W XVIII wieku istniał tam tartak zasilany energią wiatrową.
Do zakończenia I wojny światowej znajdował się tam garnizon wojskowy obsadzony przez Pommersches Pionier Bataillon Nr.2. Saperzy uczyli się na wyspie m.in. budować mosty pontonowe.
Obecnie teren jest praktycznie w 100 procentach opanowany przez przyrodę. Pośród drzew zachowało się trochę ruin przypominających o dawnej bytności człowieka (fotki z forum Sedina).
W okresie opisywanym przez Liskowackiego (koniec lat 60-tych ub. wieku) wyspa znajdowała się daleko poza rejonami zabudowanymi miasta. Obecnie została wchłonięta przez miasto. Tereny na zachód od wyspy są ogrodzone. Udało się jednak dostać do brzegu rzeki z terenu tzw. "Małej Wenecji" dzięki uprzejmości bosmana pilnującego tego terenu i zacumowanych tam łodzi.

Od wschodniego brzegu Odry terenu jeszcze nie eksplorowałem. Tam niewiele się zmieniło od czasów akcji powieści - wciąż istnieją ogródki działkowe, z których bohaterowie powieści planowali pozyskiwać pożywienie w okresie bytności na wyspie.



Mam nadzieję, że uda mi się dostać na teren samej wyspy. Co do noclegu, mam mieszane uczucia. Podobno utknęło na niej trochę zwierząt - straszono mnie m.in. dzikami
Acha... Tak wygląda Genek, jakby ktoś zapomniał. Wpadł na kilka dni do Polski i dał się namówić na małe rowerowe tourne.





























