Raczej myślę, że forma sprzedaży narkotyku. Nie miało to smaku maku.TomaszK pisze:To wino z opium to taka forma sprzedaży narkotyku, czy to jest po prostu wino o smaku makowym ?
Wietnam 2014
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Spoko, oprócz tego nieszczęsnego smoothie z duriana nie spożywaliśmy niczego ektremalnego. To jest wieprzowinka z cebuląCzesio1 pisze:Paweł a przedostatnie zdjęcie i danie pośrodku, to mięsko z czymś podobnym do cebulki to co takiego? Trochę boję się o to pytać żeby nie okazało się, że to znowu jakieś ekstremalne potrawy.
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16785
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 599 razy
- Otrzymał podziękowań: 308 razy
No to troche mnie uspokoiles. A to taka nasza wieprzowinka?PawelK pisze:Spoko, oprócz tego nieszczęsnego smoothie z duriana nie spożywaliśmy niczego ektremalnego. To jest wieprzowinka z cebuląCzesio1 pisze:Paweł a przedostatnie zdjęcie i danie pośrodku, to mięsko z czymś podobnym do cebulki to co takiego? Trochę boję się o to pytać żeby nie okazało się, że to znowu jakieś ekstremalne potrawy.
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
"Godzina piąta, minut trzydzieści, kiedy pobudka zagrała". U nas pobudka zagrała wcześniej, gdzieś w okolicy czwartej, rozkręcone na maksa głośniki w pociągu huknęły muzyką. Później pogadanka, tym razem o Hanoi i ok. 5 wjeżdżamy na dworzec. Przez wertepy i doły, omijając po ciemku barierki idziemy do bocznego wyjścia z dworca. Tam na peronie przy budynku czeka już na nas boy z hotelu. Pakujemy się do taksówki i jedziemy do hotelu. W lobby jeszcze ciemno, recepcjonistka zwija z sofy poduszki i kocyk, pod którym spała, żebyśmy mogli usiąść, a nasz opiekun wyprowadza na zewnątrz swój skuter, który nocą stał pomiędzy stolikami w środku. Ogarniamy rzeczy, dostajemy kawę i czekamy. Pokój ma być między ósmą a dziewiątą, więc postanawiamy wyjść ok szóstej jak się zrobi jasno. Przed szóstą przychodzi do pracy kelnerka, która szybko przygotowuje bufet śniadaniowy, bo od szóstej jest dla gości śniadanie.
Wychodzimy. Myślałem, że o szóstej będzie luźno i sobie porobimy zdjęcia "na pusto". Nic bardziej mylnego. Jak później wyjaśnił nam właściciel (manager?) hotelu, Wietnamczycy wstają wcześnie ale chodzą wcześnie spać. Wpierw w bocznej uliczce, którą standardowo chodziliśmy do jeziora trafiamy na poranny market z jedzeniem. Owoce i warzywa są sprzedawane prosto z rowerów lub motobajków. Przeciskamy się przez kupujących i idziemy nad jezioro. A tam tłum, starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni. Wszyscy intensywnie ćwiczą. W grupach głównie kobiety, faceci indywidualnie. Na każdym skrawku placyku grupy z trenerem i magnetofonem podskakują w takt muzyki. ćwiczenia z pomponami, z parasolkami albo zwykła gimnastyka. Idziemy wokół jeziora, bo widać, że na placu pod pomnikiem z drugiej strony jest tłum. Rzeczywiście, tam to już pełna profeska - grupy 20-30 osobowe z wymieniającymi się trenerami. Z jednej strony klasyczny fitness, z drugiej rozciąganie, dalej zumba, obok nauka tańca towarzyskiego. Pod samym pomnikiem jeżdżą na rolkach. Anka próbuje poskakać z jedną z grup, po 10 minutach jest zlana potem
Wracamy do parku, gdzie na placyku obok jeziora kolejna grupka tańczy tańce klasyczne i latynoamerykańskie. Nie jest to taniec z gwiazdami, niektórzy są tak drewniani, że hej, ale nie mają stresu, porywają kolejne partnerki i hulają. Stroje też nie mają większego znaczenia, ale można zobaczyć facetów w butach na obcasach (takie do tańca) i panie w sukniach balowych. Tańczą również w dżinsach i trampkach. Żaden problem. Siedzimy trochę na ławeczce przyglądając się. Białasy chodzą i robią zdjęcia
Wracamy do hotelu. Manager twierdzi, że możemy teraz dostać pokój, ale nie ten docelowy z widokiem na katedrę, tylko tymczasowy - z widokiem na podwórko. Idziemy do pokoju - ładny, przestronny, jasny. Schodzę na dół i pytam się czy musimy się zamieniać, czy możemy pozostać w tym. Nie ma problemu. Zostajemy. Krótki odpoczynek i idziemy zwiedzać.
