Wynik - kosmos! Ale zwolnij trochę z tym bieganiem johny bo już i tak została z Ciebie już tylko szczapka.
Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16785
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 599 razy
- Otrzymał podziękowań: 308 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Dzisiaj pierwszy raz uczestniczyłem w Łódzkim Biegu Górskim. Były 3 dystanse, 5, 10 i 14,40 km, łącznie startowało ok 490 osób, przy czym na 14,40 km 63. Zająłem 59 miejsce. 
Ale jazda była konkretna i walka z samym sobą. Mam satysfakcję, że nawet na sekundę nie przeszedłem z biegu w marsz (wielu miało taki sposób), a uwierzcie górki były bardzo zacne. Oczywiście potraktowałem to jako trening przygotowujący do maratonu.





Ale jazda była konkretna i walka z samym sobą. Mam satysfakcję, że nawet na sekundę nie przeszedłem z biegu w marsz (wielu miało taki sposób), a uwierzcie górki były bardzo zacne. Oczywiście potraktowałem to jako trening przygotowujący do maratonu.





POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Było cudownie!
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Spełniłem dzisiaj swoje wielkie marzenie. 
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
No to jest wyczyn.
Gratulacje
Gratulacje
- Za ten post autor Mysikrólik otrzymał podziękowanie:
- johny (07 kwie 2025, 19:27)
- TomaszL
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 2192
- Rejestracja: 14 lip 2016, 10:19
- Miejscowość: wielkopolskie
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 789 razy
- Otrzymał podziękowań: 258 razy
-
Hanka
- Zlotowicz

- Posty: 1996
- Rejestracja: 05 maja 2014, 20:31
- Tytuł: Hanka
- Miejscowość: Brześć Kujawski
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 171 razy
- Otrzymał podziękowań: 156 razy
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Warunki do biegu były niezłe. Co prawda było zimno, ale ubrany byłem odpowiednio. Jak wyszło słońce i nie wiało było bardzo przyjemnie. Najgorsze były odsłonięte fragmenty i mocne powiewy wiatru. Na szczęście nie było tego zbyt dużo. Biegło mi się bardzo dobrze, cały czas spoglądałem na zegarek tak aby utrzymywać nie za wysokie tempo w granicach 6'20" na kilometr. Około 36 kilometra wiedziałem już, że jest dobrze i raczej dam radę. Nieco zwiększyłem intensywność w okolicach 6'10", 6'15". Ostatnie 200 metrów to sprint. Jeszcze do końca do mnie nie dochodzi co zrobiłem. Planuję następne starty tak aby zejść poniżej 4 h 30 min.




POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16785
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 599 razy
- Otrzymał podziękowań: 308 razy
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Johny, na zdjęciu z batonem wygląda jakby to był nowojorski maraton, albo przynajmniej paryski.
- Za ten post autor Mysikrólik otrzymał podziękowanie:
- johny (11 kwie 2025, 10:36)
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Hahahaha, dobre!!!Mysikrólik pisze: ↑11 kwie 2025, 09:00 Johny, na zdjęciu z batonem wygląda jakby to był nowojorski maraton, albo przynajmniej paryski.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- irycki
- Zlotowicz

