Na wyprawę wyruszyliśmy we trójkę, znaczy się Genek z Magdą i ja. Dosyć szybko pokonaliśmy "niemiecką" większość trasy ze Szczecina i jeszcze przed południem stawiliśmy się na campingu w Gądnie, gdzie mieliśmy wcześniej zarezerwowane dwa kajaki. Pogoda sprzyjała (błękitne niebo i słońce), jednak wiatr dawał się we znaki. Na jeziorze była spora fala. Od samego początku utrudniała nam życie. Samo wejście do kajaka było nie lada wyczynem. W ubiegłym roku bardzo sprawnie nam to poszło. W tym roku jednak nie… No cóż. Mi nie udało się "na sucho" wejść do kajaka.
Już wcześniej mieliśmy jasno sprecyzowany plan. Rok temu spenetrowaliśmy północny rejon jeziora. W tym roku postanowiliśmy popłynąć na południe. O ile dwuosobowa załoga pierwszego kajaka (Genek i Magda) radziła sobie dosyć sprawnie z wiatrem i boczną falą uderzającą na nas od strony moryńskiej plaży, o tyle ja musiałem się zdrowo namachać wiosłem. Zadarty w górę dziób kajaka nie ułatwiał sprawy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 745853.jpg medium=https://s5.postimg.org/d38tdaw07/fot01.jpg large=https://s5.postimg.org/d38tdaw07/fot01.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 1 - Wieża kościoła w Moryniu to znakomity punkt orientacyjny.
Z mniejszym lub większym trudem dotarliśmy do południowego zwężenia akwenu. Stwierdziliśmy, że ze względu na niesympatyczną falę darujemy sobie rejs do końca jeziora i odbiliśmy w kierunku Morynia.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 747209.jpg medium=https://s5.postimg.org/dheqqn5hj/fot02.jpg large=https://s5.postimg.org/dheqqn5hj/fot02.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 2 - W południowym regionie akwenu spotkaliśmy miłośnika żagli.
Od tamtej strony przywitała nas niewielka żaglówka, której załogant chyba miał większą radość z tego wiatru, niż my. Zachodni (moryński) brzeg osiągnęliśmy mniej więcej na wysokości Rybakówki.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 748846.jpg medium=https://s5.postimg.org/g00frbr7r/fot03.jpg large=https://s5.postimg.org/g00frbr7r/fot03.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 3 - Rybakówka położona przy zachodnim nabrzeżu jeziora Morzycko.
Od tego miejsca skierowaliśmy się na północ i dotarliśmy do znanego nam wszystkim ze zlotu, pomostu. Tym razem mogliśmy go obejrzeć z innej perspektywy.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 750286.jpg medium=https://s5.postimg.org/3mnlkf1jb/fot04.jpg large=https://s5.postimg.org/3mnlkf1jb/fot04.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 4 - Znany wszystkim pomost plażowy w Moryniu
Jako, że rok wcześniej "zaliczyliśmy" z Genkiem rejon na północ od moryńskiej plaży, postanowiliśmy najkrótszą drogą (czyli przecinając jezioro środkiem) wrócić w rejon startu. Mniej więcej w 1/3 drogi spostrzegłem w odmętach wody coś dziwnego. "Człowiek-żaba"???
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 751550.jpg medium=https://s5.postimg.org/ijw2lferr/fot05.jpg large=https://s5.postimg.org/ijw2lferr/fot05.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 5 - Człowiek-żaba?
A nie... To Gienek, wbrew morskim zwyczajom i savoir-vivre'owi, nie zważając na pozostawioną na swoim okręcie niewiastę, porzucił niecnie kajak i rozpoczął organoleptyczny rekonesans akwenu. Chodziło o sprawdzenie starej legendy mówiącej, że na środku jeziora woda jest najcieplejsza.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 752472.jpg medium=https://s5.postimg.org/bupj5etfr/fot06.jpg large=https://s5.postimg.org/bupj5etfr/fot06.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 6 - No i po kąpieli.
Mniej więcej po dwóch godzinach taplania się w kajakach, wróciliśmy do punktu wyjścia, gdzie zwróciliśmy wypożyczony sprzęt.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 753732.jpg medium=https://s5.postimg.org/67t67xqx3/fot07.jpg large=https://s5.postimg.org/67t67xqx3/fot07.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 7 - Widok ze środka jeziora na plażę nieopodal campingu w Gądnie.
