Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Oficjalne zloty Miłośników Samochodzikowej Przygody
ODPOWIEDZ
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

TomaszK pisze: 11 sty 2026, 21:06 I co już koniec ? Tak szybko ?
To kiedy ten następny  zlot ?

 
Jeszcze nie wszystko. Jeszcze jeden odcinek będzie, ale to jeszcze chwilę. 
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

Słowo się rzekło, kobyłka u płotu. Zapraszam na ostatni już odcinek serialu z Jasienia. Tym razem w roli głównej Zotowicze.

XXII Forowy Zlot Szachownicowy Glisno 2025 odcinek 11 Księga strachów


 
 
Za ten post autor Czesio1 otrzymał podziękowanie:
TomaszL (17 sty 2026, 20:29)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Yvonne »

Cudny ten filmik, Czesio!
Jakie to piękne, że nasza młodzież czerpie tyle radości i frajdy z tych scenek!

Brawo!
Za ten post autor Yvonne otrzymał podziękowania (total 2):
Czesio1 (18 sty 2026, 10:07) • panna Monika (05 lut 2026, 10:47)
Awatar użytkownika
TomaszL
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 2192
Rejestracja: 14 lip 2016, 10:19
Miejscowość: wielkopolskie
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 791 razy
Otrzymał podziękowań: 258 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszL »

Co ludzie we wsi pomyślą ? Że przyjechali tu ....

To kiedy ten kolejny zlot? I jaka to wieś będzie?
:)
 
Za ten post autor TomaszL otrzymał podziękowania (total 2):
Czesio1 (18 sty 2026, 10:07) • panna Monika (05 lut 2026, 10:47)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

Yvonne pisze: 17 sty 2026, 19:29 Cudny ten filmik, Czesio!
Jakie to piękne, że nasza młodzież czerpie tyle radości i frajdy z tych scenek!

 
Młodzież super się pokazała przed kamerą, a końcowa scenka przed kościołem w Dolsku, gdzie razem bawią się Złotowiczowie w różnym wieku, robi naprawdę fajne wrażenie.
Za ten post autor Czesio1 otrzymał podziękowanie:
TomaszL (18 sty 2026, 15:57)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! 
albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 
Konfiturek
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 553
Rejestracja: 10 lip 2013, 20:25
Tytuł: Degustator porzeczek
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 21 razy
Otrzymał podziękowań: 51 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Konfiturek »

Kultowa biała seria, jedna z niewielu w Polsce pełna kolekcja :) Zrobiłeś mi smaka na przypomnienie sobie Bieszczad. Już wiem, co będę robił dziś wieczorem.
Za ten post autor Konfiturek otrzymał podziękowanie:
TomaszL (03 lut 2026, 13:43)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Dorośli bardzo rzadko przeżywają takie przygody jak Pan Samochodzik. Nie mają na to czasu.
Awatar użytkownika
TomaszL
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 2192
Rejestracja: 14 lip 2016, 10:19
Miejscowość: wielkopolskie
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 791 razy
Otrzymał podziękowań: 258 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszL »

Konfiturek pisze: 03 lut 2026, 07:25 Kultowa biała seria

 
Dorównuje oryginałowi. Może nawet jest lepsza ?
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

Konfiturek pisze: 03 lut 2026, 07:25Kultowa biała seria, jedna z niewielu w Polsce pełna kolekcja  
No właśnie brakuje mi najnowszego tomu...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

TomaszK pisze: 02 lut 2026, 20:57 Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 

 
W weekend mobilizuję maruderów i jak nie napiszą to pojadę po premii.
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
panna Monika
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 909
Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 95 razy
Otrzymał podziękowań: 87 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: panna Monika »

Czesio1 pisze: 05 lut 2026, 19:06
TomaszK pisze: 02 lut 2026, 20:57 Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 


 
W weekend mobilizuję maruderów i jak nie napiszą to pojadę po premii.
 

 
Zadrżałam. Jestem na urlopie egzotycznym i autentycznie dziś na plaży weszłam na forum i się zmobilizowałam. Do niedzieli napiszę.
 
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Yvonne »

Gdzie wypoczywasz, Panno Moniko?
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12058
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 384 razy
Otrzymał podziękowań: 303 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: johny »

Czesio1 pisze: 05 lut 2026, 19:06
TomaszK pisze: 02 lut 2026, 20:57 Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 


 
W weekend mobilizuję maruderów i jak nie napiszą to pojadę po premii.
 

 
Dobrze, że mnie nie było na tym zlocie...  :-D
 
 
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Yvonne
Moderator
Moderator
Posty: 13298
Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
Miejscowość: Bydgoszcz
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 11 razy
Otrzymał podziękowań: 273 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Yvonne »

johny pisze: 06 lut 2026, 09:10
Czesio1 pisze: 05 lut 2026, 19:06
TomaszK pisze: 02 lut 2026, 20:57 Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 



 
W weekend mobilizuję maruderów i jak nie napiszą to pojadę po premii.
 


 
Dobrze, że mnie nie było na tym zlocie...  :-D
 
 

 
Nie martw się.
Mam sprawdzoną informację od Czesia, że z żeglarskiego dostaniesz do napisania tyle rozdziałów, ile zlotów ominąłeś :)
Awatar użytkownika
panna Monika
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 909
Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 95 razy
Otrzymał podziękowań: 87 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: panna Monika »

Yvonne pisze: 06 lut 2026, 08:41 Gdzie wypoczywasz, Panno Moniko?


 
Już wracam (z Emiratów).
 
Awatar użytkownika
johny
Moderator
Moderator
Posty: 12058
Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
Miejscowość: Łódź
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 384 razy
Otrzymał podziękowań: 303 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: johny »

Yvonne pisze: 06 lut 2026, 12:33
johny pisze: 06 lut 2026, 09:10
Czesio1 pisze: 05 lut 2026, 19:06
TomaszK pisze: 02 lut 2026, 20:57 Przejrzałem półkę z albumami, żeby powspominać ostatni zlot i nie mam z czego ! albumy.jpg
 Co jest Czesiu ? Bardzo proszę podaj mi te brakujące relacje, napiszę w dwa dni. 




 
W weekend mobilizuję maruderów i jak nie napiszą to pojadę po premii.
 



 
Dobrze, że mnie nie było na tym zlocie...  :-D
 
 


 
Nie martw się.
Mam sprawdzoną informację od Czesia, że z żeglarskiego dostaniesz do napisania tyle rozdziałów, ile zlotów ominąłeś :)

 
:566: 
No to jest jeszcze czas na podjęcie rozsądnej, jedynie słusznej w tym układzie decyzji!  :-D
 
 
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

Yvonne pisze: 06 lut 2026, 12:33 Nie martw się.
Mam sprawdzoną informację od Czesia, że z żeglarskiego dostaniesz do napisania tyle rozdziałów, ile zlotów ominąłeś

 
I to w podwójnej dawce przypominającej.  :-D
 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
panna Monika
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 909
Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 95 razy
Otrzymał podziękowań: 87 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: panna Monika »

12. panna Monika
Relaks w Lubniewicach
Pierwszego dnia zlotu nasz „proces wchodzenia w przygodę” (jak określił to ładnie Krzysztof Arbiszewski w artykule pokonferencyjnym Pan Samochodzik: fantazje o nowoczesnej przygodzie) rozpoczął się od podróży z Łodzi do Glisna, gdzie po spotkaniu z Hanką, Czesiem i Mają, zachwyceniu się pałacem i otoczeniem postanowiliśmy posilić się w Lubniewicach.
Nie było to takie proste, w centrum miejscowości otwarte były bowiem 2 lokale gastronomiczne. W jednym panował duch czasów samochodzikowych – mimo pustek w lokalu pani z obsługi poinformowała nas (kiedy już ją odnaleźliśmy), że za szybko niczego do jedzenia nie dostaniemy. Postanowiliśmy nie testować jej prawdomówności i wybraliśmy drugi lokal.
A był to mieszczący się również przy rynku Enjoy Doner Kebab Lubniewice. Gdzie z kolei zostaliśmy powitani przez pana zainteresowanego klientami, wyglądającego na napływowego mieszkańca Lubniewic. Poprzez niezwłoczne podanie całkiem niezłych posiłków pan ten uratował nam popołudnie.


Obrazek
Taras w Enjoy Doner Kebab
fot. panna Monika

W sobotę postanowiliśmy poczuć się jak pan Tomasz na letnim urlopie, szczególnie, że lato w tym roku nie rozpieszczało. Jak napisał Mistrz: Było popołudnie, słońce świeciło upalnie, woda jeziora zachęcała do kąpieli. Ośrodek znowu wyglądał, jak wymarły, albowiem wczasowicze gnieździli się na maleńkiej plaży, skąd dochodziły krzyki kąpiących się.

Obrazek
Jezioro Lubiąż
fot. panna Monika

Woda w jeziorze była dosyć rześka, ale słoneczko operowało całkiem nieźle. Ruszyliśmy na plażę, gdzie zażywaliśmy kąpieli oraz pływaliśmy na wypożyczonych SUP-ach, co szczególnie przypadło do gustu naszej starszej młodzieżówce, tj. Mai, Dominikowi oraz Oli i Ninie. Dostępność sprzętu pływającego znacznie wzrosła od czasów opisanych przez autora, nie trzeba się było męczyć ze sklejaniem salamandry, żeby bardzo przyjemnie pośmigać po jeziorze.

