"Ostatnia rodzina"
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
"Ostatnia rodzina"
Czy ktoś był już na "Ostatniej rodzinie"?
Ja byłam dzisiaj.
Więcej na razie nie napiszę, ale jeśli ktoś już był, to chętnie podyskutuję.
Ja byłam dzisiaj.
Więcej na razie nie napiszę, ale jeśli ktoś już był, to chętnie podyskutuję.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Re: "Ostatnia rodzina"
I jak, dopiero się wybieram!?Yvonne pisze:Czy ktoś był już na "Ostatniej rodzinie"?
Ja byłam dzisiaj.
Więcej na razie nie napiszę, ale jeśli ktoś już był, to chętnie podyskutuję.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
Książki jeszcze nawet nie zaczęłam czytać.Barabasz pisze: Yvonne, a czy ju po obejrzeniu filmu zauważasz, że lepiej wcześniej wcześniej przeczytać książkę? Czy nie będzie ona ciekawa po obejrzeniu filmu, a może na odwrót?
Wciągnął mnie Nesbo, no i "Rękawicę" wypadałoby skończyć przed dzisiejszą sesją szybką
Ostatnio zmieniony 10 paź 2016, 10:26 przez Yvonne, łącznie zmieniany 1 raz.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Książka jest świetna!Barabasz pisze:Yvonne, a czy ju po obejrzeniu filmu zauważasz, że lepiej wcześniej wcześniej przeczytać książkę?
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- misia
- Zlotowicz

- Posty: 1252
- Rejestracja: 10 lip 2013, 22:32
- Miejscowość: miasto Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 2 razy
- Otrzymał podziękowań: 8 razy
Ja byłam, 9/10 
Trzeba przeczytać obie książki, można po filmie, ale żeby mieć obiektywne zdanie, to tak trzeba zrobić
Magdalena Grzebałkowska - Beksińscy. Portret podwójny
Wiesław Weiss -Tomek Beksiński. Portret prawdziwy
Po samym flmie można mieć "złe" zdanie o Tomku, a Ci co go znali i słuchali, wiedzą, że taki nie był, jak go pokazano. I tylko dlatego odjęłam 1 punkt z 10.
Trzeba przeczytać obie książki, można po filmie, ale żeby mieć obiektywne zdanie, to tak trzeba zrobić
Magdalena Grzebałkowska - Beksińscy. Portret podwójny
Wiesław Weiss -Tomek Beksiński. Portret prawdziwy
Po samym flmie można mieć "złe" zdanie o Tomku, a Ci co go znali i słuchali, wiedzą, że taki nie był, jak go pokazano. I tylko dlatego odjęłam 1 punkt z 10.
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
Delikatnie to ujęłaś, misiumisia pisze:Po samym flmie można mieć "złe" zdanie o Tomku
Nie złe, a koszmarne!
Mnie film zawiódł bardzo.
Nie chciałam pisać pierwsza, ale jak już się dyskusja zaczęła, to ...
Daję 4 na 10 i więcej nie dam.
Główny zarzut, jaki mam, to zbytnia dosłowność, dosadność i przerysowanie. Nie lubię, jak ktoś uznaje mnie jako widza za półgłowka i zbyt dosłownie pokazuje pewne sceny łącznie z komentarzem do nich (mówię tu głównie o takich scenach, jak ta u psychologa czy w szpitalu dla umysłowo chorych). Film, jak i każda sztuka, musi pozostawić widzowi pewną furtkę do interpretacji. Tutaj nie zostawia.
Aha, Ogrodnik jako Beksiński fatalny. Dawno nie widziałam tak sztucznej gry.
Natomiast Seweryn pokazał klasę. Przez duże K.
Ale mimo wszystko uważam, że należy na niego iść i wyrobić sobie własne zdanie.
Aha, i jeszcze jedna uwaga. Nie wiedziałam, że Tomek Beksiński miał taki kiepski głos (bo podobno w niektórych miejscach był podłożony jego prawdziwy). Kompletnie nie miał radiowego głosu, co mocno mnie zdziwiło.
