Barabaszu, czemu mnie nie uprzedziłeś, że będę płakać ze śmiechu? Gdybym wiedziała, ograniczyłabym poranny makijaż, a tak to wyszłam z kina cała rozmazana
Tak, popłakałam się ze śmiechu. Chyba 3 razy. Film jest zabawny, ale to nie wszystko, co chciałam napisać.
Moja ocena filmu waha się między 7 a 8 na 10 możliwych punktów. Czyli bardzo dobrze, ale nie idealnie.
Film jest nierówny. Ma sceny genialne, ale też kilka sporo słabszych. „Starsza gwardia” aktorsko wspaniała: świetna Dymna (o czym już wspominał
Barabasz), chociaż mnie akurat raziły niepotrzebne wulgaryzmy w jej wydaniu, ale ja jestem znana z absolutnego nieakceptowania przekleństw. Uważam, że oszpeciły jej rolę i nie były do niczego potrzebne. Dymna poprowadziłaby swoją rolę równie wspaniale bez nich; bardzo dobry Zborowski i Dziędziel. Pszoniak jako Felicjan Zuppe - cudo.
Z młodszego pokolenia najlepsi Maciej Stuhr (czasem się zastanawiam czy lepszy ojciec czy syn i naprawdę nie wiem, bo lubię obu) oraz niesamowita Sonia Bohosiewicz, której kreacja wywarła na mnie największe wrażenie.
Niestety totalnie rozczarowuje Natalia Rybicka. Wygląda pięknie (ach, te kreacje retro, te suknie, sukieneczki, korale, chusty na głowie, okulary, toczki, kapelusze – esencja kobiecości. Mogę na to patrzeć i patrzeć bez przerwy), ale niestety czar pryska, jak zaczyna się odzywać - bardzo słaba aktorsko.
Fabuła filmu niezła, pomysł ciekawy, ale kuleją niektóre dialogi, zwłaszcza w wykonaniu Rybickiej właśnie.
Kilka naprawdę świetnych scen: marzenia powrotu do muzyki bohatera granego przez Zborowskiego, wywody Zuppy na temat orientacji seksualnej polskich pisarzy czy też odbiór samochodu z punktu celnego przez Fabiana – majstersztyki.
No i oczywiście przepiękne miejsca, w których film kręcono: Ciechocinek, Toruń (tutaj znana mi doskonale sala w Dworze Artusa), Nieszawa.
Moje miasto jest niestety tylko wymienione
Polecam!