Ja oglądałam po raz pierwszy.
Cóż, gdybym nie miała nigdy kontaktu z twórczością Stachury, to bym pewnie była mocno zaskoczona pewnymi elementami.
Ale miałam i aż tak zaskoczona nie byłam
Pierwsze skojarzenie, jakie mam z tym filmem, to Wiesław Myśliwski, który zajmuje u mnie miejsce numer jeden wśród żyjących pisarzy polskich.
Tak samo, jak u Myśliwskiego, tak i w tym filmie najważniejsze są dialogi o życiu, kwestie wygłaszane nieśpiesznie przez bohaterów, wtrącane jakby mimochodem podczas zwykłej rozmowy przy bochenku chleba czy szklance bimbru i przy płonącym ognisku. Czy też podczas przypadkowej, krótkiej jazdy w lokomotywie z dopiero co poznanym maszynistą.
Kreacja Edwarda Żentary - mistrzowska. Pewnie jeszcze kiedyś wrócę do tego filmu.
No i biblioteka objazdowa! świetny patent!




















