- Posty: 2902
- Rejestracja: 22 cze 2016, 12:05
- Tytuł: Pan Motocyklik
- Miejscowość: Legionowo
- Podziękował;: 169 razy
- Otrzymał podziękowań: 201 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
To i ja się pochwalę. Choć dla niektórych, z tego co widzę, to pewnie nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. Ale co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem 
Mój pierwszy oficjalny raz. Bieg SGH, dystans 5km, czas 31 minut z hakiem. Miałem nadzieję zejść poniżej 30 minut, no ale nie wyszło. Może następnym razem. Na bieżni schodzę poniżej 30 bez problemu, no ale na bieżni jest łatwiej. I tak pobiłem swój rekord biegania na dworze.
Dużą radochę dało mi wyprzedzanie ludzi w wieku studenckim.
Generalnie jest do dla mnie duża rzecz, bo nigdy nie biegałem. Zanim poprzedniej zimy postanowiłem zacząć, to byłem w takiej „formie”, że dostawałem zadyszki podbiegając 200 m do autobusu. Biec non stop przez 5 kilometrów to był dla mnie kosmos.
Mam chrapkę na 10km, ale na razie w sensownym czasie tego nie zrobię. A wlec się w samych ogonach nie chcę.
PS. Biegłem z córką, była o 20 sekund lepsza.
Mój pierwszy oficjalny raz. Bieg SGH, dystans 5km, czas 31 minut z hakiem. Miałem nadzieję zejść poniżej 30 minut, no ale nie wyszło. Może następnym razem. Na bieżni schodzę poniżej 30 bez problemu, no ale na bieżni jest łatwiej. I tak pobiłem swój rekord biegania na dworze.
Dużą radochę dało mi wyprzedzanie ludzi w wieku studenckim.
Generalnie jest do dla mnie duża rzecz, bo nigdy nie biegałem. Zanim poprzedniej zimy postanowiłem zacząć, to byłem w takiej „formie”, że dostawałem zadyszki podbiegając 200 m do autobusu. Biec non stop przez 5 kilometrów to był dla mnie kosmos.
Mam chrapkę na 10km, ale na razie w sensownym czasie tego nie zrobię. A wlec się w samych ogonach nie chcę.
PS. Biegłem z córką, była o 20 sekund lepsza.
Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
Moje fotoszopki (aktualiz. 20.06.2024)
.
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
To 1/8 maratonu.
Zważywszy że każdy zaczyna się od pierwszego kroku, to jesteś już zaawansowany.
Zważywszy że każdy zaczyna się od pierwszego kroku, to jesteś już zaawansowany.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Super, serdeczne gratulacje!!! Tak wyprzedanie młodszych jest mega! Czas wcale nie taki zły, ja też zaczynałem od ok 6'30" na km. Zobaczysz jak Cię to wciągnie. Jeszcze się spotkamy na przyszłorocznym Maratonie warszawskim!irycki pisze: ↑12 maja 2025, 10:15 To i ja się pochwalę. Choć dla niektórych, z tego co widzę, to pewnie nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. Ale co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem
Mój pierwszy oficjalny raz. Bieg SGH, dystans 5km, czas 31 minut z hakiem. Miałem nadzieję zejść poniżej 30 minut, no ale nie wyszło. Może następnym razem. Na bieżni schodzę poniżej 30 bez problemu, no ale na bieżni jest łatwiej. I tak pobiłem swój rekord biegania na dworze.
Dużą radochę dało mi wyprzedzanie ludzi w wieku studenckim.
Generalnie jest do dla mnie duża rzecz, bo nigdy nie biegałem. Zanim poprzedniej zimy postanowiłem zacząć, to byłem w takiej „formie”, że dostawałem zadyszki podbiegając 200 m do autobusu. Biec non stop przez 5 kilometrów to był dla mnie kosmos.
Mam chrapkę na 10km, ale na razie w sensownym czasie tego nie zrobię. A wlec się w samych ogonach nie chcę.
PS. Biegłem z córką, była o 20 sekund lepsza.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- TomaszL
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 2192
- Rejestracja: 14 lip 2016, 10:19
- Miejscowość: wielkopolskie
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 789 razy
- Otrzymał podziękowań: 258 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Nie zgodzę się. Te 5km moim zdaniem jest nieosiągalne pewnie dla 90% osób po 40 roku życia. Nie liczę młodzieży, bo wiele osób w takim wieku wstaje od komputera, zakłada buty i biegnie jak im się np. obieca nowego smartfona.irycki pisze: ↑12 maja 2025, 10:15 To i ja się pochwalę. Choć dla niektórych, z tego co widzę, to pewnie nie jest jakieś szczególne osiągnięcie. Ale co dla jednych jest podłogą, dla innych jest sufitem
Mój pierwszy oficjalny raz. Bieg SGH, dystans 5km, czas 31 minut z hakiem. Miałem nadzieję zejść poniżej 30 minut, no ale nie wyszło. Może następnym razem. Na bieżni schodzę poniżej 30 bez problemu, no ale na bieżni jest łatwiej. I tak pobiłem swój rekord biegania na dworze.
- irycki
- Zlotowicz