Obrazek
SUPem w nieznane
fot. panna Monika

Obrazek
SUPem w nieznane
fot. panna Monika

Obrazek
Zaliczka na wodzie
fot. panna Monika

Obrazek
SUP w wersji zespołowej
fot. panna Monika
 
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

6. Czesio1


Gdy dzień był sceną, a wieczór opowieścią


Już od kilkunastu lat, wzorem poprzednich zlotów, sól naszych spotkań stanowią nie tylko konkursy i wieczorne rozmowy przy ognisku, ale także scenki książkowe – odgrywane w terenie fragmenty powieści, które na czas zlotu ożywają dzięki wyobraźni i zaangażowaniu uczestników. To one sprawiają, że książka przestaje być tylko lekturą, a staje się przygodą przeżywaną wspólnie, krok po kroku, scena po scenie. W tym roku szczególną rolę odegrali w nich najmłodsi — to dzieci stały się prawdziwymi bohaterami dziennej części zlotu.
Z entuzjazmem i odwagą w role książkowych postaci wcieliły się dzieci, które z naturalną swobodą przejęły scenę. Zaliczka została Zenobią, Kika – Hildą, Sonia – Kasią, Matylda – Wilhelmem Tellem, Antek – Tomaszem, Celina – Sokolim Okiem, Zdenek Blaha – Wiewiórką, a każda kolejna rola szybko nabierała życia, temperamentu i własnej interpretacji. Dziecięcym aktorom towarzyszyli także dorośli, którzy z przyjemnością weszli w swoje role, wspierając młodszych na scenie – Barabasz jako ojciec Tella oraz Adam w roli Fryderyka.


Obrazek
Za chwilę scena ożyje — młodzież i dzieci w rolach książkowych bohaterów
fot. TomaszK

Obrazek
Ostatnie instrukcje, chwile napięcia i dużo uśmiechu przed scenką
fot. TomaszK

Scenki rozgrywane były na trasie niczym kolejne rozdziały powieści. Było zdobywanie góry Czcibora, podczas którego Tomasz chwytem judo powalił Zenobię na ziemię, ku ogromnej radości obserwujących wszystko harcerzy.

„Zenobia westchnęła:
— Och, gdyby tu był Fryderyk...
— Pani sądzi, że on zaniósłby tam panią na rękach? — zakpiła Hilda.
A mnie nagle ułożył się w głowie żartobliwy wierszyk. Coś mnie podkusiło, żeby go wyrecytować:
Zachciało się raz Zenobii
Rzucić swoje stare hobby.
Bo to chyba pachnie nudą
Ciągle się zajmować dżudo.
Na tym kończy się limeryk 
Jej hobby stał się Fryderyk.
(…)
— Pan naprawdę myśli, że ja przestałam się zajmować dżudo? — powiedziała, zachodząc mnie od tyłu.
(…)
Zenobia nosiła spodnie. Lewą ręką chwyciłem ją za nogawki na wysokości kolana i zrobiłem obrót w lewo, jednocześnie postawiłem lewą nogę za jej lewą nogą.
Potem już tylko wystarczyło nacisnąć kolanem na jej nogę i ramieniem na ramię...
Nie spodziewała się kontrataku. Do tej pory tak łatwo przychodziło jej przewracać mnie na ziemię. A teraz tylko chwila i... jak długa leżała na miękkiej łączce.”



Obrazek
"To tam! Z tej góry brat Mieszka, Czcibor, uderzył na wojska Hodona"
fot. kadr z filmu zlotowego


Obrazek
"Pan naprawdę myśli, że ja przestałam się zajmować dżudo?"
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Do tej pory tak łatwo przychodziło jej przewracać mnie na ziemię. A teraz tylko chwila i... jak długa leżała na miękkiej łączce"
fot. kadr z filmu zlotowego

Była kradzież pamiętnika przez Fryderyka w czasie zejścia bohaterów spod mauzoleum Haubitza.

„Hilda ucięła dyskusję:
— Ja wezmę puszkę z pamiętnikiem, a pan doktor i pan Tomasz będą moją asystą i konwojem. Wy także — uśmiechnęła się do chłopców, na co oni z powagą kiwnęli głowami. — Przyjechałam do Polski po pamiętnik, a skoro znalazł się on już w moich rękach, nie mogę go nikomu oddawać. Uważam, że jeśli ktoś się powinien narażać w tej sprawie, to właśnie ja. Tym bardziej że mam z Haubitzem i prywatne porachunki.
(…)
Urwałem. Pośliznąłem się na błotnistej i stromej ścieżce. Fiknąłem kozła i zjechałem kilka metrów w dół. Zjeżdżając podciąłem nogi Sokolego Oka, który również fiknął kozła i począł się zsuwać w dół. On podciął z kolei nogi schodzącej niżej Hildzie. Niemka krzyknęła i przewracając się wypuściła z ręki pudełko z pamiętnikiem, które zaczęło zjeżdżać po mokrej od mgły ścieżce.
(…)
Usiłowałem podnieść się z mokrej trawy, gdy jakaś potężna siła zwaliła mnie z nóg. Ktoś przewrócił mnie i zbiegł w dół.
„Fryderyk!” — przemknęło mi przez mózg okropne podejrzenie.
Zerwałem się z ziemi i znowu ktoś przewrócił mnie, z ogromnym rozpędem spadając na mnie z góry. Przebiegł ślizgając się na trawie i błotnistej ścieżce.
Trzy wystrzały z pistoletu jak ostre uderzenie bicza przeszyły mgłę.”


Obrazek
"Och, Boże, pozostawiłam pamiętnik!"
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Jesteście wstrętni! Wstrętne chłopaki! Moja ciocia nigdy nie była podejrzana! Nigdy, nigdy, nigdy!"
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Usiłowałem podnieść się z mokrej trawy, gdy jakaś potężna siła zwaliła mnie z nóg. Ktoś przewrócił mnie i zbiegł w dół."
fot. kadr z filmu zlotowego


Nie zabrakło też scenki pierwszego spotkania Zenobii i Tomasza — zakończonej, zgodnie z książkowym pierwowzorem, dwukrotnym użyciem chwytów judo — oraz pełnej humoru lekcji judo, podczas której Tomasz poznawał kolejne tajniki tej sztuki walki.

„— Cześć! — zawołała do Kasi. — Nie wiesz, czy obiad już gotów? Strasznie jestem głodna.
— Właśnie przed chwilą dzwonili na obiad. Czekamy tu na ciocię.
— Po co? Tyle razy ci mówiłam, żebyś sobie mną głowy nie zawracała. Ja sama trafię do stołówki.
— A to jest nasz nowy sąsiad. Pan Tomasz — przedstawiła mnie Kasia.
— Halo! — zakrzyknęła radośnie ciotka i podeszła do mnie z wyciągniętą ręką. — Bardzo mi miło pana poznać.
— Mnie również — odrzekłem.
Ledwie tylko moja dłoń znalazła się w jej ręce, nagle poczułem, że dzieje się ze mną coś niezwykłego. Wystarczył jej jeden ruch, a już leciałem na ziemię. Tuż nad samą ziemią przytrzymała mnie jednak i silnym chwytem postawiła z powrotem na nogi.
— Mięczak z pana — orzekła. — A już miałam nadzieję, że jakiś prawdziwy mężczyzna przyjechał.
— Bo pani mnie zaskoczyła — tłumaczyłem się zarumieniony ze wstydu.
— Prawdziwy mężczyzna nie daje się nigdy zaskoczyć. A zresztą możemy spróbować jeszcze raz.
To mówiąc znowu wyciągnęła do mnie rękę. Podałem jej swoją, tym razem jednak silniej wparłem się nogami w ziemię i tułów trochę pochyliłem do przodu. I znowu nie wiem, jak to się stało, ale nie wypuszczając mojej dłoni, ciotka Zenobia nagle znalazła się za moimi plecami. Wykręcona do tyłu ręka zaczęła piekielnie boleć i aby uniknąć bólu, grzecznie dałem się położyć na trawie.
— Powinien pan się uczyć dżudo — powiedziała Zenobia, podnosząc mnie z trawy.”