Ostatnio zmieniony 10 paź 2016, 23:04 przez Yvonne, łącznie zmieniany 2 razy.
- misia
- Zlotowicz

- Posty: 1252
- Rejestracja: 10 lip 2013, 22:32
- Miejscowość: miasto Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 2 razy
- Otrzymał podziękowań: 8 razy
Ja z kolei słyszałam, że wszędzie to był głos Ogrodnika, czyli nieźle ćwiczył i trenował, żeby do takich efektów dojść. Tym faktem akurat byłam i jestem bardzo mile zaskoczona, jak udało mu się jednak dobrze podrobić głos Tomka.Yvonne pisze:Delikatnie to ujęłaś, misiumisia pisze:Po samym flmie można mieć "złe" zdanie o Tomku![]()
Nie złe, a koszmarne!
[...]
Aha, i jeszcze jedna uwaga. Nie wiedziałam, że Tomek Beksiński miał taki kiepski głos (bo podobno w niektórych miejscach był podłożony jego prawdziwy). Kompletnie nie miał radiowego głosu, co mocno mnie zdziwiło.
Oczywiście nie znałam Tomka osobiście, ale dużo się Go nasłuchałam w radiu. Teraz także poczytałam wiele wypowiedzi tych ludzi co go znali i na pewno chciałabym przeczytać książkę Weissa.Yvonne pisze:A skąd wiesz, misiu, jaki był prywatnie?misia pisze:a Ci co go znali i słuchali, wiedzą, że taki nie był, jak go pokazano.
Może właśnie taki, jak go pokazano ...
"Rodzina Beksińskich jest najlepiej udokumentowaną rodziną w Polsce" - ktoś tak powiedział. Ponad 300 godzin amatorskich nagrań głównie Zdzisława, ale i Zosi i Tomka. Jest w czym wybierać. I zrobić teraz z 300 h materiałów 2 h filmu, to jest dopiero wyzwanie.
Cieszę się, że powstaje serial dokumentalny na podstawie tych nagrań, i tam będą cięcia, ale już nie będzie miejsca dla fikcji, która jest domeną filmów fabularnych i pewne rzeczy trzeba wybaczać
Mam przeczucia, że podobnie jak Ida, coś ten film nam przyniesie
- misia
- Zlotowicz

- Posty: 1252
- Rejestracja: 10 lip 2013, 22:32
- Miejscowość: miasto Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 2 razy
- Otrzymał podziękowań: 8 razy
No tak, ale żeby jednak mieć obiektywizm polecam cały wywiad, bo czasami takie wyrwane z kontekstu robią zamieszanie w głowie 
http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,1144 ... &a=75&c=53
Czyli, kto z Was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem

http://kultura.gazeta.pl/kultura/7,1144 ... &a=75&c=53
Czyli, kto z Was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
To akurat prawda. Łatwo jest osądzać innych, ale zachowanie młodego Beksińskiego jakoś wyjątkowo mnie razi. Przynajmniej to, co zostało pokazane w filmie, a zwłaszcza jego stosunek do drugiego człowieka. Bliskiego mu człowieka.misia pisze:Czyli, kto z Was bez grzechu, niech pierwszy rzuci kamieniem
- Barabasz
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 4157
- Rejestracja: 25 sie 2015, 10:43
- Miejscowość: Antoninów
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 208 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
Jestem już po seansie. też mam trochę krytycznych uwag.
Przede wszystkim uważam, ze postacie ojca i syna były przerysowane i ukazani są bardzo negatywnie.
W postaci ojca skupiono się na jego maniakalnej potrzebie wszystkiego rejestrowania: rodzinnych intymnych sytuacji i wypowiedzi.
