Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
- johny
- Moderator

- Posty: 12172
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 433 razy
- Otrzymał podziękowań: 336 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Od czarnego sportu wolę zielony sport, a właściwie sport w zielonym (otoczeniu). Już w sobotę przede mną BISON ULTRA TRAIL - 52 km biegiem po Puszczy Knyszyńskiej. 


- irycki
- Zlotowicz

- Posty: 2961
- Rejestracja: 22 cze 2016, 12:05
- Tytuł: Pan Motocyklik
- Miejscowość: Legionowo
- Podziękował;: 236 razy
- Otrzymał podziękowań: 225 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Szacun! 

Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
Moje fotoszopki
.
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16937
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 689 razy
- Otrzymał podziękowań: 347 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Mi daleko do wyczynów johny'ego ale też się pochwalę moim małym dzisiejszym sukcesem. Półmaraton zrobiony.
- johny
- Moderator

- Posty: 12172
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 433 razy
- Otrzymał podziękowań: 336 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Nie no, mega! Jeszcze razem gdzieś pobiegniemy! Ja odpoczywam po Bisonie.
- panna Monika
- Zlotowicz

- Posty: 927
- Rejestracja: 04 sie 2013, 14:53
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 111 razy
- Otrzymał podziękowań: 99 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Gratulacje, johny!
Widzę że się rozkręcasz, progres z roku na rok.
Chyba pójdę na rower, bo biegać nie mogę, ale poczułam się sportowo zmobilizowana.
Widzę że się rozkręcasz, progres z roku na rok.
Chyba pójdę na rower, bo biegać nie mogę, ale poczułam się sportowo zmobilizowana.
- Za ten post autor panna Monika otrzymał podziękowanie:
- johny (04 paź 2026, 11:28)
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16937
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 689 razy
- Otrzymał podziękowań: 347 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
10. Półmaraton Stokrotka Lublin 2026 – ukończony!
21,1 km za mną! Plan był taki, żeby spróbować złamać 2:15 i niewiele zabrakło — na 17. kilometrze dopadł mnie kryzys i nogi zaczęły odmawiać współpracy. Trzeba było trochę zwolnić, ale ostatecznie udało się dotrzeć do mety bez marszu.Czas 2:15:46, czyli nowa życiówka!
Do wymarzonych 2:15 zabrakło 46 sekund, więc jest kolejny cel do zrealizowania.Po drodze udało się też spotkać kilka znajomych twarzy, zamienić parę słów i zrobić wspólne zdjęcie. Takie dodatkowe bonusy do biegania.
Teraz regeneracja, a potem… wiadomo, trzeba będzie kombinować, jak urwać te brakujące sekundy. 
Gotowy do biegu
Za chwilę ruszamy na trasę
W czasie biegu
I już na mecie
Gotowy do biegu
Za chwilę ruszamy na trasę
W czasie biegu
I już na mecie
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5549
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 59 razy
- Otrzymał podziękowań: 199 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Ja wiem jak je urwać. Trzeba szybciej nogami przebierać.
No ale gratulacje. Ja się chyba nie nadaję na takie forsowne hobby.
No ale gratulacje. Ja się chyba nie nadaję na takie forsowne hobby.
- Za ten post autor Mysikrólik otrzymał podziękowanie:
- Czesio1 (19 paź 2026, 08:36)
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16937
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 689 razy
- Otrzymał podziękowań: 347 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
No tak, tylko jak to zrobić, żeby szybciej przebierać nogami, jak one nie chcą współpracować?
Dzięki Mysikróliku.Mysikrólik pisze: ↑18 paź 2026, 16:13 No ale gratulacje. Ja się chyba nie nadaję na takie forsowne hobby.
- johny
- Moderator

- Posty: 12172
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 433 razy
- Otrzymał podziękowań: 336 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Wielkie gratulacje Przyjacielu!!!
Trenuj, a w przyszłym roku DOZ Maraton pykniemy w Łodzi!
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9493
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 93 razy
- Otrzymał podziękowań: 723 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Pięknie !
Tydzień temu był półmaraton w Krakowie, może wystartujesz za rok ? Przenocujemy całą Waszą rodzinę i razem będziemy Ci kibicować.
Tydzień temu był półmaraton w Krakowie, może wystartujesz za rok ? Przenocujemy całą Waszą rodzinę i razem będziemy Ci kibicować.
- johny
- Moderator

- Posty: 12172
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 433 razy
- Otrzymał podziękowań: 336 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Ja mam chęć kiedyś pobiec. Trudna trasa na bicie życiówek bo dużo podbiegów.
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16937
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 689 razy
- Otrzymał podziękowań: 347 razy
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16937
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 689 razy
- Otrzymał podziękowań: 347 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Za mną kolejny masowy bieg, tym razem Bieg Przełajowy za Niepodległą. W planie było 10 km, choć do pełnej dyszki trochę zabrakło – dokładnie 530 metrów. Ale kto by tam liczył!

Trasa okazała się świetna. Prowadziła leśnymi ścieżkami, które o tej porze roku były szczelnie przykryte dywanem opadłych liści. Wyglądało to malowniczo, choć miało też swoje pułapki. Pod liśćmi czaiły się bowiem zdradliwe gałęzie, na których nietrudno było podwinąć nogę i zaliczyć nieplanowany postój. Na szczęście obyło się bez przygód ortopedycznych!
Pogoda dopisała wręcz idealnie. Kiedy o ósmej rano odbierałem pakiet startowy, termometr pokazywał -3 stopnie. O dziesiątej, czyli na starcie, mróz chyba jeszcze trzymał, ale rześkie powietrze świetnie nadawało się do biegania. Na starcie stanęło prawie 140 biegaczy. Czego chcieć więcej?
Biegło mi się naprawdę dobrze. Przez pierwsze kilometry trzymałem się jeszcze większej grupy, ale z czasem peleton zaczął się rozciągać. Na ostatnim odcinku zostałem już praktycznie sam. Jedni zostali za mną, inni zostawili mnie za sobą, więc finisz odbywał się w kameralnym, jednoosobowym towarzystwie.

