Była godzina 12:00 gdy johny dotarł swoim tuskobanem do Bychawy. Zaparkował pod warzywniakiem w pobliżu pracy Czesia i zamiarował zaczekać na niego gdy na horyzoncie ukazał się barttez i wskazał johny'emu drogę do miejsca pracy Czesia.
Chwila powitania, Czesio1 dokończył zaczętą pracę i obaj udali się w plener. Pogoda była wspaniała, piękne słońce, ciepło. Pojechali najpierw na ruiny zamku mieszczące się nad malowniczym zalewem. Tam zrobili kilka fotek:






Stamtąd udaliśmy się do pobliskiej restauracji "Parkowe zacisze":

by przy aromacie latte macciato i espresso oraz smaku lodów z kawałkami owoców obgadać kilka bieżących spraw. Niestety czas szybko płynął na miłej pogawędce a johny'ego czekała droga powrotna do Łodziowni. Z żalem powróciliśmy do pozostawionego w centrum tuskobana.
Tu na chwilę dołączył do nas barttez. Zrobiliśmy sobie pamiątkowe zdjęcie we trzech (zdjęcie pojechało z johny'm, mam nadzieję, że się podzieli) i zakończyliśmy IV Lubelski Mini-Zlot w Bychawie.
Do zobaczenia...
















































