Komplet map zakupione
Ze względu na Gosie i temperaturę powietrza na Mazurach ja mogę w terminie od połowy Maja do połowy Czerwca.



Brawo Konfiturek! Trzymam kciuki za poprawę Twojej kondycji. Uwierz, że da się to nadrobić co straciłeś przez ostatnich 20 lat. Może nawet szybciej niż myślisz.Konfiturek pisze:Mam nadzieję, że pomysł jednak wypali. Bo dzięki niemu wczoraj w moim domu pojawił się rower. Nie mógłbym przepuścić okazji takiej wycieczki. Jako, że od 1999 roku nie uprawiałem sztuki jazdy jednośladem (poza kilkoma sporadycznymi krótkimi wypadami na pożyczonym sprzęcie), jak tylko warunki atmosferyczne będą znośne, rozpocznę treningi. Moja kondycja fizyczna, delikatnie rzecz ujmując, jest tragiczna. Ale zmobilizowaliście mnie, żeby nad sobą popracować.
Genek to rowerowy maniak. Ale on już mentalnie jest stary dziad i poza Szczecin się nie ruszy. Także muszę sam kombinować, jak dotrzeć do Was na miejsce.





Nie umrze! na bank!!!!Konfiturek pisze:Mam nadzieję, panowie (a może i panie), że temat nie umrze

Czyli na Suwalszczyznę, Konfiturku?Konfiturek pisze:Mam nadzieję, panowie (a może i panie), że temat nie umrze. Ja, choćby Prezes Polski postawił mi szlabany na torach i straszył mandatami, latem wsiadam z rowerem i namiotem w pociąg i jadę na północny wschód.


Nie ma za bardzo problemu ,tylko warto przymocować bagażnik dla sakw przy pomocy wiertła do metalu i paru śrub .Sakwy ,bagażnik zakupiłem w Decathlon .Konfiturek pisze:Generalnie problem jest z bagażem - namiot, śpiwór......



Jak lata temu jechałem z żoną na Mazury z rowerem i namiotem, to wymyśliłem taki patent - linka stalowa do przewleczenia przez ramę i koła i spiąć z ramą zapinaną obejmą, drugi koniec linki do namiotu, tak żebym się obudził jak ktoś zacznie za nią ciągnąć. Siodełko zdjąć i do namiotu.Konfiturek pisze:Mój rower ma karbonową ramę i nawet wspornika postojowego nie mogę zamontować (kupiłem wynalazek nasadzany na pedał). Taki kupiłem, bo nie dobierałem go pod wielodniowe wyjazdy tylko na jazdę codzienną, gdzie często muszę go targać po jakichś schodach. Wiercenie dziur w ramie odpada, bo się po prostu nie da ze względu na kruchy materiał. Mam bagażnik mocowany do kolumny siodełka o nośności 10kg. Liczę na to, że uda się do niego zamocować namiot, śpiwór i materac. Resztę będę jakoś improwizował (mocowanie pasami do ram roweru - gdzie tylko się da). Roweru poza namiotem na noc nie zostawię - w moim wieku człowiek jakoś nie ma już takiej wiary w ludzi. Cztery lata temu byłem z kolegą na wycieczce w Kaliningradzie - swoim autem cieszyliśmy się pół dnia od przekroczenia granicy - do czasu wizyty w pierwszym muzeum. Po wyjściu z muzeum okazało się, że dalej bedzie trzeba "z buta"


Są, są. Ciekawe jak się sprawdzają.irycki pisze:Może zresztą są takie patenty dedykowane specjalnie dla rowerzystów.

To są bezwładnościówki. Trzeba by je dokładnie przetestować w sklepie. Te motocyklowe mają różne opinie, ludzie się np. czasami żalą, że czułość bardzo zależy od pozycji montażu.PawelK pisze:Są, są. Ciekawe jak się sprawdzają.irycki pisze:Może zresztą są takie patenty dedykowane specjalnie dla rowerzystów.

Pewnie są również sklepy sprzedające takie ustrojstwa, bo dlaczego nie. Warto pewnie też poczytać w necie na ile to się sprawdza. Bo wydaje się, że takie zabawki przy rowerze wystarczy młotkiem potraktować żeby przestały pełnić swoją funkcję.irycki pisze:Ale wysyłkowo bym tego nie kupował.

Pewnie są również sklepy sprzedające takie ustrojstwa, bo dlaczego nie. Warto pewnie też poczytać w necie na ile to się sprawdza. Bo wydaje się, że takie zabawki przy rowerze wystarczy młotkiem potraktować żeby przestały pełnić swoją funkcję.irycki pisze:Ale wysyłkowo bym tego nie kupował.


No własnie, to druga sprawa. Te motocyklowe do tarcz które ja olądałem, miały metalowy korpus, pewnie da się je młotkiem rozwalić, ale nie od razu, chwilę by powyły.PawelK pisze:Bo wydaje się, że takie zabawki przy rowerze wystarczy młotkiem potraktować żeby przestały pełnić swoją funkcję.

To zależy faktycznie od tego czy będzie to złodziej przypadkowy czy "Czarny Franek", który jest profesjonalnym złodziejem. Wpierw zauważył rower przy sklepie, obejrzał i poczekał aż właściciel zaśnie na polu namiotowym.irycki pisze:Inna rzecz, że przypadek użycia przez Konfiturka jest taki, że rower przykryty jakąś płachtą leży/stoi gdzieś obok namiotu, gdzieś tam ma przypięty alarm - złodziej musiałby być jasnowidzem, żeby wiedzieć, gdzie walnąć... Pierwsze co zrobi, to spróbuje rower złapać, rower okaże się przypięty linką, dodatkowo zacznie wyć. Podejrzewam że złoczyńca raczej ucieknie.
Chyba że będzie wyjątkowo wytrwały, poczeka aż właściciel zaśnie, wróci, już będzie wiedział gdzie uderzać młotkiem... Ale to wystarczy za każdym razem montować ustrojstwo gdzie indziej.