Ktoś kto obejrzał film a nigdy nie słyszał o Beksińskich wyrabia sobie nie najlepsze zdanie o nim. Bardzo szczątkowo pokazane była jego jasna strona czyli jego praca, sukcesy i uznanie jego malarstwa, fotografii i rzeźby w Polsce i na całym świecie. Na samym tworzeniu dzieł praktycznie też się nie skupiono. Na moim seansie pojawiło się wielu artystów z okolicy, którzy chcieli zobaczyć jego warsztat malarski, inspiracje itd., a skupiono się tylko na jego życiu prywatnym i to tylko na tej ciemnej stronie jego życia mocno je eksponując.
To samo dotyczy Tomasza. Aktor pokazał go bardzo w negatywnym świetle - wręcz jako psychopatę. A dla mnie z tego co widziałem w rożnych fragmentach jego życia zarówno zarejestrowanych przez ojca jak i tych publiczny w radiu i tv - był,osobą bardzo pogodną, inteligentną często wypowiadająca się z uśmiechem i z żartem mimo swych różnych upodobań.
I także jak w przypadku ojca nie skupiono się na jego osiągnięciach na polu dziennikarstwa muzycznego, audycji radiowych do których przyciągał tłumy słuchaczy. Praktycznie pominięto jego sukcesy jako tłumacza filmów zagranicznych.
Kręgosłupem filmu reżyser uczynił ich tragiczny koniec i resztę filmu temu podporządkował.
Sam film nie był najgorszy, dialogi całkiem udane, gra aktorska Seweryna i Koniecznej na wysokim poziomie, jednak szybko do tego filmu nie wrócę. Mój osobisty obraz Beksińskich jest całkiem inny, no i muszę przeczytać książki aby go skonfrontować.
Przede wszystkim uważam, ze postacie ojca i syna były przerysowane i ukazani są bardzo negatywnie.
W postaci ojca skupiono się na jego maniakalnej potrzebie wszystkiego rejestrowania: rodzinnych intymnych sytuacji i wypowiedzi.
Ktoś kto obejrzał film a nigdy nie słyszał o Beksińskich wyrabia sobie nie najlepsze zdanie o nim. Bardzo szczątkowo pokazane była jego jasna strona czyli jego praca, sukcesy i uznanie jego malarstwa, fotografii i rzeźby w Polsce i na całym świecie. Na samym tworzeniu dzieł praktycznie też się nie skupiono. Na moim seansie pojawiło się wielu artystów z okolicy, którzy chcieli zobaczyć jego warsztat malarski, inspiracje itd., a skupiono się tylko na jego życiu prywatnym i to tylko na tej ciemnej stronie jego życia mocno je eksponując.
To samo dotyczy Tomasza. Aktor pokazał go bardzo w negatywnym świetle - wręcz jako psychopatę. A dla mnie z tego co widziałem w rożnych fragmentach jego życia zarówno zarejestrowanych przez ojca jak i tych publiczny w radiu i tv - był,osobą bardzo pogodną, inteligentną często wypowiadająca się z uśmiechem i z żartem mimo swych różnych upodobań.
I także jak w przypadku ojca nie skupiono się na jego osiągnięciach na polu dziennikarstwa muzycznego, audycji radiowych do których przyciągał tłumy słuchaczy. Praktycznie pominięto jego sukcesy jako tłumacza filmów zagranicznych.
Kręgosłupem filmu reżyser uczynił ich tragiczny koniec i resztę filmu temu podporządkował.
Sam film nie był najgorszy, dialogi całkiem udane, gra aktorska Seweryna i Koniecznej na wysokim poziomie, jednak szybko do tego filmu nie wrócę. Mój osobisty obraz Beksińskich jest całkiem inny, no i muszę przeczytać książki aby go skonfrontować.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Ano widzisz bo taki był zamysł reżysera. Chciał się skupić na rodzinnych relacjach i sportretować je, a nie na tym co robili Beksińscy i jak to robili.Barabasz pisze:W postaci ojca skupiono się na jego maniakalnej potrzebie wszystkiego rejestrowania: rodzinnych intymnych sytuacji i wypowiedzi.
