Brunhilda pisze:I na deser... Poszłam do spa dla stop gdzie jakies kuzynki piranii ( Roch bedzie wiedział co to) obgryzają wysuszona skore.... Normalnie jak zdrętwiała noga tak sie czuje. Nie do krwi, chociaż gdyby tak dłużej posiedzieć... To nie wiem ! Nazywa sie to przewrotnie " karmienie ryb"
Obrazek
To ryba Garra rufa, znana szerzej jako Doctor fish. Niestety, nie mam dobrego zdania na temat tego typu "zabiegów". Zarówno jeśli chodzi o doznania dla ryb, jak i dla ludzi. Ryba, a dokładniej jedna z lokalizacji tego gatunku, żyje w gorących źródłach i żywi się zrogowaciałym naskórkiem bydła. Jest szereg publikacji naukowych, które wyraźnie ukazują, że możliwe jest "leczenie" chorób dermatologicznych, przy pomocy tych ryb, ale ryby powinny być użyte jednorazowo, gdyż potrafią przenosić choroby grzybiczne, a gdy trafią na uszkodzony naskórek, także choroby wirusowe.
http://zdrowie.gazeta.pl/Zdrowie/1,105912,12183557,Sanepid_ostrzega___modne_zabiegi_z_uzyciem_rybek_Garra.html
Dochodzi jeszcze coś dla mnie ważnego, czyli warunki, w jakich te ryby są przetrzymywane. To żywe zwierzaki, które potrzebują odpowiednich warunków. Niestety w SPA ich nie mają i są traktowane podmiotowo, jak olejek czy kamienie do masażu.
Tak piękne nie były, prawda? Były blade, a to objaw stresu, zbyt wysokiej temperatury i złej diety. One jedzą glony. Naskórek bydła, jest tylko promilem diety i to jednej z populacji. Zimna, wartka woda, jak w strumieniu. Tego potrzebują.

I oczywiście nie mają nic wspólnego z piraniami, już bliżej im do karpia, a najbardziej do naszych kiełbików
http://pl.wikipedia.org/wiki/Kie%C5%82b_pospolity















































