IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
- VdL
- Zlotowicz

- Posty: 4838
- Rejestracja: 29 maja 2014, 23:05
- Miejscowość: dokąd
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 143 razy
- Otrzymał podziękowań: 119 razy
Smagaj bacikiem, Smagaj. To może być interesujące.Czesio1 pisze:Spokojnie, damy radę napisać. Byle się wyrobić przed kolejnym zlotem.
Na razie mam co robić, jeżeli chodzi o obróbkę tego co już dostałem. Jak nie będę miał już co do roboty to będę bacikiem poganiał.
Byłe byś się wyrobił do pierwszych śniegów.
Ostatnio zmieniony 13 cze 2016, 18:05 przez VdL, łącznie zmieniany 1 raz.
-
TomaszK
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 9298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 18:42
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 80 razy
- Otrzymał podziękowań: 610 razy
13. TomaszK
Rejs na Czarci Ostrów, rozbijanie obozu
"Monika spała, a tymczasem coraz wyraźniejsza stawała się czarna plama drzew, rosnących na Czarcim Ostrowie.
(…)
Jakaś wysoka fala uniosła do góry wehikuł, a umieszczona z tyłu śruba napędowa znalazła się w powietrzu i silnik zaczął głośno wyć. (...) Zakołysało nami mocno, potrząsnęło śpiącą Moniką, która raptem otworzyła oczy i ujrzała za szybami wzburzone fale jeziora.
— O Boże! Gdzie my jesteśmy?! — krzyknęła z prawdziwym strachem. — śniło mi się, że płynę statkiem i statek zaczyna tonąć...
— Nie zatoniemy — zapewniłem ją, nadrabiając kierownicą i znowu ustawiając wehikuł tyłem do fali. Boczne uderzenia groziły bowiem silnym kołysaniem, a nawet wywrotką.
(…)
— Zrobił mi pan głupi kawał. Zasnęłam na drodze przez wieś, a obudziłam się na środku jeziora. Jak się ono nazywa?
— To śniardwy.
— Niemożliwe! — przestraszyła się. — I dokąd płyniemy? Na drugi brzeg?
— Na Czarci Ostrów — wyjaśniłem. — O tam, już go widać. Przed nami w wieczornym mroku rysowała się wyraźnie kępa drzew, porastających wysepkę."
W pośpiechu – bo czas naglił, a po przewlekającym się obiedzie byliśmy już spóźnieni – wyjechaliśmy do Głodowa. Po krótkim błądzeniu znaleźliśmy gospodarstwo rybne, z którego właścicielem byliśmy umówieni na rejs w kierunku Czarciego Ostrowa.
Kiedy wyjeżdżaliśmy z Niedźwiedziego Rogu zaledwie kropiło, ale kiedy dojechaliśmy do przystani, rozpadało się na dobre, a co gorsza było słychać odgłosy nadchodzącej burzy. Nasz statek „Sandacz”, był 15-metrową łodzią motorową z niewielką kabiną dla pasażerów i holował za sobą 5-metrową szalupę, bez której podobno nie dałoby się dostać na wyspę suchą nogą.

Niewidzialna Ekipa na "Sandaczu"
fot. Czesio1

Niewidzialna Ekipa na "Sandaczu"
fot. Czesio1
Szyper, Rudzki jak go nazwaliśmy – od rybaka który w „Niewidzialnych” woził na wyspę tajemniczego Blondyna, czyli Pięknego Lola – sprawnie odbił od pomostu. Płosząc z trzcin czaple, przez zatokę Warnołty wpłynęliśmy na śniardwy.

Milady i zbychowiec
fot. Czesio1

TomaszK i Mysikrólik z synem
fot. Czesio1

Od lewej: Czesio1, Adam, Wiewiórka, Yvonne, Sokole Oko,
Wilhelm Tell i johny
fot. Czesio1
Burza dawała o sobie znać błyskawicami, które rozświetlały zachmurzone niebo nad południowym brzegiem jeziora.
Do deszczu dołączył wiatr, choć na szczęście nie było większych fal.

