Kiedy po raz pierwszy poczułam chęć złapania wiatru w żagle i we włosy? Od kiedy marzyłam o tym, żeby stanąć na pokładzie, chwycić ster, podziwiać piękno mijanego krajobrazu, skrzącą się w słońcu wodę, wsłuchiwać się w plusk fal prutych przez dziób, obserwować dzikie ptactwo wzbijające się nad lustrem wody, a wieczorem w miłym towarzystwie śpiewać szanty? Oczywiście: czytając dawno, dawno temu po raz pierwszy przygody naszego ulubionego bohatera. Od tego czasu minęło ponad 20 lat i wreszcie poczułam na własnej skórze, jak to jest. I jak szybko można złapać bakcyla.
Miniony weekend na zawsze pozostanie w mojej pamięci, jako czas spełnionego marzenia.
Wrażenia – niezapomniane. To był przepiękny weekend. Towarzystwo wyśmienite, pogoda wspaniała, pierwsza w tym roku kąpiel zaliczona, rybka na przystani zjedzona, wieczór z szantami wspaniały. Wpadłam w totalny błogostan i już mi niczego więcej do szczęścia nie potrzeba.
I na dodatek mam dla Was niespodziankę
Otóż weekend ten spędziłam nad przepięknym Jeziorem Charzykowskim. Nie muszę chyba nic więcej dodawać? Stojąc na dziobie i trzymając fok na tak zwanego „motyla” wyobraziłam sobie uciekającą przez jezioro motorówkę z Malinowskim i ścigających ją Tomasza i Karen. Nagle przed moimi oczami ukazała się ona: Wyspa Miłości:
[Brak obrazków tinypic]
Czy jest właśnie taka, jaką ją sobie wyobrażaliście?
Ja byłam zachwycona.
A to nasze łajby. Ja pływałam na ZULU:
[Brak obrazka tinypic]
Pamiątkowe zdjęcie po pierwszej w tym roku kąpieli:
[timg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 947795.jpg medium= group=glr11706][/timg]
Chwila wieczornego wyciszenia:
[Brak obrazka tinypic]
To pisałam ja, szczęśliwsza o jedno spełnione marzenie więcej:
[Brak obrazka tinypic]




























