Ktoś kto obejrzał film a nigdy nie słyszał o Beksińskich wyrabia sobie nie najlepsze zdanie o nim. Bardzo szczątkowo pokazane była jego jasna strona czyli jego praca, sukcesy i uznanie jego malarstwa, fotografii i rzeźby w Polsce i na całym świecie. Na samym tworzeniu dzieł praktycznie też się nie skupiono. Na moim seansie pojawiło się wielu artystów z okolicy, którzy chcieli zobaczyć jego warsztat malarski, inspiracje itd., a skupiono się tylko na jego życiu prywatnym i to tylko na tej ciemnej stronie jego życia mocno je eksponując.
Widzisz bo taka była jego powierzchowność. My w Trójce rozmawialiśmy z red. Baronem o Beksińskim i on sam stwierdził, że to był bardzo, bardzo dziwny człowiek a kontakt osobisty był z nim niemalże żaden.Barabasz pisze:To samo dotyczy Tomasza. Aktor pokazał go bardzo w negatywnym świetle - wręcz jako psychopatę. A dla mnie z tego co widziałem w rożnych fragmentach jego życia zarówno zarejestrowanych przez ojca jak i tych publiczny w radiu i tv - był,osobą bardzo pogodną, inteligentną często wypowiadająca się z uśmiechem i z żartem mimo swych różnych upodobań.
Przynajmniej ta książka, którą przeczytałem ja (Grzebałkowskiej) da Ci dużo odpowiedzi na twoje pytaniaBarabasz pisze: Mój osobisty obraz Beksińskich jest całkiem inny, no i muszę przeczytać książki aby go
Ostatnio zmieniony 16 paź 2016, 18:46 przez johny, łącznie zmieniany 1 raz.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Barabasz
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 4157
- Rejestracja: 25 sie 2015, 10:43
- Miejscowość: Antoninów
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 208 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
Tylko wg mnie skupił się tylko na negatywnych relacjach. Oglądając na YT filmy nagrane przez ojca widzę normalne rodzinne sytuacje, gdzie Tomasz nie jest żadnym monstrum.johny pisze: Ano widzisz bo taki był zamysł reżysera. Chciał się skupić na rodzinnych relacjach i sportretować je, a nie na tym co robili Beksińscy i jak to robili.
Pewnie Piotr Baron zna go dużo lepiej, ja tylko opieram się na tym co jest opublikowane. Np. w wywiadzie z Wampirem i u Cejrowskiego jest bardzo sympatycznym i komunikatywnym człowiekiem. To samo widać w nagraniach jego ojca, co nie znaczy, że to było pod publikę a w życiu mógł być inny.johny pisze:Widzisz bo taka była jego powierzchowność. My w Trójce rozmawialiśmy z red. Baronem o Beksińskim i on sam stwierdził, że to był bardzo, bardzo dziwny człowiek a kontakt osobisty był z nim niemalże żaden.
W ogóle zastanawiam się, kto z rodziny zgodził się aby nagrać taki osobisty film z życia tej familii.
- misia
- Zlotowicz

- Posty: 1252
- Rejestracja: 10 lip 2013, 22:32
- Miejscowość: miasto Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 2 razy
- Otrzymał podziękowań: 8 razy
To tutaj jeszcze komentarz innego redaktora z Trójki, Piotra Stelmacha z 05.10.2016:
"Minął tydzień od tego seansu. Wychodziłem ze studia im. Agnieszki Osieckiej ze zwieszoną głową. Jak nigdy po koncercie lub seansie tam organizowanym. A przecież nie ma chyba miejsca, które dla tej potężnej – muzycznej, radiowej i emocjonalnej – części Jego życia byłoby gruntem lepszym, by ją odczytać i zrozumieć. Możliwe, że ja zrozumiałem ją na opak. Możliwe też, że zbyt osobiście traktuję wszystkie dźwięki i obrazy odbierane w tym studiu, a niewytłumaczalna i – niech nigdy nie będzie inna – sentymentalna osmoza podbija wrażenie, iż jakiś koncert lub film trochę zreperował mi kawałek świata, którego wcześniej nie mogłem pojąć. Możliwe, ale...