Bezpieczna kajuta w "Sandaczu"
fot. johny

Wypływamy z portu na śniardwy
fot. Czesio1
W oddali widać było jakieś błyskające latarnie i okazało się, że słup stojący na brzegu, tuż przy naszej kwaterze w Niedźwiedzim Rogu, obok którego rozpalaliśmy nasze ogniska, jest częścią systemu sygnalizacji ostrzegawczej, którą wybudowano na największych mazurskich jeziorach, po pamiętnym Białym Szkwale z 2007 roku. Uruchomienie sygnalizacji ostrzegającej przed niebezpieczną pogodą, nie nastrajało optymistycznie, ale już wkrótce zobaczyliśmy cel naszej podróży – wyspy Pajęczą i Czarci Ostrów.
W zatoczce do której dopłynęliśmy, przycumowane były trzy niewielkie żaglówki, a ich załogi, po zauważeniu naszego liniowca, schowały się do kabin, zapewne przed deszczem.

Zatoczka na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1

Trzy jachty cumujące w zatoczce na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1
Bez szalupy rzeczywiście nie dostalibyśmy się na brzeg, a z taką ilością bagażu i przy takiej liczbie pasażerów, szalupa musiała obrócić dwa razy.

Rudzki szalupą przewozi pierwszą grupę noclegowiczów
na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1
Rudzki obiecał, że może trochę poczekać, ale nie dłużej niż jednego papierosa.
Czarci Ostrów okazał się wyspą dość wysoką i bagaże musieliśmy wnosić na strome, 10-metrowe wzgórze.
"Wyspa była maleńka. Ze szczytu pagórka znowu widać było jezioro i samotne światełko z Niedźwiedziego Rogu, z willi, przed którą stał „BMW Turbo”."
Wyspa jest całkowicie porośnięta lasem, ale jej wierzchołek jest płaski, umożliwiając założenie obozowiska.

Wzgórze na Czarcim Ostrowie
fot. TomaszK
Zlotowicze którzy mieli nocować na wyspie, przy padającym ciągle deszczu przystąpili do rozbijania namiotów.

Rozbijanie obozowiska na Czarcim Ostrowie
fot. TomaszK

Rozbijanie obozowiska na Czarcim Ostrowie
fot. TomaszK

Rozbijanie obozowiska na Czarcim Ostrowie
fot. TomaszK

Rozbijanie obozowiska na Czarcim Ostrowie
fot. TomaszK
Pomimo niesprzyjających warunków szło to dość sprawnie, chociaż namioty różniły się stopniem skomplikowania i co za tym idzie – szybkością rozkładania. Obok zbychowca byłem jedyną osobą w tym gronie, która nie zdecydowała się na nocleg, czego w tym momencie zaczynałem żałować. Z jednej strony widok przemokniętych zlotowiczów rozwijających obozowisko przy ciągle padającym deszczu, nie nastrajał optymistycznie. Z drugiej jednak strony, było widać ich zapał, a rzucony przeze mnie mimochodem żart „to kto chce wracać ?”, zawisł w próżni.

Obóz na Czarcim Ostrowie rozbity!!
fot. Milady
Nie mogąc patrzeć jak pracują w tych warunkach, oderwałem zbychowca od rozkładania jakiegoś namiotu i zeszliśmy do zatoczki, gdzie czekał na nas właściciel łodzi, wypalający już trzeciego papierosa. Po przepłynięciu jeziora w asyście deszczu, błyskawic i migających latarni ostrzegawczych, przybiliśmy do przystani w Głodowie i umówiliśmy się z Rudzkim na dziewiątą rano następnego dnia.
Kiedy wróciliśmy do Niedźwiedziego Rogu, okazało się, że czeka na nas jeszcze jeden zlotowicz – Nil77.

Nasza trasa z Niedźwiedziego Rogu do Głodowa (samochodami)
i z Głodowa na Czarci Ostrów (kutrem rybackim "Sandacz")
źródło: mapy Google
IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016 część 13 - "Rejs na Czarci Ostrów, rozbijanie obozu" (TomaszK)
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez TomaszK, łącznie zmieniany 4 razy.
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
No ba! Jakby było inaczej to by był kompletny kotlet!Czesio1 pisze:Nie mogło być inaczej, bo przecież w książce Tomasz z Moniką też w strugach deszczu płynęli na Czarci Ostrów. Pogoda była zamówiona.Mysikrólik pisze: Zdjęcia nie do końca oddają, że padało rzęsiście momentami.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Czesio1 pisze:Klops papciu, klopsjohny pisze: No ba! Jakby było inaczej to by był kompletny kotlet!
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Captain Nemo
- Zlotowicz