Obrazek
"Pan nie zna ciotki Zenobii. To nie jest zwykła ciotka"
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"A to jest nasz nowy sąsiad. Pan Tomasz."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Ledwie tylko moja dłoń znalazła się w jej ręce, nagle poczułem, że dzieje się ze mną coś niezwykłego. Wystarczył jej jeden ruch, a już leciałem na ziemię."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Jednym ruchem ciotka Zenobia zdjęła z twarzy okulary, ściągnęła z głowy kask motocyklowy. Zobaczyłem przed sobą śliczną dwudziestoparoletnią dziewczynę o delikatnych rysach twarzy i pięknych kasztanowych włosach."
fot. kadr z filmu zlotowego

„W pewnej chwili, uwolniwszy się od zdradliwego „krawata”, tak osłabłem, że upadłem na trawę i przez jakiś czas nie miałem sił podnieść się na nogi.
I właśnie wtedy z krzaków wikliny rozległ się głośny chichot. A potem ujrzałem ogromny nochal Sokolego Oka i chłopak wyszedł z ukrycia.
— No, panie Tomaszu — powiedział, nie przestając się śmiać — zdaje mi się, że tym razem pan jednak został pokonany. Rozłożył pana na obie łopatki.
— Kto? — burknąłem.
— Jak to: kto? — udał zdumienie Sokole Oko. — No ten, co pana przewrócił.
— Przecież widzisz, że tu nie ma nikogo.
— Nie ma? — znowu zdumiał się chłopak. — Chce mi pan wmówić, że walczył pan z panem Nikt? I tak się pan zziajał?
— Od dawna siedzisz w tych krzakach?
— Najpierw usłyszałem okropne sapanie i przybiegłem z pomocą. Wkrótce jednak zorientowałem się, że pan sobie sam poradzi ze swoimi wrogami, i pozostałem w krzakach. Pięknie pan walczył. Szkoda tylko, że na sam koniec dał się pan pokonać.
Postękując, z trudem podniosłem się z trawy.
— Może byś tak przestał kpić sobie ze mnie? — zaproponowałem. — Czy nie widzisz, że ledwo żyję?
— Niech pan nie traci ducha, panie Tomaszu. Następnym razem pan będzie zwycięzcą.
Machnąłem lekceważąco ręką i spojrzałem na zegarek.
— Boże drogi — westchnąłem. — To ja już dwie godziny trenuję? I ty przez cały ten czas obserwowałeś moje ćwiczenia?
— A tak — bezczelnie przyznał Sokole Oko. — Takiego kina jak żyję nie widziałem.”


Obrazek
"Na maleńkiej polance wśród wikliny staczałem jakieś okropne bitwy z wyimaginowanym przeciwnikiem"
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Pięknie pan walczył. Szkoda tylko, że na sam koniec dał się pan pokonać."
fot. kadr z filmu zlotowego

Szczególnie zapadła w pamięć także zabawna scenka odegrana przed kościołem w Dolsku, gdzie bohaterowie skakali po kamiennej szachownicy niczym najprawdziwsze koniki szachowe.

„I Wiewiórka odskoczył od nas jak konik szachowy.
— Ej, Wiewiórka! — krzyknął za nim Sokole Oko. — Czy ty już tak zawsze będziesz skakał?
— A tak! — odkrzyknął Wiewiórka. — Bardzo fajnie się tak skacze. Spróbujcie, chłopaki. Może gdy tak będziemy skakali, wpadnie nam do głowy jakiś świetny pomysł rozwiązania zagadki?
Tell i Sokole Oko poszli za przykładem Wiewiórki. Trójka chłopców skakała przed kościołem jak polne koniki. Dołączyła się do nich i Kaśka, a obok niej, w podskokach biegał Sebastian, któremu ta zabawa bardzo się spodobała.
— Co oni robią? — zdumiała się Zenobia.
— Próbują rozwikłać zagadkę szachownicy — odpowiedziałem z powagą. — No, co pani Zenobio, może i my spróbujemy?
Rozpocząłem skoki, dwa do przodu i jeden w bok.
— Powariowali! — zawołała Zenobia.
— Panie doktorze, zapraszamy do skoków — kiwnąłem ręką na ojca Tella.
Doktor przykucnął i podskakując, dwa kroki w przód i jeden w bok, usiłował się do mnie zbliżyć. Więc ja, podobnie skacząc, uciekłem za Zenobię, potem za Fryderyka, Hildę, a wreszcie za pana Kuryłłę.
— Ja jestem czarny koń! — zawołał doktor. — Zaraz pana sprzątnę z szachownicy. Uwaga: atakuję! — i śmiesznie podskakując pędził w moim kierunku.
Tell i Sokole Oko narobili wrzasku, bo jeden drugiego usiłował wypchnąć przez furtkę cmentarną, czyli usunąć z szachownicy. Wiewiórka złapał za kark Sebastiana, twierdząc, że Sebastian jest hetmanem, którego on, konik szachowy, właśnie „sprzątnął”. Kasia wyrwała Sebastiana z rąk Wiewiórki i upierała się, że jest „królową”, więc ma prawo do „ruchu w każdą stronę”. Ja w dalszym ciągu uciekałem, a gonił mnie doktor. Zenobia pogroziła nam pięścią.
— Miejcie szacunek dla zabytków. Co ludzie we wsi pomyślą? Że przyjechali tu wariaci.”


Obrazek
"Tell i Sokole Oko poszli za przykładem Wiewiórki. Trójka chłopców skakała przed kościołem jak polne koniki. Dołączyła się do nich i Kaśka."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Doktor przykucnął i podskakując, dwa kroki w przód i jeden w bok, usiłował się do mnie zbliżyć. "
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Miejcie szacunek dla zabytków. Co ludzie we wsi pomyślą? Że przyjechali tu wariaci."
fot. kadr z filmu zlotowego

Wszystkie scenki reżyserowała panna Monika, operatorem kamery był Czesio, a publiczność stanowili pozostali uczestnicy zlotu, którzy tym razem nie wcielili się w role aktorów. Śmiechu było co niemiara, a scena szybko stała się jednym z tych momentów, do których wraca się we wspomnieniach jeszcze długo po zakończeniu zlotu.

Obrazek
Scenki książkowe pod czujnym okiem reżyserki i operatora
fot. TomaszK

Obrazek
Panna Monika wyznacza sceny, Czesio łapie je w kadrze
fot. TomaszK

Tak właśnie dzień stawał się sceną — pełną ruchu, emocji i dziecięcej radości — a gdy słońce chyliło się ku zachodowi, scena powoli cichła, ustępując miejsca innemu rodzajowi przygody.
Wieczorem przy ognisku rozgrywały się rozmowy, które były nieodłączną częścią każdego zlotu – taką, bez której cały wyjazd wydawałby się niepełny. Gdy kończyło się dzienne wędrowanie śladami „Księgi strachów”, słońce znikało za linią drzew, przy ognisku zaczynają tańczyć płomienie, czas jakby przestaje płynąć. Rozmowy toczą się lekko, śmiech niesie się w ciepłym powietrzu, a na stołach pojawia się to, co każdy przywiózł z serca. Jest trójniak TomaszKa, dwójniak Mysikrólika, smalczyk i ogóreczki od Czesia, pieczona kiełbaska i dziesiątki smaków, które najlepiej smakują właśnie tu – w towarzystwie przyjaciół, w ciepły czerwcowy wieczór.
I właśnie wtedy było najlepiej widać, że ten zlot to nie tylko trasa, miejsca i literackie tropy, ale przede wszystkim ludzie. Bo choć przyjechaliśmy tu śladami Pana Samochodzika, to wieczorami tworzyliśmy własną opowieść.


Obrazek
Wspólne chwile przy jedzeniu i napitku
fot. Czesio1

Obrazek
Rozmowy przy stole pełnym smaków i radości
fot. Czesio1

Obrazek
Smakołyki, napitek i niekończące się opowieści
fot. TomaszK

W tym czasie młodsza część zlotowiczów zbierała się w sali balowej, wypełniając ją wesołymi rozmowami i zabawami, które, choć inne niż przy ognisku, niosły tę samą radość wspólnego przeżywania przygody.

Obrazek
Śmiech, zabawa i przygoda – w sali balowej też tętni życie zlotu
fot. TomaszK

Przy ognisku wędrowaliśmy już nie tylko śladami bohaterów książek, ale i własnych wspomnień. Wracały obrazy dawnych zlotów – tych sprzed lat i tych całkiem niedawnych, anegdoty, które z każdym kolejnym opowiedzeniem obrastały w nowe szczegóły, śmiechy i dopowiedzenia, a wszystko to układało się w ciąg dalszy naszej wspólnej kroniki.
Rozmowy wybiegły też w przyszłość. Co chwila zerkało się myślami ku następnemu wieczorowi i konkursowi, który w sali balowej dopinała w szczegółach Yvonne – pojawiały się domysły, żarty, nieśmiałe typowania i zapewnienia, że „to tylko zabawa” … choć wszyscy wiedzieliśmy swoje.
Nie mogło zabraknąć planów kolejnych wypraw. Przy ogniu kreśliliśmy już mapy przyszłorocznego zlotu żeglarskiego na Jezioraku, snuliśmy wizje portów, wiatrów i wieczorów na pokładzie, a obok tego rodziły się dziesiątki mniejszych i większych planów wyjazdowych – tych całkiem realnych i tych jeszcze na granicy marzeń.


