Kopenhaga, Malmo
: 27 cze 2025, 23:19
Dzień 1.
Kiedy Wy szykowaliście się na zlot, my z inspiracji mojego dobrego kolegi uskuteczniliśmy wypad do Danii i Szwecji. Lot był bardzo krótki i już ok. 10.15 w niedzielę wylądowaliśmy na kopenhaskim lotnisku.

Jako, że nasza kwatera nie była jeszcze gotowa z bagażami ruszyliśmy do centrum. Pierwszym obiektem na jaki się natknęliśmy był przepiękny Kościół Fryderyka, inaczej zwany marmurowym kościołem.

Wnętrze naprawdę robi duże wrażenie.



Parę kroków od kościoła znajduje się pałac króla Amalienburg. Nie mogło się obyć bez takiego oto zdjęcia.

Następnie wolnym tempem podeszliśmy sobie powspominać jeden z niezapomnianych widzewskich momentów.


Czas mijał, w końcu dostaliśmy sygnał, że możemy się zakwaterować. Metrem jeżdżącym pod i nad ziemią udaliśmy się na kwaterę.

Rozpakowanie bagaży, krótki odpoczynek i nie ma zmiłuj z powrotem pojechaliśmy do centrum. Tym razem w okolice ratusza (o samym ratuszu będzie szerzej). Od ratusza odchodzi jedna z głównych handlowych ulic Kopenhagi.

Idąc trafiliśmy do bardzo ładnej galerii wkomponowanej w kamienice.

Kilkaset metrów stamtąd znajduje się wyjątkowa ciekawe miejsce (któremu warto poświęcić odrębnie parę słów) FREE STATE OF CHRISTIANA.

Dzień zakończyliśmy koło godziny 20 przy kopenhaskich kanałach, które same w sobie stanowią atrakcję i które mieliśmy w planach zwiedzić w kolejnych dniach.

To był bardzo, bardzo intensywny dzień...
Kiedy Wy szykowaliście się na zlot, my z inspiracji mojego dobrego kolegi uskuteczniliśmy wypad do Danii i Szwecji. Lot był bardzo krótki i już ok. 10.15 w niedzielę wylądowaliśmy na kopenhaskim lotnisku.

Jako, że nasza kwatera nie była jeszcze gotowa z bagażami ruszyliśmy do centrum. Pierwszym obiektem na jaki się natknęliśmy był przepiękny Kościół Fryderyka, inaczej zwany marmurowym kościołem.

Wnętrze naprawdę robi duże wrażenie.



Parę kroków od kościoła znajduje się pałac króla Amalienburg. Nie mogło się obyć bez takiego oto zdjęcia.

Następnie wolnym tempem podeszliśmy sobie powspominać jeden z niezapomnianych widzewskich momentów.


Czas mijał, w końcu dostaliśmy sygnał, że możemy się zakwaterować. Metrem jeżdżącym pod i nad ziemią udaliśmy się na kwaterę.

Rozpakowanie bagaży, krótki odpoczynek i nie ma zmiłuj z powrotem pojechaliśmy do centrum. Tym razem w okolice ratusza (o samym ratuszu będzie szerzej). Od ratusza odchodzi jedna z głównych handlowych ulic Kopenhagi.

Idąc trafiliśmy do bardzo ładnej galerii wkomponowanej w kamienice.

Kilkaset metrów stamtąd znajduje się wyjątkowa ciekawe miejsce (któremu warto poświęcić odrębnie parę słów) FREE STATE OF CHRISTIANA.

Dzień zakończyliśmy koło godziny 20 przy kopenhaskich kanałach, które same w sobie stanowią atrakcję i które mieliśmy w planach zwiedzić w kolejnych dniach.

To był bardzo, bardzo intensywny dzień...




















































