Paddington 2 [2017]
: 11 gru 2017, 08:36
Zastanawiałem się czy opisać, ale doszedłem do wniosku, że warto (opisać).
O ile pierwszy Paddington, przynajmniej w połowie pokazywał "prawdziwą historię misia Paddingtona", to drugi odlatuje w kosmos. Poczciwy, trochę gapowaty miś z walizką po raz drugi staje się bohaterem "mrożącego krew w żyłach" kryminału. O ile dobrze pamiętam z dzieciństwa Paddington to bohater książek o życiu w Londynie, widać tam całą specyfikę - gazeciarze, śmieciarze, rowery i piętrowe autobusy. No i wieczne kanapki z marmoladą.
W filmie P2 wykorzystano misia Paddingtona do scenariusza, w który można włożyć dowolnego bohatera (z pewnymi modyfikacjami - patrz: kanapka z marmoladą): młodego Sherlocka, dzieci z Bullerbyn, Kaczora Donalda czy Misia Uszatka. Polska przeróbka tego filmu (piszę przeróbka, bo autorzy tekstów starali się być polscy i teksty nie były oryginalne, tylko przystosowane do polskich widzów dorosłych) jest dedykowana nie wiadomo dla kogo - niby mnóstwo tekstów nawiązujących do kultowych filmów i piosenek, ale fabuła infantylna. Dzieci cały czas się śmieją z lepiących się od marmolady łap i woskowiny z uszu misia ale nie rozumieją 75% tekstów, bo one są dla dorosłych.
Podsumowując - taki misz masz średniej jakości dowcipu ze średniej jakości scenariuszem. IMO pomysł gorszy niż kontynuacje Pana Samochodzika.
O ile pierwszy Paddington, przynajmniej w połowie pokazywał "prawdziwą historię misia Paddingtona", to drugi odlatuje w kosmos. Poczciwy, trochę gapowaty miś z walizką po raz drugi staje się bohaterem "mrożącego krew w żyłach" kryminału. O ile dobrze pamiętam z dzieciństwa Paddington to bohater książek o życiu w Londynie, widać tam całą specyfikę - gazeciarze, śmieciarze, rowery i piętrowe autobusy. No i wieczne kanapki z marmoladą.
W filmie P2 wykorzystano misia Paddingtona do scenariusza, w który można włożyć dowolnego bohatera (z pewnymi modyfikacjami - patrz: kanapka z marmoladą): młodego Sherlocka, dzieci z Bullerbyn, Kaczora Donalda czy Misia Uszatka. Polska przeróbka tego filmu (piszę przeróbka, bo autorzy tekstów starali się być polscy i teksty nie były oryginalne, tylko przystosowane do polskich widzów dorosłych) jest dedykowana nie wiadomo dla kogo - niby mnóstwo tekstów nawiązujących do kultowych filmów i piosenek, ale fabuła infantylna. Dzieci cały czas się śmieją z lepiących się od marmolady łap i woskowiny z uszu misia ale nie rozumieją 75% tekstów, bo one są dla dorosłych.
Podsumowując - taki misz masz średniej jakości dowcipu ze średniej jakości scenariuszem. IMO pomysł gorszy niż kontynuacje Pana Samochodzika.