Po obejrzeniu „Ostatniej rodziny” mam w sobie jakąś dziwną zadrę. Bo „Beksę”, którego poznałem i z którym los skrzyżował moją radiową codzienność na kilka intensywnych lat, pamiętam... inaczej. Ba, chwilami skrajnie inaczej.
Próbowałem Go w tym filmie poszukać. Próbowałem znaleźć tam Jego poczucie humoru. Fakt, że często specyficzne, ale sklejone z Nim nierozerwalnie. Akcentowane często w rozmowach, artykułach, a nawet prowadzonych przez Niego audycjach. Nie znalazłem. Próbowałem zabrać ze sobą z tego filmu wspomnienie znakomitego radiowca, który jako dziennikarz był profesjonalistą pełną gębą. Jednym z tych, którzy w godny pozazdroszczenia sposób opanowali sztukę tworzenia z przysługującego im czasu antenowego doskonałej, słowno – muzycznej budowli. Radio to przecież gigantyczna arena Jego codzienności. Ta, dzięki której dziś o Nim pamiętamy. Nawet, jeśli lwia część tych audycji miała przedstawiać Jego osobisty manifest lub wręcz krzyk, z bycia w studiu i przed mikrofonem uczynił sztukę. Tymczasem... W „Ostatniej rodzinie” Tomek jako radiowiec „zamajaczył” ledwie w dwóch scenach – pierwszego wejścia na antenę i początku ostatniej audycji. A to ogromne, radiowe „pomiędzy”?
Nie dyskutuję ze sztuką aktorską, bo od tego są inni, nie ja, ale wciąż nie mam w sobie zgody na takiego „Beksę”, jaki został pokazany w „Ostatniej rodzinie”. Kogoś o kompletnie rozbryzganej psychice. Raz nieszkodliwego, a raz drastycznie szkodliwego czuba, który chyba niespecjalnie lubił ludzi. A fakt, że coś tam przetłumaczył, powiedział, zaprezentował i zachęcił tysiące osób do (współ)przeżywania, był tylko działalnością na skrajnie zawężonym marginesie. Reszta to szaleństwo. Tak? Nie.
Być może „Ostatnia rodzina” jest filmem wybitnym. Być może zasłużenie zbiera laury i pełne zachwytów recenzje. Ja – ten jeden z wielu setek tysięcy widzów – nie mogę pozbyć się po tym seansie wrażenia, jakbym przesłuchał krótki fragment płyty. A właściwie concept – albumu. Wątpię, czy ten najważniejszy.
„Tańcząc ze łzami w oczach, łkam, wspominając dawne dni mojego życia”. W jednej ze scen słychać te słowa..."
"Minął tydzień od tego seansu. Wychodziłem ze studia im. Agnieszki Osieckiej ze zwieszoną głową. Jak nigdy po koncercie lub seansie tam organizowanym. A przecież nie ma chyba miejsca, które dla tej potężnej – muzycznej, radiowej i emocjonalnej – części Jego życia byłoby gruntem lepszym, by ją odczytać i zrozumieć. Możliwe, że ja zrozumiałem ją na opak. Możliwe też, że zbyt osobiście traktuję wszystkie dźwięki i obrazy odbierane w tym studiu, a niewytłumaczalna i – niech nigdy nie będzie inna – sentymentalna osmoza podbija wrażenie, iż jakiś koncert lub film trochę zreperował mi kawałek świata, którego wcześniej nie mogłem pojąć. Możliwe, ale...