- Posty: 2902
- Rejestracja: 22 cze 2016, 12:05
- Tytuł: Pan Motocyklik
- Miejscowość: Legionowo
- Podziękował;: 169 razy
- Otrzymał podziękowań: 201 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Jeszcze fotka z trasy robiona przez organizatorów (każdy ma, plus filmik z finiszu). Ja to ten facet w czerni ;P
.
Dla mnie 1.5 roku temu też było nieosiągalne. Trzeba po prostu powiedzieć sobie, że się chce. I być konsekwentnym. Więc pewnie byłoby osiągalne dla 90% z tych 90% procent o których piszesz, tylko trzeba się wziąć za siebie
Nie chcę pani schlebiać, ale jest pani uosobieniem przygody. Gdy patrzę na panią łowiącą ryby, pływającą po jeziorze, nie wyobrażam sobie, aby istniała bardziej romantyczna dziewczyna.
Moje fotoszopki (aktualiz. 20.06.2024)
.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe.
Zgadzam się w 100%, jakby ktoś mi powiedział 2 lata temu, że przebiegnę Maraton to bym się puknął w czoło.irycki pisze: ↑13 maja 2025, 12:25 Jeszcze fotka z trasy robiona przez organizatorów (każdy ma, plus filmik z finiszu). Ja to ten facet w czerni ;P
Dla mnie 1.5 roku temu też było nieosiągalne. Trzeba po prostu powiedzieć sobie, że się chce. I być konsekwentnym. Więc pewnie byłoby osiągalne dla 90% z tych 90% procent o których piszesz, tylko trzeba się wziąć za siebie.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: Wasze/Nasze osiągnięcia sportowe (i duchowe).
Wczoraj znów pokonałem pewną barierę, przebiegłem 55 kilometrów. Nie jednym ciągiem wszakże, ale było ciężko. Po raz pierwszy brałem udział w charytatywnej pielgrzymce biegowej z Łodzi na Jasną Górę.
Zaczęło się od Mszy Św. o 6 rano...

... parę minut po 7 wystartowaliśmy.


W pierwszym etapie przebiegłem 25 km, plan miałem na 15, ale na 15 km okazało się, że jakoś siły dopisują (choć w pewnym momencie chwycił mocny skurcz w prawej łydce) także postanowiłem dobić do 20. Jakież było jednak moje zdziwienie gdy okazało się, że następna zmiana będzie na 25 kilometrze... Cóż trzeba było biec. Było ciężko ponieważ zrobiło się parno, ciepło a spory fragment trasy biegł przez leśny trudny dukt. Jedna się udało.
Kolejny odcinek jaki przebiegłem po około godzinnym odpoczynku to 7 km, a następnie były to 3, 3,5 kilometrowe dystanse.

Podczas czekania na swoją zmianę (każdy indywidualnie biegł ile mógł) był czas nawet na relaks na łonie natury.

Ja z góry założyłem sobie, że będę biegł na ostatnim odcinku czyli do mety pod Jasną Górą. Poszedłem jak strzała, nie czułem zmęczenia i poczułem olbrzymie wzruszenie. Na mecie zameldowałem się pierwszy (z grupy, która biegła).


Po wspólnym zdjęciu poszliśmy na Apel Jasnogórski.

Jak zaczęliśmy śpiewać Bogurodzicę ciarki przeszły mnie od stóp do głów.
Po wszystkim mieliśmy kolację w postaci kiełbas z grilla i napojów, a każdy z nas dostał taki oto pamiątkowy medal

Bilans dnia zamknął się w taki sposób.

Wzruszony, spełniony z nową siłą i nadzieją tuż po północy zameldowałem się w domu.
Zaczęło się od Mszy Św. o 6 rano...

... parę minut po 7 wystartowaliśmy.


W pierwszym etapie przebiegłem 25 km, plan miałem na 15, ale na 15 km okazało się, że jakoś siły dopisują (choć w pewnym momencie chwycił mocny skurcz w prawej łydce) także postanowiłem dobić do 20. Jakież było jednak moje zdziwienie gdy okazało się, że następna zmiana będzie na 25 kilometrze... Cóż trzeba było biec. Było ciężko ponieważ zrobiło się parno, ciepło a spory fragment trasy biegł przez leśny trudny dukt. Jedna się udało.
Kolejny odcinek jaki przebiegłem po około godzinnym odpoczynku to 7 km, a następnie były to 3, 3,5 kilometrowe dystanse.

Podczas czekania na swoją zmianę (każdy indywidualnie biegł ile mógł) był czas nawet na relaks na łonie natury.

Ja z góry założyłem sobie, że będę biegł na ostatnim odcinku czyli do mety pod Jasną Górą. Poszedłem jak strzała, nie czułem zmęczenia i poczułem olbrzymie wzruszenie. Na mecie zameldowałem się pierwszy (z grupy, która biegła).


Po wspólnym zdjęciu poszliśmy na Apel Jasnogórski.

Jak zaczęliśmy śpiewać Bogurodzicę ciarki przeszły mnie od stóp do głów.
Po wszystkim mieliśmy kolację w postaci kiełbas z grilla i napojów, a każdy z nas dostał taki oto pamiątkowy medal

Bilans dnia zamknął się w taki sposób.

Wzruszony, spełniony z nową siłą i nadzieją tuż po północy zameldowałem się w domu.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...



