Zaczynamy od świątyni na bocznej uliczce, tym razem Anka ma koszulkę z rękawkami i możemy wejść. Tłumów nie ma, ale są ludzie, którzy się modlą. Przynoszą jedzenie i zapalają świeczki.
Ok południa hulamy coś zjeść w ulicznej knajpie - ja wieprzowinkę, Anka faszerowane pomidory. Wieprzowinka taka sobie, pomidory palce lizać. Wszystko po 10 tysięcy (czyli 1 pomidor dycha, 1 kawałek mięcha dycha, ryż dycha).
Później uderzamy do wspomnianego wcześniej więzienia zwanego Hanoi Hilton (z powodu tej nazwy standardowy Hilton w Hanoi nosi nazwę Hanoi Hilton Opera). Więzienie Hoa Lo wybudowali Francuzi w końcu XIX wieku i oczywiście katowali tam nieprawomyślnych Wietnamczyków. W czasie wojny wietnamskiej, Wietnamczycy trzymali tam lotników amerykańskich, którzy poszczególne budynki więzienia nazwali nazwami znanych hoteli (właśnie dlatego został Hilton). To jest to więzienie gdzie żołnierzy "odwiedziła" w 1972 roku Jane Fonda. Dla celów wizyty, żołnierzy przygotowano odpowiednio zarówno pod względem fizycznym jak i PR. Spotkała tylko tych, którym się tam "podobało". Ze znanych nam osób w więzieniu tym w 1969 Wietnamczycy więzili żołnierza Johna McCane'a, obecnie senatora USA.
Jak wygląda więzienie. Pozostawiono kilka budynków, na pozostałym terenie stoją nowoczesne biurowce. Jedna część to salki ze zdjęciami i figurkami więźniów, cele i eksponaty martyrologii Wietnamczyków. Można zobaczyć tam gilotynę i narzędzia tortur stosowane przez Francuzów oraz zdjęcia bohaterów Wietnamu, którzy byli tam więzieni. Druga część to eksponaty związane z wojną wietnamską i amerykańskimi agresorami. Oczywiście można zobaczyć zdjęcia, jak to amerykańskim żołnierzom było dobrze w tej placówce - w szczególności mogli grać w kosza, bilard i hodować roślinki. Przy opuszczeniu więzienia każdy z nich został zaopatrzony w skórzane buty, bawełniane spodnie i koszule oraz skórzaną teczkę na rzeczy osobiste. Wszystkie te rzeczy też można zobaczyć w gablotkach. Opowieści byłych więźniów się różnią, w szczególności dotyczy to tego co się działo za murami więzienia. Ale z drugiej strony nie dziwi mnie to, bo żaden normalny na rozumie naród, nie będzie się chwalił tym, że katował ludzi, nawet wrogów.
Poza tym oglądamy materiały z wydarzeń antywojennych z całego świata, znajdujemy zdjęcie z manifestacji w Polsce, oraz zdjęcie dzieci z Opola zbierających książeczki i zeszyty dla dzieci w Wietnamie dotkniętym wojną. Ostatnia część to sala pamięci - na tablicach w kolorze złotym są wypisane nazwiska wietnamskich bohaterów, oprócz tego można zobaczyć flagi i inne pamiątki z czasów walki z francuskim kolonizatorem.