Obrazek
Ognisko, które łączy przygody dnia z rozmowami wieczoru
fot. Czesio1

Obrazek
Pieczone kiełbaski przy zlotowym ognisku
fot. Czesio1

Obrazek
Uczestnicy zlotu przy ognisku
fot. Barabasz

Obrazek
Zlotowicze przy ogniu i w świetle płomieni
fot. Barabasz

Obrazek
Przy ognisku – wspólne chwile zlotu
fot. Barabasz

Obrazek
Uczestnicy zlotu przy ognisku na tle pałacu w Gliśnie
fot. Barabasz

Obrazek
Młodzież przy ognisku
fot. Barabasz

Takie rozmowy to esencja zlotu: bez pośpiechu, bez scenariusza, z myślami krążącymi między tym, co było, tym, co za chwilę, i tym, co dopiero przed nami.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
panna Monika
Zlotowicz
Zlotowicz
Posty: 909
Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
Miejscowość: Łódź
Płeć: Kobieta
Podziękował;: 95 razy
Otrzymał podziękowań: 87 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: panna Monika »

Rzeczywiście esencja zlotu. Fantastyczna relacja. I żywy dowód na to, że dzieci mogą żyć bez telefonu i internetu, jak dawniej.
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

Fajnie tak powspominać...
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

11. Czesio1


Zlotowy konkurs samochodzikowy


Konkurs to od lat jeden z najważniejszych punktów każdego zlotu. To właśnie on odróżnia spotkania nieformalne od oficjalnych zlotów forum – bez konkursu samochodzikowego zlot po prostu nie mógłby się tak nazywać. 
Tegoroczną rywalizację przygotowała Yvonne, proponując konkurs w wersji drużynowej. Uczestnicy mierzyli się z kilkudziesięcioma pytaniami, w większości punktowanymi za jeden punkt, choć nie brakowało również trudniejszych wyzwań wycenionych na dwa i trzy punkty. Całość uzupełniały cztery zadania tematyczne, a o wyborze zarówno pytań, jak i zadań decydowali kapitanowie drużyn, losując kolejne numery.
Organizatorka podzieliła uczestników na trzy drużyny, nawiązujące do świata „Księgi strachów”. Pierwszą z nich była Młodzież, w której skład weszli Sokole Oko, Wilhelm Tell, Wiewiórka i Kasia. Drugą drużynę stanowiła Załoga Tomasza, tworzona przez Tomasza, Hildę i doktora, natomiast trzecią - Czarne charaktery, reprezentowane przez Klausa, Fryderyka i Kuryłłę. O tym, kto wcieli się w poszczególne postacie, zdecydowało losowanie karteczek z tajemniczego woreczka, co już na starcie wprowadziło sporo emocji i uśmiechów. Ponieważ chętnych do udziału w konkursie było więcej niż wylosowanych ról, każdą z drużyn zasiliły dodatkowo osoby gotowe wspierać swoich książkowych bohaterów wiedzą, pamięcią i dobrą podpowiedzią.
Po krótkim wprowadzeniu i przedstawieniu drużyn nadszedł moment, na który wszyscy czekali – konkurs został oficjalnie rozpoczęty.


Obrazek
Yvonne zadaje pierwsze konkursowe pytanie
fot. kadr z filmu zlotowego

Sala balowa szybko wypełniła się emocjami, gwarą i skupieniem, które towarzyszyły kolejnym losowaniom pytań. Drużyny pochylały się nad odpowiedziami, trwały krótkie, czasem burzliwe narady, a co chwilę wybuchały śmiech lub westchnienia ulgi – zwłaszcza wtedy, gdy los okazywał się łaskawy. Kapitanowie z uwagą losowali numery, a każde kolejne pytanie niosło ze sobą niepewność, czy przyniesie łatwy punkt, czy zmusi do intensywnego sięgania w zakamarki pamięci.
Po pierwszych emocjach przyszedł czas na właściwą próbę pamięci i uważnej lektury „Księgi strachów”. Pytania obejmowały zarówno drobne szczegóły fabuły, jak i bardziej złożone wątki, a ich punktacja rosła wraz z poziomem trudności. Za jeden punkt padały pytania pozornie proste, takie jak: kto pisał relacje w harcerskiej księdze strachów, jaki samochód miał Fryderyk, kiedy zaczyna się akcja książki czy jaki sport uprawiali rodzice Kasi. Były też takie, które wymagały sięgnięcia pamięcią głębiej — choćby o imię von Haubitza zafascynowanego astronomią. Wiele z tych odpowiedzi padało niemal natychmiast, a drużyny imponowały doskonałą pamięcią i znakomitą znajomością książki.
Wraz z pytaniami za dwa i trzy punkty poprzeczka wyraźnie się podnosiła. Kto palił papierosy w książce? - to jedno z pytań za dwa punkty, które na chwilę zatrzymywało rozmowy przy stolikach i skłaniało do szybkich narad. Jeszcze więcej emocji budziły pytania najwyżej punktowane: o wszystkie pływające pojazdy pojawiające się podczas akcji książki, o szczegółowy opis motocykla Zenobii czy o imię zaufanego lokaja Johanna von Haubitz, jego więzienną przeszłość i długość odbytej kary. Tu odpowiedzi rodziły się już zespołowo - wśród szeptów, wymiany argumentów i nerwowego liczenia punktów w myślach.


Obrazek
Burza mózgów w drużynie Czarnych Charakterów
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Trzy punkty w grze – emocje rosną
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Skupienie przed kolejnym pytaniem
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Głos Załogi Tomasza – PiTT
fot. kadr z filmu zlotowego

Gdy pytania sprawdziły pamięć i znajomość szczegółów „Księgi strachów”, przyszedł czas na zadania tematyczne, które pozwalały wykazać się wyobraźnią, pomysłowością i aktorskim zacięciem. Każde z nich miało swój tytuł i własny charakter, a o tym, które zadanie trafi do danej drużyny, ponownie decydował los. Yvonne odczytywała wylosowane zadania kolejno poszczególnym drużynom, a już po pierwszych słowach było wiadomo, że łatwo nie będzie.
Wśród zadań znalazły się m.in.: narysowanie i opisanie mauzoleum wraz z jego otoczeniem, przedstawienie ośrodka wczasowego, w którym mieszkał Pan Samochodzik, odegranie sceny nauki judo na polance między krzakami, a także wspólne zadanie polegające na inscenizacji momentu, w którym napastnik obezwładnia Pana Samochodzika niedaleko ruin obserwatorium, połączone z opisem tej sceny.
Po ogłoszeniu treści zadania każda z drużyn otrzymywała kilka, a czasem nawet kilkanaście minut na przygotowanie swojej odpowiedzi — graficznej lub aktorskiej, w zależności od charakteru wyzwania. W sali balowej natychmiast robiło się gwarno: jedni pochylali się nad kartkami i długopisami, inni próbowali ustawić role, gesty i ruchy sceniczne, a wszystko to w atmosferze skupienia, śmiechu i twórczego chaosu, który najlepiej świadczył o tym, że konkurs wkroczył w swoją najbardziej barwną odsłonę.


Obrazek
Zadanie tematyczne w wykonaniu Czarnych Charakterów
fot. Czesio1

Obrazek
Twórcze wyzwanie drużyny Młodzieży
fot. Czesio1

Obrazek
Przygotowania Załogi Tomasza do zadania tematycznego
fot. Czesio1

Obrazek
Zadanie tematyczne w wykonaniu Czarnych Charakterów – mauzoleum i jego okolice odtworzone rysunkiem i słowem
fot. Czesio1

Obrazek
Zadanie tematyczne w wykonaniu drużyny Młodzieży – ośrodek wczasowy Pana Samochodzika narysowany i opisany słowem
fot. Czesio1

Obrazek
Zadanie tematyczne Załogi Tomasza – judo Pana Samochodzika wśród krzaków i trawy
fot. Czesio1

Obrazek
Zadanie tematyczne Załogi Tomasza – judo Pana Samochodzika wśród krzaków i trawy
fot. Czesio1

Obrazek
Ukłon Załogi Tomasza po wykonaniu zadania tematycznego
fot. Czesio1

Yvonne przygotowała o jedno zadanie tematyczne więcej niż było drużyn, i postanowiła, by żadne z nich nie pozostało niewykorzystane. Zaproponowała więc, aby tym razem wszystkie zespoły połączyły siły i wspólnie zmierzyły się z dodatkowym wyzwaniem. Drużyny wybrały swoich przedstawicieli, którzy mieli wystąpić w imieniu całej zlotowej społeczności. Odegrali oni scenę, w której napastnik obezwładnia Pana Samochodzika w pobliżu ruin obserwatorium, jednocześnie opisując jej przebieg. Wspólna inscenizacja wymagała szybkiego porozumienia i sprawnego podziału ról, lecz efekt końcowy pokazał, że współpraca między drużynami przebiegła bez zarzutu. Scenka była czytelna, dynamiczna i - co najważniejsze - dostarczyła zarówno wykonawcom, jak i widzom mnóstwo dobrej zabawy.

Obrazek
Przedstawiciele wszystkich drużyn przygotowują się do kolejnego zadania tematycznego – odegrania sceny, w której napastnik obezwładnia Pana Samochodzika niedaleko ruin obserwatorium, i opisania tej sceny
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Tajemniczy osobnik szedł dość szybko, wkrótce znalazł się za trzecim zakrętem ścieżki. Wtedy ostrożnie opuściłem krzaki i zacząłem skradać się za nim."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Tajemniczy osobnik zapewne szukał dogodnego przejścia przez mur. Potem zgasił latarkę, wspiął się na kamienie i zniknął po drugiej stronie."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Zrobiłem dokładnie to samo co on. W tym samym, miejscu wspiąłem się na kamienie i przeskoczyłem przez mur."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Lecz gdy stanąłem po drugiej stronie, raptem silne ręce chwyciły moją głowę, czyjaś dłoń przycisnęła mi coś do ust."
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
"Panie Tomaszu! Panie Tomaszu! Niech się pan zbudzi!"
fot. kadr z filmu zlotowego

Na zakończenie Yvonne ogłosiła wyniki konkursu. Bezapelacyjnym zwycięzcą okazała się Załoga Tomasza, która przez całą rywalizację imponowała świetną znajomością książki i doskonałą współpracą. Drugie miejsce zajęła ekipa Młodzieży, a tuż za nią, dosłownie o włos, uplasowała się drużyna Czarnych Charakterów.