- Posty: 193
- Rejestracja: 14 sie 2013, 16:09
- Tytuł: z jedzeniem na TY...
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 0
- Otrzymał podziękowań: 0
- Kontakt:
Wiem, że nie w temacie, ale...zastanawia mnie jak nasz bohater wjechał do tego jeziora skoro....TomaszK pisze:13. TomaszK
Rejs na Czarci Ostrów, rozbijanie obozu
"Monika spała, a tymczasem coraz wyraźniejsza stawała się czarna plama drzew, rosnących na Czarcim Ostrowie.
(…)
Jakaś wysoka fala uniosła do góry wehikuł, a umieszczona z tyłu śruba napędowa znalazła się w powietrzu i silnik zaczął głośno wyć. (...) Zakołysało nami mocno, potrząsnęło śpiącą Moniką, która raptem otworzyła oczy i ujrzała za szybami wzburzone fale jeziora.
— O Boże! Gdzie my jesteśmy?! — krzyknęła z prawdziwym strachem. — śniło mi się, że płynę statkiem i statek zaczyna tonąć...
— Nie zatoniemy — zapewniłem ją, nadrabiając kierownicą i znowu ustawiając wehikuł tyłem do fali. Boczne uderzenia groziły bowiem silnym kołysaniem, a nawet wywrotką.
(…)
— Zrobił mi pan głupi kawał. Zasnęłam na drodze przez wieś, a obudziłam się na środku jeziora. Jak się ono nazywa?
— To śniardwy.
— Niemożliwe! — przestraszyła się. — I dokąd płyniemy? Na drugi brzeg?
— Na Czarci Ostrów — wyjaśniłem. — O tam, już go widać. Przed nami w wieczornym mroku rysowała się wyraźnie kępa drzew, porastających wysepkę."
(Wyspa złoczyńców - opis auta)
""Miał także dwa niezależnie od siebie układy sterownicze, jeden do jazdy na lądzie, a drugi na wodzie. Aby poruszać się po lądzie, trzeba było zająć miejsce na lewym siedzeniu, przy kierowaniu pojazdem na wodzie należało siedzieć po prawej stronie i posługiwać się fragmentem kierownicy sprzężonej ze sterem"
Musiałby przełożyć ster i usiąść na śpiącej Monice
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16785
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 599 razy
- Otrzymał podziękowań: 308 razy
Dodałem do relacji TomaszKa mapę naszej trasy na Czarci Ostrów:

Nasza trasa z Niedźwiedziego Rogu do Głodowa
(samochodami) i z Głodowa na Czarci Ostrów
(kutrem rybackim "Sandacz")
źródło: mapy Google
Jak widać nie obyło się bez delikatnego zbłądzenia w Głodowie, oczywiście z winy Czesia.

Nasza trasa z Niedźwiedziego Rogu do Głodowa
(samochodami) i z Głodowa na Czarci Ostrów
(kutrem rybackim "Sandacz")
źródło: mapy Google
Jak widać nie obyło się bez delikatnego zbłądzenia w Głodowie, oczywiście z winy Czesia.
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 15:16 przez Czesio1, łącznie zmieniany 4 razy.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
14. johny
Niezapomniana noc na Czarcim Ostrowie
Po szczęśliwym rozbiciu obozowiska wszyscy mieli uśmiechy na ustach. Nikt nie marudził, że pogoda zła, że pada, że mokrzy cali jesteśmy! Co więcej, widać i słychać było satysfakcję z tego, że pogoda był niemal książkowa czyli taka jaką zastali na wyspie Tomasz z Moniką. Nadszedł czas na eksplorację wysepki.
Okazało się, że wcale nie jest ona taka mała. Wszechobecne chaszcze, komary etc etc utrudniały zwiedzanie ale cóż to dla nas takie przeszkody! Bułka z masłem! Odkryliśmy miejsce gdzie Pan Samochodzik prawdopodobnie wjechał wehikułem, to bardzo klimatyczna niewielka polanka, z której podczas naszego pobytu korzystały dwie załogi jachtu.

