodzenia w razie ataku można było odciąć od reszty systemu, chroniło go kilka potężnych, pancernych drzwi.
Schron dowodzenia miał nawet niezależny system wentylacyjny z zapasami powietrza na wypadek ataku jądrowego.
Bunkier mieszczący schron dowodzenia jest dwukondygnacyjny, nakryty żelazna kopułą o wadze 60 ton. Najważniejszym pomieszczeniem jest centrum operacyjne, skąd miano kierować działaniami obronnymi.
W sąsiednich pomieszczeniach mieściły się urządzenia systemu łączności
Centrum Dowodzenia po raz ostatni zostało wykorzystane w 1995 roku, w czasie międzynarodowych ćwiczeń wojskowych na Bałtyku - „Anakonda”. Zwiedzanie kompleksu trwa blisko dwie godziny. Na zakończenie można zobaczyć odkopaną podstawę działa, zasypaną w latach 60-tych w ramach maskowania całego systemu. Działa zabrali Rosjanie, a tu widać jakie musiały być ogromne. Początkowo były to działa 150mm, a od 1943 roku 220m.