Po obejrzeniu „Ostatniej rodziny” mam w sobie jakąś dziwną zadrę. Bo „Beksę”, którego poznałem i z którym los skrzyżował moją radiową codzienność na kilka intensywnych lat, pamiętam... inaczej. Ba, chwilami skrajnie inaczej.
Próbowałem Go w tym filmie poszukać. Próbowałem znaleźć tam Jego poczucie humoru. Fakt, że często specyficzne, ale sklejone z Nim nierozerwalnie. Akcentowane często w rozmowach, artykułach, a nawet prowadzonych przez Niego audycjach. Nie znalazłem. Próbowałem zabrać ze sobą z tego filmu wspomnienie znakomitego radiowca, który jako dziennikarz był profesjonalistą pełną gębą. Jednym z tych, którzy w godny pozazdroszczenia sposób opanowali sztukę tworzenia z przysługującego im czasu antenowego doskonałej, słowno – muzycznej budowli. Radio to przecież gigantyczna arena Jego codzienności. Ta, dzięki której dziś o Nim pamiętamy. Nawet, jeśli lwia część tych audycji miała przedstawiać Jego osobisty manifest lub wręcz krzyk, z bycia w studiu i przed mikrofonem uczynił sztukę. Tymczasem... W „Ostatniej rodzinie” Tomek jako radiowiec „zamajaczył” ledwie w dwóch scenach – pierwszego wejścia na antenę i początku ostatniej audycji. A to ogromne, radiowe „pomiędzy”?
Nie dyskutuję ze sztuką aktorską, bo od tego są inni, nie ja, ale wciąż nie mam w sobie zgody na takiego „Beksę”, jaki został pokazany w „Ostatniej rodzinie”. Kogoś o kompletnie rozbryzganej psychice. Raz nieszkodliwego, a raz drastycznie szkodliwego czuba, który chyba niespecjalnie lubił ludzi. A fakt, że coś tam przetłumaczył, powiedział, zaprezentował i zachęcił tysiące osób do (współ)przeżywania, był tylko działalnością na skrajnie zawężonym marginesie. Reszta to szaleństwo. Tak? Nie.
Być może „Ostatnia rodzina” jest filmem wybitnym. Być może zasłużenie zbiera laury i pełne zachwytów recenzje. Ja – ten jeden z wielu setek tysięcy widzów – nie mogę pozbyć się po tym seansie wrażenia, jakbym przesłuchał krótki fragment płyty. A właściwie concept – albumu. Wątpię, czy ten najważniejszy.
„Tańcząc ze łzami w oczach, łkam, wspominając dawne dni mojego życia”. W jednej ze scen słychać te słowa..."
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Niestety nikogo rodziny już nie ma.Barabasz pisze:W ogóle zastanawiam się, kto z rodziny zgodził się aby nagrać taki osobisty film z życia tej familii.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
-
mkonst
- Forowy Lektor
- Posty: 458
- Rejestracja: 04 lut 2014, 11:44
- Miejscowość: Poznań
- Płeć: Mężczyzna
- Gadu Gadu: 1394783
- Podziękował;: 0
- Otrzymał podziękowań: 0
Słysząc zapowiedzi filmu miałem ogromną ochotę go zobaczyć. Po recenzji W.Weissa ogarnęły mnie wątpliwości, a ta recenzja P.Stelmacha, przeczytana na FB, przekreśliła ostatecznie ten film w moich oczachmisia pisze:To tutaj jeszcze komentarz innego redaktora z Trójki, Piotra Stelmacha z 05.10.2016
Teraz czekam na zapowiadany film dokumentalny oparty na zachowanych materiałach z rodzinnego archiwum Beksińskich:
http://www.polskieradio.pl/9/396/Artyku ... o-archiwum
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
ja się zamierzam mimo wszystko wybrać, choćby po to aby skonfrontować film z książką.mkonst pisze:Słysząc zapowiedzi filmu miałem ogromną ochotę go zobaczyć. Po recenzji W.Weissa ogarnęły mnie wątpliwości, a ta recenzja P.Stelmacha, przeczytana na FB, przekreśliła ostatecznie ten film w moich oczach