Zaliczywszy nasz tradycyjny letni rytuał, skierowaliśmy się do Cedyni, gdzie umówiliśmy się na spotkanie z grupą poszukiwawczą.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 754966.jpg medium=https://s5.postimg.org/mk37xo58n/fot08.jpg large=https://s5.postimg.org/mk37xo58n/fot08.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 8 - Ostatnie minuty "kajakowania" (wschodni brzeg Morzycka). Jak widać, Genkowi zaczyna dokuczać głód.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 756106.jpg medium=https://s5.postimg.org/if1i38m87/mapa_j ... yckie1.jpg large=https://s5.postimg.org/if1i38m87/mapa_j ... yckie1.jpg group=43985][/gimg]
MAPKA - Nasza trasa "kajakowa" Jezioro Morzyckie A.D.2016
Posiliwszy się w pizzerii, w której gościliśmy kilka lat temu, kawalkada pojazdów ruszyła do Lubiechowa, czyli do miejsca, gdzie znajduje się najlepiej zachowana szachownica.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 756871.jpg medium=https://s5.postimg.org/od64lzqfb/fot09.jpg large=https://s5.postimg.org/od64lzqfb/fot09.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 9 - Kościół w Lubiechowie
W trakcie Zlotu Szachownicowego nie było nam dane obejrzeć całego kościoła, więc z radością przyjąłem wiadomość, że tym razem będzie można wdrapać się na wieżę i pokontemplować widoki.
Kościół stał w tym samym miejscu, co zawsze
U jego progu przywitała nas znajoma szachownica, a pod nogami ujrzeliśmy pamiętną wycieraczkę.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 757965.jpg medium=https://s5.postimg.org/jttw0h8jr/fot11.jpg large=https://s5.postimg.org/jttw0h8jr/fot11.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 10 - Szachownica
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 759440.jpg medium=https://s5.postimg.org/snkshkvif/fot10.jpg large=https://s5.postimg.org/snkshkvif/fot10.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 11 - "Pajęcza" wycieraczka
Wejście na wieżę znajduje się wewnątrz kościoła, po lewej stronie.
Na pierwszym "pięterku" natknęliśmy się na małą ciekawostkę. Powitała nas tam ściana zbita z desek.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 800848.jpg medium=https://s5.postimg.org/oh4jfzlaf/fot12.jpg large=https://s5.postimg.org/oh4jfzlaf/fot12.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 12 - Pierwsza kondygnacja z tajemniczą ścianą z desek.
ściana jak ściana, ale te deski wzbudziły naszą ciekawość. Widniały na nich tajemnicze napisy w języku niemieckim. Ciężko stwierdzić, kiedy powstały. Wyglądają na napisane ołówkiem.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 802144.jpg medium=https://s5.postimg.org/5q2m5tqpz/fot13.jpg large=https://s5.postimg.org/5q2m5tqpz/fot13.jpg group=43985][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 803424.jpg medium=https://s5.postimg.org/6tmqhsbd3/fot14.jpg large=https://s5.postimg.org/6tmqhsbd3/fot14.jpg group=43985][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 804627.jpg medium=https://s5.postimg.org/g2owrwk93/fot15.jpg large=https://s5.postimg.org/g2owrwk93/fot15.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 13-15 - Napisy na deskach.
Na moje oko (wpadłem na to dopiero niedawno, podczas wywoływania tychże zdjęć), mogą to być zapiski kamieniarza, które miały pojawić się na nagrobku. Być może deski te służyły pierwotnie jako zabezpieczenie kamiennych bloków, a kamieniarz używał ich jako "brudnopisu", bo akurat były pod ręką...
Aby dostać się na poziom, gdzie znajdują się dzwony, należy przecisnąć się w górę wąską "klatką schodową" z kamiennymi kręconymi schodkami.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 806546.jpg medium=https://s5.postimg.org/svd0rtvuv/fot16.jpg large=https://s5.postimg.org/svd0rtvuv/fot16.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 16 - Wąskie kręcone kamienne schodki prowadzące na wyższe kondygnacje wieży kościoła.
Nie wiem jak wy, ale ja, zawsze jak widzę te skręcone schodki zamknięte w wąskiej "rurowej" przestrzeni, zawsze dostaję jakiejś klaustrofobii.
