czyli Moje Dziewczyny z Modeliny
Myślę, że to co robię, można nazwać rzeźbą, pomimo że z modeliny się lepi. W końcu mówimy o rzeźbieniu w glinie czy gipsie, a to przecież też polega na lepieniu.
Niespodziewanie jakiś rok temu naszło mnie, żeby pobawić się w rzeźbienie/lepienie. Jakiś czas to w sobie nosiłem, aż wreszcie w październiku ubiegłego roku zakupiłem paczkę białej modeliny, jakieś narzędzia, obejrzałem i przeczytałem rozmaite tutoriale i uzbrojony w wiedzę zabrałem się do roboty. Nie ukrywam, że po 15 minutach miałem fazę zniechęcenia, bo ulepienie jakiegokolwiek zamierzonego kształtu wydawało mi się zadaniem ponad siły. Postanowiłem się jednak nie poddawać. W końcu do mistrzostwa dochodzi się przez serię porażek, czyż nie?
Wcześniej nigdy w życiu nie lepiłem ani nie rzeźbiłem. Pewnie jako dzieciak w przedszkolu i pierwszych latach podstawówki coś tam robiłem z plasteliny, ale nic już z tamtych lat nie pamiętam. Jestem więc w temacie zupełnie „świeży”. Mimo to postanowiłem nie zaczynać od wprawek i tym podobnych, tylko od razu rzucić się na głęboką wodę i ulepić dość skomplikowaną figurkę. Najwyżej by się nie udało. Losy świata od tego nie zależały, więc mogłem sobie pozwolić na porażkę.
Obejrzałem i przeczytałem sporo tutoriali. Niestety, większość z nich dotyczy lepienia biżuterii albo ciasteczek (po co lepić ciasteczka z modeliny? - nie wiem). Jak ktoś robi figurki, to z mangi/anime albo superbohaterów. Realistycznej rzeźby z modeliny w necie nie spotkałem (ale też szkoda mi było poświęcać przesadnie dużo czasu na szukanie). Jest masa poradników dotycząca lepienia w glinie. Niestety, glina jako materiał zachowuje się nieco inaczej. Dodatkowo moje figurki są niewielkie. Oczywiście sporo rad dotyczących lepienia w modelinie jest na tyle ogólnych, że mogłem je zastosować. Do wielu rzeczy musiałem jednak dochodzić sam metodą prób i błędów.
Na razie prezentuję cztery figurki. Pierwsza to „rozpoznanie bojem”, bardzo jeszcze kiepska. Druga technicznie nieco lepsza, ale sporo jej jeszcze brakuje Trzecia już nie najgorsza, a z czwartej jestem całkiem zadowolony. Oprócz tego jak już zacząłem lepić, to robiłem też wprawki, łącznie kilkanaście. Bo żeby mieć wprawę, to trzeba się wprawiać
A teraz moja pierwsza w życiu figurka. Oczywiście jest bardzo niedoskonała i zdaję sobie z tego sprawę. No ale nie od razu Kraków zbudowano. Przede wszystkim rozjechały mi się proporcje. To efekt tego, o czym wspomniałem, że plan figurki miałem wyłącznie w głowie. Wykończenie powierzchni też jest takie sobie.
No i głowa nie jest taka, jak być powinna. Generalnie głowy to moja pięta achillesowa (wiem, głowa to pięta, ciekawa anatomia…). Zwłaszcza twarze. Twarze Są Trudne. Głowa, którą ma figurka, to czwarta z kolei. Pierwsze trzy do niczego się nie nadawały. Obecna jest najlepsza z tego co udało mi się wtedy osiągnąć (choć i tak wyszła odrobinę za duża).

















