Obrazek
Finał konkursu i chwila prawdy - Yvonne podaje wyniki
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Zwycięska drużyna – Załoga Tomasza
fot. kadr z filmu zlotowego

Po ogłoszeniu rezultatów przyszedł czas na nagrody. Organizatorka zadbała o to, by nikt nie wyszedł z pustymi rękami — na uczestników czekały przypinki z bajek z czasów PRL-u, zakładki do książek, długopisy, a dla najmłodszych także kolorowe widokówki, które stały się miłym i sentymentalnym zwieńczeniem konkursowych emocji.

Obrazek
Nagrody dla zwycięzców: kolorowe przypinki z bajek PRL-u
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Marysia, pomoc organizatora, z przypinką z bajek z czasów PRL-u
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Zwycięzcy z konkursowymi trofeami - przypinki z bajek PRL-u, które wywołały niejeden uśmiech
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Drużyna Młodzieży zdobywa drugie miejsce w konkursie i nagrody w postaci zakładek do książek
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Czarne Charaktery zdobywają trzecie miejsce w konkursie i otrzymują zakładki do książek
fot. kadr z filmu zlotowego

Konkurs zakończył się wspólnym zdjęciem uczestników z organizatorką, które na długo pozostanie miłą pamiątką tego wieczoru.

Obrazek
Uczestnicy konkursu z organizatorką, Yvonne
fot. TomaszK
Za ten post autor Czesio1 otrzymał podziękowanie:
TomaszK (13 lut 2026, 10:59)
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

13. TomaszK


Kostrzyn nad Odrą


Kostrzyn nad Odrą to miasto jakich wiele, ale Stary Kostrzyn, to unikat na skalę europejską. Kiedyś samodzielne miasteczko, zostało zniszczone w takim stopniu, że nie opłacało się go odbudowywać. Gruzów jednak nie wywieziono na odbudowę Warszawy, jak stało się z innym, podobnie zniszczonym miasteczkiem Forst-Berge, 100 kilometrów na południe, w którego miejscu obecnie rośnie las. Zniszczona Starówka Kostrzyna znalazła się na nieużytkowanym terenie należącym do radzieckiej bazy wojskowej, co poniekąd ocaliło ją od zniknięcia.
Wejście na teren muzeum obejmującego Stary Kostrzyn, znajduje się tuż przy nieczynnym, ale zachowanym przejściu granicznym, chyba jednym z większych w PRL-u.


Obrazek
Brama Berlińska
fot. Czesio1

Po przekroczeniu masywnej ceglanej bramy dawnego wejścia do fortu, po drugiej stronie ukazuje się gęsto zadrzewiony park. Jednak już po chwili widać, że pagórki parku to sterty gruzu ze zwalonych kamienic, porośnięte drzewami i krzakami, między którymi przebiegają równo rozmieszczone, wybrukowane uliczki, wszystkie podpisane dawnymi nazwami starówki Kostrzyna. Miejscami spod ziemi ukazują się fragmenty murów z okienkami piwnicznymi. W pewnym miejscu główna ulica przechodzi w szeroką, prostokątną polanę – dawny rynek miasteczka, z betonowym postumentem na środku. To resztki pomnika miejscowego bohatera sprzed kilkuset lat. W innym miejscu, też nieporośniętym drzewami, widać fundamenty dużej budowli, podpisane jako resztki dawnego kościoła, a tuż obok fundamenty zamku z widocznymi wejściami do podziemi.

Obrazek
Ruiny Kościoła na ulicy Św. Klemensa
fot. Barabasz

Obrazek
Ulica Berlińska
fot. Barabasz

Obrazek
Ulica Jatki
fot. Czesio1

Nie bylibyśmy sobą, gdybyśmy nie podjęli próby penetracji zakazanych podziemi, chociaż prawdę mówiąc, nigdzie nie było napisane „zakaz wstępu”. Kilkoro chętnych weszło przez okienko piwniczne do częściowo zagruzowanego pomieszczenia, a najbardziej zapalony badacz podziemi ukazał się po dłuższej chwili w okienku na drugim końcu stery gruzu. Jak się okazuje piwnice są ze sobą połączone, co rodzi nadzieję, że kiedyś powstania tu trasa turystyczna podobna do tej w Kłodzku.

Obrazek
Zaułek kościelny
fot. Barabasz

Obrazek
Tajemnicze wejście do podziemi
fot. Barabasz

Obrazek
Zaułek kościelny
fot. Barabasz

Obrazek
Plac ratuszowy
fot. Czesio1

W pewnym momencie główna aleja dochodzi do wysokiego ceglanego muru – dawnej granicy fortu, za którym płynie Odra. Tuż przy murach znajduje się niewielka przystań, a po drugiej stronie rzeki już Niemcy. Daleko po prawej stronie było widać most, dawną drogę do Europy Zachodniej.

Obrazek
Odra
fot. Czesio1

Obrazek
Odra
fot. Czesio1

Obrazek
Przystań Twierdza nad Odrą
fot. Czesio1

Obrazek
Tablica pamiątkowa Hansa Hermanna von Katte
fot. Czesio1

Idąc koroną muru doszliśmy do bastionu, w którym mieście się muzeum gromadzące pamiątki znalezione w gruzach i przypominające dawnych mieszkańców miasta. Obok licznych przedmiotów codziennego użytku, można tu zobaczyć dawne zdjęcia miasta, wcześniejsze zabytki z wykopalisk archeologicznych oraz broń z okresu drugiej wojny światowej.

Obrazek
Bastion Filip
fot. Czesio1

Obrazek
Bastion Filip
fot. Czesio1

Obrazek
Bastion Filip
fot. Barabasz

Obrazek
Bastion Filip
fot. Barabasz

Obrazek
Bastion Filip
fot. Barabasz

Obrazek
Bastion Filip
fot. Barabasz

Obrazek
Bastion Filip
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Ruiny zamku
fot. Barabasz

Obrazek
Pomnik Jana Markgraf von Brandenburg
fot. Barabasz

Obrazek
Ulica księcia Szałka
fot. Barabasz
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

12. TomaszK


Tajemnice pałacu Lubomirskich w Lubniewicach


Zamek w Lubniewicach, właściwie pałac, ale wystylizowany na dawny zamek, nie jest tak stary jak wygląda. Początki zamku sięgają XVIII wieku, ale obecną formę uzyskał w pierwszych latach XX wieku jako siedziba rodu von Waldow. Używając stylu Nienackiego z opisu Niesamowitego Dworu, jest to neorenesansowa dwukondygnacyjna budowla w kształcie litery L, z wnętrzem dwutraktowym i poddaszem mieszkalnym, całkowicie podpiwniczona, nakryta wysokim dwuspadowym dachem z licznymi facjatkami i centralną wieżą. Wejście główne zwieńczone jest tarczą herbową rodu von Waldow i datą „1909”. Pałac otoczony jest zabytkowym parkiem, którego teren przylega do jeziora i łączy się bezpośrednio z pobliskim campingiem i kąpieliskiem.

Obrazek
Zlotowicze zmierzają ku pałacowi Lubomirskich, który powoli wyłania się zza drzew
fot. TomaszK

Obrazek
Pałac Lubomirskich niczym zza kurtyny wyłania się z parkowej zieleni
fot. Czesio1

Obrazek
TomaszK u bram pałacu Lubomirskich
fot. TomaszK

Obrazek
Wejście do Pałac Lubomirskich w Lubniewicach
fot. Czesio1

Obrazek
Dniepr K-750 - motoryzacyjny akcent w pałacowym otoczeniu
fot. Czesio1

Obrazek
Powóz typu landauer na pałacowym dziedzińcu
fot. Czesio1

Obrazek
Schody, które zapraszają do wnętrz pałacu Lubomirskich
fot. TomaszK

Obrazek
Chwila zadumy przy pałacowej balustradzie
fot. TomaszK

Pałac jest udostępniony do zwiedzania, ale tylko po wcześniejszym umówieniu. Tym co nas tu przywiodło była informacja, że po wojnie przez 30 lat pełnił funkcje luksusowego domu wypoczynkowego, przeznaczonego głównie dla turystów dewizowych, czyli przyjeżdżających z Europy Zachodniej. Spędzała tu wczasy Michalina Wisłocka, więc być może nasz Autor, jako ówczesny celebryta też spędził tu lato, co zaowocowało wieloma wątkami umieszczonymi w „Księdze strachów”.

Obrazek
Uczestnicy zlotu podczas wizyty w Pałacu Lubomirskich
fot. TomaszK

Obrazek
Zwiedzanie Pałacu Lubomirskich przez uczestników zlotu
fot. TomaszK

Obrazek
Uczestnicy zlotu w historycznych wnętrzach pałacu
fot. TomaszK

Obecnie zamek jest po gruntownym remoncie, a jego właścicielami jest fundacja rodu Lubomirskich, która uzupełniła zabytkowe wyposażenie wnętrz.  Architektoniczną ozdobą pałacu jest ogromny centralny hol z dwukondygnacyjną klatką schodową. Biblioteka prezentuje zbiory Lubomirskich i ich portrety, a jadalnia zastawiona XIX-wieczna zastawą, zawiera także zachowany bar dawnego ośrodka wypoczynkowego. To tu zapewne tutaj Kuryłło i Klaus sączyli whisky knując przeciwko Tomaszowi, a Zenobia tańczyła z Fryderykiem na wieczorku zapoznawczym.