W ten sposób dotarliśmy do poziomu, gdzie zamontowane są dzwony. Widać jeszcze na nich klasyczną konstrukcję "napędową", czyli sznury zamocowane na drewnianych wysięgnikach umożliwiające rozkołysanie dzwonu.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 808299.jpg medium=https://s5.postimg.org/k1m4aq8w7/fot17.jpg large=https://s5.postimg.org/k1m4aq8w7/fot17.jpg group=43985][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 809844.jpg medium=https://s5.postimg.org/czo6oj5af/fot18.jpg large=https://s5.postimg.org/czo6oj5af/fot18.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 17,18 - Jeden z dzwonów kościoła w Lubiechowie.
Na tej wysokości jest możliwość wyjścia na zewnątrz (znajdujemy się już nad poziomem dachu nawy głównej kościoła) i podziwiać panoramę Lubiechowa.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 811280.jpg medium=https://s5.postimg.org/ynd4yz5on/fot19.jpg large=https://s5.postimg.org/ynd4yz5on/fot19.jpg group=43985][/gimg]
Fot. - Widok roztaczający się z wieży kościoła.
Powyżej dzwonów znajduje się pomieszczenie mechanizmu zegarowego. Jest tu dosyć ciemno, więc rekonesans nie trwa długo.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 812545.jpg medium=https://s5.postimg.org/j4fp1uxdz/fot21.jpg large=https://s5.postimg.org/j4fp1uxdz/fot21.jpg group=43985][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 813594.jpg medium=https://s5.postimg.org/w7bbl4nlz/fot20.jpg large=https://s5.postimg.org/w7bbl4nlz/fot20.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 20,21 - Pomieszczenie mechanizmu zegarowego. Najwyższy punkt wieży, do którego dotarliśmy.
Można było jeszcze próbować dostać się po drabinie na sam szczyt wieży. Jako, że drewniana konstrukcja nie wyglądała na zbyt solidną, nikt nie skusił się na wejście po tej drabinie.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 814641.jpg medium=https://s5.postimg.org/kxn73x7yf/fot22.jpg large=https://s5.postimg.org/kxn73x7yf/fot22.jpg group=43985][/gimg]
Fot. 22 - Drabina prowadząca na sam szczyt wieży.
Z Lubiechowa pojechaliśmy na miejsce naszego noclegu, który mieścił się w dosyć okazałym dworku w Stokach. Można tam było zobaczyć różne lokalne atrakcje (np. stary park z kamienną wieżą). Ale o tym może napisze ktoś inny. Mi nie dane było tego dnia nacieszyć się atrakcjami, gdyż zapomniawszy swojego tradycyjnego kapelutka z rondem, nabawiłem się podczas "kajakowania" objawów udaru słonecznego. Dlatego resztę dnia spędziłem w sposób bierny (wylegując się w kuchni pod śpiworem i spoglądając tęsknie na lodówkę, w której chłodziły się zakupione na tenże wieczór złociste trunki).
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 815937.jpg medium=https://s5.postimg.org/jwmyesqyv/fot23.jpg large=https://s5.postimg.org/jwmyesqyv/fot23.jpg group=43985][/gimg]
Fot.23 - Nasza baza noclegowa.
Drugi dzień rozpoczęliśmy od rekonesansu Doliny Miłości. No dobra... Taka przynajmniej jest oficjalna nazwa. W mej pamięci to miejsce pozostanie zapamiętane jako "Kleszczowe Wzgórze". Raz - że idąc od strony oficjalnego parkingu idzie się ciągle pod górkę. Dwa - ilość wspomnianych wcześniej żyjątek robi naprawdę wrażenie.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 817139.jpg medium=https://s5.postimg.org/5sr36ejrb/fot25.jpg large=https://s5.postimg.org/5sr36ejrb/fot25.jpg group=43985][/gimg]
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 818373.jpg medium=https://s5.postimg.org/z96p8tq4n/fot26.jpg large=https://s5.postimg.org/z96p8tq4n/fot26.jpg group=43985][/gimg]
Fot.24,25 - Mirmił z nostalgią spogląda na rzeźbę Adama ("Dolina Miłości").
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 819388.jpg medium=https://s5.postimg.org/izgj5xfgn/fot27.jpg large=https://s5.postimg.org/izgj5xfgn/fot27.jpg group=43985][/gimg]
Fot.26 - Ewa ("Dolina Miłości")
Samo miejsce ma naprawdę spory potencjał, jeśli chodzi o wrażenia wzrokowe (oczka wodne, rzeźby). Wymaga jednak jeszcze sporo nakładów pracy.
