IRON MAIDEN - Poznań
: 26 cze 2014, 10:10
Tym razem nie był to wyprawa śladem PS ale chęć zobaczenia kolejny raz w akcji tuzów światowego heavy metalu czyli Iron Maiden i Slayer. Całe przedsięwzięcie miało odbyć się na stadionie miejskim w Poznaniu.
Po raz pierwszy dane mi było być na tymże stadionie. Oczywiście nie omieszkałem zademonstrować kto najlepszy w Polsce jest!
[Brak obrazka tinypic]
Po wejściu na płytę okazało się, że już znaczna ilość fanów oczekuje na set Toma Arayi i kolegów.
[Brak obrazka tinypic]
Czas do rozpoczęcia postanowiliśmy umilić sobie głośnym odśpiewaniem jednej ze szlagierowych widzewskich przyśpiewek! „Naszym klubem RTS….” na środku płyty głównej stadionu Lecha – bezcenne!
Nasz „występ” zwrócił uwagę dwóch panów z W-wy, z których jeden okazał się kibicem Polonii a drugii od wielu lat jest regularnym gościem legijnej „Żylety”. Wbrew pozorom jednak odbyliśmy z nimi bardzo miłą konwersację a kolega legionista był na tyle miły, że zrobił na 2 fotki!
[Brak obrazka tinypic]
Trzeba przyznać, że chłopaki pokazali klasę w przeciwieństwie do fanów miejscowego Lecha, z którymi wcześniej też trochę pogadaliśmy.
No ale zabawę czas zacząć. Oto z głośników usłyszeliśmy intro do World Painted Blood i za chwilę na scenie i pod nią rozpętało się prawdziwe piekło – zaczął grać Slayer!
[Brak obrazka tinypic]
Utwory takie jak Seasons In The Abyss, War Ensamble czy South Of Heaven spowodowały, że moja głowa do dzisiaj ciężko się rusza. Szalony headbanging zrobił swoje!
[Brak obrazka tinypic]
Najbardziej wzruszająca chwila występu Slayera to finał i sztandarowy numer autorstwa Jeffa Hannemana czyli Angel Of Death, w tle wielki baner upamiętniający tego muzyka!
[Brak obrazka tinypic]
Po Slayerze troszkę odpoczynku i tuż przed 21 na scenę wkroczyła Dziewica.
[Brak obrazka tinypic]
Co tu dużo pisać. Jak zwykle byli niesamowici! Pozazdrościć takiej formy i kondycji! Ciekawostką było to, że tego dnia na koncercie było małżeństwo, na którego weselu, 30 lat temu chłopaki dali krótki koncert. Nieświadomi weselnicy nie mieli wtedy pojęcia kto im przygrywa do zabawy! Jak się okazuje po tylu latach małżonkowie mają się dobrze! Bruce zadededykował im piosenkę Revelations!
Na scenie oczywiście nie zabrakło tez Eddiego!
[Brak obrazka tinypic]
Niestety koncert miał tylko jedną wadę. Był zbyt krótki. Godzina i czterdzieści minut minęły momentalnie i niestety trzeba było udać się w drogę powrotną do Łodzi…
[Brak obrazka tinypic]
UP THE IRONS!!!
Po raz pierwszy dane mi było być na tymże stadionie. Oczywiście nie omieszkałem zademonstrować kto najlepszy w Polsce jest!
[Brak obrazka tinypic]
Po wejściu na płytę okazało się, że już znaczna ilość fanów oczekuje na set Toma Arayi i kolegów.
[Brak obrazka tinypic]
Czas do rozpoczęcia postanowiliśmy umilić sobie głośnym odśpiewaniem jednej ze szlagierowych widzewskich przyśpiewek! „Naszym klubem RTS….” na środku płyty głównej stadionu Lecha – bezcenne!
Nasz „występ” zwrócił uwagę dwóch panów z W-wy, z których jeden okazał się kibicem Polonii a drugii od wielu lat jest regularnym gościem legijnej „Żylety”. Wbrew pozorom jednak odbyliśmy z nimi bardzo miłą konwersację a kolega legionista był na tyle miły, że zrobił na 2 fotki!
[Brak obrazka tinypic]
Trzeba przyznać, że chłopaki pokazali klasę w przeciwieństwie do fanów miejscowego Lecha, z którymi wcześniej też trochę pogadaliśmy.
No ale zabawę czas zacząć. Oto z głośników usłyszeliśmy intro do World Painted Blood i za chwilę na scenie i pod nią rozpętało się prawdziwe piekło – zaczął grać Slayer!
[Brak obrazka tinypic]
Utwory takie jak Seasons In The Abyss, War Ensamble czy South Of Heaven spowodowały, że moja głowa do dzisiaj ciężko się rusza. Szalony headbanging zrobił swoje!
[Brak obrazka tinypic]
Najbardziej wzruszająca chwila występu Slayera to finał i sztandarowy numer autorstwa Jeffa Hannemana czyli Angel Of Death, w tle wielki baner upamiętniający tego muzyka!
[Brak obrazka tinypic]
Po Slayerze troszkę odpoczynku i tuż przed 21 na scenę wkroczyła Dziewica.
[Brak obrazka tinypic]
Co tu dużo pisać. Jak zwykle byli niesamowici! Pozazdrościć takiej formy i kondycji! Ciekawostką było to, że tego dnia na koncercie było małżeństwo, na którego weselu, 30 lat temu chłopaki dali krótki koncert. Nieświadomi weselnicy nie mieli wtedy pojęcia kto im przygrywa do zabawy! Jak się okazuje po tylu latach małżonkowie mają się dobrze! Bruce zadededykował im piosenkę Revelations!
Na scenie oczywiście nie zabrakło tez Eddiego!
[Brak obrazka tinypic]
Niestety koncert miał tylko jedną wadę. Był zbyt krótki. Godzina i czterdzieści minut minęły momentalnie i niestety trzeba było udać się w drogę powrotną do Łodzi…
[Brak obrazka tinypic]
UP THE IRONS!!!