LALIMENTASJ¡
: 29 sty 2018, 18:57
Nic tak nie koi zszarganych nerwów jak jedzenie.
Proponuję rozpocząć dyskusję na jakże miły wszystkim temat wyżywienia.
Jako że nie samym croissantem człowiek żyje, a nie każdego stać będzie na codzienne wizyty we francuskich restauracjach, proponuję rozważyć wyżywienie grupowe na zlocie fantomasowym.
Podtrzymuję swoją deklarację zostania nadwornym, czy też nazamkowym kuchtą. Jest nas wg mnie tylu, że śmiało możemy sobie zrobić posiłek w formie obfitej obiadokolacji po powrocie ze zwiedzania zamków.
Całość wyżywienia widziałbym następująco:
- śniadanie przed wyjazdem, mam nadzieję wspólne, składające się z bagietek dostarczonych przez Yvonne i Robasa, oraz tego co kto chce rzucić na stół.
- drugie śniadanie w formie kanapek na drogę.
- obiadokolacja, czyli ciepłe, pożywne i mam nadzieje smaczne danie ok. 30-45 min. po przyjeździe do bazy.
Oczywiście w drodze pewnie nie obejdzie się bez lodów i innych zakąsek do piwa, wina czy kawki, ale myślę że codzienne obiady w restauracjach raczej odpadają. Nie chodzi tylko o kwestie finansowe, ale też czas który musielibyśmy poświęcić na wyżywienie całej grupy.
Jeżeli zdecydowalibyśmy się na taką formę posiłków, potrzebujemy wybrać kilka dań, które da się w krótkim czasie przygotować. Nie powinno być problemów, zwłaszcza że niektóre dania można częściowo przygotować sobie wcześniej, aby przyspieszyć proces po powrocie.
To na razie może tyle. Proponuję rozpocząć dyskusję czy taka forma wyżywienia jest dla nas dobra. Może ktoś ma jakieś inne pomysły. Wybierzemy najlepszy, a z resztą nie ma przymusu. Mogą być alternatywne sposoby i jeśli ktoś będzie się chciał żywić sam, czy jeździć do restauracji to problemu nie ma.
A może Yvonne podczas rekonesansu, już namierzyła jakąś miłą restauracyjkę, która co wieczór nas wyżywi, nie zdzierając przy tym nas to ostatniego centa i nie ma o czym dyskutować?
Zachęcam do dyskusji. Nieobecni nie mają racji.
Proponuję rozpocząć dyskusję na jakże miły wszystkim temat wyżywienia.
Jako że nie samym croissantem człowiek żyje, a nie każdego stać będzie na codzienne wizyty we francuskich restauracjach, proponuję rozważyć wyżywienie grupowe na zlocie fantomasowym.
Podtrzymuję swoją deklarację zostania nadwornym, czy też nazamkowym kuchtą. Jest nas wg mnie tylu, że śmiało możemy sobie zrobić posiłek w formie obfitej obiadokolacji po powrocie ze zwiedzania zamków.
Całość wyżywienia widziałbym następująco:
- śniadanie przed wyjazdem, mam nadzieję wspólne, składające się z bagietek dostarczonych przez Yvonne i Robasa, oraz tego co kto chce rzucić na stół.
- drugie śniadanie w formie kanapek na drogę.
- obiadokolacja, czyli ciepłe, pożywne i mam nadzieje smaczne danie ok. 30-45 min. po przyjeździe do bazy.
Oczywiście w drodze pewnie nie obejdzie się bez lodów i innych zakąsek do piwa, wina czy kawki, ale myślę że codzienne obiady w restauracjach raczej odpadają. Nie chodzi tylko o kwestie finansowe, ale też czas który musielibyśmy poświęcić na wyżywienie całej grupy.
Jeżeli zdecydowalibyśmy się na taką formę posiłków, potrzebujemy wybrać kilka dań, które da się w krótkim czasie przygotować. Nie powinno być problemów, zwłaszcza że niektóre dania można częściowo przygotować sobie wcześniej, aby przyspieszyć proces po powrocie.
To na razie może tyle. Proponuję rozpocząć dyskusję czy taka forma wyżywienia jest dla nas dobra. Może ktoś ma jakieś inne pomysły. Wybierzemy najlepszy, a z resztą nie ma przymusu. Mogą być alternatywne sposoby i jeśli ktoś będzie się chciał żywić sam, czy jeździć do restauracji to problemu nie ma.
A może Yvonne podczas rekonesansu, już namierzyła jakąś miłą restauracyjkę, która co wieczór nas wyżywi, nie zdzierając przy tym nas to ostatniego centa i nie ma o czym dyskutować?
Zachęcam do dyskusji. Nieobecni nie mają racji.