Zacumowany jacht przy Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1
Stanęliśmy też w miejscu skąd można było zobaczyć zabudowania mecenasowej Popławskiej w Niedźwiedzim Rogu.
Nota bene z dużym prawdopodobieństwem stwierdzić można, że te zabudowania to nasza baza noclegowa. Dostrzegliśmy też kępę trzcin, w której ukryty został wehikuł.

Kępa trzcin w której ukryty był wehikuł Pana Tomasza
fot. Czesio1
"Wprowadziłem wehikuł w krzaki, aby pozostawał niewidoczny z lądu i wody. Tak kazał mi czynić mój instynkt poszukiwacza przygód — nie wiedziałem bowiem, w jakim celu kazał mi tu przybyć mój przyjaciel. Może i tutaj czekała mnie nowa przygoda?"
Jednak absolutnym numerem 1 naszych poszukiwań było odnalezienie resztek Fortu Lyck! Gdzieś na środku wysepki, nieopodal naszego obozowiska można z łatwością było zauważyć pozostałości po fundamentach fortu. A trzeba pamiętać też o tym, iż to w tym właśnie miejscu stał letni domek doktora Gottlieba, w piwnicach którego ukryty był skarb! Nasza radość była nieopisana!

Pozostałości Fortu Lyck
fot. Czesio1

Część Niewidzialnych przy pozostałościach Fortu Lyck
fot. Czesio1

Część Niewidzialnych przy pozostałościach Fortu Lyck
fot. Czesio1
"Padał wciąż deszcz, wiał wiatr, szumiało jezioro. Od maleńkiej plaży prowadziła w głąb ledwie widoczna ścieżynka, którą latem wydeptali turyści, biwakujący niekiedy w tym miejscu. ścieżka wiła się wśród krzaków i drzew, i pięła się na niewysokie wzgórze. Od czasu do czasu, zszedłszy krok ze ścieżki, wpadało się w wykroty, potykało na starych cegłach, resztkach zburzonej twierdzy.
Wyspa była maleńka."
W czasie gdy cześć z nas eksplorowała wysepkę nasz forowy McGyver czyli Mysikrólik podjął się jakże trudnego zadania rozpalenia ogniska. Wszystko wokół było mokre, osobiście uważałem, że misja ta należała do tych z rodzaju niewykonalnych. A jednak… Jakimś cudem udało się to!!! Gdy zapłonęły pierwsze żwawsze płomyki harcerze zaczęli donosić w miarę suche drewienka, tak że w końcu ognisko rozpaliło się „pełną piersią”.

Mysikrólik dokonał cudu! Ognisko rozpalone!!
fot. Czesio1

Kiełbaski już wesoło skwierczą na ognisku
fot. Czesio1

Ekipa Niewidzialnych przy ognisku na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1

Ekipa Niewidzialnych przy ognisku na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1
Aura łagodniała, przestało padać a my przemoczeni staliśmy wokół i prowadziliśmy rozmowy o tym i owym posiłkując się przywiezionymi ze sobą wiktuałami, piwem a nawet butelką Ballanteinesa, w której jakoś tak szybko pojawiło się dno. Było po prostu magicznie!

Ekipa Niewidzialnych przy ognisku na Czarcim Ostrowie
fot. Czesio1

Yvonne z Adamem, który do zdjęcia przybrał jeden
z licznych skalpów Moniki
fot. Czesio1

Johny przy ognisku suszy przemoczoną w trakcie
rozbijania obozu bluzę
fot. Czesio1

Płonie ognisko, płonie...
fot. Czesio1

Hanka, Mysikrólik i Wilhelm Tell
fot. Czesio1

Czesio1 z johny'm
fot. Czesio1

Ognisko nie gasło do późnych godzin nocnych
fot. Czesio1
W końcu jednak zmęczenie dało się nam we znaki i udaliśmy się na zasłużony odpoczynek w naszych namiotach.