Wychodzimy. Myślałem, że o szóstej będzie luźno i sobie porobimy zdjęcia "na pusto". Nic bardziej mylnego. Jak później wyjaśnił nam właściciel (manager?) hotelu, Wietnamczycy wstają wcześnie ale chodzą wcześnie spać. Wpierw w bocznej uliczce, którą standardowo chodziliśmy do jeziora trafiamy na poranny market z jedzeniem. Owoce i warzywa są sprzedawane prosto z rowerów lub motobajków. Przeciskamy się przez kupujących i idziemy nad jezioro. A tam tłum, starzy i młodzi, kobiety i mężczyźni. Wszyscy intensywnie ćwiczą. W grupach głównie kobiety, faceci indywidualnie. Na każdym skrawku placyku grupy z trenerem i magnetofonem podskakują w takt muzyki. ćwiczenia z pomponami, z parasolkami albo zwykła gimnastyka. Idziemy wokół jeziora, bo widać, że na placu pod pomnikiem z drugiej strony jest tłum. Rzeczywiście, tam to już pełna profeska - grupy 20-30 osobowe z wymieniającymi się trenerami. Z jednej strony klasyczny fitness, z drugiej rozciąganie, dalej zumba, obok nauka tańca towarzyskiego. Pod samym pomnikiem jeżdżą na rolkach. Anka próbuje poskakać z jedną z grup, po 10 minutach jest zlana potem
Wracamy do parku, gdzie na placyku obok jeziora kolejna grupka tańczy tańce klasyczne i latynoamerykańskie. Nie jest to taniec z gwiazdami, niektórzy są tak drewniani, że hej, ale nie mają stresu, porywają kolejne partnerki i hulają. Stroje też nie mają większego znaczenia, ale można zobaczyć facetów w butach na obcasach (takie do tańca) i panie w sukniach balowych. Tańczą również w dżinsach i trampkach. Żaden problem. Siedzimy trochę na ławeczce przyglądając się. Białasy chodzą i robią zdjęcia
Wracamy do hotelu. Manager twierdzi, że możemy teraz dostać pokój, ale nie ten docelowy z widokiem na katedrę, tylko tymczasowy - z widokiem na podwórko. Idziemy do pokoju - ładny, przestronny, jasny. Schodzę na dół i pytam się czy musimy się zamieniać, czy możemy pozostać w tym. Nie ma problemu. Zostajemy. Krótki odpoczynek i idziemy zwiedzać.
Zaczynamy od świątyni na bocznej uliczce, tym razem Anka ma koszulkę z rękawkami i możemy wejść. Tłumów nie ma, ale są ludzie, którzy się modlą. Przynoszą jedzenie i zapalają świeczki.
Ok południa hulamy coś zjeść w ulicznej knajpie - ja wieprzowinkę, Anka faszerowane pomidory. Wieprzowinka taka sobie, pomidory palce lizać. Wszystko po 10 tysięcy (czyli 1 pomidor dycha, 1 kawałek mięcha dycha, ryż dycha).
Później uderzamy do wspomnianego wcześniej więzienia zwanego Hanoi Hilton (z powodu tej nazwy standardowy Hilton w Hanoi nosi nazwę Hanoi Hilton Opera). Więzienie Hoa Lo wybudowali Francuzi w końcu XIX wieku i oczywiście katowali tam nieprawomyślnych Wietnamczyków. W czasie wojny wietnamskiej, Wietnamczycy trzymali tam lotników amerykańskich, którzy poszczególne budynki więzienia nazwali nazwami znanych hoteli (właśnie dlatego został Hilton). To jest to więzienie gdzie żołnierzy "odwiedziła" w 1972 roku Jane Fonda. Dla celów wizyty, żołnierzy przygotowano odpowiednio zarówno pod względem fizycznym jak i PR. Spotkała tylko tych, którym się tam "podobało". Ze znanych nam osób w więzieniu tym w 1969 Wietnamczycy więzili żołnierza Johna McCane'a, obecnie senatora USA.
