
Od lewej: Czesio1, Afrodyta, Barttez
Atmosfera była obiadowo-kawowa. Czasu na rozmowy nie było jednak dużo, bo już o godz. 17 w Wojewódzkiej Bibliotece Publicznej miał gościć Stanisław Mikulski.

Zlotowicze w drodze na spotkanie
ze Stanisławem Mikulskim
Zdziwienie zlotowiczów było spore, gdy zobaczyli frekwencję, choć Czesio1 podkreślał, że spodziewał się bardziej młodzieżowej publiki.

W oczekiwaniu na pojawienie się
Stanisława Mikulskiego
Wyczekiwany Hans Kloss, a może Pan Samochodzik, lub bardziej Makbet czy Cyrano de Bergerac zjawił się punktualnie i został przywitany gromkimi brawami. Aktor opowiadał o czasach lubelskich, pracy w teatrze i "Stawce". Nie zabrakło też ciekawych pytań z sali np. o opinię na temat akcji Daniela Olbrychskiego podczas kontrowersyjnej wystawy w warszawskiej Zachęcie. Ktoś inny z kolei zapytał czy po prostu może Mikulskiego wyściskać (pani zgodę otrzymała). Sam Stanisław Mikulski zaskakiwał humorem i błyskotliwymi odpowiedziami.

Stanisław Mikulski tryskał energia
i humorem

Pamiątkowa księga z zaproszeniem
na spotkanie
Po części oficjalnej, podczas której raz barttez, raz Afrodyta musieli biegać do samochodów, by przedłużyć ważność biletów parkingowych, przyszedł czas na autografy.

Stanisław Mikulski podpisuje swoją książkę
pt. "Niechętnie o sobie"
Na tę okazję Czesio1 przywiózł ze sobą książkowe wydanie "Stawki".

Czesio1 z książkowym wydaniem
"Stawki większej niż życie"

Uścisk dłoni Hansa Klossa - bezcenny
Z podpisem było łatwiej niż ze zdjęciem, bo aktor był wręcz oblegany. W końcu jednak się udało.

Pamiątkowe zdjęcie ze Stanisławem Mikulskim

Pamiątkowe zdjęcie ze Stanisławem Mikulskim
Bieganie do samochodów spowodowało, że na parkingu pojazdy zlotowiczów mogły pozostać jeszcze godzinę po spotkaniu, więc ten czas został wykorzystany na kolejną kawę (plus soczek pomarańczowy i herbatkę - to dla tych, którzy skrupulatnie odnotowują menu). Lokal ten sam, który zauroczył uczestników II mini zlotu lubelskiego - Mała Restauracja. I niestety tu smutna wiadomość - kelnerka poinformowała nas, że ta niezwykle klimatyczna restauracja wzorująca się na kuchni z okresu międzywojennego, zostanie za kilka dni zamknięta:( Na pamiątkę więc Czesio1 postanowił uwiecznić na fotografii swoją kawę po wiedeńsku z zielonym krzaczkiem na górze - prawdopodobnie miętą.
Kawa po wiedeńsku na zakończenie zlotu
i klimatycznej restauracyjki
Uczestnicy spotkania jeszcze trochę pogawędzili i zapewnili się wzajemnie, że wybiorą się na Zlot Złoczyńcowy.
Tekst: Afrodyta
Zdjęcia: Czesio1, Zbigniew Jurkowski
