Obrazek
Pałacowa biblioteka z kolekcją książek i portretami Lubomirskich
fot. Czesio1

Obrazek
Pałacowa komnata z przytulnym stolikiem i krzesłami - miejsce dawnych spotkań
fot. Czesio1

Obrazek
Pałacowa komnata z historycznymi fotografiami na stoliku
fot. Czesio1

Obrazek
Jadalnia Pałacu Lubomirskich z XIX-wiecznym nakryciem stołu
fot. TomaszK

Obrazek
Bar, który pamięta dawne spotkania i letnie przygody gości ośrodka
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Pałacowy sufit ozdobiony zabytkową lampą
fot. Czesio1

Obrazek
Rycerska tarcza Ryszarda Lwie Serce
fot. Czesio1

Obrazek
Pałacowa komnata z przytulnym zakątkiem wypoczynkowym
fot. Czesio1

Obrazek
Sekretera w pałacu Lubomirskich
fot. TomaszK

Obrazek
Tajemnicza płyta w jednej z komnat pałacu
fot. Czesio1

Obrazek
Pałacowy żyrandol z poroża jelenia, świadek dawnych wieczorów i spotkań
fot. Czesio1

Obrazek
Historia rodziny Lubomirskich uwieczniona w portretach
fot. Czesio1

Obrazek
Portrety Lubomirskich - spojrzenia dawnych mieszkańców pałacu
fot. Czesio1

Na zakończenie wyszliśmy na taras z widokiem na jezioro i ośrodek campingowy, a nasz przewodnik opowiedział o ponurym końcu ostatnich niemieckich mieszkańców zamku, zastrzelonych przez Rosjan w 1945 roku.

Obrazek
Zlotowicze na pałacowym tarasie
fot. TomaszK

Obrazek
Pałacowy taras pełen uczestników zlotu
fot. TomaszK

Obrazek
Pałacowy taras z komfortowym zestawem wypoczynkowym
fot. Czesio1

Obrazek
Spojrzenie z pałacowego tarasu ku spokojnym wodom Jeziora Lubiąż
fot. Czesio1

Obrazek
Jezioro Lubiąż w zielonej ramie drzew i krzewów
fot. Czesio1

Obrazek
Uczestnicy zlotu podczas chwili relaksu na pałacowym tarasie
fot. Czesio1

Obrazek
Pałacowy park - cisza, zieleń i historia w jednym miejscu
fot. Czesio1

Obrazek
Park przy Pałacu Lubomirskich
fot. Czesio1
 
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

16. Czesio1


Gdy przygoda dobiega końca


Przygoda chyliła się ku końcowi, lecz wciąż brzmiały w niej echa śmiechu, rozmów i wspólnych przeżyć, które sprawiły, że ten zlot zapisze się w pamięci na długo. Z jednej strony pojawiał się żal, że trzeba zamknąć ten rozdział, z drugiej — cicha tęsknota za następną przygodą, która już gdzieś na horyzoncie zaczynała się rysować. Wśród uczestników dało się już wyczuć różne rytmy powrotów. Część zlotowiczów szykowała się do wcześniejszego wyjazdu, bo przed nimi była długa droga do domu - jak choćby Czesio, którego trasa powrotna należała do najdłuższych. Inni mogli pozwolić sobie na więcej luzu, nie spiesząc się z pożegnaniami, bo dom czekał całkiem niedaleko.
Nie mogło też zabraknąć obowiązkowego punktu każdego zlotu, który przez lata urósł do rangi niepisanego rytuału - porannej jajecznicy na kiełbasie, serwowanej przez naszego kuchmistrza Mysikrólika. Tradycja ta sięga 2016 roku i Niewidzialnego Zlotu na Mazurach, kiedy to podczas noclegu pod namiotami na wyspie Śniardwy, mimo siąpiącego deszczu, Mysikrólik rozpalił ognisko i o poranku przygotował na ogromnej patelni pierwszą zlotową jajecznicę. Od tamtej pory na każdym zlocie jedno ze śniadań obowiązkowo zawiera jajecznicę w menu. W jej przygotowaniach zawsze uczestniczy kilka osób - jedni kroją cebulę, inni kiełbasę, kolejni rozbijają jajka do misek - a nad całością, niezmiennie i z czujnym okiem, czuwa Mysikrólik.


Obrazek
Bartolini, mamma mia, herbu Zielona Pietruszka – Mysikrólik przy patelni
fot. TomaszK

Obrazek
Wesołe skwierczenie kiełbaski z cebulką pod czujnym okiem Mysikrólika
fot. TomaszK

Obrazek
Jajka pozbawione skorupek cierpliwie oczekują w misce na swój los na patelni
fot. TomaszK

Obrazek
Hanka, Barabasz i Antek nie mogą się już doczekać porannej jajecznicy
fot. TomaszK

Obrazek
Jajka trafiają w końcu na rozgrzaną patelnię
fot. TomaszK

Obrazek
Wszystkie składniki razem na patelni
fot. Czesio1

Obrazek
Zielony akcent na patelni: szczypiorek dopełnia dzieło Mysikrólika
fot. TomaszK

Obrazek
Jajecznica gotowa! Smacznego!
fot. Czesio1

Obrazek
Zlotowicze przy porannym śniadaniu
fot. TomaszK

Po sytym i pysznym śniadaniu zlotowicze rozeszli się do swoich pokoi, by dokończyć ostatnie pakowanie bagaży i jeszcze raz sprawdzić, czy na pewno nic nie zostało w szafach, na parapetach i pod łóżkami. Jak się jednak później okazało, niektóre drobiazgi najwyraźniej postanowiły przedłużyć swój pobyt w pałacu i zostały w pokojach jako nieplanowane „pamiątki”. Na szczęście dzięki niezwykle życzliwej pani z recepcji wszystkie zagubione rzeczy szybko wyruszyły w drogę powrotną, a każda zlotowa zguba bezpiecznie trafiła do swojego właściciela.
Wkrótce nadszedł czas pożegnań z tymi, którzy ruszali w drogę jako pierwsi. Czesio z Kiką wyruszyli najwcześniej, bo przed nimi była długa, kilkugodzinna trasa do swojej stałej bazy noclegowej pod Lublinem. Niedługo potem na powrót zdecydował się także TomaszK, którego droga prowadziła aż do Krakowa. Z minuty na minutę zlotowa baza pustoszała, a kolejni uczestnicy żegnali się i wyruszali w swoje strony. Rozjazdom towarzyszyły emocje pożegnań, mocne uściski „na misia” i ta dobrze znana nadzieja, że już niedługo znów spotkamy się na szlaku kolejnej przygody.
Choć zlot dobiegł końca, wspomnienia i przeżycia pozostaną z nami na długo. Do zobaczenia na szlaku przygody!


Obrazek
Pożegnalna fotka uczestników zlotu na tle pałacu w Gliśnie
fot. Czesio1

Obrazek
Do zobaczenia na szlaku przygody...
fot. kadr z filmu zlotowego
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

9. Czesio1


Dolsko


Po opuszczeniu Morynia wyruszyliśmy na poszukiwanie zagadkowych szachownic, śladem wskazówek z "Księgi strachów". Na kartach książki Zbigniew Nienacki tak ułożył trasę głównych bohaterów, że śladów tajemniczych szachownic trzeba było szukać w różnych zakątkach regionu. Jak pisał:

„Kuryłło miał jednak tę wyższość nad nami, że posiadał dodatkowe informacje od Klausa, czyli wprost od Haubitza. Powiedziano mu: w obserwatorium są dwie szachownice, po jednej — na kościele w Jasieniu, na kamieniu w Topielcu, na kamieniu w Czarnem, na kościołach w Dolsku i w Lubiechowie Górnym. A trzy szachownice znajdują się w grobowcu Hermanna von Haubitz.”

I tak, w upalne piątkowe popołudnie, kawalkadą samochodów dotarliśmy do bram kościoła w Dolsku. Otworzyliśmy je i wybrukowaną „kocimi łbami” alejką wśród drzew przeszliśmy do wrót świątyni. Podobnie jak główni bohaterowie książki, od razu zauważyliśmy szachownicę na kamiennym obramowaniu kościoła. Choć według informacji książkowych kościół w ciągu tygodnia jest zamknięty, dzięki uprzejmości naszego wspaniałego przewodnika po Gądnie, Adama Nowińskiego, drzwi do świątyni zostały dla nas wcześniej otwarte, abyśmy mogli wejść do chłodnego wnętrza i ochłodzić nasze rozentuzjazmowane głowy.

