Konfiturek, wobec tego serdecznie zapraszam do odwiedzenia Wałcza i nie tylko

Z pewnością znajdzie się wiele ciekawych obiektów do uwiecznienia
Zresztą innych forumowiczów, również zapraszam do postawienia swojej stopy tutaj. Zresztą mam nadzieje, że Johny poświadczy, iż warto!
Post trochę odbiegający od tematu Choszczna, ale myślę, że również ciekawy. Nie wiem jak to wygląda właśnie w Choszcznie. Czy również występuje podobny przypadek i czy władze miasta współpracują z dawnymi mieszkańcami.
Dla przypomnienia, powiat Wałecki również należy do tzw.”ziem odzyskanych”. W Niemczech działa stowarzyszenie dawnych mieszkańców tego powiatu. Dokładnie jest to „Heimatkreises Deutsch Krone e.V.”. Jako byli mieszkańcy urządzają sobie spotkania, wspominają ten okres przedwojenny, wymieniają się wiedzą. Wydają również miesięcznik, który jest właśnie poświęcony wspomnieniom, uroczystościom, rocznicą (np. urodziny członków stowarzyszenia). Dla nas, dzisiejszych mieszkańców powiatu to potężna kopalnia wiedzy.
Co najważniejsze sami Niemcy, chętnie dzielą się tym wszystkim. Jeśli nie oryginałami, to skanami zdjęć, pocztówek, dokumentów, pamiętników. W dość krótkim czasie, udało się uzyskać sporo materiału, który wymaga teraz opracowania.
Dla mnie osobiście to rewelacja

Chociażby móc zobaczyć jak wcześniej wyglądała moja ulica, porównać ile domów pozostało do dziś itd. Zawsze co mnie zaskakuje na zdjęciach to zagospodarowanie terenem. Przykro jest, kiedy się dopytują dlaczego rowy melioracyjne są zarośnięte, dlaczego drzewa tak blisko rosną przy jeziorach, przez co liście wpadają do wody....Dowodem, że kiedyś było inaczej, są ich zdjęcia, które udostępniają. Momentami widoki jak z baśni, a teraz w tym miejscu chwasty do pasa.
Co do samych Niemców, to Ci, którym zdrowie jeszcze pozwala, starają się odwiedzić te strony. Zawsze dostają polecenie, od pozostałych członków stowarzyszenia o jak najwięcej zdjęć. Porównują to co się zmieniło w ich dawnych miejscowościach.
Frajdą jest przebywanie w ich towarzystwie, móc słuchać co się znajdowało za ich czasów w danym miejscu, jaka była potoczna nazwa budynku, mostku, ścieżki itd.
Sam miałem okazję na wiosnę móc przebywać w towarzystwie jednego z takich „turystów”. Okazało się, że to dawny mieszkaniec mojej ulicy. Bardzo chciał wejść na teren posesji, gdzie kiedyś mieszkał i ułatwiłem mu to. Poprosiłem obecnych mieszkańców tej działki o pozwolenie. Dzięki temu dowiedzieli się kilku ciekawostek o dawnym budynku, którego już nie ma i o samej działce. Tutaj zabawna ciekawostka, ponieważ Niemca bardzo interesowało, czy w czasie budowy nowego domu, nie udało się natrafić na słoiki. Po prostu na święta Bożego Narodzenia w 1944, jego rodzina kupiła barana, którego część została oporządzona w słoikach na przyszłość. Ale już po kilkunastu dniach musieli pakować swój dobytek, na skutek zbliżającego się frontu. Przed ucieczką, zakopali te słoiki i przez tyle lat, gdzieś ta strata mocno utkwiła im w pamięci.
świetnie, że taka wymiana informacji się rozpoczęła...Aczkolwiek dość późno. Sami Niemcy przyznają, że po ich śmierci to wszystko się skończy. Ich dzieci, wnuki to już ludzie, których te sprawy nie interesują i nie będą się zagłębiać w to wszystko. Ale są zadowoleni, że w końcu komuś mogę przekazać swoją wiedzę i wspomnienia....Dlatego osobiście staram się też prywatnie i trochę zawodowo zdobywać i gromadzić tą wiedzę dla obecnych i potomnych. Nie każdego interesuje sama historia, ale ciekawostki o danym miejscu ludzie bardzo pochłaniają
