Już zza kolegiaty wyłania się fajny widoczek.

Po wejściu do środka od razu skierowałem się do plansz, na których opisana była historia prac archeologicznych w tym miejscu.


No i na jednej z nich znalazłem taki oto fragment

Nie ukrywam, trochę się wzruszyłem. Fajnie, że pan dyrektor zdecydował się na taką wzmiankę. Myślę, że był to po trosze efekt naszych spotkań z nim i rozmów.
Okazuje się, że to miejsce to prawdziwa kopalnia skarbów w postaci wszelakiego rodzaju monet, biżuterii czy militariów. Tu doskonale zachowany pierścień ze srebra z wygrawerowaną inskrypcją łacińską.


Tu z kopią pierścienia w nieco większej skali.

Pokrzątałem się pooglądałem, wszystko podobało mi się. Rekonstrukcję zrobiono takim sposobem jaki pierwotnie był stosowany w średniowieczu.

Cudowny widoczek na kolegiatę z wieży.

A tu zaznaczone miejsce odkrycia min pierścienia

Jeszcze parę fotek i wracamy do auta.



Bardzo pozytywne miejsce na mapie okołołódzkich atrakcji. Świadczy o tym to, że i zwiedzających na prawdę było sporo. Do tego dla mnie dodatkowym plusem fakt, że to miejsce gdzie w głowie Nienackiego narodził się bohater mego dzieciństwa. Polecam!















