„Słońce przedarło się przez chmury i natychmiast zrobiło się upalnie, a nawet parno. Po kilku kilometrach, za zakrętem drogi, uwidoczniła się przed nami zielona, zwarta kępa drzew. Była to wieś Dolsko. Po lewej stronie na wzgórzu stał otoczony starymi drzewami romański kościółek z XIII wieku.
Zatrzymaliśmy samochody na błotnistej drodze obok cmentarza. Sam kościółek był maciupeńki, miał tylko dużą, czworoboczną wieżę romańską. Wejście do wieży obramowane było portalem. Nieco z boku widniały drzwi do krętego korytarza ze stromymi schodami prowadzącymi w górną część wieży. Czubek wieży wydawał się, jak gdyby ucięty i tam właśnie — zabawny i nigdzie dotąd przez mnie nie widziany szczegół — uwiły sobie gniazdo dwa bociany. Ich wesoły klekot powitał nas, gdy podeszliśmy pod portal.
Kościół był zamknięty. W sąsiedniej zagrodzie poinformowano nas, że otwiera się go tylko w niedzielę.
Z pobliskiej miejscowości, gdzie mieści się kościół parafialny, przyjeżdża wtedy do Dolska wikary i odprawia nabożeństwo dla wiernych. Nie zamknięte natomiast okazało się boczne wejście na wieżę.
Pierwszy zauważył szachownicę Sokole Oko. Nie darmo nosił swoje przezwisko. Należało odejść od portalu na kilka kroków i pod pewnym kątem spojrzeć na kamienne obramowanie. Z tej odległości widziało się po lewej stronie, na trzecim kamieniu od dołu — wyraźny znak szachownicy.
— Jest szachownica. I co z tego? — powiedziałem wzruszywszy ramionami.
Ogarnęło mnie rozczarowanie. Oglądanie kościołów, na których ktoś wyrzeźbił ów tajemniczy znak, wydawało mi się bezsensowne.
Pomyślałem, że być może odnajdziemy jeszcze dziesięć starych kościołów z szachownicami i nie będziemy ani o odrobinę mądrzejsi.
Wiewiórka skakał przed portalem ruchem konika szachowego. Wyglądało to zabawnie i cała sprawa z tajemniczą szachownicą nagle wydała mi się śmieszna.
(…)
— Ej, Wiewiórka! — krzyknął za nim Sokole Oko. — Czy ty już tak zawsze będziesz skakał?
— A tak! — odkrzyknął Wiewiórka. — Bardzo fajnie się tak skacze. Spróbujcie, chłopaki. Może gdy tak będziemy skakali, wpadnie nam do głowy jakiś świetny pomysł rozwiązania zagadki?
Tell i Sokole Oko poszli za przykładem Wiewiórki. Trójka chłopców skakała przed kościołem jak polne koniki. Dołączyła się do nich i Kaśka, a obok niej, w podskokach biegał Sebastian, któremu ta zabawa bardzo się spodobała.
— Co oni robią? — zdumiała się Zenobia.
— Próbują rozwikłać zagadkę szachownicy — odpowiedziałem z powagą. — No, co pani Zenobio, może i my spróbujemy?
Rozpocząłem skoki, dwa do przodu i jeden w bok.
— Powariowali! — zawołała Zenobia.
— Panie doktorze, zapraszamy do skoków — kiwnąłem ręką na ojca Tella.
Doktor przykucnął i podskakując, dwa kroki w przód i jeden w bok, usiłował się do mnie zbliżyć. Więc ja, podobnie skacząc, uciekłem za Zenobię, potem za Fryderyka, Hildę, a wreszcie za pana Kuryłłę.
— Ja jestem czarny koń! — zawołał doktor. — Zaraz pana sprzątnę z szachownicy. Uwaga: atakuję! — i śmiesznie podskakując pędził w moim kierunku.
(…)
— Miejcie szacunek dla zabytków. Co ludzie we wsi pomyślą? Że przyjechali tu wariaci.
Hilda wskazała dłonią wieżę.
— Może pójdziemy na górę? Drzwi są otwarte...
Przestaliśmy skakać.
— To jest dobry pomysł — stwierdziłem. — Tylko że tam na górze, zdaje się, osy mają swoje gniazdo.
— Wejdziemy bardzo ostrożnie. Może nas nie pogryzą — pocieszał nas Fryderyk.
Zebraliśmy się przed otwartymi drzwiami. Drzwi były wąskie, tak samo wąski okazał się mroczny korytarz ze schodami na górę.
Uformowaliśmy się w długi rząd i, prowadzeni przez Zenobię, wkroczyliśmy w mrok.
(…)
Korytarz miał dwa załomy i zaraz znaleźliśmy się na widnej platformie pierwszego piętra. Wyżej już schodów nie było. W suficie czerniał ciemny otwór, do którego można było wejść tylko po drabinie, która stała nieco z boku, oparta o ścianę.
Na platformie znajdowało się ogromne okno bez szyb. Właśnie tędy wpadały z dworu osy i niknęły w czarnym otworze. Ich gniazdo mieściło się więc o piętro wyżej.
— No co? Wchodzimy tam? — zapytała Zenobia.
Chłopcy przystawili drabinę do otworu i zaczęli piąć się po spróchniałych szczeblach.
— Nie wejdę tam za żadne skarby zdecydowanie rzekła Kasia. — Tam jest chyba milion os. Słyszycie, jak brzęczą?
Nastawiliśmy uszu. Rzeczywiście, z ciemnego otworu w suficie dochodziło nas głośne brzęczenie wielu owadów.
Chłopcy zawahali się, ale Sokole Oko pierwszy przemógł tchórzostwo i wsadził głowę w otwór. Zlękła się os także i Zenobia. Zapewne wyobraziła sobie, jak okropnie wyglądać będzie jej delikatna buzia, kiedy wbiją się w nią żądła owadów.
— Jestem pewna, że tam na górze są tylko kurz i śmiecie — odezwała się, wzruszywszy ramionami.
Hilda również zrezygnowała z wejścia na górę.
— Byłam tam z Weberem i Klausem. Nie ma nic ciekawego. Kamienny pokój bez okien i również otwór w suficie, prowadzący na strych wieży.”


Obrazek
Kamienny trakt okalający kościół w Dolsku zaprasza w podróż śladami Pana Samochodzika
fot. Czesio1

Obrazek
Kościół w Dolsku widziany z zewnątrz
fot. Czesio1

Obrazek
Imponująca główna wieża kościoła w Dolsku
fot. Czesio1

Obrazek
Widok zewnętrzny kościoła w Dolsku
fot. Barabasz

Obrazek
Fasada i bryła kościoła w Dolsku
fot. Barabasz

Obrazek
Szachownica na kamiennym obramowaniu kościoła w Dolsku
fot. Czesio1

Jak mogliśmy się spodziewać, kościół był pusty. Weszliśmy do środka, delektując się przyjemnym chłodem grubych murów. Świątynia była malutka – zaledwie cztery rzędy ławek, mieszczące nie więcej niż pięćdziesiąt osób. Czy tylu wiernych faktycznie bywa w Dolsku i okolicy, tego nie mogliśmy sprawdzić. Dość powiedzieć, że choć mały, kościół emanował niezwykłym klimatem ciszy i tajemnicy.

Obrazek
Wnętrze dolskiej świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Scena ukrzyżowania Jezusa Chrystusa w dolskiej świątyni
fot. Barabasz

Obrazek
Wnętrze dolskiej świątyni z perspektywy kilku schodków
fot. Czesio1

Tak jak w książce, drzwi na wieżę kościelną nie były zamknięte – jedynie na skoblu wisiała niezasunięta kłódka. Ostrożnie ją zdjęliśmy i kamiennymi, wąskimi schodami krok po kroku wspinaliśmy się do góry. Na pierwszej platformie schody się kończyły, dalej prowadziły już tylko drewniane, wąskie drabiny. Oczywiście nie omieszkaliśmy wspiąć się nimi na sam szczyt wieży. Na górze czekał nas m.in. ogromny dzwon - czy nadal używany, tego również nie mogliśmy sprawdzić.

Obrazek
Kamienne schody prowadzące na wieżę kościoła w Dolsku
fot. Czesio1

Obrazek
Dzwon na kościelnej wieży w Dolsku
fot. kadr z filmu zlotowego

Obrazek
Na wieży kościelnej
fot. Barabasz

Obrazek
Kościelny dzwon na wieży dolskiej świątyni
fot. Czesio1

Po eksploracji kościelnej wieży dołączyliśmy do części zlotowiczów, którzy pozostali na dole, odpoczywając na kamiennym murku przed kościołem.

Obrazek
Chwila wytchnienia w miejscu, gdzie czas płynie wolniej
fot. Barabasz

Ostatnim punktem tego zlotowego etapu była bardzo zabawna scenka książkowa, którą odegraliśmy właśnie przed kościołem w Dolsku. Ale o tym opowie już ktoś inny w dalszej części opowieści.
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
Awatar użytkownika
Czesio1
Administrator
Administrator
Posty: 16791
Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
Tytuł: Ojciec Prowadzący
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 601 razy
Otrzymał podziękowań: 309 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: Czesio1 »

10. Czesio1


Śladami szachownic: Czachów, Lubiechów Górny i Chwarszczany


Następny etap zlotowej wędrówki śladami zagadkowych szachownic poprowadził nas szlakiem kolejnych sakralnych miejsc regionu — od kościoła w Czachowie, przez świątynię w Lubiechowie Górnym, aż po niezwykły przystanek na trasie powrotnej, jakim była Kaplica Templariuszy w Chwarszczanach. Choć pierwszy z tych obiektów nie pojawia się na kartach „Księgi strachów”, leżał dokładnie na naszej drodze z Dolska do Lubiechowa Górnego, dlatego bez wahania postanowiliśmy zajrzeć także tam. Na miejscu byliśmy umówieni z przewodnikiem, którego - jak kilka innych zlotowych niespodzianek - zorganizował nasz przyjaciel Adam Nowiński z Morynia.
Zaparkowaliśmy wehikuły na poboczu głównej szosy, tuż przy parkanie otaczającym teren kościelny. Wokół panowała cisza - przy świątyni nie było nikogo, jakby czas na chwilę się zatrzymał. Rozglądaliśmy się za naszym przewodnikiem, lecz okazało się, że jest już w drodze i lada moment powinien dotrzeć na miejsce. Korzystając z tej krótkiej chwili oczekiwania, obeszliśmy kościół dookoła, uważnie przyglądając się jego bryle i robiąc zdjęcia z każdej strony, jakbyśmy spodziewali się odnaleźć tu kolejny ślad dawnych tajemnic.


