Podróże małe i duże
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Chociaż będziemy głownie oglądać po nocach te cuda w sklepach bo przecież bagaż...!! Nie wiem ile , chyba 25 kg co jest mało naprawde. Szczególnie na zimę. Na dodatek sprawdzają. Ale i tak warto. Shopping w Singapore jestegendarny niemal.. U nas. No i na Hawajach tez. Tyle wszystko jest tańsze, ze naprawde uwierzyć nie mozna. Australia droga jest.
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 80 razy
- Otrzymał podziękowań: 610 razy
Specjalnie dlatego tam lecisz ? :shock:Brunhilda pisze: Lecę, żeby znaleźć dla Tomaszka durian jakoś tak spakowany, żeby nie cuchnął.
Nie żebym się z tego cieszył, ale przynajmniej będziemy mieli pretekst, żeby nie dać się Czesiowi wyciągnąć w góry.Brunhilda pisze:... ale bez schodów bo znów skręciłam kolano. Nie bardzo schody mi idą.
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
No jasne! Myślisz, ze ten shopping to po co? Będę polować na duriana.TomaszK pisze:Specjalnie dlatego tam lecisz ? :shock:Brunhilda pisze: Lecę, żeby znaleźć dla Tomaszka durian jakoś tak spakowany, żeby nie cuchnął.
No jasne! Myślisz, ze ten shopping to po co? Będę polować na duriana.
Nie żebym się z tego cieszył, ale przynajmniej będziemy mieli pretekst, żeby nie dać się Czesiowi wyciągnąć w góry.Brunhilda pisze:... ale bez schodów bo znów skręciłam kolano. Nie bardzo schody mi idą.
Swietnie. Tj, ze nie sama zostanę jak wszyscy pójdą w góry!
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
A sniegu mam nadzieje, ze nie bedzie. Rozwinelam nawet lekka paranoje na ten temat , chyba przez te kolana. Jedno na gwoździe, zaprawiam na tańcach a drugie przed Hawajami na szamponie.przy spuchniętych drzwiach. Wiec nie jestem pewna tych kolan a na sniegu i slizgawicami nie byłam ponad 20 lat... Ale heca, dziwnie aż to brzmi. Tzn byłam ale głownie na sztucznym sniegu. Juz nie pamietam czy jest różnica. Krótko mówiąc Smreczynski Staw zamarznięty czy nie najchętniej zobaczę na zdjęciu. Chyba, ze zdecyduje sie na gwoździe w nowym kolanie przed świetami....
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Taaak.... Według wstępnego rozpoznania duriany w Singapore sa dostepme w kazdej postaci.. Jestem pewna Tomaszku, ze cos sie znajdzie dla Ciebie..... Tj cos co będę mogła przewieźć bez narazebia sie na karę! Patrzę tez na ten Dubai. Kurcze! Mozna pojechać na safari na pustynię!!! Chyba muszę. Tylko czy zdążę? Mało czasu tam mam. W planie Burj Khalifa, , przystosowanie sie do polskiego śniegu czyli sanki albo cos w tym stylu w Emirates Mall-zimowym resorcie pokrytych śniegiem pod szklana kopula. No cyrk! Tez chyba muszę tam być. Na Największe na świecie centrum handlowe tylko chyba zerkne. Nie mam siły latać po tylu az sklepach. No i ta pustynia. Chyba wynajme w Dubai samochód i sama będę jeździć. Za dużo zamieszania z tym ich calym transportem - musi być osobny dla kobiet. Taksówki osobne. Nie wiem czy autobusy tez. Nie No. Sama będę jeździć. Nawet jak jeżdżą po innej stronie niz umiem.szczescie jeszcze , ze nie musimy sie zagrywać w tym upale hijabem czy jeszcze lepiej niqab. To by był dopiero dramat. Chociaż... Oszczędność w ciuchach jaka! Ale ta pustynia... Beduini...wielblady...gwiazdy, bo kolacja pod gwiazdami na pustyni...Całkiem jak " W pustyni i w piszczy" jak to mówią moje dzieci.
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Tak. Hiszpański dalej cienko ale kawę moge jyz zamówić. Otóż plan jest taki. Koniecznie w Barcelonie, muszę znaleźć kawiarnie z niebywałe przystojnym kelnerem. I tam u tego boskiego kelnera zamówię sobie po hiszpańsku kawę. Me gustaria un café con leche por favor. I zemdleje chyba jak on, ten kelner, coś odpowie a ja nie bede wiedziała co. Ale co tam. Znając moje szczęście to:
a. Nie bede mogła znaleźć wystarczajaco przystojnego kelnera, który pasowałby do tego planu.
b. Zajmie mi to szukanie tyle czasu, ze nie zdążę zobaczyc budynków Gaudiego ani nic.
C. Jak ja znajdę to pewnie bedzie mówił w jakimś dobrze znanym mi języku... Rodak albo coś blisko.
No nic.
Kontynuujemy przygotowania. Przykro mi ale zamówiłam 0 śniegu. Tyle raportu na razie.
a. Nie bede mogła znaleźć wystarczajaco przystojnego kelnera, który pasowałby do tego planu.
b. Zajmie mi to szukanie tyle czasu, ze nie zdążę zobaczyc budynków Gaudiego ani nic.
