Wyprawa Brunhildy
: 31 mar 2014, 21:36
Podobnie jak Zbychowiec pół roku temu. Brunhilda również nie może logować się w Malezji na nasze forum, w związku z tym na razie mam zaszczyt występować jako pośrednik. A oto pierwsza relacja Bruni.
Doleciałam. Jakoś. Samolot OK, chociaż pół pusty. Powinnam być pozytywna - pół pełny! Wszyscy czujni. Sama też zrobiłam alarm, zawołałam stewardessę, bo jakiś facet w chustce na głowie siedział w toalecie pół godziny. Wyglądał dziwnie. Chociaż oczywiście to głupota bo niby kto wie jak wygląda terrorysta? No przecież to nie będzie facet w koszuli nocnej i serwetce na głowie. No nic. Na wszelki wypadek wszczęłam alarm. Wyciągnęli go z tej łazienki. Na głównych ekranach trasa lotu. Żeby wszyscy widzieli, że nie na Ocean Indyjski. Krzepiące to było.
Pod wrażeniem KL. Suuuper. Z okna ogromnego zresztą, hotelowego mam widok na te wieże Petronas. Z łóżka! Zrobię zdjęcie.
A oprócz tego Brunia dziękuje za wsparcie. W środę leci do Kambodży.
Doleciałam. Jakoś. Samolot OK, chociaż pół pusty. Powinnam być pozytywna - pół pełny! Wszyscy czujni. Sama też zrobiłam alarm, zawołałam stewardessę, bo jakiś facet w chustce na głowie siedział w toalecie pół godziny. Wyglądał dziwnie. Chociaż oczywiście to głupota bo niby kto wie jak wygląda terrorysta? No przecież to nie będzie facet w koszuli nocnej i serwetce na głowie. No nic. Na wszelki wypadek wszczęłam alarm. Wyciągnęli go z tej łazienki. Na głównych ekranach trasa lotu. Żeby wszyscy widzieli, że nie na Ocean Indyjski. Krzepiące to było.
Pod wrażeniem KL. Suuuper. Z okna ogromnego zresztą, hotelowego mam widok na te wieże Petronas. Z łóżka! Zrobię zdjęcie.
A oprócz tego Brunia dziękuje za wsparcie. W środę leci do Kambodży.