Mapa penetracji Czarciego Ostrowu przez Niewidzialnych
w poszukiwaniu pozostałości Fortu Lyck
źródło: mapy Google[/quote]
IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016 część 14 - "Niezapomniana noc na Czarcim Ostrowie" (johny)
Ostatnio zmieniony 01 sty 1970, 01:00 przez johny, łącznie zmieniany 5 razy.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Mysikrólik
- Zlotowicz

- Posty: 5476
- Rejestracja: 16 lip 2013, 14:37
- Tytuł: harcerz
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 42 razy
- Otrzymał podziękowań: 176 razy
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
O tak, o tak!!!!Czesio1 pisze:A za co mają Cię zamykać? Przecież jak dobiliśmy do brzegu to ognisko już się paliło, my tylko delikatnie podtrzymaliśmy ogień.Mysikrólik pisze:Byle mnie teraz nie zamknęli za to ognisko![]()
W razie co ojciec kazali.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Czesio1
- Administrator

- Posty: 16785
- Rejestracja: 07 lip 2013, 14:00
- Tytuł: Ojciec Prowadzący
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 599 razy
- Otrzymał podziękowań: 308 razy
6. zbychowiec
Leśniczówka Pranie
Po zwiedzaniu klasztorów i cerkwi w Wojnowie przyszedł czas udać się do Leśniczówki Pranie, gdzie mieści się muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego.

Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu
fot. Czesio1

Muzeum Konstantego Ildefonsa Gałczyńskiego w Praniu
fot. Czesio1
Leśniczówka powstała pod koniec XIX wieku. Odwiedzał ją Gałczyński w latach pięćdziesiątych XX wieku (zmarł w 1953, zanim udało mu się zrealizować swoje plany osiądnięcia w tych okolicach na stałe). To tutaj Gałczyński napisał swoje słynne dzieła: "Niobe", "Wit Stwosz", Kronika Olsztyńska", "Rozmowa liryczna", "Ojczyzna" i wiele innych.

Tablica informacyjna na muzeum
fot. Czesio1
Poza bogatymi zbiorami związanymi z bytnością w tym miejscu Gałczyńskiego, jego życiem i twórczością, leśniczówka ma także ładny ogród, teatr pod gołym niebem i piękny widok na jezioro Nidzkie.

Ogród przy muzeum
fot. Czesio1

Ogród przy muzeum
fot. johny

Widok na Jezioro Nidzkie sprzed muzeum
fot. Milady

Przystań wodna na Jeziorze Nidzkim przed samym muzeum
fot. Czesio1

Konstanty Ildefons Gałczyński siedzący na pieńku w towarzystwie Hanki
fot. Czesio1

Konstanty Ildefons Gałczyński siedzący na pieńku w towarzystwie Czesia
fot. Czesio1

Konstanty Ildefons Gałczyński siedzący na pieńku w towarzystwie johny'ego
fot. johny

Popiersie Fryderyka Chopina w ogrodzie przy muzeum
fot. Milady

Zielona gęś, pomnik autorstwa Gracjana Kaji, absolwenta wydziału rzeźby
gdańskiej Akademii Sztuk Pięknych
fot. Milady

Tablica "ostrzegawcza" w leśniczówce Pranie
fot. Czesio1
Nasza wesoła gromadka spędziła w leśniczówce dość długi czas, chłonąc informacje podawane przez panią opiekującą się zbiorami.
Mając głowy napakowane wiedzą o wieszczu, trzeba było je trochę przewietrzyć, żeby wiedza się uleżała. Postanowiliśmy udać się na spacer ścieżką dydaktyczną w okolicach leśniczówki.

ścieżka dydaktyczna w leśniczówce Pranie
fot. Czesio1

ścieżka początkowo wiedzie wzdłuż Jeziora Nidzkiego
fot. johny

Jezioro Nidzkie, widok ze ścieżki dydaktycznej
fot. johny
ścieżka jest bardzo urokliwa (w szczególności podobał mi się tam jeden zakątek z otwartym widokiem na jezioro, który uwieczniłem na zdjęciu).

Jezioro Nidzkie przebijające się wśród trzcin
fot. zbychowiec

ścieżka dydaktyczna w leśniczówce Pranie
fot. Czesio1
Ponadto umieszczono na niej liczne tablice informacyjne dotyczące różnych aspektów wiedzy przyrodniczej, przede wszystkim dotyczącej ekosystemów leśnych i gospodarki leśnej.

