Yves Saint Laurent
: 01 cze 2014, 10:14
Wczoraj byłam w kinie na filmie "Yves Saint Laurent".
Moje odczucia po obejrzeniu filmu są mieszane. Chyba spodziewałam się czegoś innego, ale niewątpliwym plusem jest gra aktora wcielającego się w Yves i kilka ciekawostek biograficznych, których do tej pory nie znałam. Nie wiedziałam, że Yves Saint Laurent zapłacił nadszarpnięciem swojego zdrowia psychicznego przez udział w burzliwych wydarzeniach w swoim kraju rodzinnym. Także to, że procesował się z domem mody Dior o odszkodowanie i proces ten wygrał, było dla mnie nowością.
Kilka scen urzeka ciekawym wydźwiękiem wolności i szczęścia - na przykład pierwsza podróż Yves i jego partnera Pierra do Marakeszu.
Zabrakło mi trochę pokazania Yves Saint Laurent jako artysty i przedstawienia procesu tworzenia oraz tego, co zawdzięcza mu Haute Couture, chociaż oczywiście elementy te pojawiają się w filmie. Dla mnie jednakże, pasjonatki mody i jej historii - w zbyt małym stopniu kosztem jego życia osobistego.
Moje odczucia po obejrzeniu filmu są mieszane. Chyba spodziewałam się czegoś innego, ale niewątpliwym plusem jest gra aktora wcielającego się w Yves i kilka ciekawostek biograficznych, których do tej pory nie znałam. Nie wiedziałam, że Yves Saint Laurent zapłacił nadszarpnięciem swojego zdrowia psychicznego przez udział w burzliwych wydarzeniach w swoim kraju rodzinnym. Także to, że procesował się z domem mody Dior o odszkodowanie i proces ten wygrał, było dla mnie nowością.
Kilka scen urzeka ciekawym wydźwiękiem wolności i szczęścia - na przykład pierwsza podróż Yves i jego partnera Pierra do Marakeszu.
Zabrakło mi trochę pokazania Yves Saint Laurent jako artysty i przedstawienia procesu tworzenia oraz tego, co zawdzięcza mu Haute Couture, chociaż oczywiście elementy te pojawiają się w filmie. Dla mnie jednakże, pasjonatki mody i jej historii - w zbyt małym stopniu kosztem jego życia osobistego.