Postaram się wrzucić jeszcze kilka zdjęć, ale póki co kilka słów podsumowania:
Plusy:
1. Kefalonia jest naprawdę piękną wyspą, wartą zwiedzenia. Widoki cudowne, a przy tym sporo ciekawych miejsc: Jaskinia Melissani, Jaskinia Drogarati, miasteczka Assos i Fiscardo, stolica Argostoli z najdłuższym kamiennym mostem na morzu na świecie, Klasztor Św. Gerasimosa. Polecam przeczytać ciekawostkę o wężach
2. Temperatura wody bardzo wysoka. Kąpiele były prawdziwą przyjemnością.
3. Kolory wody nieziemskie.
4. Gościnność i uśmiech Greków.
5. Cykady!!! Myslałam, że cykady cykają tylko wieczorami. Nic bardziej mylnego! Podobno jak jest powyżej 35 stopni (a codziennie było 40-41), to cykają cały dzień. Od samiutkiego rana do nocy. Codziennie od rana słuchaliśmy pięknego koncertu.
6. Jedzenie.
Choć nie zachwyciło mnie tak, jak się spodziewałam, było dobre.
Nie jadam owoców morza, więc może dlatego nie było zachwytu z mojej strony, bo to jest chyba ich specjalność.
Ale były bardzo dobre sery. Feta! To, co u nas sprzedają, może się schować. Jadłam głównie sałatki i ryby.
Bardzo dobre lody. Smakowały mi bardziej niż te we Włoszech.
7. Nasz hotel V Boutique.:
https://www.grecos.pl/wakacje/grecja/hotel-v-boutique
Wspaniałe miejsce, kameralne, ciche. Idealne na wypoczynek. Smaczne jedzenie.
Polecałabym go jednak dla osób dorosłych chcących naprawdę odpocząć w ciszy i spokoju.
Nam brakowało trochę placu zabaw dla dzieci i brodzika na basenie, ale to szczegóły. Dla dorosłych raj.
W hotelu sami Polacy, bo właściciel, Makis, współpracuje na razie tylko z Grecosem.
8. Rezydent Grecosa pan Krzysztof.
Bardzo pomocny, dostępny i sympatyczny.9. Kozy.Wszędzie widać śliczne kozy. Stoją przy drodze, chodzą luzem i tworzą fajny klimat.
10. Blisko do sąsiednich wysp: Itaki i Zakynthos.
Minusy:
1. Plaże.
Nie byliśmy na żadnej ładnej piaszczystej plaży, jakie znam i lubię nad Bałtykiem. Plaże są raczej kamieniste, a jeśli był piasek to na pewno nie taki piękny i gładki, jak u nas, tylko ciemny i nie tak miły w dotyku.
Być może dla osób lubiących leżaki nie ma to znaczenia. Ja nigdy nie byłam typem leżakowym. Zawsze wolałam kocyk. A poza tym na kamienistej plaży ciężko robić babki. Dlatego dla rodzin z małymi dziećmi plaże piaszczyste są lepsze. Tu robię ukłon w stronę Bałtyku.
2. Kwestia papieru toaletowego. Tak, muszę o tym napisać. Naprawdę nie wiedziałam, że na greckich wyspach nie można wrzucać papieru toaletowego do muszli tylko ... wkładać do śmietnika. Hm ... Bardzo mnie to obrzydzało. Jeszcze pół biedy, jak śmietnik był zamykany (choć też trzeba było go otworzyć, żeby wrzucić i wtedy widziało się wszystko to, co tam już było), ale raz byliśmy w restauracji, w której poszłam do toalety i tam stał taki śmietnik niezamykany! I widok na papier użyty przez poprzedników
Przyznam, że dla mnie było to okropne.
3. Lotnisko w Poznaniu. Najgorsze, na jakim byłam. Chaos organizacyjny przed wylotem. Nikt nie wiedział, gdzie się ustawić, ludzie byli nerwowi, żadnej informacji, zero. Zmiana bramki w ostatniej chwili i bieg tłumu. A przy powrocie: prawie godzinę czekaliśmy na walizki! Szok. Nigdy tak długo nie czekałam. Nawet na wielkim Charles de Gaulle.
Raczej więcej z Poznania nie polecę.
Kwestie neutralne (zależy kto co woli):
1. Siga-siga.
Tak. Tam się żyje w rytmie siga-siga, czyli powoli-powoli. Nikt się nie śpieszy. Zwłaszcza kelnerzy w restauracjach
Adam nawet stwierdził, że nie dziwi się, że Grecja miała problemy finansowe, z takim podejściem do pracy
2. Temperatura powietrza.
Codziennie 40-41 stopni. Bardzo gorąco. Można przeżyć tylko dzięki bliskości wody.