Lilka
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Lilka
Akurat kiedy byliście na zlocie konczylam słuchanie Lilki Małgorzaty Kalicinskej, tej od rozlewisk i miłości. Tak mi powiedziano, sama nie oglądałam tego. Coś ckliwe z okładki sie wydaje. Lilke przysłała mi siostra kiedyś, pewnie nieświadomie, okladka podobala mi sie no i w koncu zaczęłam słuchać. W samochodzie rzecz jasna. Ludzie! Jak mńie to zdolowalo! Jeśli ktoś chce sie umartwiac np w ramach pokuty czy coś, to polecam Lilke. Szczególnie drugi dysk to niemal studium umierania. Postanowiłam jednak, ze jako, ze jestem duża dziewczynka, odslucham do końca. Dosluchalam. Ale doszlo do tego, ze juz nie moglam sie doczekac kiedy tytulowa bohaterka odejdzie. Ojej. Naprawdę. Sorry ale nie jestem zwolenniczką takich smutasow. Moze i samo zycie ale tyle sie mozna nasluchac i naogladac roznych tragedii dookoła, ze wole inna tematykę.
Nie no. Naprawdę. Nie wiem po co take coś pisać? No z drugiej strony mozna powiedzieć w takim razie po co o wojnach, obozach, morderstwach itp, itd.. No tak. Ach. Szczęście, ze juz skończyłam i przenioslam sie na coś p y s z n e g o....Jo Nesbo.
Nie no. Naprawdę. Nie wiem po co take coś pisać? No z drugiej strony mozna powiedzieć w takim razie po co o wojnach, obozach, morderstwach itp, itd.. No tak. Ach. Szczęście, ze juz skończyłam i przenioslam sie na coś p y s z n e g o....Jo Nesbo.
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
Bruniu,
Ja osobiście Lilki nie czytałam (i na pewno po Twojej recenzji nie przeczytam
), ale pamiętam, że kiedyś sięgnęłam zachęcona pozytywnymi recenzjami po Rozlewisko.
Powiem tak: bardzo rzadko zdarza mi się nie doczytać książki do końca. Właściwie nie zdarza mi się prawie nigdy.
Tego nie dałam rady dokończyć. Przeczytałam jakieś 160 stron i poległam.
Takiego przykładu grafomaństwa i takiej brzydkiej polszczyzny nie spotkałam jeszcze nigdy w mojej karierze mola książkowego.
Język autorki jest okropny, fabuła beznadziejna, postaci papierowe i moralnie odrażające. Główna bohaterka sypia z kim popadnie, co drugą stronę z kim innym. Nie doczytałam się przez te 160 stron żadnej wartości literackiej ani żadnej ciekawej i wartościowej sceny.
NIE ROZUMIEM fenomenu Kalicińskiej i tego, że jej książki są czytane przez wiele kobiet i nawet na jej podstawie powstał serial (też oczywiście bardzo popularny!).
Przykro mi to mówić, ale to świadczy chyba o żenująco niskim poziomie czytelniczym u nas.
Chyba naprawdę nasze społeczeństwo jest społeczeństwem Harlequinów, Disco Polo i Big Brother ...
Zatem Bruniu - Kalicińskiej nie polecam.
A jeśli chciałabyś poczytać coś dobrego polskiej autorki to polecam Ci bardzo, bardzo książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, szczególnie trylogię "CUKIERNIA POD AMOREM" - jest naprawdę rewelacyjna
Ja osobiście Lilki nie czytałam (i na pewno po Twojej recenzji nie przeczytam
Powiem tak: bardzo rzadko zdarza mi się nie doczytać książki do końca. Właściwie nie zdarza mi się prawie nigdy.
Tego nie dałam rady dokończyć. Przeczytałam jakieś 160 stron i poległam.
Takiego przykładu grafomaństwa i takiej brzydkiej polszczyzny nie spotkałam jeszcze nigdy w mojej karierze mola książkowego.
Język autorki jest okropny, fabuła beznadziejna, postaci papierowe i moralnie odrażające. Główna bohaterka sypia z kim popadnie, co drugą stronę z kim innym. Nie doczytałam się przez te 160 stron żadnej wartości literackiej ani żadnej ciekawej i wartościowej sceny.
NIE ROZUMIEM fenomenu Kalicińskiej i tego, że jej książki są czytane przez wiele kobiet i nawet na jej podstawie powstał serial (też oczywiście bardzo popularny!).
Przykro mi to mówić, ale to świadczy chyba o żenująco niskim poziomie czytelniczym u nas.
Chyba naprawdę nasze społeczeństwo jest społeczeństwem Harlequinów, Disco Polo i Big Brother ...
Zatem Bruniu - Kalicińskiej nie polecam.
A jeśli chciałabyś poczytać coś dobrego polskiej autorki to polecam Ci bardzo, bardzo książki Małgorzaty Gutowskiej-Adamczyk, szczególnie trylogię "CUKIERNIA POD AMOREM" - jest naprawdę rewelacyjna
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
O! No dzięki. Widzialm juz ze są audiobooki o tej cukierni. A co do tej Kalicinskiej to wiesz Yvonne.....rzeczywiście. Nie dosc, ze doluje jak nie wiem co to jeszcze Główna bohaterka to po prostu miss perfect. Nie jestem pewna czy są tacy ludzie. Mąż ja zostawił..no tak. Ale wlasciwie pewnie lepiej bo czy naprawdę to był związek dobry wiec co tam. Bez orzekania winy bo jemu tak pasuje. Co tam. On dzielimsie majątkiem bez sądów, sam i to jeszcze bardziej niż fair. i w ogole po co sie szarpac o byle co? i w koncu bohaterka zaprzyjaznia sie z bylego nowa żona... Myśle sobie fiu, fiu ale w Polsce teraz kultura! Rozwody to zwykle awantura na 100 fajerek pod kazda szerokoscia geograficzna a tu? Proszę, proszę. No i ( uwielbiam ten zwrot) odrazajaca moralnie ta glowna trochę tez jest... Bo jak by to powiedzieć...hmmmm.... No krótko mowiac pomyślałam...ale sie w tej Polsce zmieniło.....
A tu widzę, ze niezupełnie!
po prostu jak wszedzie tylkompowiesc wyidealizowana! dzięki Yvonne
A tu widzę, ze niezupełnie!