Jak wygląda więzienie. Pozostawiono kilka budynków, na pozostałym terenie stoją nowoczesne biurowce. Jedna część to salki ze zdjęciami i figurkami więźniów, cele i eksponaty martyrologii Wietnamczyków. Można zobaczyć tam gilotynę i narzędzia tortur stosowane przez Francuzów oraz zdjęcia bohaterów Wietnamu, którzy byli tam więzieni. Druga część to eksponaty związane z wojną wietnamską i amerykańskimi agresorami. Oczywiście można zobaczyć zdjęcia, jak to amerykańskim żołnierzom było dobrze w tej placówce - w szczególności mogli grać w kosza, bilard i hodować roślinki. Przy opuszczeniu więzienia każdy z nich został zaopatrzony w skórzane buty, bawełniane spodnie i koszule oraz skórzaną teczkę na rzeczy osobiste. Wszystkie te rzeczy też można zobaczyć w gablotkach. Opowieści byłych więźniów się różnią, w szczególności dotyczy to tego co się działo za murami więzienia. Ale z drugiej strony nie dziwi mnie to, bo żaden normalny na rozumie naród, nie będzie się chwalił tym, że katował ludzi, nawet wrogów.
Poza tym oglądamy materiały z wydarzeń antywojennych z całego świata, znajdujemy zdjęcie z manifestacji w Polsce, oraz zdjęcie dzieci z Opola zbierających książeczki i zeszyty dla dzieci w Wietnamie dotkniętym wojną. Ostatnia część to sala pamięci - na tablicach w kolorze złotym są wypisane nazwiska wietnamskich bohaterów, oprócz tego można zobaczyć flagi i inne pamiątki z czasów walki z francuskim kolonizatorem.
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
A teraz parę zdjęć z tak pięknie rozpoczętego poranka


Na pierwszym zdjęciu jest poranny bazarek a dalej już poranna gimnastyka mieszkańców Hanoi. Powiem szczerze, że podziwiałem i samozaparcie i sprawność fizyczną tych ludzi. Obawiam się, że niezależnie od przewagi finansowej i militarnej otłuszczeni amerykanie by również teraz mieli niesamowite problemy w tym kraju.


Na pierwszym zdjęciu jest poranny bazarek a dalej już poranna gimnastyka mieszkańców Hanoi. Powiem szczerze, że podziwiałem i samozaparcie i sprawność fizyczną tych ludzi. Obawiam się, że niezależnie od przewagi finansowej i militarnej otłuszczeni amerykanie by również teraz mieli niesamowite problemy w tym kraju.
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Brawo. Już mam 40 minut opoznienia do KRA. Masakra jakąś. Ale i tak najlepsze są laski, które wybieramy się do Poznania a wsiadly do mojego pociągu i się zorientowany jak juz nie mogły wysiąść. Bo PKP źle wyświetlill info na tablicy.TomaszK pisze:Chyba mam za słabe okularyBędę strzelał: w różowym, pierwsza z lewej ?
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 80 razy
- Otrzymał podziękowań: 610 razy
Pamiętam, że jak chodziłem do niższych klas podstawówki i trwała wojna w Wietnamie, to pisaliśmy jakieś listy solidarnościowe, były nawet jakieś składki na walczący Wietnam. Jako lekturę przerabialiśmy książkę "Mój przyjaciel słoń", własnie o wojnie w Wietnamie.PawelK pisze:... dwa wycinki z gazet związane z Polską.
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Ja tylko, jak chodziłem do przedszkola, to odbudowywałem Zamek KrólewskiTomaszK pisze:Pamiętam, że jak chodziłem do niższych klas podstawówki i trwała wojna w Wietnamie, to pisaliśmy jakieś listy solidarnościowe, były nawet jakieś składki na walczący Wietnam. Jako lekturę przerabialiśmy książkę "Mój przyjaciel słoń", własnie o wojnie w Wietnamie.PawelK pisze:... dwa wycinki z gazet związane z Polską.


















































