Kolejną atrakcją miała być Rurka i kaplica Templariuszy. Berta, która znała już to miejsce, ostrzegała, że "szału nie ma". Sam obiekt, faktycznie, Malborkiem nie jest.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 820512.jpg medium=https://s5.postimg.org/g7x9fbgxz/fot29.jpg large=https://s5.postimg.org/g7x9fbgxz/fot29.jpg group=43985][/gimg]
Fot.27 - kaplica Templariuszy. Genek z Magdą pozują, eMeS się nudzi, Milady eksploruje.
Najbardziej bije po oczach różnorodność typów materiałów budowlanych użytych do remontu obiektu. Klasyczne kamienne bloki przeplatają się tu z cegłą i betonem. Całości dopełnia jak najbardziej współczesne zadaszenie. Istny budowlany misz-masz. Nie wiem, jak to wygląda w środku... Milady, chyba jako jedyna, pokusiła się na eksplorację wnętrza.
Dla mnie ciekawostką okazał się napis będący świadectwem troszkę bliższej nam czasowo historii. Na jednym z okolicznych budynków mieszkalnych spostrzegłem nieudolnie zamazany napis w cyrylicy: "Sława sowieckim artileristom".
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 821718.jpg medium=https://s5.postimg.org/xwp06xsp3/fot28.jpg large=https://s5.postimg.org/xwp06xsp3/fot28.jpg group=43985][/gimg]
Fot.28 - Cyrylica na ścianie jednego z budynków.
Trudno orzec, czy napis pochodzi z okresu forsowania Odry w 1945 roku, czy też to pozostałość po jakiejś "rekonstrukcji historycznej".
Później "zaliczyliśmy" jeszcze kilka pomniejszych atrakcji regionu, np. pałac w Krzymowie czy dworek myśliwski w Kuropatnikach.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 823029.jpg medium=https://s5.postimg.org/fos661pjb/fot24.jpg large=https://s5.postimg.org/fos661pjb/fot24.jpg group=43985][/gimg]
Fot.29 - Pałac w Krzymowie (w trakcie remontu).
Popołudnie postanowiliśmy z Genkiem i Magdą spędzić na niewielkiej plaży Jeziora Żabiego, gdzie, jak twierdzi Berta, znajduje się niewielki półwysep, który idealnie wpisuje się wizerunkowo w treść książki Nienackiego. Trzeba przyznać, że faktycznie można odnieść wrażenie, jakby sam Mistrz tu był i z detalami tą miejscówkę przeniósł na karty swojej powieści.
[gimg small=http://pansamochodzik.org.pl/przygoda/i ... 824403.jpg medium=https://s5.postimg.org/ehe8dtzev/fot30.jpg large=https://s5.postimg.org/ehe8dtzev/fot30.jpg group=43985][/gimg]
Fot.30 - Półwysep Żabi (to ta druga linia trzcin wcinających się głęboko w jezioro). Wypisz-wymaluj zgodnie z opisem Nienackiego.
Sam półwysep otoczony jest ścianą zieleni. Na jego końcu znajduje się niewielka polana. Gdyby rozbić tam namioty, ściana trzcin byłaby niemal na wyciągnięcie ręki. Wejście na półwysep można spokojnie zastawić samochodem odcinając się od świata zewnętrznego.
Genek nie darowałby sobie, gdyby nie zażył kąpieli. Co też niezwłocznie uczynił. Po pewnym czasie dołączyła do nas pozostała część ekipy.
Później wpadliśmy jeszcze do klimatycznego kościoła w Chojnie. Niestety, okazało się, że trwają tam poważne prace remontowe. Cała budowla otoczona jest płotem, a wejście do niej zamknięte. Dla nas, niestety, były to ostatnie minuty letniej wycieczki, gdyż przed wieczorem musieliśmy już być w domu. Z żalem pożegnaliśmy więc wszystkich życząc im dalszych owocnych poszukiwań i skierowaliśmy się autem w stronę Szczecina. W ten sposób zakończyliśmy swoją tegoroczną, nieco wydłużoną, "kajakową" wycieczkę pod znakiem "Tajemniczych Szachownic".
Dziękuję wszystkim osobom ("starym znajomym" jak i tym, których spotkałem po raz pierwszy) za tych kilkadziesiąt klimatycznych godzin spędzonych razem.
















