Tablica informacyjna przy ścieżce dydaktycznej
fot. Czesio1

ścieżka dydaktyczna w leśniczówce Pranie
fot. Czesio1

ścieżka dydaktyczna w leśniczówce Pranie
fot. Czesio1
Najbardziej przypadła mi do gustu tablica opisująca dawne metody żywicowania drzew.
Mało brakowało, a nie wrócilibyśmy z tej awanturniczej wyprawy, bowiem przewodnik stada (nie będę pokazywał palcem kto) zgubił drogę w środku dzikiej puszczy rojącej się od krwiożerczych bestii (głownie komarów wielkości psów). Sytuacja stała się dość nerwowa, do tego stopnia, że zacząłem snuć wizje konieczności konsumpcji forowiczów, gdyby głód mnie do tego zmusił (a śniadanie tego dnia miałem dość liche, bo składało się zaledwie z jednej dość już starej bułki, i wody). Już dyskretnie zacząłem się rozglądać za osobami z odpowiednią warstewką tłuszczu, kiedy ktoś zakrzyknął "Ląd!". Droga została odnaleziona a nasze forum zostało cudem ocalone od niechybnej zagłady.

Ufff, udało się, droga odnaleziona! Bezpiecznie zbliżamy się do placówki Mazura
fot. zbychowiec

Wiewiórka w huśtawce a syn Mysikrólika na ławce w lokalu Mazura
fot. zbychowiec

W placówce Mazura na stojaku z książkami nie mogło zabraknąć
książki o przygodach Pana Tomasza
fot. Czesio1
Już w niezmąconych niczym wesołych nastrojach dotarliśmy do placówki Mazura, aby zatopić swe zęby w jakże upragnionym obiedzie. Jakież to wspaniałości zaserwowali nam nasi mazurscy gospodarze! Stół uginał się od jadła. Przepyszne pierogi z mięsem, którem sam zamówił i niechaj mnie piorun z jasnego nieba popieści, jeśli nie były to najlepsze pierogi z mięsem jakie jadłem za swego żywota. Zupa brokułowa której nie powstydziłby się sam Wierzynek. Pierogi ruskie tak jędrne i tak powabnym zapachem kuszące, żem nie był w stanie powstrzymać swego łakomstwa i cichaczem podprowadziłem jednego takiego pieroga mojemu sąsiadowi, zaaferowanego rozmową o literaturze: ach, cóż to była za uczta dla mego podniebienia!

Niewidzialni w lokalu Mazura. U góry od lewej: Czesio1, TomaszK,
Adam, Mazur, Ania, Sylwia (żona Mazura), Mysikrólik i johny.
Na ławce od lewej: Yvonne, Hanka, Milady, Sokole Oko, zbychowiec,
panna Monika i Wilhelm Tell.
fot. Czesio1

Niewidzialni w lokalu Mazura
fot. Czesio1
Byłbym tam został zapewne do dnia następnego delektując się tym kulinarnym rajem, gdyby nie Ojciec Czesław, który zawsze przedkładał był program zlotu nade wszystko inne. Zawołał on, nieubłagany w swej pasji eksploracyjnej: "Czas nam w drogę! Do koni!". Cóż było robić: wie każdy, że oponować Ojcu Prowadzącemu to bardzo niedobry pomysł, i jak skończyli ci nieszczęśnicy, którzy próbowali. Z wielkim bólem w sercu pożegnałem się z tą kulinarną świątynią przyobiecując sobie, że na pewno tu wrócę przy najbliższej sposobności, tym razem sam, aby nikt nie widział, jak łapczywie pochłaniam góry jadła. Dosiadłem żelaznego rumaka i udałem się w drogę, w ślad za Ojcem Prowadzącym.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 807370.jpg medium=http://s26.postimg.org/ndqrt8zft/33_cie ... tyczna.jpg large=http://s26.postimg.org/ndqrt8zft/33_cie ... tyczna.jpg group=37609][/gimg]
Mapa spaceru ścieżką dydaktyczną w leśniczówce Pranie
źródło: mapy Google
IX Forowy Niewidzialny Zlot Niedźwiedzi Róg 2016 część 6 - "Leśniczówka Pranie" (zbychowiec)
Ostatnio zmieniony 02 lip 2018, 15:17 przez Czesio1, łącznie zmieniany 8 razy.














































