Film ten obejrzałem tak naprawdę z dwóch powodów : znam osobiście jednego z aktorów występujących w nim, oraz uchodzi on za wyjątkowo słaby, co powoduje że wpada on w moją dziedzinę specjalizacji.
Reżyserem, a zarazem scenarzystą tego filmu jest niejaki Konrad Niewolski, który to reżyserował także znany i względnie lubiany film Symetria (2003) oraz jego mniej znaną i znacząco mniej lubianą siostrę Asymetrie (2020). Poza swoją wciąż upadającą reputacją reżysera jest on także znany z bycia zwolennikiem wielu antynaukowych teorii spiskowych, które znacząco wpłynęły na to „dzieło”.
Streszczenie fabuły : Młoda dziennikarka Helena (Oriana Soika) prowadzi śledztwo w sprawie tajemniczych samobójstw. W trakcie niego wpada na trop firmy, która skupuje krew miesięczną. Ślady prowadzą do Victora, potomka nazistowskiego oficera, członka ugrupowania Vril, które prowadziło badania medyczne w obozach koncentracyjnych. Młody kabalista Jakub pomaga Helenie w jej śledztwie i przybliża jej temat Kabały i żydowskiego mistycyzmu. Helena podejrzewa, że Victor nielegalnie kontynuuje badania swojego dziadka...
Naprawdę nie wiem co w tym filmie jest gorsze, gra Orianny Soiki która to nie przedstawia jakichkolwiek emocji i uczuć, czy scenariusz który to jest tak absurdalnie nielogiczny jakoby pisał go ostro podpity płaskoziemca. Nie jestem w stanie trafnie opisać tego co czuje osoba oglądająca ten „wytwór”, aczkolwiek myślę że można to opisać jako przeogromne rozważania nad wszystkimi podjętymi w swoim życiu decyzjami które doprowadziły nas do punktu w którym mamy aż tak mało godności i szacunku do siebie że oglądamy to z własnego wyboru.
Pomimo starań reszty aktorów i ekipy produkcyjnej film ten jest po prostu tragicznym wyrazem braku dobrej wizji reżyserskiej i scenariopisarskiej.Przez użytkowników filmwebu oceniany jest na 2,3/10. Podobną ocenę, na poziomie 2,6/10 dali mu także użytkownicy IMDb. Ja oceniam go na poziomie 2/10, co uważam za łaskawą opinię.
Reasumując „Labirynt Świadomości” Konrada Niewolskiego jest filmem po prostu słabym, którego oglądania nikomu nie polecam.

