Na mecie czekała miła niespodzianka – piękny, drewniany medal z głową konia. Nieprzypadkowo, bo organizatorem wydarzenia była Roztoczańska Konna przy współudziale Akademickiego Klubu Jeździeckiego.



Nie zabrakło też czegoś dla wygłodniałych biegaczy. Na mecie serwowano wodę, gorącą herbatę i zupę, która miała chyba jakąś wyszukaną nazwę, ale niestety zdążyła mi już ulecieć z pamięci. W każdym razie był to rodzaj żurku na kiełbasie, wzbogaconego solidną porcją grzybów. Po takim wysiłku smakował wybornie!
Kiedy kolejni zawodnicy docierali jeszcze do mety, organizatorzy zaprosili wszystkich na pokazy konnej jazdy obronno-zręcznościowej. Można było zobaczyć, jak dawniej wykorzystywano lance w walce, a także spróbować wyobrazić sobie trudność trafienia lancą w niewielkie kółka zawieszone na sznurkach. Jeźdźcy radzili sobie z tym zadaniem naprawdę nieźle, choć łatwo zdecydowanie nie było.



I tak minęło bardzo udane niedzielne przedpołudnie. Było bieganie, leśne klimaty, trochę historii, końskie pokazy, a na koniec solidna porcja rozgrzewającej zupy.
Jeśli będą kolejne edycje, z przyjemnością znów stanę na starcie. Bo takie biegi to nie tylko kilometry i walka z czasem, ale też świetna okazja, żeby przeżyć coś nieco innego niż zwykły trening.
A na deser jeszcze mój wynik – bo choć miło mieć go w statystykach, to tym razem zdecydowanie ważniejsze były wrażenia z trasy i całego wydarzenia.

Wystarczyło to jednak do zajęcia 90. miejsca wśród 135 zawodników, którzy ukończyli bieg. Zawsze to lepiej być przed kimś niż za wszystkimi!

Trasa okazała się świetna. Prowadziła leśnymi ścieżkami, które o tej porze roku były szczelnie przykryte dywanem opadłych liści. Wyglądało to malowniczo, choć miało też swoje pułapki. Pod liśćmi czaiły się bowiem zdradliwe gałęzie, na których nietrudno było podwinąć nogę i zaliczyć nieplanowany postój. Na szczęście obyło się bez przygód ortopedycznych!
Pogoda dopisała wręcz idealnie. Kiedy o ósmej rano odbierałem pakiet startowy, termometr pokazywał -3 stopnie. O dziesiątej, czyli na starcie, mróz chyba jeszcze trzymał, ale rześkie powietrze świetnie nadawało się do biegania. Na starcie stanęło prawie 140 biegaczy. Czego chcieć więcej?
Biegło mi się naprawdę dobrze. Przez pierwsze kilometry trzymałem się jeszcze większej grupy, ale z czasem peleton zaczął się rozciągać. Na ostatnim odcinku zostałem już praktycznie sam. Jedni zostali za mną, inni zostawili mnie za sobą, więc finisz odbywał się w kameralnym, jednoosobowym towarzystwie.

Na mecie czekała miła niespodzianka – piękny, drewniany medal z głową konia. Nieprzypadkowo, bo organizatorem wydarzenia była Roztoczańska Konna przy współudziale Akademickiego Klubu Jeździeckiego.



Nie zabrakło też czegoś dla wygłodniałych biegaczy. Na mecie serwowano wodę, gorącą herbatę i zupę, która miała chyba jakąś wyszukaną nazwę, ale niestety zdążyła mi już ulecieć z pamięci. W każdym razie był to rodzaj żurku na kiełbasie, wzbogaconego solidną porcją grzybów. Po takim wysiłku smakował wybornie!
Kiedy kolejni zawodnicy docierali jeszcze do mety, organizatorzy zaprosili wszystkich na pokazy konnej jazdy obronno-zręcznościowej. Można było zobaczyć, jak dawniej wykorzystywano lance w walce, a także spróbować wyobrazić sobie trudność trafienia lancą w niewielkie kółka zawieszone na sznurkach. Jeźdźcy radzili sobie z tym zadaniem naprawdę nieźle, choć łatwo zdecydowanie nie było.



I tak minęło bardzo udane niedzielne przedpołudnie. Było bieganie, leśne klimaty, trochę historii, końskie pokazy, a na koniec solidna porcja rozgrzewającej zupy.
Jeśli będą kolejne edycje, z przyjemnością znów stanę na starcie. Bo takie biegi to nie tylko kilometry i walka z czasem, ale też świetna okazja, żeby przeżyć coś nieco innego niż zwykły trening.
A na deser jeszcze mój wynik – bo choć miło mieć go w statystykach, to tym razem zdecydowanie ważniejsze były wrażenia z trasy i całego wydarzenia.

Wystarczyło to jednak do zajęcia 90. miejsca wśród 135 zawodników, którzy ukończyli bieg. Zawsze to lepiej być przed kimś niż za wszystkimi!






































