Ostatni raz tak śmiałam się podczas lektury książki "Trzech panów w łódce, nie licząc psa".
Bohaterem głównym jest niejaki brat Makary, laik karmelicki, a rzecz dzieje się w wieku XVII w Krakowie i okolicach.
Autor, jak można się domyślić, wyśmiewa ludzkie przywary, chęć do zbytków, obżarstwa, picia i swawoli.
Więcej napiszę, jak skończę.
Dzisiaj tylko dygresja.
Otóż w pierwszym rozdziale poznajemy dwóch karczmarzy wraz z ich karczmami stojącymi naprzeciw siebie.
I coż się okazuje?
Już wtedy słynny był ród Konopków















