Obrazek
Kościół w Czachowie - punkt na trasie zlotu śladami szachownic
fot. Czesio1

Obrazek
Kościół w Czachowie – punkt na trasie zlotu śladami szachownic
fot. Czesio1

Obrazek
Kwiatowy dywan Bożego Ciała prowadzący do kościoła w Czachowie
fot. Czesio1

Obrazek
Zlotowicze w oczekiwaniu na przewodnika z kluczem do świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Świątynia w Czachowie, której ściany kryją historię i tajemnicze symbole
fot. Czesio1

Po kilku minutach na miejsce dotarł nasz przewodnik i, sięgając po pęk kluczy, otworzył drzwi świątyni. Podobnie jak wcześniej w Dolsku, od progu otulił nas przyjemny chłód starych murów. Z ciekawością przyglądaliśmy się zachowanym freskom na ścianach kościoła, aż w końcu - za chrzcielnicą - odnaleźliśmy kolejny intrygujący znak szachownicy. Rozpoczynając swoją opowieść, przewodnik nawiązał do książki "Średniowieczne kościoły granitowe Pomorza Szczecińskiego i Nowej Marchii" autorstwa Dariusza Piaska, w której szachownice na kościołach tego regionu interpretowane są jako graficzne przedstawienie nieba. Za autorem spróbował też pobudzić naszą wyobraźnię: oto jesteśmy ludźmi średniowiecza, zmierzamy na nabożeństwo, a widok szachownicy przypomina nam, że przekraczamy próg miejsca będącego namiastką nieba na ziemi. Ta interpretacja sprawiła, że spojrzeliśmy na wnętrze świątyni zupełnie inaczej. Surowe, kamienne mury, stonowane światło sączące się przez niewielkie okna i chłód panujący wewnątrz przestawały być jedynie elementami architektury, a zaczynały tworzyć przestrzeń wyciszenia i skupienia. Szachownica, z pozoru prosty znak wyryty w kamieniu, nabierała głębszego znaczenia — stawała się symbolem przejścia między światem codziennym a sferą sacrum, zaproszeniem do przekroczenia granicy między tym, co ziemskie, a tym, co niebiańskie. Łatwo było wyobrazić sobie średniowiecznych wiernych, którzy dokładnie w tym miejscu zatrzymywali na chwilę wzrok, zanim weszli do środka, świadomi, że wkraczają w przestrzeń mającą być odbiciem porządku wyższego.

Obrazek
Wnętrze kościoła w Czachowie – miejsce modlitwy i refleksji
fot. Czesio1

Obrazek
Organy w czachowskiej świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Gotyckie freski w czachowskiej świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Szachownica - znak samochodzikowy w czachowskiej świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Gotyckie freski w czachowskiej świątyni
fot. Czesio1

Obrazek
Gotyckie freski w czachowskiej świątyni
fot. Czesio1

Nasyceni opowieściami przewodnika i wciąż pod wrażeniem odkrytych symboli ruszyliśmy dalej, nie zwalniając tempa. Kolejny punkt na naszej trasie prowadził do Lubiechowa Górnego - miejsca, które tym razem nie tylko znaliśmy z mapy, ale przede wszystkim z kart „Księgi strachów”. To tutaj literacka przygoda Nienackiego miała swój wyraźny ślad, a my jechaliśmy z poczuciem, że za chwilę fikcja znów spotka się z rzeczywistością. Gdy świątynia zaczęła majaczyć przed nami, nikt już nie miał wątpliwości: wkraczamy na teren dobrze znany bohaterom książki:

"Po południu, około godziny czwartej, kamienista droga zawiodła nas do Lubiechowa Górnego. W otoczeniu starych drzew stał tam kościół romański z XIII wieku. Na jego portalu, po lewej stronie — znak szachownicy widniał wyraźnie, jak nigdzie dotąd. Obejrzeliśmy go, a potem wróciliśmy do samochodu. Okazało się, że wszyscy jesteśmy już zniechęceni rozwiązywaniem zagadki, która zdawała się nie mieć żadnego rozwiązania. Spodziewałem się, że w Lubiechowie Górnym, przy trzecim znaku szachownicy, pan Kuryłło może zdecyduje się uchylić rąbka swej tajemnicy. Lecz, podobnie jak i my, spojrzał na szachownicę bez większego zainteresowania i nie powiedziawszy ani słowa, odszedł do samochodu.".

Tu niestety czekała nas niemiła niespodzianka - kościół w Lubiechów Górny, który według zapowiedzi miał być otwarty, okazał się szczelnie zamknięty. Nie pozostało nam więc nic innego, jak obejść świątynię dookoła, przyjrzeć się jej z zewnątrz i wysłuchać opowieści przewodnika snutych na kościelnym terenie.

Obrazek
Świątynia w Lubiechowie Górnym, miejsce znane z „Księgi strachów”
fot. Czesio1

Obrazek
Widok na kościół w Lubiechowie Górnym - punkt na zlotowej trasie
fot. Czesio1

Obrazek
Chwila, gdy słowa przewodnika stają się obrazem
fot. Czesio1

Obrazek
Kościół w Lubiechowie Górnym – widok z zewnątrz
fot. Czesio1

Obrazek
Tajemnicze wejście w bocznej ścianie kościoła
fot. Czesio1

Na szczęście tajemniczą szachownicę przy wejściu odnaleźliśmy bez najmniejszego trudu. I choć drzwi do wnętrza pozostały zamknięte, przez krótką chwilę znów poczuliśmy się jak bohaterowie „Księgi strachów” - członkowie Związku Tajemniczej Szachownicy, powołanego do życia, by odnaleźć pamiętnik Konrada von Haubitz.

Obrazek
Symbol szachownicy odkryty na murach kościoła w Lubiechowie
fot. Czesio1

Obrazek
Szachownica na murach kościoła w Lubiechowie
fot. Czesio1

Młodsza część zlotowej ekipy, lekko zmęczona opowieściami o historii kościołów, rozsiadła się na parkanie otaczającym teren świątyni i oddała wesołym pogawędkom. Śmiech i żarty wypełniły przestrzeń, tworząc kontrast do powagi przewodnika i sprawiając, że atmosfera zlotu nabrała kolejnego, radosnego kolorytu.

Obrazek
Młodzież w swoim świecie, trochę z dala od opowieści przewodnika
fot. Czesio1

Na zakończenie zwiedzania, z dala od oka przewodnika, część najbardziej dociekliwych zlotowiczów dostrzegła boczne wejście do kościoła i postanowiła zajrzeć do środka. Co tam zobaczyli, pozostanie ich słodką tajemnicą — a nam zdecydowanie nie wypada o tym oficjalnie pisać. Niech ta mała przygoda pozostanie w sferze legend zlotowych, dodając tylko odrobinę pikanterii do wspomnień z Lubiechowa Górnego.
Podziękowaliśmy naszemu przemiłemu przewodnikowi i ruszyliśmy w drogę powrotną do bazy noclegowej. Tym razem nie jechaliśmy zwartą kawalkadą samochodów — każdy miał już czas dla siebie, choć większość z nas obiecała sobie wstąpić po drodze do Chwarszczan. Niektórzy spieszyli się tak bardzo, że nie zauważyli stojących na poboczu chłopców radarowców. Na szczęście prędkość nie została nadmiernie przekroczona i skończyło się jedynie na pouczeniu. 
Kaplica Templariuszy w Chwarszczanach, podobnie jak podczas naszego pierwszego pobytu tu przed dwunastu laty, była ponownie zamknięta. Znowu mogliśmy zrobić tylko kilka zdjęć z zewnątrz, a potem czas było wracać do naszego pałacu w Gliśnie, z myślą o kolejnych zlotowych przygodach, które czekały na nas już następnego dnia.


Obrazek
Średniowieczna kaplica w Chwarszczanach, miejsce pełne tajemnic
fot. Czesio1

Obrazek
Okazała Kaplica Templariuszy w Chwarszczanach
fot. Czesio1

Obrazek
Kaplica Templariuszy w Chwarszczanach – widok z zewnątrz
fot. Czesio1

 
Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek Obrazek
TomaszK
Forowy Badacz Naukowy
Forowy Badacz Naukowy
Posty: 9304
Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
Płeć: Mężczyzna
Podziękował;: 82 razy
Otrzymał podziękowań: 615 razy

Re: Lubniewice w kratkę czyli Zlot Szachownicowy 2025

Post autor: TomaszK »

Prawdę mówiąc wnętrze kościoła w Czachowie oglądam pierwszy raz, bo na trawniku przed kościołem przespałem całe zwiedzanie z przewodnikiem. Dziwna sprawa z tą symboliką szachownicy, ale rozumem, że to interpretacje historyków z ostatnich lat.  
ODPOWIEDZ