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- misia
- Zlotowicz

- Posty: 1252
- Rejestracja: 10 lip 2013, 22:32
- Miejscowość: miasto Łódź
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 2 razy
- Otrzymał podziękowań: 8 razy
Tak naprawdę film nie ma wiele wspólnego z książką. Trzeba ją przeczytać, żeby mieć szerszą wiedzę. Ja byłam już dwa razy i obejrzę pewnie jeszcze nierazjohny pisze:ja się zamierzam mimo wszystko wybrać, choćby po to aby skonfrontować film z książką.mkonst pisze:Słysząc zapowiedzi filmu miałem ogromną ochotę go zobaczyć. Po recenzji W.Weissa ogarnęły mnie wątpliwości, a ta recenzja P.Stelmacha, przeczytana na FB, przekreśliła ostatecznie ten film w moich oczach
No i na pewno kiedyś zawitam do Sanoka
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Nie wiem. Tzn gdzieś tam grają ale w godzinach takich, że w naszym przypadku cięzko się wybrać. Jeden seans o 12 a drugi o 20. i to wszystko.Yvonne pisze:Czemu?johny pisze:Jakaś masakra. Daw tygodnie po premierze i w Łodzi nie można zobaczyć Ostatniej rodziny...
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Yvonne
- Moderator

- Posty: 13298
- Rejestracja: 09 lip 2013, 16:01
- Miejscowość: Bydgoszcz
- Płeć: Kobieta
- Podziękował;: 11 razy
- Otrzymał podziękowań: 273 razy
Wczoraj była u mnie Ace i dyskutowałyśmy długo na temat tego filmu, bo jej się bardzo podobał, w przeciwieństwie do mnie.johny pisze:Nie wiem. Tzn gdzieś tam grają ale w godzinach takich, że w naszym przypadku cięzko się wybrać. Jeden seans o 12 a drugi o 20. i to wszystko.
Natomiast teraz Ace czyta książkę "Beksińscy. Portret podwójny" i mówi, że jej się nie podoba.
- johny
- Moderator

- Posty: 12056
- Rejestracja: 09 lip 2013, 14:30
- Miejscowość: Łódź
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 383 razy
- Otrzymał podziękowań: 299 razy
Ha, a dla mnie książka była super!Yvonne pisze:Natomiast teraz Ace czyta książkę "Beksińscy. Portret podwójny" i mówi, że jej się nie podoba.
POLEXIT!
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
... To live is to die... - Cliff Burton
volenti non fit iniuria!
When you walk through a storm, Hold your head up high, And don`t be afraid of the dark. At the end of a storm, There`s a golden sky...
- Barabasz
- Forowy Badacz Naukowy

- Posty: 4157
- Rejestracja: 25 sie 2015, 10:43
- Miejscowość: Antoninów
- Płeć: Mężczyzna
- Podziękował;: 208 razy
- Otrzymał podziękowań: 241 razy
Ten film zbiera naprawdę różne opinie, także u ludzi w moim otoczeniu. Ale już to, że się o nim tak dyskutuje jest ciekawym zjawiskiem, więc jest chyba dosyć popularny.Yvonne pisze:Wczoraj była u mnie Ace i dyskutowałyśmy długo na temat tego filmu, bo jej się bardzo podobał, w przeciwieństwie do mnie.
Natomiast teraz Ace czyta książkę "Beksińscy. Portret podwójny" i mówi, że jej się nie podoba.
Johny nie może znaleźć seansu, a u mnie jest problem z książką. W bibliotece miejskiej jest "rozrywana" i trzeba sobie ją zamawiać chyba. Może pojadę do biblioteki do Brześcia Kujawskiego - może tam będzie ja łatwiej wypożyczyć.




