C. Jak ja znajdę to pewnie bedzie mówił w jakimś dobrze znanym mi języku... Rodak albo coś blisko.
No nic.
Kontynuujemy przygotowania. Przykro mi ale zamówiłam 0 śniegu. Tyle raportu na razie.
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
No tak ? Ale nie bede mogła po hiszpańsku zamówić. Bo ze znajdę całe mnostwo przystojnych, w to nie watpię.Roch pisze:Faceci
Wracaj do kraju, tu są mężczyźni kelnerami
O! Mam pomysł. Gdyby nie wypaliło to moze w Koscielisku pójdziemy do jakiejś knajpki, żeby te hiszpańskie słowa, których uczę sie w pocie czoła nie poszły na marne? I sobie zamówię po hiszpańsku.
Albo jeszce lepiej!moze, któryś z forowicze sie przebierze za hiszpańskiego kelnera?
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Musi wypalić. Jak nie tak to inaczej. Zwykle mam jakaś misje wyjazdowa. Chyba najbardziej skomplikowana była misja w Nowej Zelandii 3 lata temu. Pojechałam tam, zeby zatańczyć tango na lodowcu Franza Josefa. W tym celu należało poleciec helikopterem na lodowiec i zatańczyć tango. Bez róży w zębach ale z partnerem. Tj od tańca partnerem. Nie do końca wyszło. Helikopter nie poleciał bo lało akurat wtedy i było niebezpiecznie. Pilot powiedział, ze jak leje to tam jest ślizgawica wiec ńic nie zatańczymy. Chociaż był przygotowany, miał nagranie stosowne. No i lot jest sam w sobie niebezpieczny. Skończyło sie na tańcu w najwyższym punkcie na jaki udało sie wdrapać ( kolano jeszce mi chodziło chociaż miałam akurat złamana nogę ale w bucie nie w gipsie, który okazał sie bardzo dobry do chodzenia po lodowcu zreszta) niezbyt wysoko.
Tak, ze ta misja tez musi wypalić jakos. Z tym kelnerem to jest.
Tak, ze ta misja tez musi wypalić jakos. Z tym kelnerem to jest.
-
Brunhilda
- Zlotowicz

- Posty: 7454
- Rejestracja: 10 lip 2013, 04:07
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 108 razy
- Otrzymał podziękowań: 142 razy
Właśnie odebrałem koleżankę z lotniska. Lubię atmosferę lotnisk. Takiego wyczekiwania, kiedy wyjdą? Zegnania sie. Kwiaty , łzy. To były Emiraty. Tez lecę Emirtami. Tu byl prWie cały samolot Jugoli. Tj z byłej Jugosławii. Czekały chmary ich tez. Krzyk wrzask. Ludzie wysiadla troche padnieci i generalńie pgnieceni jacys
Z Europy minimum 24-26 godzin. mińimum! Jak o tym pomyśle to mi słabo. szczegolnie zważywszy wypadki z tego roku. W Sydney sprawdzają na Ebole. W Dubai , nie. Grzebia tylko lapami w bagażu. Wszystkim. Bez zmieniania rękawiczki. Bez sensu. Po co grzebać? Przecież prżeswietlaja.
Zostało do wylotu 6 tygodni!!!
Zostało do wylotu 6 tygodni!!!
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Nie jeźdżę TLK ale śmiem podejrzewać, że w tego typu pociągach może nie być Warsu. Co więcej, niezależnie od tego czym byś się nie chciała wybrać w podróż (no może poza Pendolino, bo tym jeszcze nie jechałem), to możesz po przywitaniu usłyszeć, że nie ma wagonu restauracyjnego i bardzo Cię za to PKP przeprasza.Brunhilda pisze:Acha. Czy ktoś wie czy z Łodzi jedzie do Krakowa szybki pociag, wcale niekonieczńie Pendolino, byleby z Warsem?
Generalnie z Łodziowni do Krakowa bezpośrednio jeżdżą TLK. Raz mi się udało parę lat temu wybrać TLK do Krakowa, drzwi były zamarznięte a kibelek był pokryty śniegiem nawiewanym przez niedomknięte okno, które oczywiście zamarzło i nie dało się go zamknąć.
- PawelK
- Moderator

- Posty: 6758
- Rejestracja: 27 lip 2013, 10:25
- Podziękował;: 334 razy
- Otrzymał podziękowań: 242 razy
- Kontakt:
Możesz u nas gotować, tylko powiedz kiedy.Brunhilda pisze:Co do Warszawy zmieniłam plany. Nie bede w apartamencie tylko w hotelu.sorry Dobek bo mieliśmy bigos gotować. Ale moze uda sie załatwić w hotelowej kuchni? Moge do nich napisać. Moze sie zgodzą? Tylko. Ze Dobeneck nie pojawia sie chwilowo. To co robić?









































