Wietnam 2014
: 06 paź 2014, 20:44
No i wróciliśmy.
Jak zdjęcia przygotuję to będzie opis. Teraz słowem wstępu, aby przeżyć w Wietnamie trzeba zrozumieć filozofię poruszania się po drogach w tym kraju.
Po pierwsze, tak jak w Ameryce wszyscy wszędzie jeżdżą samochodami tak w Wietnamie, wszyscy wszędzie jeżdżą moto-bike'ami. Wietnamczyk z natury składa się z duszy ciała i moto-bajka. Oni na tych motorkach poruszają się tak jak my na piechotę na chodniku.
Po drugie - silniejszy ma pierwszeństwo i ogłasza to przyciskając klakson, tzn. klakson oznacza 'ja cię nie puszczam'. W ten sposób pieszy stoi na najniższym poziomie rozwoju.
Po trzecie - wszyscy, nawet jeśli nie będzie im po drodze, muszą przejechać przed przechodzącym pieszym. Wczoraj miałem taką sytuację, że przechodziłem przez praktycznie pustą ulicę, byłem już na linii środkowej, ale pacjent na motobajku musiał mnie minąć przede mną w związku z tym musiał wjechać na pas z przeciwka, mimo że za moimi plecami był już cały wolny pas.
Po czwarte - szczególnie na północy, na światłach niektórzy nawet się zatrzymują. Na południu częściej, co nie znaczy, że zawsze.
Po piąte - jednokierunkowość drogi jest fajna, ale jeśli ktoś będzie jechał pod prąd, to nic złego się przecież nie stanie.
Po szóste - chodniki są dla ludzi, a ponieważ ludzie to, jak wyżej napisałem, również motobajk, więc jeżdżenie po chodnikach jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem, w celu ominięcia korków, świateł albo po prostu 'bo tak'.
Co ciekawe - generalnie po Wietnamie jeździ się wolno i wszyscy (no prawie) stosują się do ograniczeń prędkości, które są niskie - według naszego przewodnika, standardową drogą jeździ się z prędkością 60 km/h a autostradą nawet do 100 km/h.
Jak zdjęcia przygotuję to będzie opis. Teraz słowem wstępu, aby przeżyć w Wietnamie trzeba zrozumieć filozofię poruszania się po drogach w tym kraju.
Po pierwsze, tak jak w Ameryce wszyscy wszędzie jeżdżą samochodami tak w Wietnamie, wszyscy wszędzie jeżdżą moto-bike'ami. Wietnamczyk z natury składa się z duszy ciała i moto-bajka. Oni na tych motorkach poruszają się tak jak my na piechotę na chodniku.
Po drugie - silniejszy ma pierwszeństwo i ogłasza to przyciskając klakson, tzn. klakson oznacza 'ja cię nie puszczam'. W ten sposób pieszy stoi na najniższym poziomie rozwoju.
Po trzecie - wszyscy, nawet jeśli nie będzie im po drodze, muszą przejechać przed przechodzącym pieszym. Wczoraj miałem taką sytuację, że przechodziłem przez praktycznie pustą ulicę, byłem już na linii środkowej, ale pacjent na motobajku musiał mnie minąć przede mną w związku z tym musiał wjechać na pas z przeciwka, mimo że za moimi plecami był już cały wolny pas.
Po czwarte - szczególnie na północy, na światłach niektórzy nawet się zatrzymują. Na południu częściej, co nie znaczy, że zawsze.
Po piąte - jednokierunkowość drogi jest fajna, ale jeśli ktoś będzie jechał pod prąd, to nic złego się przecież nie stanie.
Po szóste - chodniki są dla ludzi, a ponieważ ludzie to, jak wyżej napisałem, również motobajk, więc jeżdżenie po chodnikach jest powszechnie stosowanym rozwiązaniem, w celu ominięcia korków, świateł albo po prostu 'bo tak'.
Co ciekawe - generalnie po Wietnamie jeździ się wolno i wszyscy (no prawie) stosują się do ograniczeń prędkości, które są niskie - według naszego przewodnika, standardową drogą jeździ się z prędkością 60 km/h a autostradą nawet do 100 km/h.